Jak to studia skończyłam... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Jak to studia skończyłam...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kyla (2014-07-12 21:59:35)

Temat: Jak to studia skończyłam...

2004 - poszłam na studia w moim mieście. Nieprzygotowana na egzamin pojechałam... Udało się. Przyjęli mnie. Wtedy to jeszcze było to COŚ. Nie podeszłam do egzaminów końcowych na pierwszym roku ze strachu... Więc będąc tak dowartościowaną poszłam do szkoły policealnej na 2 lata.

2007 - wróciłam na te same studia. Termin egzaminów końcowych na pierwszym roku zbliżał się szybko a kiedy zaczęłam sobie to uświadamiać... odechciało mi się uczyć i już myślałam o tym, że nie ma sensu się uczyć, nie ma sensu zdawać, bo nie zdam, bo boję się... Dodatkowym problemem był pewien wykładowca, który chyba, albo udawał, że nie słyszy co mówię jak pyta, albo musiał pokazać, że jest mądrzejszy, lepszy. U niego z pisania (anglistyka) nie można było dostać 4. Twoje wypociny naprawdę musiały być wybitne, żeby dostać 4. Czułam się podle u niego i nie chciałam chodzić na te zajęcia, nie dość, że się wykładowcy bałam to jeszcze czułam się jak idiotka, która nigdy 4 u niego nie dostanie.

Tutaj skrócę historię, bo już dość późno a jutro muszę wcześnie wstać, ale najważniejsze będzie smile

I tak pewnego dnia przypomniał mi się pewien stary serial, z bardzo fajną, bardzo pozytywną postacią, na luzie, bardzo naturalną... Okazało się, że aktor  (nasz narodowy big_smile ) grający tą postać był po większej części taki, więc obejrzałam kilka innych filmów z nim. Zaczęłam brać przykład z niego i jego postaci, wrzuciłam na luz a dość szybko odkryłam, że takie zachowanie i patrzenie na świat było częścią mnie. Tak więc bez niego i jego pracy nie odkryłabym tego w sobie.

Dzięki temu tak się zmobilizowałam na luzie, że u tamtego wykładowcy jako druga osoba w grupie dostałam 4 z pisania! Do dziś jestem z siebie dumna z tego smile Nawet chodzenie na jego zajęcia nie było już straszne.

A ponadto dzięki temu aktorowi i jaki wypływ na mnie wywarł, bez stresu zaczęłam uczyć się do egzaminów (bodajże 3-4 dni przed) i podeszłam do nich bezstresowo. Co prawda gramatyka poszła minimalnie, ale udało się. Jednak najbardziej zaskoczyło mnie to, że z konwersacji, której najbardziej mogłabym się bać, dostałam 5. To był szok i taka radość.

Niestety osoba ta, która tak wiele mi pomogła odeszła w 2010. sad

A ja w 2011 po roku przerwy po licencjacie poszłam na studia II stopnia. Tam każdy egzamin był dla mnie na luzie i każdy zdany dobrze. Nawet mgr poszła dobrze. To w jaki sposób zaczęłam podchodzić mentalnie do egzaminów na studiach I stopnia przeniosło się na egzaminy kolejne. Gdyby nie on i jego praca to pewnie nigdy nie skończyłabym żadnych studiów.

Jestem mu wdzięczna za to, co zrobił dla mnie, chociaż nie taki był cel jego pracy smile Cieszę się też, że mogłam go o tym poinformować zanim odszedł.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Jak to studia skończyłam...

Nie mów, że to była jego zasługa, ale przede wszystkim Twoja!
On Cię tylko zmotywował, ale to Ty zdecydowałaś i się zmieniłaś.
Możesz być dumna z siebie. Nie potrzebujesz żadnych osób, by dążyć do wyznaczonego celu.
W każdym człowieku siedzi wielka siła, o której dopiero w danym momencie się dowiaduje.

"Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być."

3

Odp: Jak to studia skończyłam...

@zaklopotana123451
Tylko zmotywował? Czasami to jest nie osiągalne bez tej drugiej osoby. Zgadzam się że to Ona odwaliła największą pracę jednak gdyby nie czyjaś motywacja to nic by nie zrobiła.

@Kyla
Ciesz się swoim sukcesem.

4

Odp: Jak to studia skończyłam...

Dziękuję smile To prawda, gdyby nie on to bym tego w sobie nie odkryła.

5

Odp: Jak to studia skończyłam...

Opowiem Wam moją historię
Od dłuższego czasu nękają mnie wzloty i upadki nastroju. W ubiegłym roku uwolniłam się od studiów. Użyłam słowa uwolniłam, gdyż moja ambicja skryła się i powędrowała nie wiadomo dokąd. W związku z tym studia stały się niekończącą historią. Wieczne poprawki, wieczna niechęć do nauki, awersja do wszelkich zajęć, aspołeczność i unikanie  kontaktu ze współstudiującymi. Moja historia zaczęła się znacznie wcześniej, była i jest związana z osobą niezwykle bliską memu sercu.
Było to 9 lat temu, ja jeszcze w szkole średniej, On na studiach. Miłość od pierwszego wejrzenia. Weekendy tylko dla nas, okraszone pocałunkami i radością płynącą ze spotkań. Wspólne snucie planów. Wreszcie naszedł moment decyzji, mojej przyszłości- naszej przyszłości. Wybrałam już kierunek studiów. On na co dzień studiował w mieście X i chciał abym i ja z Xem związała swoją przyszłość. Jednak serce rwało się do Alma Mater w Y. Niestety rozum wziął górę nad sercem i przybyłam do Niego, do miasta X. Z początku bywałam tam tylko w weekendy, bo wybrałam studia zaoczne- kolejne ustępstwo w stosunku do moich rodzicieli. Z czasem dojazdy na zajęcia zaczęły być coraz bardziej męczące i przeprowadziłam się do X. Zanim to nastąpiło On już skończył studia i oświadczył mi się. Zaczęły się plany co do Naszego Wielkiego Wydarzenia. Zaniedbałam naukę, skoncentrowałam się na snuciu planów. Zamieszkaliśmy razem, znalazłam pracę. Często brakowało mi sił na naukę. Zrezygnowałam z niej. Nadszedł Nasz dzień, który zamiast cieszyć przyniósł kłótnie i zmęczenie. Później bywało różnie. Znalazłam inną pracę, nie tak męczącą jak poprzednia. Długo w niej miejsca nie zagrzałam. Zaczęły się moje problemy zdrowotne od których już nigdy się nie uwolnię.
On pracował już od ostatniego roku studiów. Po Ślubie wynajmowaliśmy mieszkanie, mieliśmy dostatnie życie, na nic nie brakowało. Do momentu, gdy kupiliśmy mieszkanie. Nie pracowałam. On jedynym Żywicielem rodziny. Po moich naciskach zdecydował się na uwicie gniazdka. Postawił ultimatum ? idę do pracy, dzięki temu damy radę. Zaczęłam biernie szukać pracy. Trwało to około roku. W międzyczasie podgoniłam ze studiami. Wzięłam się w garść. Przestałam szukać pracy. W międzyczasie pojawiły się problemy finansowe. Ciągłe długi, to za utrzymanie gospodarstwa domowego, to za moje studia. On zaczął robić mi ciągłe wyrzuty, dlaczego znaleźliśmy się w takiej sytuacji. Miałam wszystkiego dość. Nawet On nie dawał mi już poczucia radości i bezpieczeństwa. Chciałam ze sobą skończyć, ale zabrakło mi odwagi. Ciągle przewijające się myśli, że jestem do niczego. Przetrwałam złe chwile. Skończyłam studia iście humanistyczne. Wiele godzin poświęciłam na przygotowanie się do obrony. Wreszcie. Udało się. Nie był to taki straszny diabeł jak go malowali. Zaczęłam szukać pracy- bezskutecznie. Zrezygnowana, zaczęłam pytać wśród znajomych. Udało się. Praca z polecenia. Pochłaniająca dużo mojego czasu prywatnego. Nie najlepiej płatna, ale praca. Z początku radość. Przeciągające się szkolenia kończące się egzaminem. Praca wymagająca, dla ludzi o silnych nerwach, bo z ludźmi. Wszystko kontrolowane. Nie można pozwolić sobie na błąd. Szczegół goni szczegół, informacja informację. Ciągły stres. Wchodzenie na wyższy poziom zaawansowania- STRES. W moim przypadku wywołuje rewolucje żołądkowe, ciągłe zmęczenie. Praca ta  to brak czasu dla siebie, dla Niego, cały dzień poza domem. STRES. On wniebowzięty. JA PRZERAŻONA. On chce mojego rozwoju. Ja tez, ale nie takim kosztem. To nie dla mnie. Nie wiem co robić. Szukam ponownie innego zajęcia. Nie wiem czy się uda. On chce bym była kimś innym niż jestem?
Od 9 lat On uszczęśliwiany przeze mnie, a ja coraz bardziej nieszczęśliwa?.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Jak to studia skończyłam...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018