Witam
Jestem już na tyle zdesperowany, że szukam pomocy wszędzie. Jesteśmy parą od 3 lat, mieszkamy ze sobą od 10 miesięcy. Wiadomo jak to w związku, są kłótnie, są wspaniałe dni. Niestety mój problem jest dosyć mocno zakorzeniony, a mianowicie jest to poczucie odrzucenia. Kiedyś uprawaliśmy seks często, byliśmy sobą bardzo zauroczeni, zakochani, pierwsze zbliżenia intymne były cholernie podniecające. Teraz, seks praktycznie przestał istnieć. Co prawda rzadko bywało tak, aby to partnerka inicjowała zbliżenie, jednak jak już ja zacząłem ją dotykać, otwierała się na wszelkie propozycję. Ciężko jest mi z tym, ponieważ potrzebuję zbliżeń. Nie mówię, że seks jest dla mnei najważniejszy, bo nie jest. Kocham swoją dziewczynę bardzo mocno, mógłbym zrobić dla niej wszystko, ale seks jest dla mnie czymś, co umacnia więź między partnerami, jest czymś co buduje związek. Kiedy nie ma namiętności, uczucie gaśnie. Do rzeczy, seks przestał być dla niej czymś przyjemnym już spory okres czasu (na pewno dłużej niż pół roku). Moja partnerka nie wykazuje chęci do zbliżeń, przez co myślę,że czuje się dla niej coraz mniej atrakcyjny. Popęd seksualny jest u niej bardzo niski. Ja, żeby zaspokoić swoje potrzeby czasami oglądam pornografię, jednak wzbraniam się od tego, bo największą przyjemność daje mi dotyk partnerki, którego niestety coraz rzadziej doświadczam. Bardzo rzadko się kochamy, a jak już dochodzi do zbliżenia to albo dziewczyna narzeka na ból podczas stosunku, albo frustruje się moją nieporadnością (wcześniej wydawało mi się, że jestem w tym całkiem dobry
). Próbuje namówić ją na wizytę u dobrego ginekologa, może zmiana antykoncepcji (teraz stosuje plastry, wczesniej tabletki (3 różne typy)). Jeżeli to nie poskutkuje pewnie dobrym rozwiązaniem byłoby się wybrać do seksuologa. Naprawdę chce pomóc, jednak wydaje mi się, że jej na tym nie zależy. Staram się rozmawiać o tym problemie, nie zwalam winy na nią. Jednak czasami to mnie przerasta, nie potrafię zawsze być wyrozumiały, czasami puszczają mi nerwy, pojawia się frustracja. Wiem, że dla niej seks też nie jest najważniejszy, ale boje się o to, że nie ma prawie żadnego znaczenia. Wiem, że jestem jej potrzebny i kocha mnie tak samo mocno jak ja ją. Z wiedzy bądź własnych doświadczeń doradzcie mi proszę, jak mam się zachowywać i jak najefektywniej namówić partnerkę na zmianę naszego życia intymnego na lepsze.