netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

I jak tu żyć w tym świecie?

4 odpowiedzi2 856 wyświetleńzałożony przez Skrzydlata, 01.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » I jak tu żyć w tym świecie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: I jak tu żyć w tym świecie?

Witam wszystkich. Nie raz szukałam ratunku w internecie wpisując jakieś głupie frazy w przeglądarkę i próbując podbudować się historiami innych, a właściwie tym że jest sporo osób które mają podobne problemy smile. Tak więc to chyba będzie dobre miejsce na kilka słów o mnie. Nie lubię się użalać nad sobą wiec i nie oczekuje jakiegoś pocieszenia, ciekawią mnie opinie innych ludzi.
Uważam, że nie miałam złego dzieciństwa, kocham moją rodzinę i jestem wdzięczna za to że żyje, chociaż był moment  temu zaprzeczający... Wiele rzeczy, problemów zaczyna się od  szkoły to ona nas wychowuje, kształtuje poglądy zachowania umiejętność odnalezienia się w środowisku.

Od dziecka byłam raczej osobą nieśmiała, a właściwie od kiedy zaczęłam chodzić do szkoły. Czasu podstawki, gimnazjum. Rodzice wpoili mi bym uczyła się pilnie i dobrze. Ten czas w sumie w większości wspominam jako czas nauki ale i swobody beztroski, mimo że nigdy nie lubiłam szkoły. Nie czułam się w niej dobrze, już wtedy zaczął się strach do ludzi. Wolałam swoje małe grono znajomych i jakoś się żyło. Bo w sumie spotkałam ludzi pełnych empatii. Potem zaczęło się liceum, ze względu na swoje zainteresowania biologią, natur a ect. naiwnie wybrałam biol-chem. Naiwnie bo teraz z perspektywy czasu wiem że mój stan zdrowia ogranicza mnie do podjęcia wymarzonych studiów. (nie do końca sprawna siłowo)
Ale kierunku nie żałuje to o niczym nie przesądziło ;] Natomiast o wiele bardziej samej szkoły gdzie liczyli się najlepsi!! że trzeba być najlepszym, rywalizować i piąć się w górę! bo życie jest złe i okrutne i w ogóle... i trzeba być najlepszym. To... bardzo złe podejście....
Niektórzy nigdy nie będą w stanie podołać takiej poprzeczce, a uczenie się ze strachu przed przyszłością a nie dla siebie. Nie  może poskutkować niczym efektywnym. Takie moje zdanie, mi udało się wylądować na lekach depresyjnych. Miałam bardzo destruktywne myśli o sobie. Ale wiedzieli o tym tylko najbliżsi.  W szkole byłam po prostu spokojną. nieśmiała osobą, która miernie ale sobie radziła w szkole. Tylko nikt nie wiedział ile mnie to wszystko kosztowało. Nie radziłam sobie... cóż minęło.

Kontakt z ludźmi się urwał, oprócz garstki smile i przyjaciółki która mam do dziś (bezcenne). Ludzie po wybywali na studia, ja zaczęłam dość późno szukać coś dla siebie. Stan psychiczny nie bardzo pozwalał mi na wyjazdy na studia, dlatego postanowiłam zostać w mieście i zrobić 2-letnie studium. Przyznam ze to był bardzo pozytywny okres w życiu, podbudował mnie.
Ale to tylko przerwa w życiorysie, chciałam czegoś więcej. Postanowiłam dostać się na ASP Grafikę. Moją miłością od dziecka był rysunek. Wiec czemu nie spróbować? Niestety nie udało się. Ale za to znalazłam coś innego prywatna uczelnie z kierunkiem projektowania komunikacji no i wyjechałam nas studia. Reklama, marketing. Przyszłościowe gówno. Wiecie mamy XXI wiek teraz liczy się tylko reklama, wyzysk na innych ludziach, choćby po trupach. I wmawianie im ze czegoś potrzebują mimo że to gówno prawda. Wiecie? brzydzę się tym skończyłam  (chyba) 2 rok studiów ale szczerze się tym brzydzę i.... no cóż jestem kiepska  w tym co robię ledwie zdałam... a moje projekty są hmm przestarzałe i oldskulowe z natury mimo że wkładam w to cholernie dużo pracy a mojemu towarzystwu ze studiów idzie to o  wiele łatwiej, nawet jak zrobią prace na ostatnią chwile to i tak będzie ona lepsza od tej na która ja poświecę 2 tygodnie.<wzdych> Na studiach nie znalazłam bratniej duszy, to tylko mi pokazuje jak bardzo nie pasuje i do tego kierunku i do osób które widzą w  tym przyszłość... mam ochotę się  poddać... Zwłaszcza że przez całę te studia znowu zaczęłam potrzebować leków... a depresja albo nerwica bo już sama nie wiem wywołuje za dużo skutków ubocznych.

I jak tu żyć w tym porąbanym świecie, wszędzie czuje że nie pasuje, a cały świat totalnie oszalał. Ale gdzie tu uciec od tej realności? Co by było jakby ludziom nagle zabrakło Internetu? To jak w ciemności bez latarki, nierealne dla większości. Widzę dzieciaki "z nosem w  komórkach albo grajach na PC 24h". Gdzie te czasy gdzie dzieci bawiły się razem na podwórku, uczyły się co to przyjaźń, zaufanie, praca zespołowa... czy naprawdę żyjemy w pięknych czasach...

2

Odp: I jak tu żyć w tym świecie?

Jak żyć w tym świecie (moim zdaniem wcale nie jest on porąbany smile)? Normalnie. smile Jak chcesz. smile To, wybacz, od Ciebie zależy na jaki kawałek rzeczywistości zwracasz swą uwagę.

Pytasz o ucieczkę od realności. Hm... nie polecam. Brak kontaktu z rzeczywistością nie przynosi dobrych efektów.

Martwisz się tym, że nie pasujesz do obecnego świata. Do całego? Nie wierzę. Paradoksalnie, zwracasz uwagę na ten fragment, którego nie lubisz, który Cię irytuje, przytłacza. To nie znaczy, że to życie, o którym marzysz nie istnieje.

Może zacznij zauważać to, co Cię z innymi łączy zamiast dzieli? Może zacznij zauważać osoby podobne do Ciebie, niehałaśliwe, nierywalizacyjne? Osób z podobnymi do Twoich marzeniami i podobnym sposobem na życie jest mnóstwo. Czemu upierasz się dążyć do tych, Tobie niepasujących, 'hałaśliwych'?

3

Odp: I jak tu żyć w tym świecie?

Wiem że masz racje, nie raz słyszałam zdanie "czemu chcesz zmieniać świat". Chyba dlatego że ciężko mi go zaakceptować.
Owszem uważam że nie pasuje do tej realności a garstka przyjaciół którą mam jest dla mnie najcenniejsza na świecie właśnie choćby dlatego że też mają podobne poglądy do moich.
Dążę do tych "hałaśliwych" tylko ze względu na studia i przyszłość pracy którą będę w stanie wykonywać ( z moją niepełnosprawnością) swoich marzeń nie spełnię ale przynajmniej próbuje zawalczyć o jakieś godne życie... jak każdy. smile I staram się żyć "normalnie" ale co róż coś wali kłody pod nogi. I nie umiem nie zauważać realności jaką jest dbanie tylko o swoje 4-litery, zero empatii, wyzysk i świat który zmierza do robienia z ludzi idiotów.

Tak czy owak dzięki smile.

4

Odp: I jak tu żyć w tym świecie?

Chcesz zmieniać świat? Zmieniaj. smile Zmieniaj w możliwym dla siebie zakresie. Nie stawiaj jednak przed sobą celu, którego nie jesteś w stanie zrealizować (typu: zrobię tak, by na całym świecie panował pokój, harmonia i życzliwość), bo to prowadzi do frustracji (o depresji nie wspomnę).

Nie napisałam też, ani nie zachęcam do niezauważania rzeczywistości. Wręcz przeciwnie. Zawsze zachęcam do kontaktu z rzeczywistością. Masz wpływ na kawałek świata. Ani Ty, ani Twoi przyjaciele nie są tymi dbającymi wyłącznie o swoje cztery litery (z podkreśleniem słowa 'wyłącznie'), z zerową empatią, wyzyskującymi. Ty też tworzysz świat. Twoi przyjaciele również. smile Jak napisał kiedyś Wojciech Młynarski, "Róbmy swoje".

Kłody pod nogi? One pomagają w rozwoju. smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » I jak tu żyć w tym świecie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026