Cześć, dziewczyny!
Czasem miło jest znaleźć portal, w którym kobiety wzajemnie sobie starają się pomóc i współczują. Mój przypadek jest dość specyficzny.
Mam praktycznie 18 lat. Na początku tego roku poznałam chłopaka (20 lat) i mimo różnych zachowań, towarzystwa i słownictwa wpadliśmy sobie w oko. Od stycznia do marca potrafiliśmy rozmawiać kilka godzin bez przerwy. Dosłownie.
Spotkania przebiegały normalnie, spotykaliśmy się 3 razy na miesiąc... Miałam opory. Nie dawałam się całować, bo nigdy tego nie robiłam i bałam się. On nie naciskał. To moja pierwsza miłość, dlatego jestem bardzo niezdecydowana i on o tym wie. Mamy dumę i przez nią urwał nam się kontakt na 1,5 miesiąca (strasznie to przeżyłam, wiadro łez), sam potem napisał i sądziłam, że przez tę przerwę uczucia wygasły. Nic z tego. Znowu nas coś połączyło, lecz na spotkaniu nie mogę się z nim pocałować. Nie ma romantycznej atmosfery na pierwszy pocałunek... On nie jest romantykiem, trochę mnie to denerwuje, bo uwielbiam romantyków.
Zdarzało się, że on odpisywał mi od niechcenia, wtedy kończyłam rozmowę i żadne z nas nie miało odwagi napisać następnego dnia. Nie pisaliśmy nawet przez 2 tygodnie kilka razy i od wczoraj znów jest taka sytuacja. Robię sobie nadzieję jak głupia, że chociaż zechce odpisać lub chociaż myśli o mnie... Wczoraj wyjechał za granicę na 2 tygodnie i już jestem załamana. Powiedział, że chce mnie zabrać nad jezioro ze znajomymi. Ale ja nie trawię jego znajomych, są.. Płytcy. Taka banda spod bloku na osiedlu. Nie jechałam ze względu na moje kompleksy (trochę mi głupio jak widzę jego sylwetkę, bo nienawidzę ćwiczyć i mam za dużo kompleksów, by pokazać się mu w stroju) względem ciała... Nigdy z nim nie rozmawiałam na poważnie na żadnym spotkaniu. Mam wrażenie, że z nim tak się nie da. Problem w tym, że on ma ciekawe życie. Jeździ wszędzie, nad morze, do innego miasta, koncerty, on jest wszędzie. A ja siedzę w domu od kiedy rodzice wzieli rozwód. Kiedyś ten chłopak narzekał, że mam mało znajomości, a sam jest znany... Czuję się przy nim jak ktoś ułomny, ale i tak jestem w nim na zabój zakochana. Kiedyś okazywał mi uczucia, obejmował na kilka sekund, a teraz stoję obok niego i... Nic. Naprawdę nic. Nie wiem o co mu chodzi, łudzę się, że pokonam kompleksy i dam się zabrać nad morze z jego kolegami. O ile będzie miał ochotę jeszcze mnie widzieć. W sumie to raz mnie obejmuje, a raz nie. Mam wrażenie, że się mną bawi, robiąc mi wiecznie nadzieję, a potem zabierając ją.
Na razie nie ma go przez 2 tygodnie, jak zwykle nie napisze do mnie nawet, czekam i czekam... Wydaje mi się, że on też coś do mnie czuje, bo mówi, że jestem wyjątkowa.. Co ja mam zrobić? Starać się o miłość czy odpuścić?
Jestem pierwszy raz w takiej sytuacji.. ![]()
Podobne tematy
Cześć, dziewczyny!
Czasem miło jest znaleźć portal, w którym kobiety wzajemnie sobie starają się pomóc i współczują. Mój przypadek jest dość specyficzny.
Mam praktycznie 18 lat. Na początku tego roku poznałam chłopaka (20 lat) i mimo różnych zachowań, towarzystwa i słownictwa wpadliśmy sobie w oko. Od stycznia do marca potrafiliśmy rozmawiać kilka godzin bez przerwy. Dosłownie.Spotkania przebiegały normalnie, spotykaliśmy się 3 razy na miesiąc... Miałam opory. Nie dawałam się całować, bo nigdy tego nie robiłam i bałam się. On nie naciskał. To moja pierwsza miłość, dlatego jestem bardzo niezdecydowana i on o tym wie. Mamy dumę i przez nią urwał nam się kontakt na 1,5 miesiąca (strasznie to przeżyłam, wiadro łez), sam potem napisał i sądziłam, że przez tę przerwę uczucia wygasły. Nic z tego. Znowu nas coś połączyło, lecz na spotkaniu nie mogę się z nim pocałować. Nie ma romantycznej atmosfery na pierwszy pocałunek... On nie jest romantykiem, trochę mnie to denerwuje, bo uwielbiam romantyków.
Zdarzało się, że on odpisywał mi od niechcenia, wtedy kończyłam rozmowę i żadne z nas nie miało odwagi napisać następnego dnia. Nie pisaliśmy nawet przez 2 tygodnie kilka razy i od wczoraj znów jest taka sytuacja. Robię sobie nadzieję jak głupia, że chociaż zechce odpisać lub chociaż myśli o mnie... Wczoraj wyjechał za granicę na 2 tygodnie i już jestem załamana. Powiedział, że chce mnie zabrać nad jezioro ze znajomymi. Ale ja nie trawię jego znajomych, są.. Płytcy. Taka banda spod bloku na osiedlu. Nie jechałam ze względu na moje kompleksy (trochę mi głupio jak widzę jego sylwetkę, bo nienawidzę ćwiczyć i mam za dużo kompleksów, by pokazać się mu w stroju) względem ciała... Nigdy z nim nie rozmawiałam na poważnie na żadnym spotkaniu. Mam wrażenie, że z nim tak się nie da. Problem w tym, że on ma ciekawe życie. Jeździ wszędzie, nad morze, do innego miasta, koncerty, on jest wszędzie. A ja siedzę w domu od kiedy rodzice wzieli rozwód. Kiedyś ten chłopak narzekał, że mam mało znajomości, a sam jest znany... Czuję się przy nim jak ktoś ułomny, ale i tak jestem w nim na zabój zakochana. Kiedyś okazywał mi uczucia, obejmował na kilka sekund, a teraz stoję obok niego i... Nic. Naprawdę nic. Nie wiem o co mu chodzi, łudzę się, że pokonam kompleksy i dam się zabrać nad morze z jego kolegami. O ile będzie miał ochotę jeszcze mnie widzieć. W sumie to raz mnie obejmuje, a raz nie. Mam wrażenie, że się mną bawi, robiąc mi wiecznie nadzieję, a potem zabierając ją.
Na razie nie ma go przez 2 tygodnie, jak zwykle nie napisze do mnie nawet, czekam i czekam... Wydaje mi się, że on też coś do mnie czuje, bo mówi, że jestem wyjątkowa.. Co ja mam zrobić? Starać się o miłość czy odpuścić?
Jestem pierwszy raz w takiej sytuacji..
Trudno jest Tobie coś mądrego doradzić
Jesteś bardzo młoda i masz dość idealistyczne podejście do związku, uczuć i całej reszty damsko-męskiej. Nie jestem jednak do końca przekonana czy powinnaś swoje podejście zmieniać. Jak dla mnie to facet niekoniecznie dla Ciebie. Ten fragment poniżej jest dość ważny:
Powiedział, że chce mnie zabrać nad jezioro ze znajomymi. Ale ja nie trawię jego znajomych, są.. Płytcy. Taka banda spod bloku na osiedlu. Nie jechałam ze względu na moje kompleksy (trochę mi głupio jak widzę jego sylwetkę, bo nienawidzę ćwiczyć i mam za dużo kompleksów, by pokazać się mu w stroju) względem ciała... Nigdy z nim nie rozmawiałam na poważnie na żadnym spotkaniu. Mam wrażenie, że z nim tak się nie da. Problem w tym, że on ma ciekawe życie. Jeździ wszędzie, nad morze, do innego miasta, koncerty, on jest wszędzie. A ja siedzę w domu od kiedy rodzice wzieli rozwód. Kiedyś ten chłopak narzekał, że mam mało znajomości, a sam jest znany... Czuję się przy nim jak ktoś ułomny, ale i tak jestem w nim na zabój zakochana. Kiedyś okazywał mi uczucia, obejmował na kilka sekund, a teraz stoję obok niego i... Nic. Naprawdę nic. Nie wiem o co mu chodzi, łudzę się, że pokonam kompleksy i dam się zabrać nad morze z jego kolegami. O ile będzie miał ochotę jeszcze mnie widzieć. W sumie to raz mnie obejmuje, a raz nie. Mam wrażenie, że się mną bawi, robiąc mi wiecznie nadzieję, a potem zabierając ją.
Na razie nie ma go przez 2 tygodnie, jak zwykle nie napisze do mnie nawet, czekam i czekam... Wydaje mi się, że on też coś do mnie czuje, bo mówi, że jestem wyjątkowa.. Co ja mam zrobić? Starać się o miłość czy odpuścić?
Jestem pierwszy raz w takiej sytuacji..
Nie lubisz jego znajomych, nazywasz ich "bandą z pod bloku" może oczywiście okazać się, że przy bliższym poznaniu zyskają ale może też być tak, że twój chłopak okaże się równie "płytki bo przecież się z nimi przyjaźni, pewnie reprezentuje podobny poziom.
Po drugie to, że facet mówi że jesteś "wyjątkowa" to niekoniecznie znaczy, że Cię kocha, że jesteś tą jedyną itd. Wyjątkowa może być panienka na jedną łóżkową przygodę i ja to tak odbieram.
Poczekałabym na Twoim miejscu na tego "romantycznego" i fajnego faceta, przy którym nie będziesz miała kompleksów i będziesz wiedziała, że chcesz go pocałować. Mam wrażenie, że mylisz potrzebę bliskości z uczuciem i .... możesz się sparzyć.
Poczekaj na kogoś równie wrażliwego jak Ty, z podobnym podejściem do życia i oczekiwaniami. Nie wikłaj się w związek z kimś kto wyjeżdża i się nie odzywa, kto mówi że jesteś "wyjątkowa". Jeśli ktoś kocha to nazywa rzeczy po imieniu i nie musisz się domyślać:
Wydaje mi się, że on też coś do mnie czuje, bo mówi, że jestem wyjątkowa.. Co ja mam zrobić? Starać się o miłość czy odpuścić?
Jestem pierwszy raz w takiej sytuacji..
ale wiesz, po prostu wiesz, że jesteś tą najważniejszą. Odpuść, poczekaj, nie daj się ponieść emocjom, bo szkoda zmarnować wspomnienia pierwszej miłości z kimś takim jak on.
3maj się mała ![]()
Jeśli facet jest zimny olej go
. Pierwsza miłość w końcu minie, a może to tylko zauroczenie
...
Tez widzę tu duże niedopasowanie. Jeszcze jakby sie go boisz, czujesz sie gorsza. To taka milosc z niedowartosciowania, same problemy.