Od dłuższego czasu bardzo źle działo się w naszym związku, głównie z mojej winy, bo ja, idiotka, pozwalałam się traktować jak szmatę... No i teraz mam za swoje, ale potrzebuję pomocy, może od kobiet, które przeszły coś podobnego? Będę wdzięczna za każdą opinę/poradę. Otóż dziś mój mężczyzna (po tym incydencie były) przeszedł samego siebie. Wynikła kłótnia, o błahostkę, no i się zaczęło. W końcu on wyszedł a ja za nim pobiegłam, byliśmy na wsi u moich rodziców i mimo, iż głowna droga to rzadko coś jeździ... Biegłam za nim, mimo iż mnie wyzywał i mówił żebym spier*alała, no to w końcu miarka się przebrała i powiedziałam ja pod nosem "w sumie to spier*alam", odwróciłam się i poszłam. On do mnie "co powiedziałaś?" ja mu na to, że się nie dowie i że, jak prosił, spier*alam. Słyszałam jak za mną biegł, i mimo iż znam już go i wiem jak potrafi się zachować, tego bym się nie spodziewała... Myślałam, że biegnie za mną, by mnie zatrzymać, a on mnie popchnął... na asfalt. Rąbnęłam, na szczęście zdążyłam wyciągnąć ręce, wstałam, odwróciłam się, powiedziałam "jeszcze raz mnie tknij" a on wtedy mnie popchnął, tym razem w klatkę i znowu się przewróciłam... a on do mnie "i co, co, jak cię jeszcze raz dotknę?" odwrócił się i poszedł. Kiedy już doszedł do swoich dzadków (15 km ode mnie) zadzwonił do MOJEJ MAMY z pretensjami, że przeze mnie wracał na pieszo... Potrzebuję pomocy, bo nie umiem spalić mostów... Moi rodzice o niczym nie wiedza i wrecz go ubostwiaja, jego rodzina tez bardzo za nim stoi bo przeciez to taki wspanialy chlopak, ma szanse na taka cudowna przyszlosc etc, wiec nawet nie ma mowy zebym porozmawiala z kims z rodziny... nasze rodziny sa juz bardzo zwiazane, a ja nie wiem jak sie od tego uwolnic, ciagle mam poczucie winy, bo ilekroc sie poklocimy i jakims cudem dotrze to do jego dziadkow, slysze, ze przeze mnie skacze ktoremus cisnienie albo spac nie moga. A na cudownego wwnunia nic nie moge powiedziec, bo albo nie uwierza, albo uznaja, ze sobie zasluzylam
ja juz kompletnie nie wiem kto mi moze pomoc...
Podobne tematy
Przykro mi. Kochana sama sobie możesz pomóc. To Twoje życie a nie rodziców czy dziadków. To wobec Ciebie zachowuje się w ten sposób. Przy czym nie ponosi konsekwencji swoich czynów, co prawda piszesz, że to eks, ale wahasz się. I jeśli dasz się przeprosić lub co gorsza pozwolisz by zrzucił na Ciebie winę to uwierz nic się nie zmieni a na pewno nie na lepsze.
Daj sobie z nim spokój póki możesz tacy faceci się nie zmieniają jak raz Cię uderzył zrobi to znów uwierz .
emili
:/ te DWIE odpowiedzi zielonego domku i Glorii powinny Ci przemówić do rozsądku
też jestem tego zdania co poprzedniczki
podpowiem krótko : wiej od niego
:/ i nie masz czego żałować .. po ślubie byłoby tylko gorzej
:/
nad czym się tu zastanawiać zostaw go
emily20 nie rozumiem, dlaczego się tak upokarzasz? Damski bokser to jest szczyt marzeń? To jest przecież Twoje życie, a nie Mamy.
Jak tak go wszyscy ubóstwiają, to niech z nim mieszkają. A Ty masz prawo wyboru i rodzina ci nie musi dyktować, z kim masz spędzić przyszłość. Nie wierzą własnej córce, to ich problem. A Ty też nie powinnaś ukrywać przed rodziną, jak się zachowuje Twój narzeczony.
Wiem, że kobiety żyją w takich związkach przez wiele lat, a Ty też możesz. Pytanie, czy tego chcesz?
Albo odejdziesz teraz albo całe życie będziesz bita i poniewierana za "błahostki" i to będzie Twoja wina, odważ się.
To smutne, że zarówno on (zazwyczaj oprawcy zwalają winę na ofiarę) jak i jego rodzina obarcza odpowiedzialnością Ciebie.
Odeszłaś i trwaj przy tym. Ja też jestem na tym etapie i wiem jak żal i jak boli. Przygotuj się, że będzie źle, będą gadać, Ty będziesz najgorsza, to Ty mu życie zmarnujesz... Szanuj swój spokój. Nikt nie zasłużył na takie traktowanie. Tego się nie powinno wybaczyć. Coś się zmieniło między pokoleniem naszych babek i matek, a naszym. Już sobie nie pozwalamy. Proszę, nie pozwól sobie i Ty.
a on mnie popchnął.. a on wtedy mnie popchnął
Kilka postów, a już jest ''mnie bije'' i ''oprawca''.
Podejrzewam, że do jutra to się zrobi próba morderstwa.
Cały świat jest zły i nie widzi jaka jesteś wspaniała.Ale masz pecha
emily20 napisał/a:a on mnie popchnął.. a on wtedy mnie popchnął
Kilka postów, a już jest ''mnie bije'' i ''oprawca''.
Podejrzewam, że do jutra to się zrobi próba morderstwa.
Cały świat jest zły i nie widzi jaka jesteś wspaniała.Ale masz pecha
Nie trzeba bić żeby być oprawcą. Nie bądź bezczelny. Nikt nie zasłużył na to żeby traktować go w taki sposób. To już jest zbrodnia. I owszem ma pecha. Bo jest słabsza.
11 2014-07-06 11:16:28 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-07-06 11:19:16)
emily20 napisał/a:a on mnie popchnął.. a on wtedy mnie popchnął
Kilka postów, a już jest ''mnie bije'' i ''oprawca''.
Podejrzewam, że do jutra to się zrobi próba morderstwa.
Cały świat jest zły i nie widzi jaka jesteś wspaniała.Ale masz pecha
Na przemoc nie ma zgody i koniec. Po co te idiotyczne złośliwości?
Jak już raz, czy drugi użył przemocy to będzie to robił nadal.
A jesli nie widzisz, ze trafiła na damskiego boksera toś ślepy, albo po prostu głupi.
Autorko. Co masz zrobić?
Opowiedzieć rodzinie co sie wydarzyło i po prostu zakomunikować, ze z tym panem nie zamierzasz mieć wiecej nic do czynienia.
pitagoras napisał/a:emily20 napisał/a:a on mnie popchnął.. a on wtedy mnie popchnął
Kilka postów, a już jest ''mnie bije'' i ''oprawca''.
Podejrzewam, że do jutra to się zrobi próba morderstwa.
Cały świat jest zły i nie widzi jaka jesteś wspaniała.Ale masz pechaNie trzeba bić żeby być oprawcą. Nie bądź bezczelny. Nikt nie zasłużył na to żeby traktować go w taki sposób. To już jest zbrodnia. I owszem ma pecha. Bo jest słabsza.
Sorry, ale wzajemne bieganie za sobą po wsi i obrzucanie wyzwiskami to jest groteska co najwyżej a nie żadna zbrodnia.Z opisu jasno wynika, że prym w tej farsie wiedzie autorka wątku, po skoro leci za gościem, pomimo tego że on wyszedł, bo miał jej dość, to sorry.
Dołóżmy do tego, że jest to opis subiektywny to wyjdzie, że spektakularne przewroty ''ofiary'' musiały wyglądać podobnie do fauli piłkarskich, a popchnięcia miały charakter muśnięć z gatunku ''nie stój mi na drodze''.
Autorko, pamiętasz czym była ta błahostka o którą się pokłóciliście? Czasem nam się wydaje, że coś jest nie istotne, ale dla drugiej osoby może mieć całkiem duże znaczenie.
Pitagoras był oczywiście swiadkiem całego zajścia, skoro kategorycznie twierdzi, że szanowny narzeczony ledwie pannę musnął, a ona taka głupia, ze aferę robi.
Szkoda komentować.
15 2014-07-06 11:25:40 Ostatnio edytowany przez prze_ciazona (2014-07-06 11:28:01)
Słyszałam jak za mną biegł, i mimo iż znam już go i wiem jak potrafi się zachować, tego bym się nie spodziewała... Myślałam, że biegnie za mną, by mnie zatrzymać, a on mnie popchnął... na asfalt.
Ewidentne pchnięcie w stylu "nie stój mi na drodze".
Faktycznie. Masz rację. W takim razie ja mimo, że nie mam żadnych obrażeń fizycznych też nie kwalifikuję się do nazwania ofiarą bo przecież to, że jestem jaka jestem jest wystarczającym powodem żeby wchodzić bez pukania, siadać mimo, że proszę o wyjście i wmawiać mi, że jestem małym, żałosnym człowiekiem, który nie dość, że nie nadaje się na matkę i do związku to w ogóle do niczego się nie nadaje. Same sobie zasłużyłyśmy. o!
Ps. Przepraszam, że mi się wylało, ale poruszyła mnie ta niegodziwość.
Biegłam za nim, mimo iż mnie wyzywał i mówił żebym spier*alała
I naprawdę ktoś się dziwi, że chłopak w końcu zareagował agresywnie..?
emily20 napisał/a:Biegłam za nim, mimo iż mnie wyzywał i mówił żebym spier*alała
I naprawdę ktoś się dziwi, że chłopak w końcu zareagował agresywnie..?
Faktycznie. Jak ktoś za kimś biegnie, a szczególnie kobieta to najlepiej ją pchnąć. Zachowania agresywne są patologiczne. Jak inaczej mogę to wytłumaczyć?!
emily20 napisał/a:Biegłam za nim, mimo iż mnie wyzywał i mówił żebym spier*alała
I naprawdę ktoś się dziwi, że chłopak w końcu zareagował agresywnie..?
Mnie dziwi, bo można takie sytuacje inaczej rozegrać. Ale to trzeba mieć ciut wiecej oleju w głowie.
A po fakcie, pragnę zauważyć, ze największym problemem goscia bylo, ze musi zapierdzielac do domu na piechotę. Nawet niedoszlej tesciowej sie poskarzyl. Tylko jakoś zapomniał dodać, ze przy okazji jej córcie " lekko musnął "
Miał cię dość, to wyszedł, by nie doprowadzać do dalszej eskalacji konfliktu.
Nie zrozumiałaś, pobiegłaś nie wiadomo po co dalej, trzeba było dać mu odetchnąć, uspokoić, przemyśleć.
Facet ma prostą instrukcję, jest kłótnia i albo rozmowy coś dają, albo odpuszczasz i tak powinnaś zrobić.
Taką bieganiną nie zdziałałaś nic oprócz owych popchnięć i szczerze wcale mu się nie dziwię.
20 2014-07-06 11:53:37 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-07-06 12:10:48)
Niewiarygodne, że to pisze kobieta.
A facet to przepraszam jest zwolniony od myślenia? Od kontrolowania swoich reakcji?
Nawet jesli panna go wkurzyla i laziła za nim jak rzep za psem, to nie usprawiedliwia go fakt ze dwukrotnie ją popchnął az sie przewróciła. Mogło dojść do nieszczęścia. A potem by był płacz, bo ja niechcący.
Ludzie! Problemów w zwiazku nie rozwiązuje sie przemocą!
Pytanie do autorki, czy to pierwsza taka sytuacja, że w ten sposób załatwiacie swoje problemy?
Dziękuję za wszystkie miłe słowa i rady, teraz postaram się sprostować niektóre fragmenty...
Autorko, pamiętasz czym była ta błahostka o którą się pokłóciliście? Czasem nam się wydaje, że coś jest nie istotne, ale dla drugiej osoby może mieć całkiem duże znaczenie.
to jeszcze bardziej żałosne, dlatego to pominęłam... rozmawialiśmy na temat seksu, którego w związku nie ma od 3 miesięcy. Mój partner jest nieuleczalnie chory i stwierdził, że to nie jego wina, że nie ma ochoty. Powiedziałam, że wcześniej nie było takich problemów i skoro to wina choroby, powinien przejść się do lekarza i z nim to skonsultować, by nie cierpiało nasze życie łóżkowe No i się zaczęło, że wywieram presję i jak będzie chciał to pójdzie, mi się zrobiło przykro, że mimo, iż wiem, że seks jest dla mnie ważny, nie chce nawet spróbować nic z tym zrobić... no i o to właśnie poszło.
Chciałabym zapewnić pitagorasa, że nie były to zagrywki w stylu fauli piłkarskich, nikt mnie nie "musnął". Nie napisałam tutaj, by posłuchać jaka to nie jestem biedna ani tym bardziej wspaniała, dlatego też proszę, przeczytaj pierwsze zdania wątku, wiem, że sama jestem sobe winna, i przede wszystkim, staram się być jak najbardziej obiektywna, bo ZAWSZE, ale to ZAWSZE ja go broniłam przed wszystkimi a sama tłumaczyłam sobie że to moja wina, a potem latem chodziłam w apaszkach, bo czasem, gdy mu się nie spodoba, co mówię, zaczyna mnie po prostu dusić (co wg niego rowniez jest wina choroby, ale prosze mi wierzyc, ze to juz jest usprawiedliwianie sie, bo na innych reki nie podnosi, gdy go zdenerwuja).
Ja bym nawet nie pisała o takim , tylko na pięcie się odwróciła i ŻEGNAJ . No chyba , źe chcesz chodzić po obijana caaaaałe życie .
Mój mąż nie raz się na mnie zdenerwował, jednak nigdy nawet mnie nie "musnął". Tym różni się mężczyzna od gówniarza.
Można popełnić wiele błędów, strzelić wiele gaf, wkurzyć kogoś, jednak nigdy...przenigdy nie usprawiedliwia to agresji i przemocy.
Jeśli teraz narzeczony potrafi z byle powodu podnieść rękę, to jako mąż też będzie to potrafił zrobić. Z wielu wątków na forum można przytoczyć wiele przykładów, że po ślubie może być jedynie gorzej. Skoro już teraz jest źle.
Od dłuższego czasu bardzo źle działo się w naszym związku, głównie z mojej winy, bo ja, idiotka, pozwalałam się traktować jak szmatę... No i teraz mam za swoje...
Tu jest zawarta odpowiedź na wszystko.
Tak MoniaCo, to pisze kobieta, bo sytuacja, bez względu na to jaka by nie była, nie zwalnia od myślenia, a że autorka od początku dała się zgnoić i upodlić to już inna para kaloszy. Sama na to pozwoliła, cytat wyżej, także niech się nie spodziewa fajerwerków czy namiętnych uścisków i pocałunków, od wściekłego faceta...wyszedł-spoko, ale żeby robić z siebie dodatkowe pośmiewisko na wsi w postaci sprintu za swoim pomylonym lubym...???? Nigdy.
Jak dla mnie, to fakt czy narzeczony ją pchnął, uderzył, czy zwyzywał, jest tu bez znaczenia.Bo cały kontekst sytuacyjny to jest dno i patologia w najpodlejszym wydaniu.
Mamy do czynienia z dwojgiem całkowicie głupkowatych gówniarzy, a fakt, że są narzeczeństwem przeraża, bo wcześniej czy później oni zaczną się mnożyć i ''wychowywać'' dzieci.
Miał cię dość, to wyszedł, by nie doprowadzać do dalszej eskalacji konfliktu.
Nie zrozumiałaś, pobiegłaś nie wiadomo po co dalej, trzeba było dać mu odetchnąć, uspokoić, przemyśleć.
Facet ma prostą instrukcję, jest kłótnia i albo rozmowy coś dają, albo odpuszczasz i tak powinnaś zrobić.
Taką bieganiną nie zdziałałaś nic oprócz owych popchnięć i szczerze wcale mu się nie dziwię.
To ironia ?
Ty sie jeszcze zastanawiasz co zrobić? Nie wiąż sie z nim, nie patrz na rodzinę.
Życzliwa napisał/a:Miał cię dość, to wyszedł, by nie doprowadzać do dalszej eskalacji konfliktu.
Nie zrozumiałaś, pobiegłaś nie wiadomo po co dalej, trzeba było dać mu odetchnąć, uspokoić, przemyśleć.
Facet ma prostą instrukcję, jest kłótnia i albo rozmowy coś dają, albo odpuszczasz i tak powinnaś zrobić.
Taką bieganiną nie zdziałałaś nic oprócz owych popchnięć i szczerze wcale mu się nie dziwię.To ironia ?
Nie, dostała, bo na to pozwoliła, z resztą pozwalała już od dawna, niezbyt to mądre, ale to już jej sprawa. Mogła już dawno kopnąć go w 4 litery po pierwszej akcji, nie zrobiła tego, w tej sytuacji pozostaje jej powiedzieć tylko sorry, taki mamy klimat, bo współczuje się kalekim dzieciom, umierającym i konającym w straszliwym bólu, nie współczuję się braku oleju w głowie. Tyle. Proste do ogarnięcia. Dała się zeszmacić i tyle, co więcej nadal w tym trwa. Masochizm? Mało powiedziane.
29 2014-07-06 21:21:56 Ostatnio edytowany przez Rysiu (2014-07-06 21:33:47)
Sytuacja jest trudna, a jednocześnie łatwa... Jak widać każdy ma inne zdanie na ten temat...
Tym którzy uważają że zrobiła źle biegnąc za facetem, że to gówniarskie, niepoważne, to pamiętajcie że nie jest Wami... Ona tak okazuje że jej zależy... Nie biegła wyzywając, a próbując go zatrzymać... Są ludzie którzy w obliczu konfliktu nie potrafią go odstawić na później, a powinni... Trzeba się jednak tego nauczyć... Silne emocje biorą górę... Nie jest to jednak gówniarskie... prawda jest taka że trzeba to jak wszystko wyśrodkować ![]()
Inni natomiast uważają że facet troszeczkę inaczej patrzy na te sprawy niż kobieta... w większości jest bardziej agresywny... W nerwach prym biorą pierwotne instynkty... ale... no właśnie zawsze jest ale... Żaden normalny mężczyzna nie zrobi świadomie krzywdy kobiecie... a już na pewno nie takiej na której powinno mu zależeć..
Miałem podobny związek... Trudno było wyśrodkować, bo jak ja się zdenerwowałem to potrzebowałem kilko minut żeby ochłonąć... na chwilę przerwać temat... Ona jednak nigdy nie przestawała... jak nie lubię, tak od niej wychodziłem... żeby odetchnąć i wrócić do normalnej rozmowy... jednak zawsze było tak że jak próbowałem wyjść zasłaniała drzwi... Nigdy jednak jej nie uderzyłem... mogłem ją złapać, podnieść, przestawić obok i wyjść... wziąć kilka głębokich wdechów i wrócić...
Jeżeli mężczyzna świadomie uderzył/ popchną kobietę, to znaczy że nie panuje nad sobą... nie jest wart tego żeby się nim przejmować... On nie tylko zrobił to raz... nie poddał się impulsowi... bo dogonił... i zrobił to dwa razy... impuls byłby na reakcję jak próbę zatrzymania na siłę... to jeszcze można wybaczyć... ale to jest zachowanie lekko psychopatyczne...
Dziewczyno zostaw go nie zwracając uwagi na innych... inaczej źle skończysz...
EDIT...
Dziewczyno nie przejmuj się komentarzami co powinnaś wtedy zrobić
to już przeszłość
tego nie zmienisz
nie daj sobie wmówić że czyjeś zdanie jest ważniejsze od twojego
nie ważne czy nazywają Cię gówniarą czy szmatą
bo postąpiłaś inaczej niż oni
pamiętaj że jesteś sobą
postąpiłaś tak a nie inaczej
teraz tego nie zmienisz i nie masz powodu żeby się tym obwiniać
nie rozpamiętuj i nie gdybaj
przyszłość zaczyna się teraz
to ona się liczy
to co zrobisz teraz
Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia
nie zmarnuj go
pamiętaj że cokolwiek zrobisz ma być to dobre dla Ciebie
reszta świata może mieć Cię za gówniarę, szmatę, dziwkę... itp... itd... ważne żebyś była szczęśliwa z własnym wyborem
(oczywiście bez zasady po trupach do celu
)
Nie daj się usidlić psychopacie.
Nic nie usprawiedliwia przemocy w związku.
Odejdź i nigdy nie wracaj. To najlepsze co możesz dla siebie zrobić, po co Ci mężczyzna który Cię nie szanuje? Tak bardzo chcesz być poniżana? Bo nie licz na to że on się zmieni...no chyba że na gorsze.
Ok. Kochasz go i jednocześnie strasznie ci go żal bo nieuleczalnie chory. Ale tym nie można go tłumaczyć. Chłop ma problem ze sobą, nieważne czy z powodu choroby czy nie, i ten problem zaczyna dotykać ciebie. Jeśli jest tak jak piszesz to, jak niektóre dziewczyny radzą wyżej, rzuć go i bądź w tym postanowieniu twarda. To co przed ślubem, czy zamieszkaniem razem, rzadko się poprawia po. I często to widać jak na dłoni ale zaślepieni miłością brniemy. I potem beki, deprechy, zmarnowane życie.
Życie jest jedno i przeżyj je tak, byś Ty była szczęśliwa. To, że pobiegłaś za nim, cóż jak jest się zakochanym, robi się głupie,nieprzemyślane rzeczy. Ale nigdy nie pozwól wmówić sobie, że to Ty jesteś winna. Facet jest chory, do czego nie chce się przyznać i próbuje w ten sposób wszystko zwalić na Ciebie. Twój błąd polega na tym, że nikomu o tym nie mówiłaś, nawet mamie. Zmień to! Pamiętaj, że cokolwiek postanowisz, Ty będziesz ponosić konsekwencje, nie Twoja rodzina! Pierwszy krok już zrobiłaś, teraz to utrzymaj
Powodzenia!! ![]()
Uciekaj od neigo. Moja koleżanka też nie dała sobie przemówić do rozsądku i została. Po kilku latach małżeństwa, jak zobaczyłam siniaki, to mi powiedziała "zasłużyłam sobie, to nie jego wina". Chcesz tak żyć?
35 2014-07-07 15:18:53 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-07-07 19:53:20)
Sorry, ale wzajemne bieganie za sobą po wsi i obrzucanie wyzwiskami to jest groteska co najwyżej a nie żadna zbrodnia.Z opisu jasno wynika, że prym w tej farsie wiedzie autorka wątku, po skoro leci za gościem, pomimo tego że on wyszedł, bo miał jej dość, to sorry.
Dołóżmy do tego, że jest to opis subiektywny to wyjdzie, że spektakularne przewroty ''ofiary'' musiały wyglądać podobnie do fauli piłkarskich, a popchnięcia miały charakter muśnięć z gatunku ''nie stój mi na drodze''.
Pitagoras to ty jesteś groteską. Jak możesz tak pisać. Chyba, że ty też bijesz i dla ciebie to normalka.
Szkoda, że ciebie nie ma w zasięgu moich rąk bo jak byś dostał ode mnie w pyszczycho to pewnie powiedziałbyś, że to groteska.
Normalny wulgaryzm z ciebie.
Przepraszam wszystkich za moje zachowanie, ale ja jestem tak wychowany i na kobietę nigdy ręki nie podniosę.
Nie jestem damskim bokserem co jak widać feruje Pitagoras.
Bicie to oznaka słabości.
Lexpar, każdy ma inne podejście do poruszanego problemu, nie daje ci to jednak prawa do obrażania kogokolwiek. Ja mam podobne stanowisko, co Pitagoras, chociaż jestem kobietą, z racji tego również dostałabym w "pyszczycho", gdybym znalazła się w zasięgu twoich rąk? Zagalopowałeś się w swoich epitetach, twój post zgłaszam moderacji, jest po prostu chamski.
Od dłuższego czasu bardzo źle działo się w naszym związku, głównie z mojej winy, bo ja, idiotka, pozwalałam się traktować jak szmatę... No i teraz mam za swoje, ale potrzebuję pomocy, może od kobiet, które przeszły coś podobnego? Będę wdzięczna za każdą opinę/poradę. Otóż dziś mój mężczyzna (po tym incydencie były) przeszedł samego siebie. Wynikła kłótnia, o błahostkę, no i się zaczęło. W końcu on wyszedł a ja za nim pobiegłam, byliśmy na wsi u moich rodziców i mimo, iż głowna droga to rzadko coś jeździ... Biegłam za nim, mimo iż mnie wyzywał i mówił żebym spier*alała, no to w końcu miarka się przebrała i powiedziałam ja pod nosem "w sumie to spier*alam", odwróciłam się i poszłam. On do mnie "co powiedziałaś?" ja mu na to, że się nie dowie i że, jak prosił, spier*alam. Słyszałam jak za mną biegł, i mimo iż znam już go i wiem jak potrafi się zachować, tego bym się nie spodziewała... Myślałam, że biegnie za mną, by mnie zatrzymać, a on mnie popchnął... na asfalt. Rąbnęłam, na szczęście zdążyłam wyciągnąć ręce, wstałam, odwróciłam się, powiedziałam "jeszcze raz mnie tknij" a on wtedy mnie popchnął, tym razem w klatkę i znowu się przewróciłam... a on do mnie "i co, co, jak cię jeszcze raz dotknę?" odwrócił się i poszedł. Kiedy już doszedł do swoich dzadków (15 km ode mnie) zadzwonił do MOJEJ MAMY z pretensjami, że przeze mnie wracał na pieszo... Potrzebuję pomocy, bo nie umiem spalić mostów... Moi rodzice o niczym nie wiedza i wrecz go ubostwiaja, jego rodzina tez bardzo za nim stoi bo przeciez to taki wspanialy chlopak, ma szanse na taka cudowna przyszlosc etc, wiec nawet nie ma mowy zebym porozmawiala z kims z rodziny... nasze rodziny sa juz bardzo zwiazane, a ja nie wiem jak sie od tego uwolnic, ciagle mam poczucie winy, bo ilekroc sie poklocimy i jakims cudem dotrze to do jego dziadkow, slysze, ze przeze mnie skacze ktoremus cisnienie albo spac nie moga. A na cudownego wwnunia nic nie moge powiedziec, bo albo nie uwierza, albo uznaja, ze sobie zasluzylam
ja juz kompletnie nie wiem kto mi moze pomoc...
Urwij z Nim i jego rodziną kontakt. Nie komentuj jeśli Cię ktoś zapyta, nie tłumacz się. Sama musisz zrozumieć,że nie warto się przejmować opiniami innych ludzi. Bo to ty byś żyła z takim 'facetem' a nie dziadkowie czy ktoś inny. Dziewczyno nie wracaj do Niego, bo zmarnujesz sobie życie.
Wiadomo,że kłótnie są wszędzie i czasami człowiek coś za dużo powie, ale są granicę, których się do cholery nie przekracza.
POWODZENIA! ![]()
Pitagoras to ty jesteś groteską. Jak możesz tak pisać. Chyba, że ty też bijesz i dla ciebie to normalka.
Szkoda, że ciebie nie ma w zasięgu moich rąk bo jak byś dostał ode mnie w pyszczycho to pewnie powiedziałbyś, że to groteska.
Normalny wulgaryzm z ciebie.
Przepraszam wszystkich za moje zachowanie, ale ja jestem tak wychowany i na kobietę nigdy ręki nie podniosę.
Nie jestem damskim bokserem co jak widać feruje Pitagoras.
Bicie to oznaka słabości.
Witaj w klubie
jak w innym temacie napisałem że damskich bokserów i pedofili powinno się wieszać za jaja na latarni to też pojawiły się oskarżenia że radykałem jestem i musi być ze mną coś nie tak ![]()
Ja mam podobne stanowisko, co Pitagoras, chociaż jestem kobietą, z racji tego również dostałabym w "pyszczycho", gdybym znalazła się w zasięgu twoich rąk?
Gwarantuje Ci że żaden normalny facet nie uderzy kobiety
nawet jak ona uderzy jego... a jak to zrobi to jest z nim coś nie tak...
Nie zauważyłem w poście Lexpar nic obraźliwego... opisał tylko co by zrobił, a nie co chce zrobić więc to nawet groźba nie jest... I podzielam jego zdanie w 100%... nie ważne są powody... może być to nawet największa patologia... żaden facet nie powinien uderzyć kobiety... ale skoro jednak może to nie miej Życzliwa kiedyś pretensji jak od jakiegoś dostaniesz (no chyba że tak lubisz) bo nie ty decydujesz co jest patologią, kiedy zasłużysz, czy też kiedy to groteska, a osoba która się do tego dopuści... Jak byś dostała za przeproszeniem w pysk to byś mówiła inaczej... Z przemocą jest tak że teraz łatwo Ci oceniać co i jak, ale to nie Ty o tym decydujesz... Twoje zdanie nie jest prawem... Każdy może mieć inne... a więc każdy ma prawo zdecydować że ma prawo Cię uderzyć... a przynajmniej tak wynika z wypowiedzi twojej i Pitagorasa...
Kilka dni temu, wieczorem w centrum miasta, świadkowałem pewnej sytuacji.Podpita dziewczyna +/- 20 lat kopnęła małego psa, bo plątał się jej pod nogami.Podszedł do niej facet, chyba właściciel tegoż i odwinął jej liścia z całej siły w twarz, tak, że się przewróciła.I to nie było udawane, tylko naprawdę wyrwało ją z butów.Koleś zanim to zrobił krzyknął kilka epitetów, tak, że zwrócił uwagę kilkudziesięciu osób, w tym moją i mojej pani.
Nikt ze świadków-niezależnie od płci- nie wyrażał solidarności ze znokautowaną pannicą.Ja też nie.
40 2014-07-07 20:50:16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-07-07 21:00:42)
Nie zauważyłem w poście Lexpar nic obraźliwego... opisał tylko co by zrobił, a nie co chce zrobić więc to nawet groźba nie jest... I podzielam jego zdanie w 100%... nie ważne są powody... może być to nawet największa patologia... żaden facet nie powinien uderzyć kobiety... ale skoro jednak może to nie miej Życzliwa kiedyś pretensji jak od jakiegoś dostaniesz (no chyba że tak lubisz) bo nie ty decydujesz co jest patologią, kiedy zasłużysz, czy też kiedy to groteska, a osoba która się do tego dopuści... Jak byś dostała za przeproszeniem w pysk to byś mówiła inaczej... Z przemocą jest tak że teraz łatwo Ci oceniać co i jak, ale to nie Ty o tym decydujesz... Twoje zdanie nie jest prawem... Każdy może mieć inne... a więc każdy ma prawo zdecydować że ma prawo Cię uderzyć... a przynajmniej tak wynika z wypowiedzi twojej i Pitagorasa...
Nic obraźliwego? Wyzywanie kogoś od wulgaryzm to według ciebie nic? No gratuluję kultury osobistej.
Poza tym nie życzę sobie podobnych wycieczek personalnych w moją stronę, nie będziesz wjeżdżał mi na ambicję.
Otóż nigdy nikomu nie pozwoliłam podnieść na mnie ręki, a jeżeli nawet by tak się jakimś cudem stało, dostałby 10 razy mocniej.
Od 7 lat trenuję karate i gwarantuję ci, że miały już miejsce sytuacje, gdzie trzeba było użyć siły fizycznej i wyobraź sobie, że nie okazałam się bezbronną, zakłopotaną wulgaryzm, tylko zareagowałam, pacjent dostał w pysk i niżej, tam gdzie bolało najbardziej.
Drugi raz już nie odważył się podejść, ciekawe dlaczego?
Autorka sama dała sobie wejść na głowę i wiesz co, nie współczuję jej, powinna olać kolesia już po pierwszym strzale, podduszeniu, czy kij wie czym jeszcze, nie zrobiła tego, jej sprawa, teraz siedzi i wyje.
Moje zdanie nie jest prawem, ale mam prawo je mieć, tak jak każdy użytkownik, także swoje denne elaboraty o uderzaniu mnie w jakikolwiek sposób zostaw dla siebie, w razie jakiegokolwiek jeszcze ale, zapraszam na priv, nie mam zamiaru robić fermentu na forum.
Moje wypowiedzi są dla założycielki tematu, jak poprosi żebym się nie wypowiadał to przestanę
Ona prosiła o radę ![]()
Co do tego że kolega i ja nie mamy kultury to sama więcej wulgaryzmów walnęłaś niż on
a już na pewno niż ja ![]()
Fajnie też że umiesz sobie poradzić
facet dostał i dobrze
i myślisz że tak będzie zawsze??
Gdybym Cię "szturchną", czego w życiu bym nie zrobił, ale gdybając... gdybym to zrobił to byś nie wstała... a jak dostałabyś z liścia jak to opisał pitagoras to w szpitalu by się to skończyło. Czujesz się pewna bo ćwiczyłaś karatę czy coś tam... ale gdybyś się przyłożyła i czegoś nauczyła widziałabyś że nigdy nie należy być pewnym siebie w takiej sytuacji bo to prowadzi do lekceważenia przeciwnika... Ja po 7 latach treningu krav magi nie czuję się tak pewnie siebie jak Ty... Choć ja przez 7 lat nigdy nie musiałem się bronić...
Zachęcam do powrotu do tematu wątku i przeniesienia personalnych potyczek poza forum.
Dziękuję i pozdrawiam.
43 2014-07-07 21:18:47 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-07-10 13:41:29)
Co z durne edycja posta: kto co ile trenował.
Wiadomo, że kobiety mają taryfę ulgową, bo tak jest w naszej kulturze.I za pyskówki, za które facet już by leżał, lasce nic się nie robi.Ale nie ma co się dogmatycznie zapierać, że przemoc jest be zawsze i wszędzie.Nie jest.I w pewnych okolicznościach i babie dobrze zrobi konkretny strzał w maskę.\
Nota bene niedawno matka mojej pani stwierdziła, że powinienem jej od czasu do czasu przywalić, bo jej to dobrze zrobi:)
Nie pisałam wulgaryzmów, były to pierwsze dwie litery danego zwrotu, okraszone wielokropkami, także, sorry, nie pykło ci.
Z drugiej strony to nawet dobrze,że moderacja czuwa, chociaż tyle.
Poza tym ja nie bronię ci wypowiadania własnego zdania, każdy ma do tego prawo, nigdzie z resztą tak nie napisałam, odniosłam się jedynie do kwestii, związanych z moją osobą, a to duuuuża różnica.
Ty nie czujesz się pewnie, no cóż bywa, ja mam zupełnie przeciwnie, treningi nie poszły w las i gwarantuję ci, że taki Rysiu, nie zdążyłby nawet podnieść palca, a co dopiero ręki w moim kierunku.
I wierz mi,że przykładałam się najlepiej jak się da, najgorzej uśpić swoją czujność.
Nie mam więcej nic do dodania panu programiście, w razie jakichkolwiek innych skarg i zażaleń zapraszam na priv, forum nie służy do tego.
45 2014-07-07 21:25:27 Ostatnio edytowany przez kosmos2013 (2014-07-07 21:26:07)
@emily20
Twój chłopak jest chory psychicznie i musisz się określić czy chcesz go zaakceptować i tolerować jego "terror". Moim zdaniem aby wasz związek miał ręce i nogi to zbawienna może być wizyta u specjalisty. Jak mu wacek wróci do sprawności to się facet powinien uspokoić.... chyba, że chcesz do starości żyć z eunuchem który będzie ciebie bił i dusił.
Pisałaś, że obie rodziny są ze sobą związane, a ja mam wrażenie, że właśnie o to najbardziej rozchodzi się w twojej głowie. Bo boisz się, że zawiedziesz i rozczarujesz bliskie osoby i znajomych. Prześpij się z tym i się zastanów.
No ja sama nie wiem. Koles zachowuje sie okropnie, zwiazek ogolnie wydaje sie beznadziejny.
Nie zal mi autorki, bo kazdy ma wybor , a ona ma wybor bardzo latwy.
Nie siedzi w obozie pracy w Chinach ani nie ma terminalnego raka, nie mieszka w kraju gdzie nie ma zadnych praw. A i tak marnuje zycie z takim kolesiem. Sa kobiety , ktore nigdy nie beda ofiarami przemocy domowej czy w zwiazku, nawet jesli partner je raz uderzy i sa takie ktore siedza w takim zwiazku i lataja za takim facetem, no coz... Ich wybor. Nikt nie ma prawa ich uderzyc, ale psychole sa wszedzie wiec trzeba sie chronic, a jak ktos jest na to za slaby a jest doroslym umyslowo sprawnym czlowiekiem to niech i paraduje posiniaczony.
Raczej smieszy mnie decydowanie na to czy mozna oddac/uderzyc kobiete. Przyklad z psem, ktory podal pitagoras. No coz, wlasnie bardzo mi sie podoba ze panna dostala, sama chetnie bym jej dala w lampe.
To szlachetne miec zasade 'nigdy nie uderze kobiety', ale z drugiej strony. Nie widze dlaczego nie? Jestem pewna ze sa kobiety , ktore byc uderzyl albo nawet zabil.
47 2014-07-08 13:00:29 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2014-07-08 13:07:39)
Nie umiesz palić mostów - to nie o palenie chodzi.Jesli chcesz sobie pomóc naleźy nazywaź rzeczy po imieniu:
- Twój eks(dzięki Bogu) jest sprawcą przemocy
Jest wiele wątków kobiet które są ofiarami katów - jak się czasem niewinnie zaczyna i jak kończy moźesz poczytać na takich forach.
Ten facet to taki prawdziwy wnuczuś dziadkó ,źaden z niego męźczyzna.Mogłabym nawet uźyć określenia:"rozpieszczony dzieciak".
Narzeczony? Jaki narzeczony!!! TO duźy dzieciak z pampersem na tyłku .Jak mu załoźyli tak do tej pory mu się myrda na dupsku.
Nie nadaje się do bycia w związku z tak fantastyczną dziewczyną jak Ty.
Ciebie czeka praca nad poczuciem własej wartości.,,praca nad odzyskaniem wiary we własną kobiecość i mądrość.Dobrze źe nie kryje się ze swoj
chorą pychiką .
Raz jeszcze proszę o kulturalną i merytoryczną wymianę zdań, bez osobistych wycieczek, słownych przepychanek i off-topu. Jeśli po raz kolejny zostanie naruszony regulamin, to niestety będziemy zmuszone podjąć bardziej radykalne kroki.
Edit: Dario1968, w sprawie usuniętego posta została do Ciebie wysłana wiadomość, niestety z powodu błędu Twojego konta pocztowego nie mogła zostać skutecznie dostarczona. Sprawdź to, proszę.