Witam. Od 1,5 tygodnia ćwiczę 2h na siłowni. Godzinę zajmuje mi trening siłowy poszczególnych partii ciała typu nogi, brzuch, pupa. Później 40-50 minut jadę na orbitreku, ostatnio przerzuciłam się na bieżnię i robię marszobiegi po 5 minut. Oczywiście jestem też na diecie, jem 4-5 małych posiłków dziennie co 3h i piję dużo wody. 2 tyg. temu w sobotę wlazłam na wagę i ważyłam 63 kg. Dzisiaj postanowiłam też się zważyć i myślałam, że się wyłożę na podłogę, bo tu 66,8 kg!!! Cm nie spadł mi ani jeden. Może mam zepsutą wagę, czy coś? Może jej się coś pomyliło, gdy pokazała te 63 kg? A może robię coś nie tak? ;O Proszę, pomóżcie.
Podobne tematy
Nie można przytyc 3 kg w jeden tydzien nie pochłaniając kilogramów jedzenia. Po prostu nie można.
A dlaczego waga pokazala taki wynik? Jest wiele możliwości. Po pierwsze wczesniejszy wynik mofl byc nieprawidlowy - waga mogla stac krzywo lub mogłaś byc lekko odwodniona.
Moze byc tez tak, że oba wyniki są prawidłowe. Może jestes tuz przed okresem lub owulacją i twoj organizm zatrzymuje wodę, może za dodatkowy kilogram odpowiadac twz zawartosc jelit ![]()
Wszystko razem może w sumie dać na plusie 3 kg.
Waga nie jest jedynym sposobem kontroli wagi - mierz sobie obwody - zobaczysz wtedy że w pasie roznica pomiędzy poszczegolnymi dniami moze smialo wynosic 5 cm, za to w biodrach pozostaje bez zmian.
No napisałam przecie, że się zmierzyłam i nic nie ubyło. A żadnych kilogramów jedzenia nie pochłaniałam
Wręcz uciekam od takiej możliwości. Kupiłabym nową wagę, ale oczywiście tatuś powie, że obecna jest dobra, bla bla... W tamtą sobotę jak zobaczyłam te 63 kg to pomyślalam, że super, nie przytyłam wcale tak dużo. A tu jeb.. 67 prawie. I demotywacja gotowa.
No napisałam przecie, że się zmierzyłam i nic nie ubyło. A żadnych kilogramów jedzenia nie pochłaniałam
Wręcz uciekam od takiej możliwości. Kupiłabym nową wagę, ale oczywiście tatuś powie, że obecna jest dobra, bla bla... W tamtą sobotę jak zobaczyłam te 63 kg to pomyślalam, że super, nie przytyłam wcale tak dużo. A tu jeb.. 67 prawie. I demotywacja gotowa.
A może to tłluszczyk zamienił się w mięsień?:)
Może woda w organizmie się zatrzymuje...Ja chodziłam na fitness od zeszłego roku września do stycznia tego roku ( od stycznia przytyłam 11kg
ale nie z obżarstwa tylko przez to,że zjadłam arbuza z pestkami a teraz mi arbuz urósł w brzuchu...tak tak,a mama mówiła " nie jedz pestek!! ) i Pan trener powiedział,że bardzo często zdarza się tak,że kobiety najpierw gubią 1-4kg a potem one wracają,a dlaczego? Bo jak stosujemy przy tym dietę to organizm odczuwa to i zaczyna sobie pewne składniki odkładać " na potem" w razie jakby zabrakło.
Nie przerywaj treningu i diety. Wagę stawiaj zawsze w tym samym miejscu na równym podłożu.A jakby to w ogóle Pani Ewa.Ch.powiedziała,wyrzuć wagę i weź w rękę centymetr ![]()
Życzę wytrwałości ![]()
No oczywiście, że ci nie ubyło.
Ale gdybys utyla to by ci PRZYBYŁO. 3 kg tłuszczu to jakies +3 cm w biodrach - przybylo? Nie? Wiec nie marudź - nie utylas a waga dziala prawidlowo - to WODA i zawartosc jelit.
6 2014-09-17 11:55:10 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-09-17 11:55:41)
A może to tłluszczyk zamienił się w mięsień?:)
Nie ma tak dobrze. To metabolicznie niemożliwe:)Przytycie 3kg tłuszczu to mniej więcej 21 tysięcy kalorii nadwyżki. Woda podejrzewam. I tyle.
sandra9011 napisał/a:A może to tłluszczyk zamienił się w mięsień?:)
Nie ma tak dobrze. To metabolicznie niemożliwe:)Przytycie 3kg tłuszczu to mniej więcej 21 tysięcy kalorii nadwyżki. Woda podejrzewam. I tyle.
Czyli teraz jak? Mam robic dalej to, co robię, czyli ćwiczyć i dietować? Kiedy waga może zacząć spadać?
To zależy. Ja mam skoki po 3-4 kg w zależności od tego co zjem i wypiję:) Nie patrzyć na wagę. To podstawa. Tym bardziej, że Twoja waga nie jest wysoka.
Tzn. że jak zjesz jednego dnia więcej, lub wypijesz jakieś alko typu piwo to następnego dnia ważysz 3-4 kg więcej? Ja już sama nie wiem, mam mózg rozje.. bo jest możliwość, że mam zepsutą wagę, albo mięśnie mi spuchły
Zwłaszcza, że na siłownie chodzę już bardzo długo. Kiedy zaczęłam tam chodzić w zimie to na początku waga wzrosła o 2 kg i potem zajęło mi to ok. 2 miesiące, żeby zaczęła spadać.
Ćwicz konsekwentnie, nie poddawaj się, to trochę trwa zanim organizm zacznie zjeżdżać z cm. U mnie trwało miesiąc jak zauważyłam pierwsze różnice przy mierzeniu i na wadze. Później już poszło z górki i za każdym razem było mniej.
11 2014-09-17 12:38:57 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-09-17 13:29:26)
Tzn. że jak zjesz jednego dnia więcej, lub wypijesz jakieś alko typu piwo to następnego dnia ważysz 3-4 kg więcej? Ja już sama nie wiem, mam mózg rozje.. bo jest możliwość, że mam zepsutą wagę, albo mięśnie mi spuchły
Zwłaszcza, że na siłownie chodzę już bardzo długo. Kiedy zaczęłam tam chodzić w zimie to na początku waga wzrosła o 2 kg i potem zajęło mi to ok. 2 miesiące, żeby zaczęła spadać.
Zgadza się. Są produkty które "ciągną" wodę i ja je zjem to na drugi dzień ważę dużo więcej. Jednego dnia je przytnę całkowicie i kolejnego wszystko schodzi. Dlatego waga moim zdaniem jest najgorszym sposobem kontrolowanie odchudzania. Bo przecież nam nie zależy na spadku wagi, a poziomu tkanki tłuszczowej. Chyba, że doskonale znasz swój organizm. Trzeba sobie uświadomić, że 1kg tłuszczu gromadzi od siedmiu do dziewięciu tysięcy kalorii. I tak, aby przybrać trzy kilogramy tłuszczu trzeba by spożyć nadwyżkę kaloryczną od 21 do 27 tysięcy kalorii. Tak samo żeby to spalić (mowa o samym tłuszczu) trzeba mieć deficyt od 21 do 27 tysięcy kalorii. Magii tutaj nie ma. Czysta fizjologia. Dlatego skokami z dnia na dzień nie ma co się przejmować. Zastojami również.
Ćwicz konsekwentnie, nie poddawaj się, to trochę trwa zanim organizm zacznie zjeżdżać z cm. U mnie trwało miesiąc jak zauważyłam pierwsze różnice przy mierzeniu i na wadze. Później już poszło z górki i za każdym razem było mniej.
Też tak miałam, dopiero po miesiącu
Heh, a ja wpadam w panikę, że po tygodniu nie ma efektów.. Trudno, trzeba się ogarnąć i być cierpliwym. Dziękuję za słowa otuchy
)
A nie masz tam na siłowni żadnego doradcy typu trener itp? Myślę,że zasięgnięcie opinii profesjonalisty jest najlepszym wyjściem.
Ale na pewno nie rezygnuj z ćwiczeń ![]()
No mam, ale chodzę tam już tyle czasu, że powinnam o poradę zapytać na samym początku, a teraz mi tak głupio, wgl się wstydzę :3
Nigdy nie jest za późno. Ja trenuję ponad 10 lat i jak trzeba to zapytam co sądzi o danym ćwiczniu, czy strategii.
Byłam właśnie na siłowni. Byłam zniechęcona bardzo, ale przećwiczyłam konkretnie wszystkie partie ciała i 45 minut cardio. Po siłowni był lekki, bez węglowodanowy posiłek w postaci jajek z warzywami. Może przy takim trybie niedługo waga zacznie spadać ;O
Powtórzę kolejny raz. Olej wagę. Mierz lepiej obwody. A najlepiej to zakup kaliper za 10 zł i mierz sobie poziom tkanki tłuszczowej. Ja obecnie ważę 95kg przy 170cm wzrostu. Według wszelkich wskaźników mam potężną nadwagę. W życiu byś nie powiedziała gdybyś mnie zobaczyła. U osób trenujących waga jest bardzo złym doradcą.
Wiem, wiem, że powinnam się zmierzyć, ale u mnie waga leci wraz z obwodami. Kiedy więc numerek na wadze zacznie sie zmniejszać to będzie dla mnie sygnał, że trzeba dokonać pomiarów. Po 1,5 tygodnia ciężko o jakikolwiek spadek ;p Podsumowując ten temat(bo chyba znasz się na tym Marcjano, długo trenujesz) sądzisz, że ten wzrost wagi u mnie to nagromadzenie wody, albo opuchlizna mięśni? Co do Twojej wagi 95 kg przy 170 cm(ja mam 177cm wzrostu) to pewnie są w większości mięśnie, które ważą więcej niż tłuszcz? ![]()
Tak. Moim zdaniem jest to woda. Możesz być też przed miesiączką. Organizm wtedy mocno ciągnie wodę.
Akurat jestem po miesiączce, ale i tak dzięki za rady
Przede mną sporo roboty. Obliczyłam sobie, że powinnam zbudować 3,5 kg tkanki mięśniowej i zrzucić 6,5 kg tłuszczu.
Proponuję kupić ten kaliper/fałdomierz. Z początku może być Ci trudno, ale jak człowiek nauczy się tym posługiwać, to daje wyniki bardzo zbliżone do najdroższych maszyn mierzących poziom tkanki. Bo te tanie to są o kant d.... rozbić:)