Hej wczoraj zostawił mnie mój chłopak zerwał ze mną po 7 miesięcznym związku, to był dobry chłopak twierdzi, że przez moje zachowanie nie zaprzeczę, ale gdy go straciłam wszystko zrozumiałam i wiem, że mogę się zmienić i faktycznie czasem byłam zbyt ("złą dZieczyną") co nie wyklucza, że nie byłam dobra. Było nam dobrze razem w stosunkach seksualnych życiu codziennym tylko czasem źle zachowałam sie na imprezach i on się mnie wstydził. I po prostu nie wytrzymał i zerwał ze mną mówił ze jeszcze coś do mnie czuje, ale nie chce się cały czas kłócić o to zachwianie rozmawiał ze mną bardzo długo ja płakałam i obiecałam mu, że się zmienię, że wiem co tracę, że czuje to w sobie, że będę inna rozmowa była długa intensywna on także płakał, ale powiedział, że coś się z niego wykruszyło ta chęć do związku boi się, że ja się nie zmienię i będzie "powtórka z rozrywki" ale ja naprawdę czuje, że będę inna i uświadomiłam sobie, że czasem byłam za ostra powiedziałam mu o tym ze mi tego szkoda, ze taka byłam ze naprawdę go kocham ŻE WIERZE w nasz związek, ale on ma wątpliwości. Powiedział mi, że możemy się przyjaźnić, że jak mam jakiś problem mogę przyjść, że zabrał on moją część mnie i będę w jego sercu zawsze, ale że potrzebuje odpoczynku i w ogóle, ale boję się że już do mnie nie wróci, a nie chcę się mu narzucać i co mam w takiej sytuacji zrobić, a jak nie wróci to nie wiem czy się zakocham w kimś innym bo nadal go kocham i będę ciągle o nim myśleć, ze mogłam wszystko zmienić tym bardziej, że to jest mój pierwszy chłopak w życiu on ma 22lata ja jestem dla niego pierwsza dziewczyną w życiu i ja mam 18 jesteśmy dla siebie pierwszą miłością i być może dlatego to takie trudne, a nie wyobrażam sobie tego, że w przyszłości mogłabym być "naga" przed innym facetem kocham go i sobie nie moge z tym poradzić "JAK KOCHA TO WRÓCI", a jak nie wróci ... a może jednak dać jemu czas na odpoczynek i przyjaźnić się z nim --przyjaźni nie będzie się opierała na (całowaniu i seksie) będę się powstrzymywać i go traktować jak przyjaciela nie chłopaka i może znów do niego do mnie uczucie odżyje czy nie ryzykować tak jak on mi to powiedział mieliśmy razem spędzić urlop, ale nie do tego nie doszło i prosiłam go żebyśmy na niego i tak pojechali może tam coś odżyje w nas i nas wzmocni, a on powiedział, że boi się, że do niego nic nie wróci tak jak kiedyś to ja się zapytałam go czy mnie jeszcze kocha ten powiedział, że tak i powiedział mi że boi się ze jakbyśmy pojechali na ten urlop to boi się ze ja się jeszcze bardziej rozkocham a nie chciałby mnie później ranić. Prosiłam go żebyśmy byli razem, a on powiedział, ze nie będzie robił już nic wbrew sobie, boję się o to , że ON BOI się tego, ze ja się nie zmienię i nie da mi kolejnej szansy chodź wie, że mi bardzo zależy. :< NIE WYOBRAŻAM SIĘ Z INNYM FACETEM czy to możliwe, że mogę się zakochać w kimś innym :<<<<<<<<<<<<<<<
Podobne tematy
Co robiłaś na imprezach, że się Ciebie wstydził?
zawsze byłam głośna wszędzie mnie pełno, a czasem za bardzo się spiłam i wtedy byłam głośniejsza i nie wypadało kobiecie tak sie spijać to go bardzo irytowało
No to się nie dziwię, że się wstydził.. Upita kobieta = smutny widok.
Myślę, że Ty ze swojej strony już mu wszystko powiedziałaś. Teraz nie atakuj, nie męcz.
Niech przemyśli czego chce. Poczekaj
5 2014-07-13 10:10:24 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2014-07-13 10:11:51)
Sądząc po tym że założyłaś trzy wątki na ten sam temat to kipi od Ciebie desperacja. Rozumiem że cierpisz i jesteś roztrzęsiona, ale musisz nieco ochłonąć.
Zmieniłaś się powiadasz? Już teraz na pstryk? Wydaje Ci sie.
Narazie jedyne co mozesz zrobic to uspokój się i daj odetchnąć sobie i jemu. Nie da się nic zrobić w chwile. Teraz jesteś zaślepiona tym byście tylko wrócili do siebie. Nie ważne jakim kosztem, nie ważne jak byle wrócił. A to by było najgorsze z możliwych rozwiązań, bo tak naprawdę nic jeszcze nie przemyślałaś i nic nie zrozumiałaś i zapewne doszłoby do powtórki z rozrywki.
Desperacja nic nie wskórasz, co najwyżej koleś zwieje gdzie pieprz rośnie.
Banalne może, ale musisz dać wszystkiemu czas. Spokojnie on i tak kiedys upłynie ![]()
Skoro stwierdził, że nadal możecie utrzymywać koleżeński kontakt to byc może będziesz miała okazję by zaprezentować mu swoją "przemianę". Kwestia tego czy rzeczywiście do takiej "przemiany" dojdzie czy po prostu będziesz tylko udawać inną by go odzyskać.
myśle , ze poro racji tez masz ja po prostu sama nie rozumiem dlaczego taka sie zachowywałam i po co i obwiniam się bo mogło być naprawdę pięknie to był bardzo dobry chłopak którego kocham
Obwinianie się nic nie da.
Ludzie popełniają błedy i niestety ponoszą ich konsekwencje. Czasem nieodwracalne.
Jednakże, nawet jeśli coś się musiało skończyć nie oznacza końca świata.,
Wnioski które wysnujesz, zaowocują w przyszłości.
Dlatego jeśli uważasz, że rzeczywiście masz jakieś problemy ze soba pracuj nad sobą.. ale dla siebie.
Ale tak swoja drogą... Upić się każdemu może się zdarzyć. No bywa no
Ale z tego powodu kończyć związek? Jeśli notorycznie się spijałaś i faktycznie stwierdził, że się to nie zmieni to rozumiem, ale jeśli był to jednorazowy wybryk i taka a nie inna decyzja to raczej nie była to miłość.
nie miałam umiaru co jakąś impreze zawsze za coś musiał się wstydzić bo inne dziewczyny siedziały grzecznie piły, a mnie wszedzie pełno to o to jego to irytowało, a ja nigdy nie widziałam w tym nic złego wcześniej prowadziłam życie towarzyskie impreza co weekend dobrze sie bawiłam nikomu nie przeszkadzało jaka byłam w związku to całkiem inaczej wygląda i tak bardzo się zmieniłam, ale nie wytrzymał tu też nie chodzi o picie, ale także o to że jestem młoda osobą w domu teraz się nie przelewa nie mam wakacji musze chodzic na praktyki i robić za darmo naukaaa... nie mogę iść do pracy rodzina na mnie wywierała presje praktyka na mnie wywierała presje i GŁUPIA ja odbijałam jeszcze to na niego mówiłam mu ze jest do niczego ze nie umie mnie pocieszyć choć się starał a dla ,mnie było mało , mało , mało DEBILIZM takie głupie błedy ......... nie mieliśmy dla siebie czasu on też miał nadmiar obowiązków w domu i pracował nie kiedy mielis,y czas sie spotkac i kłóciliśmy sie o to ze czasu nie mamy dla siebie zamiast skupić się i wspierać jednak to z czasem myślenie inne jest .... : < ALE w duszy jestem wrażliwą osobą, dobra, ciepłą, kochającą ale zawsze nie okazywałam nikomu takich ciepłych uczuć przez to ze ja byłam zaniedbana jako dziecko emocjonalnie i powoli przelewałam na niego moje uczucia bałam sie dać wszystkiego na raz, ale teraz jest za późno bardzo to boli CO MAM ZROBIĆ zeby go od siebie nie odsraszyc chce miec z nim caly czas kontakt on powiedział ze tez chce miec ze mna kontakt ale boje sie ze ktos zajmie moje miejsce ;c
Narazie im bardziej będziesz się strarala żeby go tylko odzyskać tym mniej będzie wychodziło.
Przyjmij do świadomości tę opcję, że być może nigdy do siebie nie wrócicie. Powrót może być jedną z opcji ale nie jedyną. Ty musisz chcieć stworzyć właśnie te inne opcje. No ale cóż to jeszcze nie ten etap ![]()
Narazie cierpisz co jest normalne. Daj więc sobie pare dni, płacz, wyżalaj się przyjaciółce, bliskim czy nawet na forum w ostateczności, to normalny etap.
Z czasem ból zacznie słabnąć.
Trzymaj się ![]()
uzbroję się w cierpliwość, ale co jeśli on nie będzie do mnie chciał wrócić : <
Właśnie o tym Ci pisałam.
Nie możesz liczyc tylko na to, że on wróci.
Istnieje taka opcja ale nie możesz się tylko jej trzymać.
A teraz sama odpowiedz sobie na swoje pytania:
Co jesli on nie wróci?
Dzwonił do mnie wczoraj mówi, że mnie kocha o chce o mnie dbać, ale nie jest sam przekonany czy do mnie wrócić bo boi się tej miłości, a skoro on nie jest jej pewien i ja nie będę wtedy czuć się stabilna to będę bała się takiego załamania miedzy innymi jak wczoraj : <
Boze jak mam identycznie tylko u mnie roznica polega na tym ze bylismy ze soba 2 lata. Posluchaj mi kazdy mowil zeby odpuscic na jakis czas ,bo jak bedziesz caly czas pisac i blagac to facet nigdy nie wroci. To swierza sprawa ,wyplacz sie kilka dni i na jakis czas zerwij kontakt. Uwiez mi w taki sposob zlecialy 2 miesiace i 0 kontaktu ,tylko teraz cos mi sie przestawilo i jestem zawiedziona tym ze kazdy mowil mi "za 2 tygodnie przyleci ba kolanach" ,chlopak jak sie nie odzywal tak nie daje znakow zycia.. Wydaje mi sie ze zalezy to od osoby ,moze jezeli przestaniesz sie na jakis czas odzywac to przemysli sprawe i sie odezwie ? Ja po tym co mnie spotkalo zrozumialam ze kazdy facet jest inny ,aczkolwiek zadnego nigdy nie zrozumiem.