alak82 napisał/a:Zaczęłam i zaczynam nowy watek. O czym? O odchudzaniu:) Tak wiem, strasznie to oklepane i nudne ale dla wielu ludzi takich jak ja, ważne i trudne. Ale co tu dużo mówić, każdy kto ma problem z otyłością bądź dużą nadwagą wie o czym teraz piszę.
Zaczęłam 2 dni temu i wiem ze mi się uda. A skąd wiem? Wiem ponieważ zawsze motywowałam się tym że chcę schudnąć bo... i tu wymieniałam milion powodów. A teraz mówię, że schudnę bo chcę, bo mogę, bo potrafię i nic nie stanie mi na drodze:)
Piszcie dziewczyny jeśli któraś też właśnie zaczyna, albo chce zacząć lub cokolwiek innego. A jak jest już taki watek to odeślijcie mnie do niego.
A teraz napiszę coś o sobie, a dokładniej o tym z czym się zmagam. Mam do zgubienia bardzo dużo kilogramów. Moim marzeniem jest zgubienie 40, ale ponieważ z marzeniami różnie bywa na początek zadowolę się jak zgubie 25, a potem jak zasmakuję rozkoszy bycia lżejszą pójdę dalej
Dzisiaj mija drugi dzień jak jestem na diecie kopenhaskiej i nawet nie jest tak strasznie jak mi opowiadano, ale nie mówmy chop przed zakończeniem diety. Jeszcze się nie ważyłam ale myślę ze jutro napiszę czy są jakieś efekty.
Tak więc do jutra i czekam na wasze wpisy 
Ja schudłam 16kg w 3 lata, o ile mnie pamięć nie myli. Zostało mi 5, tzn tyle bym jeszcze chciała. Niby od pon miałam się odchudzać, ale... no kurcze znalazłam zawijane gołąbki w słoiku i czekają na mnie na sobotę, więc zacznę od niedzieli
Jestem z tobą myślami. Uda ci się. Powoli. +ćwiczenia. Ja mam taki patent, nie wiem czy u ciebie się sprawdzi, ale spróbować nie zaszkodzi. Ćwiczenia 30min każego dnia, mniej jeść (białko, warzywa, owoce, mięso, no wszystko po troszku) i mięta (do picia herbata) przed snem. Jak stosowałam się do tych zasad to w tydzień 1kg spadało. Nie ukrywam, że wszędzie chodzę na pieszo. Chyba, że jest upaaał morderca to już autobusem, ale to też morderca, jednak lepszy ten niż pieszo. Szczerze nie wierzę w diety. Kiedyś byłam na diecie grupy krwi i wylądowałam z ostrą anemią w szpitalu na 10 dni. Przetoczyli mi krew 2 razy. W dodatku rozwalił mi się system odpornościowy. Tak więc radziłabym trzymać się z dala od diet.
Całkiem pomocny okazał się post 40 dniowy przed Wielkanocą. Postanowiłam nie jeść słodyczy i to bardzo pomaga. Słodycze po takim czasie zupełnie inaczej smakują. Zjem cukierka jak już mam ochotę nie do ogarnięcia, ale chipsy ledwo wchłonę + ból brzucha mi dokucza potem.
Najważniejsze to dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości wartości odżywczy. Jak coś wyrzucisz z diety to na przykład może ci niebezpiecznie spać hemoglobina z powodu niedostarczania żelaza. Mózg źle odżywiony też bardzo źle działa. Należy pić wodę niegazowaną, chociaż ja uważam, że mięta i herbaty niesłodzone są ok. I uważaj na owoce. Są takie po których bardziej chce się jeść (gruszki tudzież, dlatego już ich nie lubię).
Po prostu jedz wszystko, ale w mniejszych ilościach. Zapomnij o fast foodach i słodyczach. Nie słodź napoi i nie pij smakowych wód czy też gazowanych, bo one mają dużo cukrów. Więcej ruchu
Nawet w domowym zaciszu.
A może załóżmy wszystkie odchudzające się jakis dzienniczek tutaj. Każda napisze ile ma cm i waga w danym dniu a po tygodniu aktualizacja. Co wy na to?
Ja zaczynam w niedzielę więc w niedzielę dam znać 