netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

23 odpowiedzi9 027 wyświetleńzałożony przez rostia123, 02.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Nie wiem jak zacząc.. byc moze podobna historia jest tu gdzies opisana.. bardzo zalezy mi na opinii doświadczonych (zyciowo czy wiekiem) osob. Fizyczne skutki sytuacji w której jestem zaczynają być coraz bardziej doktliwe, nieprzespane noce, zginający wpół ból brzucha, drżenie dłoni i niemożnośc zajęcia mysli niczym innym za chwile nie pozwolą mi normalnie funkcjonowac. Każdy głos bedzie dla mnie bardzo ważny..

Moj zwiazek z X trwał prawie 8 lat, były wzloty i upadki, ale jak wzloty to prawie do nieba, a upadki na samo dno.. X miał bardzo trudne dziecinstwo, wysoko postawiony ojciec alkoholik znecał sie nad rodziną, a po rozwodzie matka znecała sie nad X widzac w nim powód swojego zniszczonego zycia, miał 7 lat kiedy dziadkowie zabrali go do siebie i chcac zrekompensowac mu te cięzkie doswiadczenia właściwie go nie wychowywali tylko "hodowali", nie miał kolegów, stał sie odludkiem i wnusiem babuni.

Poznalismy sie na studiach, X bardzo szybko sie zaangazował, a ja bedac DDA zobaczyłam w nim swoja druga połówke i tak sie zaczeło. Od poczatku bardzo sie kłócilismy, o głupstwa czasem, X był bardzo zaborczy, moj swiat powoli ograniczył sie tylko do niego, widywalismy sie codziennie po kilka godzin, bylismy bardzo intensywnym zwiazkiem, wiedzielismy o sobie wszystko. To był mo pierwszy chłopak, ja byłam jego pierwsza dziewczyna, nie wiedziałam co jest normalne a co nie, miałam watpliwosci czy to co robi nie jest dziwne, ale z nikomu o tym nie mowiłam tak do konca, bo widziałam te szeroko otwierajace sie ze zdziwienia oczy.. X bywał bardzo agresywny, zdarzało sie ze nie mogac inaczej na mnie wpłynać szarpał mnie, przewracał na łózko, wyzywał ale tak strasznie ze nie miesci sie w głowie, tylko ze potem przepraszał, płakał, całował po rękach, klękał i obiecywał ze nigdy więcej.. i tak co jakis czas sielanka (bo wiem ze mnie kochał, ze byłam dla niego całym światem, podobnie jak on dla mnie) była przerywana takimi epizodami, kiedy wołał za mną ze jestem Hitlerem, na wakacjach w nocy siedział z nozem w reku i nie pozwalał mi isc spac, rzucał przedmiotami, odjeżdzał spod mojego domu z piskiem opon, wydzwaniał całe dnie na domowy nr, pisał po kilkadziesiat smsow dziennie, szantażował ze sie zabije, albo najlepiej jesli zrobimy to oboje skoro nie mozemy sobie ze soba poradzic.. Bałam sie go, był duzym dzieckiem, które chwilami zamieniało sie w demona, w okresach spokoju nie skrzywdziłby muchy, ale kiedy były miedzy nami spiecia był zdolny chyba do wszystkiego..

Z czasem awantur było coraz mniej, X sie uspokoił, skonczył 3ci kierunek studiow i dostał pierwsza powazna prace, ktora tez go w jakis sposob zmieniła, stał sie odpowiedzialniejszy, dojrzalszy, tylko ze w ogole nie myslał o tym ze lata leca i moze czas cos postanowic, sam przekroczył 30, ja sie do niej zblizam (jest starszy o 2 lata) a ciagle kazde z nas mieszkało u siebie, sadze ze bał sie obowiazkow (w domu nie mał zadnych), tego ze trzeba bedzie samemu zabezpieczyc swoj byt (a tak cały dochód mogł iśc do koperty, nie nosił ze soba portfela, nigdy nie miał przy sobie nawet 2zł), dobrze mu było zyc jak nastolatkowi, widywac sie raz u mnie raz u niego i tak sobie trwac.

We wrzesniu został przeniesiony do innego oddziału w firmie i poznał tam rozwodke, ktora od razu sie nim zainteresowała, powiedział mi o tym, chyba łechtało go jego męska dumę na poczatku, potem widziałam ze zaczynało przeszkadzac, ale nic z tym nie robił, nie reagował na tak ani na nie kiedy niby przypadkiem go dotykała, głaskała po głowie, widział ze dla niego zmieniła fryzure, odwazniej sie ubierała, ale na moje pytanie co zrobi jesli ona cos mu w koncu wyzna odpowiedział "powiem jej ze nie mozna budowac szczescia na cudzym nieszczesciu". To ja byłam tym nieszczesciem.. nie mogłam uwierzyc ze to sie dzieje naprawde, ze tyle razem przeszlismy, ja chwilami przez piekło i nagle okazuje sie ze znacze tylko tyle.. przez miesiac po prostu umierałam, powoli, kazdego dnia, i nie usłyszałam zdecydowanego "jestes tylko Ty, ona sie nie liczy".. Jak bumerang wróciły tez demony przeszłosci, zachowania o których myslałam ze juz nigdy sie nie wydarza.. któregos dnia gdy powiedziałam ze dzis musze wrocic do domu wczesniej X po prostu zamknał drzwi od srodka, wyjał klucz z zamka i powiedział "nie wyjdziesz", wszystko przy babci ktora nie zareagowała na to słowem.. Pomyslałam wtedy "na co Ci to, nie jestes pewna czy Cie kiedys nie zostawi, po co masz znosic takie rzeczy".. Postanowiłam ze to ten moment w ktorym musze odejsc (chociaz próbowałam wczesniej wiele razy).

Kilka dni po tej sytuacji spotkałam sie z poznanym na czacie Y, niezobowiazujaco.. i cos zaskoczyło, oboje poczulismy sie jakbysmy znali sie od lat, podobne poczucie humoru, podobne spojrzenie na swiat, pierwszy raz poczułam sie jak kobieta przy facecie, a nie jak matka-opiekunka, mimo ze nie bylismy na romantycznej kolacji tylko siedzielismy w parku na ławce.. Zaczełam sie dopatrywac w tym wszystkim przeznaczenia, ze akurat w takim momencie spotkałam kogos takiego, kto w dodatku mówi ze czekał na mnie całe zycie i widziałam ze nie była to tania bajera obliczona na konkretne korzysci.. Zakochałam sie, a on zakochał sie szalenczo.

I gdyby X pogodził sie z tym ze mnie juz nie ma teraz pewnie byłabym szczesliwa, albo chociaz probowała byc, ale jego rodzina i kolega informowali mnie na biezaco ze to był dla niego szok, sam mi napisał ze nie starał sie bo myslał ze jak zawsze byłam tak bede, ze nie robił tych wszystkich rzeczy które robia mezczyzni bo przeciez jestem inna niz reszta kobiet i ich po prostu nie potrzebuje, ze nigdy mnie nigdzie nie zaprosił, bo i tak bym nie chciała isc itp itd. Schudł prawie 10kg, nie spi, zawala prace (która za chwile jak mysle straci), a ja walcze z wyrzutami sumienia, probuje sobie tłumaczyc ze on mnie nie kochał, był po prostu ode mnie uzalezniony, ze byłam dla niego dziewczyna, kolega, przyjacielem, matka, zastepowałam wszystkich i nikogo poza mna nie potrzebował. Wszyscy moi bliscy na wiadomosc ze to koniec miedzy nami zareagowali w jeden sposob - wreszcie. I nie wiem to ja byłam taka slepa ze nie widziałam tego co oni, czy oni nie poznali go tak jak ja, ze to dobry człowiek tylko skrzywdzony a przez to sam krzywdzi. Czuje sie jakbym oddała dziecko do sierocinca, kiedy wyobrazam go sobie ne moge powstrzymac łez, czuje sie jakbym odcieła sobie rece i chciała zyc dalej, sama te decyzje podjełam i przez chwile było mi z nia dobrze, ale od kiedy wiem ze on sobie z tym nie moze poradzic zastanawiam sie nad jej słusznoscia. W nowym zwiazku jest mi dobrze, czuje sie bezpieczna, akceptowana (bez uwag "jak Ty dzis wygladasz"), kochana, a przede wszystkim nie boje sie ze podczas kłotni moge oberwac albo usłyszec "kim tak naprawde jestem", nie ja sie musze opiekowac, tylko wiem ze on zaopiekuje sie mna, ze dopilnuje, załatwi, a ja mam tylko byc, to mu do szczescia wystarcza..

Tylko ze tesknie ciagle za X, nie umiem jeszcze mowic o nim "były" mimo ze od miesiaca nim jest, odciac sie od wiadomosci co u niego, ktore bardzo chetnie przekazuje mi jego kolega. Wiem ze zaczał chodzic do psychologa (na co nigdy nie mogłam go namowic) i nie wierzy w to ze to koniec, bedzie walczył i czekał.

Czy zmiany sa mozliwe? takie ktore wyeliminuja agresje? czy odejscie po tylu latach i szok z tym zwiazany spowoduje ze dojrzeje? wiem ze nikt mnie juz tak nie pokocha jak on, ale tez nikt tak nie skrzywdzi..

Jestem w rozkroku, jednoczesnie bedac z kazdym z nich i z zadnym, Y widzi jak sie szarpie sama ze soba, ale cierpliwie czeka, bardzo mu na mnie zalezy, wie ze to najbardziej dramatyczne wydarzenia w moim zyciu, ale jemu w koncu tez skonczy sie cierpliwosc..

Na pytanie kogo kocham nie potrafie odpowiedziec.. Z jednej strony facet, konkretny, dojrzały (mimo ze sa w tym samym wieku), powaznie myslacy o zyciu, ktory stracił dla mnie głowe a ja czuje sie przy nim jak nigdy, a z drugiej wspolne lata, wspomnienia (takze piekne), obietnica naprawy wszystkiego, wielka determinacja, znam go jak nikogo na swiecie, on mnie tez, chciałabym miec w nim przyjaciela, ale to niemozliwe..

moze to wszystko wyglada jak jaka zimna kalkulacja, ale nia nie jest, nie uszczesliwie ich obu, jeden z nich na pewno bedzie cierpiał, tylko czy moge dowalic komus kto tyle w zyciu wycierpiał mimo ze nie przeze mnie.. nie umiem sobie poradzic z wyrzutami sumienia

Zmieniłam nr tel, X napisał mi maila ze na swieta chciał sie oswiadczyc i nadal chce..

2 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-12-02 15:12:06)

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Straszny manipulant. Wyrzuty sumienia i to na dodatek nieuzasadnione, to nie miłość,tylko taki chory mechanizm świadczący o twoim niskim poczuciu wartości.
Jak jesteś DDA to sama powinnaś iść na terapię. To jest świetny moment. Praca w grupie pozwoli Ci się od niego odciąć i zacząć nowy etap.

3

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Nic juz nie wiem.. przeraza mnie swiadomosc ze moge zniszczyc mu zycie, ze straci prace, wpadnie w jakas chorobe, ciagle czuje sie na niego odpowiedzialna, mimo ze wszyscy wokół powtarzaja ze to dorosły człowiek a ja nie jestem jego matka..

4

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Nie powiem Ci co masz zrobić bo sama nie wiem co bym zrobiła, ale wiem jedno. Ja też byłam w związku z kimś, kto świetnie potrafił mną manipulować. Do tego stopnia, że gdy nie mogłam przyjechać do niego wbijał mi do głowy, że to moja wina, i do dziś zastanawiam się czy może nie powinnam zrobić mu kolacji jak się raz spotkaliśmy bo może by to coś zmieniło... Straszne uczucie. Oczywiście dalej go kocham i bardzo chciała bym wrócić, ale nie do tego co bylo ostatnio tylko kiedyś - kiedy był najlepszy pod słońcem. I chyba (bo pewności nie mam) nie zgodziła bym się na powrót na takich warunkach - jedynie na moich. Zastanów się czy chcesz być tak manipulowana. Przez to wszystko drastycznie spada poczucie własnej wartości, które potem odbudowuje się latami.

5

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Wiesz czytając Twoją historię widziałam swoje życie w ostatnim czasie, poza pewnymi szczegółami prawie identyczna ;-) tylko mój były ukochany nigdy nie posunął się do przemocy i wyzwisk skierowanych w moją stronę ( no może trochę po rozstaniu).
Ja już mam to za sobą, dziękuję Bogu że zdołałam go zostawić, sama pewnie bym tego nie zrobiła ale pomogła mi rodzina i znajomi, otworzyłam wreszcie oczy, zaczęłam zauważać jaki tak naprawdę jest i to że tacy ludzie się nie zmieniają, chciałam mu pomóc, starałam się jak mogłam. Też miał bardzo ciężkie dzieciństwo, u takich ludzi to typowe, mimo wszystko nie chciałam go skreślać na początku, wierzyłam że możemy być szczęśliwi, wybaczałam wszystko, napady zazdrości, wybuchy furii, fochy... Gdy już naprawdę przeskrobał i postanowiłam to skończyć, okazał się po prostu jednym wielkim manipulatorem, groził i straszył że się powiesi, zabije, nie chodził do pracy po to bym wróciła do niego. Obwiniałam się o wszystko, że przeze mnie straci pracę, zniszczy sobie życie. Po czym po dwóch tygodniach od kiedy dzwonił i płakał mi do słuchawki że tak bardzo mnie kocha, że już nikogo nie pokocha, że nie ma nikogo, że nawet nie ma z kim porozmawiać, znalazł sobie następną dziewczynę i jest z nią szczęśliwy...
Mam dla Ciebie jedną radę, odetnij się całkowicie od niego, nie kontaktuj, nie odbieraj tel, nie spotykaj, zacznij nowe życie. Ja popełniłam błąd bo się z nim kontaktowałam, a tym samym wszystko wracało... ale dzięki temu też teraz nie mam wyrzutów sumienia i wiem jaki naprawdę jest.
A tęsknić będziesz jakiś czas na pewno, ja dotąd wspominam te piękne chwile które razem spędziliśmy, walczę z tym wyliczając te złe rzeczy które mi zrobił, z czasem będzie coraz lepiej.

6

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Dziekuję ze poswieciłyscie czas na przeczytanie mojego "wywodu", nie chodzi o to ze pozbieram głosy na tak i na nie, wyciagne średnią i podejmę decyzję.. zalezy mi bardzo na opinii osob które mają doswiadczenie, moze same przezyły cos podobnego.. starałam sie to opisać mozliwie jak najobiektywniej, on sam gdyby to przeczytał nic by w tym nie mogł skreślic bo tak własnie było.

Moja siostra (starsza ode mnie) tez powtarza ze pierwsze i najważniejsze to odciąć się, raz a dobrze, nie czytac maili, nie rozmawiac kiedy przyjezdza pod prace (bo i tak sie zdarza) i czas zrobi swoje, pozwoli zapomniec i zaczac zyc od nowa, ze on sie nie zmieni, ze jest teraz jak na głodzie po odstawieniu narkotyków i jest w stanie obiecac wszystko, byle tylko mogło być jak do tej pory.

na razie jest mi strasznie cięzko, ale chyba musze zagryźć zęby. wstawanie rano z łózka to dramat, kiedy usypia sie po 3, ale wiem ze musze wziac sie w garsc bo mam dla kogo..

7

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..
rostia123 napisał/a:

Dziekuję ze poswieciłyscie czas na przeczytanie mojego "wywodu", nie chodzi o to ze pozbieram głosy na tak i na nie, wyciagne średnią i podejmę decyzję.. zalezy mi bardzo na opinii osob które mają doswiadczenie, moze same przezyły cos podobnego.. starałam sie to opisać mozliwie jak najobiektywniej, on sam gdyby to przeczytał nic by w tym nie mogł skreślic bo tak własnie było.

Moja siostra (starsza ode mnie) tez powtarza ze pierwsze i najważniejsze to odciąć się, raz a dobrze, nie czytac maili, nie rozmawiac kiedy przyjezdza pod prace (bo i tak sie zdarza) i czas zrobi swoje, pozwoli zapomniec i zaczac zyc od nowa, ze on sie nie zmieni, ze jest teraz jak na głodzie po odstawieniu narkotyków i jest w stanie obiecac wszystko, byle tylko mogło być jak do tej pory.

na razie jest mi strasznie cięzko, ale chyba musze zagryźć zęby. wstawanie rano z łózka to dramat, kiedy usypia sie po 3, ale wiem ze musze wziac sie w garsc bo mam dla kogo..

Witam Cie serdecznie.rozumiem Twoja sytuacje,bo bylam w takim zwiazku.Odpowiadajac na tytulowe pytanie-tak,teskni sie za tosycznym czlowiekiem i chorym zwiazkiem,ktory nam dal.Tacy ludzie potrafia silnie od siebie uzaleznic i po takich relacjach jest czesto trudniej dojsc do siebie niz po normalnym zwiazku.Pzdr

8

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..
rostia123 napisał/a:

na razie jest mi strasznie cięzko, ale chyba musze zagryźć zęby

Dokładnie tak.

Aczkolwiek myślę, że niepotrzebnie tak szybko (po kilku dniach od rozstania) zaczęłaś nowy związek. Nie miałaś przez to czasu by poradzić sobie sama ze sobą, a teraz nowy partner i pojawiła się presja, strach czy wytrzyma Twoje rozterki.

Czy aby na pewno kochasz obecnego partnera? Czy nie jest taką "zapchajdziurą" po byłym? Czy to nie jest czasem tak że bardzo pragniesz być z kimś, żeby rozstanie z byłym tak bardzo nie bolało? Pojawił się ktoś, a Ty rzuciłaś się w wir uczuć które być może wcale nie są do niego?

Tak się zastanawiam czy na tym etapie potrafisz rozróżnić swoje uczucia.
Czy jesteś pewna że do byłego partnera czujesz już tylko współczucie, a może to jednak miłość?
Czy można przestać kogoś kochać w przeciągu kilku dni?

Twój związek był toksyczny, i dobrze że rozstałaś się z partnerem.
Źle, że nie dałaś czasu sobie - na bycie samej ze sobą.

9

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Tak, teraz już wiem ze to wszystko dzieje sie za szybko, ze powinnam przezyc sama "żałobe" i dopiero wtedy ewentualnie zacząc coś nowego, ale wiem tez że gdyby nie nowy związek nie wytrwałabym w swojej decyzji, bo wiedząc ze jestem sama nie odpuściłby, walczyłby dotad az bym wrociła, jak juz kiedys..

I rzeczywiście nie wiem czy to co do niego czuje to tylko litość, pewnie nie.. to walka serca z rozumem, raz jedno raz drugie bierze górę.. podjęłam decyzję i próbuję sie jej trzymac, ale nie wiem czy za jakiś czas nie bede jej żałowac..

10

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale tak ,można tęsknić za byłym związkiem (może dokładnie za tymi dobrymi chwilami, które przeciez były, pewnie przysłaniaja Ci teraz te złe chwile).
Moim zdaniem bardzo dobrze, że sie już to skończyło:
- on się nie zmieni, chyba, że na pare dni, tygodni, potem będziesz miała od nowa jazdy
- to twój pierwszy związek, nie wiesz, że może byc inaczej
-i tak za długo wytrzymałaś
- on jest manipulatorem, płakał, klekał , przepraszał i dalej robił to samo hmm
- agresywny, niebezpieczny - a pomyśl, co by było po ślubie , brrr
Odetnij się raz na zawsze.Jeśli potrzebujesz, powspominaj jeszcze dobre momenty, ale coś na zasadzie nie tensknoty, ale takich zwykłych wspomnień, możesz sobie powiedziec "okey było miło ale potem się zepsuło", a potem zajmij się czymś i nie myśl  o tym. Później coraz rzadziej go wspominaj, aż kiedyś wygaśnie.

rostia123 napisał/a:

kiedy wołał za mną ze jestem Hitlerem, na wakacjach w nocy siedział z nozem w reku i nie pozwalał mi isc spac, rzucał przedmiotami, odjeżdzał spod mojego domu z piskiem opon, wydzwaniał całe dnie na domowy nr, pisał po kilkadziesiat smsow dziennie, szantażował ze sie zabije, albo najlepiej jesli zrobimy to oboje skoro nie mozemy sobie ze soba poradzic.. Bałam sie go, był duzym dzieckiem, które chwilami zamieniało sie w demona, w okresach spokoju nie skrzywdziłby muchy, ale kiedy były miedzy nami spiecia był zdolny chyba do wszystkiego..

A potem przepisz sobie to zdanie i za każdym razem jak zatęsknisz za nim, to je sobie kilka razy przeczytaj aż Ci przejdzie.
powodzenia.

11

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Całkiem niedawno założyłam podobny wątek.

Właśnie wróciłam z pierwszej wizyty u psychologa.
Do X nie odzywam się już 11dni, liczę dokładnie.

Polecam Ci pójść na konsultację z psychologiem. Bardzo... Spojrzysz na to z innej strony, zostaną postawione pytania, które dużo Ci uzmysłowią.

To była przemoc, co najmniej psychiczna. Powinnaś się z tym momencie zająć sobą, tylko sobą.

Czytając to, co napisałaś, wiele odnosiłam do siebie. U mnie było podobnie. Aktualnie nie mogę sobie poradzić z martwieniem się o niego. Wciąż się zastanawiam jak sobie radzi, jak matka o synu.......... nie o facecie

rostio, naprawdę spróbuj załatwić ze sobą sprawę w towarzystwie psychologa. Lepiej się poczujesz.

12

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

''Moj zwiazek z X trwał prawie 8 lat, były wzloty i upadki''


WITAM..

Byliście ze sobą prawie 8 lat !!! - i Ci się nie oświadczyl? ... A teraz TAKA ZMIANA?!.. ZASTANOW SIĘ NAD TYM..
Zgadzam się z wcześniejszą opinią, ze to     M A N I P U L A N  T     , daj sobie z kakimś spokuj, choć wiem co czujesz - to tylko to powinnaś zrobić.. Z kimś takim nie zbudujesz szczęścia, udanego związku i rodziny. Musisz się z tej chorej milośći wyleczyć, wiesz jak?.. Dzięki obecnemu partnerowi Y. On Cię KOCHA, jest cierpliwy i wyrozumialy (pyt. jak dlugo będzie?).. Sluchaj OBIEKTYWNYCH rad.. nie niszcz sobie życia, bo X Cię szantażuje, bo Ci go żal... Powtarzam Ci to manipulant, nie wart Twojej milości i leż..

13

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Manipulant ,psychopata i podejrzewam chorobę psychiczną.DDA bardzi często mylą litość z miłością a o miłości z pewnością nie wiele wiesz.
Bo gdybyś miała taką wiedzę to przeźywałabyś najpiękniejszą miłość pod słońcem - miłość do samej siebie.Ta miłość wyznacza zdrowe granice,to dzięki niej potrafimy powiedzieć  "tego tolerować nie będę".

Jeśli wrócisz do niego  nie będziesz dla niego atrakctjną kobietą - będziesz właśnie taką mamusią ,Facetowi potrzebny jest psychiatra i dobry psycholog  a nie dobra ,kochająca kobieta.

14

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Kiedy czytam Wasze odpowiedzi (za każda jestem bardzo wdzieczna) mam poczucie ze dobrze zrobiłam, ze tak musi byc, ze czas leczy rany.. ale kiedy przychodzi nowy dzien nie widze w nim sensu, gdyby nie to ze trzeba wstac, zjesc, iśc do pracy całe dnie nie wychodziłabym z łózka, swiadomosc istnienia Y nie wystarcza, nie widujemy sie tak jak byłam do tego przyzwyczajona i po prostu czegos mi brak, obecnosci, uwagi, przytulenia

z tego co pisze wyniknie zaraz jedno - sama nie wiem czego chce..

Y nie ma w sobie tego co ma X i odwrotnie, z tym sie musze pogodzic, X w okresach spokoju był prawie ideałem, chociaz czesto sama sobie powtarzałam ze wolałabym gdyby te wzloty i upadki miały spokojniejszy przebieg, ze jesli za chwile cudowne mam płacic taką cenę, to wole zeby ich w ogóle nie było.

Co do oświadczyn.. nigdy nie było dobrego momentu, a to bezrobocie, a to nowa praca (czyli stresy), a to choroba w domu i tak mogłabym wymieniac.. W duchu liczyłam na to ze stanie sie to w te wakacje, coz, przeliczyłam sie, chociaz gdyby to zrobił zgodziłabym sie i byłabym z tego powodu szczesliwa, z małą śrubką z tyłu głowy czy aby na pewno dobrze robie..

15

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

i całe szczęście dla ciebie że tak się nie stało, powróciłoby to wszystko co opisujesz w krótkim czasie, również byłam z podobnym osobnikiem parę lat, wzloty i upadki, góry i doły, euforia i porażka, jak jazda na diabelskim młynie. Nie warto, ludzie po czymś takim długo się leczą, długo zapominają bo adrenalina ciągnie. Tak jak napisałaś, jesteś jak narkoman na głodzie, tak właśnie się czuje. Mało tego, po rozstaniu z moim X nawalał mnie telefonami jeszcze przez następne 2 lata wpędzając w poczucie winy.

16

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

dlatego Y, moja siostra i kilka bliskich osob wymogło na mnie zmiane nr telefonu, bo widzieli co sie ze mną dzieje, a smsy przychodziły hurtowo, pisane w nocy zebym wiedziała ze nie spi, meczyło mnie to bardzo, ale przynajmniej wiedziałam co sie u niego dzieje, teraz zostały tylko domysły z którymi wcale nie jest łatwiej..

wiem ze zle zrobiłam ale kilka dni temu odezwałam sie do jego kolegi na facebooku (załozyłam fikcyjne konto zeby nikt mnie nie znalazł, oficjalnego nie posiadam) i zapytałam jak sie trzyma, czy chodzi do pracy, i wiadomo, to jego kumpel, nie moj, oberwało mi sie, ze "facet wie ze źle robił, ale teraz umiera, cierpi, a Ty tak szybko w objecia nowego, daj mu szanse, zobaczysz ile w sobie zmienił, ja z nim przebywam teraz tyle czasu i widze te zmiane,uwierz w niego" itp.. i juz wiem ze nie powinnam sie wiecej do niego odzywac i pytac, bo znow mi zrobi wode z mózgu i bede kilka dni dochodziła do siebie po takim klikaniu na fb..

co nie znaczy ze nie chce wiedziec co u niego, bo ciagle sie martwie, mysle, to przez tyle lat była najbliższa mi na swiecie osoba, mimo tego co sie miedzy nami działo był moim przyjacielem.. albo tylko ja tak o tym mysle..

17

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..
rostia123 napisał/a:

co nie znaczy ze nie chce wiedziec co u niego, bo ciagle sie martwie, mysle, to przez tyle lat była najbliższa mi na swiecie osoba, mimo tego co sie miedzy nami działo był moim przyjacielem.. albo tylko ja tak o tym mysle..

Tylko Ty tak o tym myślisz. Czy on się o Ciebie martwił gdy się nad Tobą znęcał psychicznie?
Czy martwi się o Ciebie jak Ci teraz wysyła SMSy w środku nocy, budząc Cię i przez niego nie śpisz?
Nie. Bo on martwi się tylko o siebie. I najbardziej na świecie kocha... siebie samego.

18

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Mam dośc już siebie samej, Aeryn masz racje ze rzuciłam sie w wir uczuc, których już teraz nie ogarniam.. ze za szybko weszłam w nową relację, ze chyba rzeczywiscie potrzebowałam "zapełniacza" czasu.. czy jestem az tak głupia i niedojrzała..
Y zaczyna "dla nas" remontowac mieszkanie, a ja zaczynam szukac dziury w całym, powodu zeby sie pokłocic.. wszystko mi sie pomieszało

jedyne czego pragne to spokoju, samotnosci, czasu

19

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Rostiu ... co stoi na przeszkodzie, żebyś miała teraz czas, spokój i samotność ?

20

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

jak powiedziec zakochanemu facetowi ze potrzebuje się "odciąć", uporządkować swoje emocje, pobyc sama ze soba.. Jedną tak probe podjełam wczoraj, powiedzałam ze chce iśc na terapie, dowiedziec sie kim tak naprawde jestem, jaka jestem, czego chce (zebym na pytanie "co chcesz robic w sobote" nie odpowiadała "to co Ty chcesz"), odbudowac siebie, wyprostowac sie nie tylko po związku ale i rozliczyc z przeszłoscią, dziecinstwem, relacją z mama (która miała i ma na mnie ogromny wpływ, boje sie nadal zrobic cokolwiek co sie jej nie spodoba, mam prawie 30 lat, pracuje a ona nadal potrafi mnie opier.. za to ze wrociłam do domu o północy) i usłyszałam ze to dobrze, ze powinnam, ze tego własnie potrzebuje i ze mnie z tym nie zostawi, bedzie przy mnie i bedzie wsparciem..

X ciagle pisze maile, wspomina wszystkie dobre okresy, ze szok który przezył pozwolił mu zobaczyc wszystko w innym swietle, ze juz wie czego mi brakowało, czego nie zaakceptuje, jest w tym bardzo przekonujacy.. Gdyby nie te wszystkie "odgięcia od normy" byłby idealny, bo potrafił byc, bo był czuły, opiekunczy, nie kłamał, rozumielismy sie bez słów, zawsze byłam na pierwszym miejscu..

tylko ten strach czy znow zobacze to zimne, stalowe spojrzenie..

mimo metryki jestem ciagle dzieckiem które czeka az ktos mu powie co ma zrobić, mam mentalnosc niewolnika, nie umiem o niczym zdecydowac, nie wiem co bedzie dla mnie dobre, chce uszczesliwic wszystkich wokół,a tak sie niestety nie da..

21

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Rostia, czytam Twój wpis i widzę siebie. Z tą różnicą, że ja tkwię nie w związku lecz w małżeństwie, które właśnie próbuję zakończyć.
Jest mi strasznie ciężko, mąż wpadł w depresję, jego obsesyjna miłość wymaga leczenia. Nie mogę, nie potrafię się uwolnić, mimo że od kilku dni nie mieszkamy razem. On cały czas mnie nęka, dzwoni, straszy, że sobie coś zrobi.
Czuję, że długa droga przede mną i mam nadzieję, że uda mi się wytrwać.

22

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Owieczko, trzymam za Ciebie kciuki i doskonale rozumiem..

ze swojej perspektywy moge powiedziec, ze najwazniejsze to podjęcie decyzji w spokoju, przemyslenie jej i KONSEKWENTNE trzymanie sie

ja źle zrobiłam opierajac sie na opiniach innych, opierajac sie za bardzo, bo to JA powinnam to wiedziec, bo JA bede ponosic konsekwencje

ja tez dostawałam smsy, telefony o tym ze juz stoi pod wiezowcem i zaraz wjedzie na sama góre, ze pojedzie nad morze, wejdzie do wody i tak ze soba skonczy i bałam sie (jak wiekszosc osob w takiej sytuacji) ze to jest taki człowiek, który NAPRAWDE jest do tego zdolny i (jak w wiekszosci takich przypadkow) nic sobie nie zrobił

nie wiem czy to chora, czy tak wielka miłość.. wiem za to ze piszac mi maile informuje mnie o tym ze miał 2 stłuczki samochodem, ze ciagle chudnie, nie spi, chodzi nieprzytomny, pali ponad paczke dziennie, ale ani razu nie zapytał jak ja sie czuje, jak sobie radze..

nie wiem jak to wszystko sie skonczy, podjełam decyzje i sie jej trzymam, ale skłamałabym piszac ze nie mysle czasami o tym ze moze kiedys jeszcze bedziemy razem, bo najzwyczajniej w swiecie za nim tesknie, za nim dobrym, ciagle sobie nie wyobrazam ze na pasterke pojde z Y, bo od lat chodziłam z X, ze jakis drobiazg bede musiała kupic dla Y, mimo ze głowa pełna pomysłów na prezent dla X, ze osobno spedzimy sylwestra..

za 2 tyg mam pierwsza wizyte u psychoterapeuty (Y znalazł, zapisał, załatwił i upiera sie ze zapłaci,ale nie zgodze sie), boje sie bardzo ale wiem ze tak trzeba, bo nadal nie wiem czy to była miłośc czy współuzaleznienie, ze wyrzuty sumienia mnie zabijaja, mimo ze to on mnie krzywdził

a Y.. kilka razy dziennie dzwoni i pisze ze kocha, jest mi przy nim dobrze, błogo wręcz, ale nie wiem czy z mojej strony to miłośc czy lęk przed samotnością po bardzo intensywnym związku (bo mimo ze nie mieszkalismy razem spedzalismy wspolnie wiecej czasu niz niejedno małżenstwo), strasznie sie boje ze go skrzywdze, bo widze jak sie zaangazował, ile jest w stanie dla mnie zrobic..

nie wiem tez jakie znaczenie ma ta tzw. chemia, wiem ze do Y ciagnie mnie strasznie i to nie jest tylko kwestia "nowości", ze każdy nowy facet powoduje uginanie sie kolan, to nie jest Belmondo, obiektywnie mówiac X jest od niego przystojniejszy, ale do niego nigdy tego nie czułam, bylismy bardziej jak rodzenstwo niz kochankowie, godziny moglismy lezec przytuleni i niczego wiecej nam nie brakowało, takie stare (nie)dobre małżentwo..

Owieczko, ktos mi powiedział ostatnio ze troszczyc sie mam o siebie i kiedyś o swoje dzieci, a jesli chce miec kogo głaskac po głowie to pownnam kupic sobie chomika.. X jest dorosłym, 32 letnim mezczyzna, który moze dzieki temu co sie własnie stało ma sznase dorosnąć, tak chce to widziec, dla własnego zdrowia psychicznego, wiem ze to przyniesie jeszcze dobre owoce, i dla mnie i dla niego, moze tak bedzie tez w Twoim przypadku, ze oboje sie odbudujecie, narodzicie na nowo, w oderwaniu od tego czy bedziecie jeszcze kiedys razem czy nie

wierze ze z czasem bedzie tylko lepiej

23

Odp: Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

cóż, wcale nie jest lepiej, upływający czas pomogł mi o tyle ze moge przespac 5-6 godz, jem, odstawiłam "uspokajacze", jakos funkcjonuje, ale myslenie nie daje spokoju..

X codziennie wysyła mi maila, nie potrafie nie przeczytac i skasowac, a po tym jak przeczytam znow nie wiem na czym stoje, czy to tylko jego bajania czy naprawde ZROZUMIAŁ dlaczego odeszłam.. na to pytanie nikt nie moze mi odpowiedziec..

a Y.. nadal sie spotykamy, nie wiem czy z jego strony to desperacja, strach przed samotnoscia czy rzeczywiscie w tak krotkim czasie mozna sie tak mocno zaangazowac.. padlo juz pytanie czy za kilka miesiecy zamieszkamy razem, a ja NIE WIEM co tak naprawde do niego czuje, czy to tylko "chemia" i fizyczne przyciaganie czy cos wiecej.. jest jak heroina, jak zatrucie mózgu, ale nie mysle o nim jako o tym jedynym, juz na zawsze i do konca, tak myslałam tylko o X..

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Skończyłam toksyczny związek, czy można za tym tęsknić?..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026