netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

56 odpowiedzi5 616 wyświetleńzałożony przez Życzliwa, 28.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 57 ]

1

Temat: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Witam,
Ostatnio poznałam fajnego mężczyznę, jest przystojny, inteligentny, dowcipny i tak jak ja?.po przejściach. W czym problem? Ano w tym, że podobnie jak i ja, nie potrafi się ?otworzyć?. Ostatni związek odcisnął na nim piętno, czuję,że między nami jest ściana. Jego zachowanie jest dość intrygujące-z jednej strony nie szczędzi mi komplementów, znaczących gestów, by mogłoby z tego coś być (trzymanie się za rękę, poprawianie włosów itd.). Innym razem jest chłodny jak lód, niedostępny, jakby obcy, na każdą próbę chociażby przytulenia reaguje zakłopotaniem, zmieszaniem, czy wręcz nerwowością. Nie ukrywam, że jest mi z tym źle. Wielokrotnie wspominałam mu o tym,że źle się czuję z taką sytuacją, mieliśmy dać sobie szansę, na zbudowanie czegoś trwałego?gdy ja się otwieram, uzewnętrzniam, on wprost na odwrót. Mam wrażenie,że chłodno analizuje moje zachowanie?a ja? Ja to wyczuwam, wiem, kiedy mogę sobie pozwolić na chociażby muśnięcie dłonią jego włosów, a kiedy lepiej w ogóle się nie odezwać, bo?bo nie ma humoru? Bo nie ma ochoty na czułości? Bo jest czymś zajęty? Jestem w emocjonalnej matni-oboje znamy swoją sytuację, jeżeli chodzi o minione związki, każde postanowiło stworzyć coś ?nowego?, ?lepszego??. Czasami jest mi zwyczajnie przykro, jestem kobietą, potrzebuję pocałunków, przytulenia?A on? Trzyma mnie na dystans, czuję to?Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy widzi,że dłuższy czas z mojej strony nie ma nic?a nie ma, tylko dlatego, bo boję się wyjść znów na nachalną idiotkę. Wówczas znajduje czas, by powiedzieć mi,że ślicznie wyglądam, że ten, czy inny zapach do mnie pasuje,że jestem inna, lepsza, piękniejsza, niż jego eks?.Dlaczego tak musi być? Czego on się boi, zaangażowania, zranienia? Ja również mam to samo, a mimo to chcę spróbować, chcę dać nam szansę?trudno mi go rozgryźć, targają mną sprzeczne emocje, z jednej strony niby mu zależy, z drugiej boję się,że się tylko pobawi, zostawi, a ja znów będę wyła w pokoju na podłodze. Zwyczajnie nie wiem o co chodzi?I to boli tysiąc razy bardziej, bo wspólne deklaracje z obu stron były?.

2

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Niestety ,ja wiem o co mu cjodzi-jest niestety psychofagiem i nie wnikaj o co dokladnie chodzi.Wymiskuj sie z tej toksyczej znajomosci bo szkoda czasu .Poczytajhttp://www.mojedwieglowy.blogspot.com/

3

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś. Przecież jak na dłoni widać  że działasz zbyt intensywnie jak dla niego. To, że TY potrzebujesz więcej czułości i okazywania uczuć nie oznacza, że on też musi.

Zależy ci na tym żeby facet ci mówił czułe słówka bo tego oczekujesz, czy żeby mówił je kiedy naprawdę tak myśli?

Nie każdy potrzebuje trzech łyżeczek cukru żeby było słodko...

4

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Dziękuję za odpowiedzi.
Iceni- rozumiem, jak to może wyglądać... jednak sam tłumaczył,że w poprzednim związku takiej bliskości, czułości i docenienia mu brakowało, więc starałam się mu to jakoś zrekompensować. Z resztą twierdzi,że to chyba właściwy moment na rozpoczęcie nowego rozdziału w życiu, ze mną... z drugiej strony jednak zastanawia się czy jest sens w rozpoczynaniu czegoś, co jest wiążące dla obu stron-> dokładnie tak to określa, przy czym zawsze cytuje Małego Księcia, ten frazes z oswojeniem i braniem odpowiedzialności za drugą stronę....naprawdę nie rozumiem....

5

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Nie licz na zmiany, tego unikaj. Nie badz dobrą mamusią, która go otworzy, naprawi. Że dzieki Tobie zacznie byc otwartym i bedzie Cie nieziemsko doceniał. Masz juz sygnały ostrzegawcze, więc myśl, ale nie dopowiadaj sobie idealnego scenariusza.

6

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

jak szkoda,ze zdesperowane brakiem portek kobiety,muszą analizowac kogos kto nie do konca im pasuje.I tak bedą analizowac a pięciu innych facetow ,ktorzy sa dla nich pójdą w siną dal.

7

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Może spróbuj mu wytłumaczyć, że nie musi brać za ciebie odpowiedzialności. Nie jesteś małą dziewczynką tylko dorosłą kobietą - niech podejmuje decyzje za siebie - za ciebie nie musi.

A rozpoczęcie nowego związku to nie małżeństwo od razu

8 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-06-28 15:42:43)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Właśnie o to chodzi, by nic sobie nie dopowiadać, nie tworzyć scenariuszy, chcę wiedzieć na czym stoję, po prostu, po ludzku...
Z jednej strony on niby chce, z drugiej się boi...ja również się boję, bo już zaczynam się angażować.
Lubię jasne klarowne sytuacje, chce być ze mną, albo nie krótka piłka, na dzień dzisiejszy co mam? Zwodzenie, wymówki, wykręcanie...

EDIT

Iceni, mądra kobieta z Ciebie smile Ja wiem czego chcę, to on nie potrafi się określić, niestety... sad
Wieczorem spróbuję z nim porozmawiać.

9

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Wiesz tak naprawdę ciężko jest zrozumieć pewne zachowania mężczyzn smile my oczekujemy dużo czułości , ciepła , pocałunków czy miłych słów oni nie zawsze. Jeśli nie wiesz co zrobić w takiej sytuacji to może usiądź z nim na spokojnie i porozmawiaj zobacz co wyjdzie z takiej szczerej i spokojnej rozmowy. Ja osobiście musiałam mojemu obecnie już narzeczonemu wyjaśnić że jestem osobą która potrzebuje dużo czułości i teraz on nie widzi problemów w okazywaniu mi swojego zainteresowania dużo częściej niż wcześniej. O swoich potrzebach trzeba rozmawiać bo wiadomo druga osoba nie siedzi nam w głowie i nie wie co my czujemy i czego nam akurat w danym momencie potrzeba.

10 Ostatnio edytowany przez renatafbm (2014-06-28 15:52:42)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Iceni,ale po co jej ta analiza-przeciez to się juz palą lampki ostrzegawcze i ona nie bedzie tu szczesliwa.http://www.mojedwieglowy.blogspot.com/p/jakzwykle-goraco-przestrzegam-przed_8287.html   Boszzzzzzzzzze,znaja sie kilka chwil i po co tu jakies wyciskanie odpowiedzi od faceta w dodatku z dziwnym zachowaniem.Miejcie litość.Obawiam się ,ze tu powtorzy sie limeryk,"niech by bił ,niech by pił byle był"I tak  psychofagi na tym jadą,

11

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Dlatego masz potrzeby takie i takie - oczekuj tego. Nie dostajesz - konczysz jak najprędzej, bo pozniej zaangażowanie bedzie wieksze i ciezej odejsc. I nagle najdzie naiwne myslenie, ze sie zmieni.

12

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Wiesz  jeżeli nie czujesz się na siłach by unieść psychicznie tę sytuację to sobie go odpuść. Po co masz si? niepotrzebnie stresowac - w końcu nie jest ostatnim facetem na świecie ; P

13

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
renatafbm napisał/a:

Iceni,ale po co jej ta analiza-przeciez to się juz palą lampki ostrzegawcze i ona nie bedzie tu szczesliwa.http://www.mojedwieglowy.blogspot.com/p/jakzwykle-goraco-przestrzegam-przed_8287.html   Boszzzzzzzzzze,znaja sie kilka chwil i po co tu jakies wyciskanie odpowiedzi od faceta w dodatku z dziwnym zachowaniem.Miejcie litość.Obawiam się ,ze tu powtorzy sie limeryk,"niech by bił ,niech by pił byle był"I tak  psychofagi na tym jadą,

A chociażby po to  że nie każdy facet to kaczka po której wszystko spływa i niektórzy z nich dłużej liżą rany od innych.

Widzę, że tobie się spodobało słówko "psychofag" i teraz każdego, kto nie działa tak  jak sobie wyobrażasz  że powinien wrzucisz do szufladki z napisem "psychofag"

A co jeśli zaszufladkujesz kogoś za szybko?

14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-28 16:06:50)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
renatafbm napisał/a:

Iceni,ale po co jej ta analiza-przeciez to się juz palą lampki ostrzegawcze i ona nie bedzie tu szczesliwa.http://www.mojedwieglowy.blogspot.com/p/jakzwykle-goraco-przestrzegam-przed_8287.html   Boszzzzzzzzzze,znaja sie kilka chwil i po co tu jakies wyciskanie odpowiedzi od faceta w dodatku z dziwnym zachowaniem.Miejcie litość.Obawiam się ,ze tu powtorzy sie limeryk,"niech by bił ,niech by pił byle był"I tak  psychofagi na tym jadą,

A chociażby po to  że nie każdy facet to kaczka po której wszystko spływa i niektórzy z nich dłużej liżą rany od innych.

Widzę, że tobie się spodobało słówko "psychofag" i teraz każdego, kto nie działa tak  jak sobie wyobrażasz  że powinien wrzucisz do szufladki z napisem "psychofag"

A co jeśli zaszufladkujesz kogoś za szybko?

___________

Pytanie do autorki: Od jak dawna się spotykacie i czy wasza znajomość przeszła już w fazę seksu?

15

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

"Niechby pił, niechby bił, byleby był"? Wtf? Nie należę do takich kobiet, nigdy nie pozwoliłabym na to, by facet podniósł na mnie rękę, never! Chyba zbytnio się tutaj zagalopowano w diagnozie, to nie tak, że jeżeli mnie zostawi, pójdę się wieszać, skakać z mostu czy podcinać żyły, co to to nie. Jeżeli powie,że ten związek nie ma szans-spoko, przyjmę to na tzw. klatę, popłaczę, ale przestanę, świat się nie kończy na jednym facecie, jak ktoś słusznie raczył zauważyć. Mój problem polega na tym,że on właśnie pokazuje,że chce, a za kilka chwil...że może jednak nie, że może warto by zaczekać, że może dajmy sobie czas-> wtf? Jaki czas, na początku znajomości? I o to mi głównie chodzi, albo jest ok i jesteśmy razem, albo nie, sorry Gregory, nie wyszło, nie pasujemy do siebie i tyle!

To jest świeża znajomość, nie ma mowy o żadnym seksie, tylko to mnie najbardziej wkurza,że nie potrafi się określić, a może kłamie, sama już nie wiem, niejednokrotnie miały miejsce sytuacje,że zaczyna mnie całować, rozpina bluzkę i....stwierdza "To głupie i takie nastoletnie"...no nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem, w końcu dopiero tak naprawdę się poznajemy, mamy prawo do chociażby takich "zbliżeń"? Hmm no nawet nie wiem jak to nazwać. Gasi mnie na każdym kroku, ze wszystkim...z kolei gdy widzi,że ja nic nie inicjuję, zaczyna pytać, czy przypadkiem przestał mi się podobać...i weź tu zrozum faceta...

Ja naprawdę nie wymagam dużo, nie jestem desperatką która będzie świrowała po rzuceniu, nie! Ja chcę wiedzieć czy ma poważne zamiary, czy się ku...a bawi, bo to już zaczyna mnie przerastać, ja też mam serce, uczucia....ja po prostu chcę kochać, jak każdy normalny człowiek......

16 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-28 20:58:42)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Jakiś krętacz albo niezrównoważony wink

17

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

No mi nie jest do śmiechu.... sad

18 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-28 21:01:38)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Krętacze manipulują - czyli jeśli zauważają, że Ci zalezy zaczynają się tymi uczuciami bawić. Tak jak on. Chłodnik i znowu przyciąga i znowu powoduje niepewność i znowu próbuje i znowu odpycha. Oczywiscie, niekoniecznie moze to robic specjalnie. Moze rzeczywiscie ma "blokady", ale nie wyglada to za dobrze.

19

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
Życzliwa napisał/a:

"Niechby pił, niechby bił, byleby był"? Wtf? Nie należę do takich kobiet, nigdy nie pozwoliłabym na to, by facet podniósł na mnie rękę, never! Chyba zbytnio się tutaj zagalopowano w diagnozie, to nie tak, że jeżeli mnie zostawi, pójdę się wieszać, skakać z mostu czy podcinać żyły, co to to nie. Jeżeli powie,że ten związek nie ma szans-spoko, przyjmę to na tzw. klatę, popłaczę, ale przestanę, świat się nie kończy na jednym facecie, jak ktoś słusznie raczył zauważyć. Mój problem polega na tym,że on właśnie pokazuje,że chce, a za kilka chwil...że może jednak nie, że może warto by zaczekać, że może dajmy sobie czas-> wtf? Jaki czas, na początku znajomości? I o to mi głównie chodzi, albo jest ok i jesteśmy razem, albo nie, sorry Gregory, nie wyszło, nie pasujemy do siebie i tyle!

To jest świeża znajomość, nie ma mowy o żadnym seksie, tylko to mnie najbardziej wkurza,że nie potrafi się określić, a może kłamie, sama już nie wiem, niejednokrotnie miały miejsce sytuacje,że zaczyna mnie całować, rozpina bluzkę i....stwierdza "To głupie i takie nastoletnie"...no nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem, w końcu dopiero tak naprawdę się poznajemy, mamy prawo do chociażby takich "zbliżeń"? Hmm no nawet nie wiem jak to nazwać. Gasi mnie na każdym kroku, ze wszystkim...z kolei gdy widzi,że ja nic nie inicjuję, zaczyna pytać, czy przypadkiem przestał mi się podobać...i weź tu zrozum faceta...

Ja naprawdę nie wymagam dużo, nie jestem desperatką która będzie świrowała po rzuceniu, nie! Ja chcę wiedzieć czy ma poważne zamiary, czy się ku...a bawi, bo to już zaczyna mnie przerastać, ja też mam serce, uczucia....ja po prostu chcę kochać, jak każdy normalny człowiek......

Załamać się można...ile tu na tym forum wątków o kobietach robionych w balona przez zimnych egoistów. Tak jak pisałam w wątku o niezdecydowanym facecie, nic Cię z jego strony dobrego nie spotka

20

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Już wiem na czym stoję, rozmowa przeprowadzona. Otóż T. zakomunikował mi,że fajna i ładna ze mnie dziewczyna,ale ogólnie on musi sobie to wszystko przemyśleć i lepiej dla mnie, jeżeli nie będę przygotowana na pozytywny finał cokolwiek to znaczy. Znów to samo, znów ten sam ból, znów to samo rozczarowanie?środek nocy, a ja siedzę i ryczę, ale nie nad tym,że się nie udało, nie nad nim, a nad samą sobą,że kolejny raz zaryzykowałam, kolejny raz uwierzyłam, kolejny raz dałam przyzwolenie na zdeptanie mojego serducha?. Jutro mamy porozmawiać na spokojnie, bo dziś emocje wzięły górę, bezczelnie zaczął mnie przytulać, gdy zaczęłam płakać, mówiąc, bym przestała, bo łzy to oznaka słabości?I miał rację, tak do cholery, jestem słaba, jestem naiwna, łatwowierna i ufna, bo myślałam,że tym razem się coś zmieni, bo myślałam,że ten jest inny niż wszyscy razem wzięci, bo myślałam,że ?.A może lepiej stać się zimną wyrachowaną suką, która ma uczucia innych w głębokim poważaniu? W końcu takim wszystko się udaje! Może to nie jest głupi pomysł? Może postawić na denną autoreklamę, przyciągającą innych, po to by zwabić, pobawić się, rozkochać i rzucić, tak, jak zrobili to ze mną inni? Nic nie tracę, już mi wszystko jedno, być może trąci desperacją, ale w tej chwili to jedyny słuszny krok tylko po to, by móc przez chwilę poczuć się tak jak oni, ci, którzy wygrali?
- 26 letnia singielka, bez nałogów, kolekcjonerka szpilek i perfum, blondynka, 46 kg, 1,74 wzrostu, kocham sport, najbardziej piłkę nożną i Real Madryt smile, stała bywalczyni siłowni, maniak ćwiczeń aerobowych, piersi rozmiar C, obowiązkowa opalenizna, wybielone ząbki, własne m4, prowadzę rodzinny biznes, makijaż zawsze perfekcyjnie wykonany, zadbane dłonie, umięśniony, płaski brzuszek,  fanka muzyki trance, zakochana od lat w ATB i Arminie Van Buurenie?.
Środek nocy, siedzę i ryczę, nawet nie wiem po co to wszystko napisałam, żałosna jestem, zapewne jutro będę żałowała, ale muszę to z siebie wyrzucić, jest mi strasznie przykro, jest mi żal, jestem znowu w tym samym miejscu co kilka miesięcy temu, nie ważne, ta cała miłość jest nie ważna, chora i pomylona, nie rozumiem co inni w niej widzą, dlaczego zawsze puka do innych serc, a mnie umiejętnie omija???? Jestem zła, bezsilna, roztargniona i ?sama, jak zwykle?mam dość, znów ten sam scenariusz?.

21

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Życzliwa, byłem z kobietą, która zachowywała się bardzo podobnie, wiecznie niezdecydowana, zaraz po rozstaniu z byłym chłopakiem. Finał był taki, że przez ponad rok się męczyłem wierząc,  że jakoś się ułoży,  że nie będzie już takich karuzeli nastrojów i niestety nie wyszło,  a ja bardzo na tym ucierpiałem, bo w końcu zostałem sam.  Tez potrzebowałem dużo czułości,  bo byłem po przejściach niestety ona nie zaspokoila ich, bo była w tej kwestii inna i na nic moje mówienie. Nie sugeruje co masz robić,  ale przemyśl.   Życzę Ci wszystkiego dobrego czyt. pozytywnego zakończenia,  żebyś stanęła przed samą sobą i powiedziała - "tak jestem szczęśliwa". Uśmiechu i jeszcze raz uśmiechu,  głowa do góry. smile !

22

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Ale moim zdaniem dobrze, że chociaż w miarę otwarto zagrał.

23

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Ja się zastanawiam czy ty czasem sama nie przesadzasz - ok, facet nie zdecydowany, niech będzie, ze dupek. Ale ty sama piszesz, że znajomość świeża, spotykacie się niedługo, bez seksu jeszcze, a ty mu się każesz deklarować. Obawiam się, że w takiej sytuacji wielu facetów (czy nawet kobiet, na przykład ja) by się wycofało.

Inna sprawa, że piszesz, że siedzisz i ryczysz - dajesz się ponieść emocjom, choć tak naprawdę nie ma po czym, nie byliście parą a pozwoliłaś sobie wybiec myślami hen w przyszłość i zaangażować się w związek, którego nie było - może faceci po prostu czują twoją desperację w poszukiwaniu związku i się wycofują bo nie lubią być pod presją.

Tak naprawdę gdyby facet był wredny to już dawno by zaciągnął cię do łóżka, a on się wręcz przed seksem bronił - więc gdzie tu zrobienie cię w balona  czy wykorzystanie? Uciekł przed twoją presją i tyle...

24

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
pablo666 napisał/a:

Tez potrzebowałem dużo czułości,  bo byłem po przejściach niestety ona nie zaspokoila ich, bo była w tej kwestii inna i na nic moje mówienie. Nie sugeruje co masz robić,  ale przemyśl. !

I po co to napisałeś...facet ewidentnie jej nie chce, a ona teraz uczepi się teraz tego jednego zdania i zacznie szukać na siłę w sobie przyczyn, dlaczego tak jest. Wiem, bo przerabiałam. Bardzo ciężko jest się wyplątać z takiej relacji...

25

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
Życzliwa napisał/a:

Już wiem na czym stoję, rozmowa przeprowadzona. Otóż T. zakomunikował mi,że fajna i ładna ze mnie dziewczyna,ale ogólnie on musi sobie to wszystko przemyśleć i lepiej dla mnie, jeżeli nie będę przygotowana na pozytywny finał cokolwiek to znaczy. Znów to samo, znów ten sam ból, znów to samo rozczarowanie?środek nocy, a ja siedzę i ryczę, ale nie nad tym,że się nie udało, nie nad nim, a nad samą sobą,że kolejny raz zaryzykowałam, kolejny raz uwierzyłam, kolejny raz dałam przyzwolenie na zdeptanie mojego serducha?. Jutro mamy porozmawiać na spokojnie, bo dziś emocje wzięły górę, bezczelnie zaczął mnie przytulać, gdy zaczęłam płakać, mówiąc, bym przestała, bo łzy to oznaka słabości?I miał rację, tak do cholery, jestem słaba, jestem naiwna, łatwowierna i ufna, bo myślałam,że tym razem się coś zmieni, bo myślałam,że ten jest inny niż wszyscy razem wzięci, bo myślałam,że ?.A może lepiej stać się zimną wyrachowaną suką, która ma uczucia innych w głębokim poważaniu? W końcu takim wszystko się udaje! Może to nie jest głupi pomysł? Może postawić na denną autoreklamę, przyciągającą innych, po to by zwabić, pobawić się, rozkochać i rzucić, tak, jak zrobili to ze mną inni? Nic nie tracę, już mi wszystko jedno, być może trąci desperacją, ale w tej chwili to jedyny słuszny krok tylko po to, by móc przez chwilę poczuć się tak jak oni, ci, którzy wygrali?
- 26 letnia singielka, bez nałogów, kolekcjonerka szpilek i perfum, blondynka, 46 kg, 1,74 wzrostu, kocham sport, najbardziej piłkę nożną i Real Madryt smile, stała bywalczyni siłowni, maniak ćwiczeń aerobowych, piersi rozmiar C, obowiązkowa opalenizna, wybielone ząbki, własne m4, prowadzę rodzinny biznes, makijaż zawsze perfekcyjnie wykonany, zadbane dłonie, umięśniony, płaski brzuszek,  fanka muzyki trance, zakochana od lat w ATB i Arminie Van Buurenie?.
Środek nocy, siedzę i ryczę, nawet nie wiem po co to wszystko napisałam, żałosna jestem, zapewne jutro będę żałowała, ale muszę to z siebie wyrzucić, jest mi strasznie przykro, jest mi żal, jestem znowu w tym samym miejscu co kilka miesięcy temu, nie ważne, ta cała miłość jest nie ważna, chora i pomylona, nie rozumiem co inni w niej widzą, dlaczego zawsze puka do innych serc, a mnie umiejętnie omija???? Jestem zła, bezsilna, roztargniona i ?sama, jak zwykle?mam dość, znów ten sam scenariusz?.

czuje łzy w tym poście. dużo łez

26

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Iceni?  wątpię, bym się zafiksowała w tej znajomości, to nie tak. Zauważałam jego reakcje na pewne zachowania stopniowo, nie naciskałam na nic, bo wiedziałam,że to może odnieść skutek odwrotny od zamierzonego. Byłam ostrożna, bo zostałam dość mocno zraniona w poprzednim związku. Wszystko odbywało się stopniowo, wszystkie moje czynności wobec niego, odbywały się na zasadzie sprzężenia zwrotnego, bodziec, reakcja, jego intencje, postępowania, a następnie analogicznie moje ruchy w jego kierunku. Z niczym mu się nie narzucałam, nie naciskałam, byłam dostępna, zawsze wtedy, gdy on miał czas i ochotę? Miałam świadomość,że to jest tylko, bądź aż!...mężczyzna-inny tok myślenia, inne podejście do uczuć, ich okazywania?Czekałam, nie żądałam niczego. To on pierwszy zadeklarował,że chce się ze mną związać, że jeżeli mam kogoś innego na oku, bym dała sobie z nim spokój, bo to z nim będę szczęśliwa. O to mam żal, duży żal, bo lepiej powiedzieć wprost, niż obiecywać, zwodzić, no niepotrzebne to wszystko. Powiedz, czy można mieć do kobiety pretensje za to,że pragnie miłości, pragnie być kochana? Nie sądzę, każdy ma prawo do szczęścia.  W którymś wątku wyczytałam,że masz dziecko, gratuluję Ci, masz dla kogo żyć. Ja również chciałabym związać swoją przyszłość z kimś, z kim stworzyłabym rodzinę, czy to tak dużo? Jedyne co mam na dzień dzisiejszy to samą siebie, pracę i ten durny sport, który wypełnia mi nadmiar wolnego czasu, uwalnia od głupich myśli.
Nie mam żalu do niego o to,że zadecydował tak, a nie inaczej, nie! Miał prawo wyboru, którego dokonał, spoko. Mam żal jedynie za to,że mnie zwodził, wiedząc, że może nic z tego nie być, mam żal za to,że mówił, że to ze mną miałby szansę poukładać swój świat na nowo, mam żal za to, że i ja mogłam na nowo zaufać komuś, kto wydawał się zupełnie inny, lepszy, niż poprzednia osoba, która mnie skrzywdziła. I to tylko i wyłącznie o to chodzi, nie o żadne tempo rozwoju tej znajomości, bo to nie ja je narzucałam, nie ja inicjowałam pewne gesty, zbliżenia, ja jedynie na nie głupia?odpowiadałam, nieświadomie się angażując. Nie można mieć o to do mnie pretensji, jestem tylko kobietą, głupią, naiwną, łatwowierną i podatną na wpływy innych?
To tak w ramach wyjaśnienia?już teraz wiem! ?Umiesz liczyć? Licz na siebie, Twoje szczęście innych je..ie? i to jest prawda!

27

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

A zastanawialas się nad tym dlaczego wybierasz takich partnerów,ktorzy Cię rania?Jaki był Twoj model rodziny pierwotnej(matka ,ojciec?)Moze poczytaj tego bloga   http://terapiaprzezpisanie.blogspot.de/p/stenia-dorobek.html

28 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-29 18:02:09)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
Życzliwa napisał/a:

Iceni?   Nie można mieć o to do mnie pretensji, jestem tylko kobietą, głupią, naiwną, łatwowierną i podatną na wpływy innych?

Jako kobieta wypraszam sobie to ostatnie zdanie. Jestem kobietą i nie czuję się ani głupia, ani naiwna, ani  łatwowierna, ani tym bardziej podatna na wpływy innych.

Jeżeli tak myślisz o sobie jako o kobiecie i na dodatek traktujesz to jako USPRAWIEDLIWIENIE to potrzebny ci jest psycholog, bo sama się stawiasz w roli ofiary i wcale nie dziwi mnie to, ze twoje znajomości z facetami kończą się tak, jak ta .,

29

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Iceni, to zdanie nie odnosiło się do którejkolwiek z kobiet, a z pewnością nie do Ciebie, ponadto nie miało mieć charakteru uogólniającego, co to, to nie. Pisałam tylko i wyłącznie o sobie, w oparciu o swoje przeżycia i doświadczenia. Jeżeli odebrałaś to personalnie, to najmocniej Cię przepraszam, moim celem nie było urażenie kogokolwiek, a na pewno nie Ciebie. Cenię Cię, jako użytkownika, zarówno ze względu na Twój wiek, a co za tym idzie doświadczenie życiowe, jak również ze względu na to, że udzielasz się w moim wątku, za co jestem Ci wdzięczna.

Napiszę wprost, pogubiłam się i to cholernie, mam zaniżone poczucie własnej wartości, to fakt, nie ma nawet nad czym deliberować. Dlatego też postanowiłam przelać wszystkie swoje myśli tutaj, bo potrzebuję spojrzenia mądrych osób, chociażby takich jak Ty. Widzę po sobie, jak to wszystko ma na mnie destrukcyjny wpływ. No i niestety nie potrafię sobie z tym poradzić, są ludzie, po których niepowodzenia-jakiekolwiek, spływają jak po przysłowiowej kaczce, ja niestety do nich nie należę, a chciałabym, bardzo...

Renata...-wolałabym nie poruszać kwestii prywatnych, rodzinnych, z przyczyn dla mnie osobistych.
Laan- dokładnie tak, dobrze odczytałeś mój stan.

30 Ostatnio edytowany przez renatafbm (2014-06-29 19:13:28)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Renata...-wolałabym nie poruszać kwestii prywatnych, rodzinnych, z przyczyn dla mnie osobistych.           Przeciez napisalam Ci ,abys się zastanowiła.Zyczliwa,przeciez to Twoje wybory co napiszesz,proponowalam Ci czytanie cennych blogów.Widze,ze jestes wciekła na cały swiat,wywalanie złości to tez dobry objaw. No trzeba być GENIUSZEM jak Lann,aby sie domyslic po takim poście ,ze jestes w rozpaczy.Chyba,ze Lann jest jasnowidzem   smile

31

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Renata...to już nawet nie jest złość, tylko totalne zniechęcenie, apatia, zrezygnowanie, zobojętnienie, nie wiem, jak jeszcze mam to nazwać. Złość? Nie, to nie to uczucie, już nie, może jedynie żal i rozczarowanie. Wściekłość? Też nie, nic mi to nie da. Zwykłe ludzkie rozczarowanie, piszę, bo Wasze opinie są mi przydatne. Blogi odwiedzę z pewnością. Dziękuję.

32

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Ja nie chcę byc upierdliwa,ale zacznij wlasnie od tych blogow,ja ucieklam od toksyka i gdyby ktos szybciej podsunal mi te blogi zaoszczedzilabym wiele stresu.

33 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-06-29 20:04:26)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
Życzliwa napisał/a:

A może lepiej stać się zimną wyrachowaną suką?.

Po pierwsze zmiany spowodowane dołem/frustracją bez starannej analizy to g... a  nie zmiany, a wręcz pogorszenie stanu obecnego (ta "suka" to chyba sarkazm). Z opisu jesteś świetną babką (no może poza fascynacją trance'em... smile ) tylko po prostu masz na razie niefart, zdarza się.
Piszesz, że nie chcesz mieć związku "na już", jednak niestety z postów można odnieść inne wrażenie. Dalej, wybacz, ale w takim stanie emocjonalnym ewentualna zjawa (czyt. wyrachowany gość, który dobrze będzie się maskował) na horyzoncie i katastrofa murowana, wtedy swoją samoocenę nie będziesz zbierać z podłogi, tylko wyciągać z piwnicy...
Kolejna kwestia, czemu zainteresował Cię ten gość...? Podejrzewam, że po prostu chodziło o jego częściową niedostępność, którą mylnie wiążesz z podobnymi, negatywnymi doświadczeniami.

Na ten moment spróbuj trochę przystopować i przepracować swoje emocje, które jeśli są takie jak opisujesz, to zapewne wprost emanują od Ciebie na żywo. Masz świadomość, że jesteś atrakcyjną i wartościową osobą, więc bez nerwów, wszystko w końcu się ułoży i TEN właściwy się pojawi, czego Ci życzliwie życzę.

34

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Właściwie to jest dziwne, bo jeszcze z tydzien temu Zyczliwa pisała, że jest wolna i trzeba sie do niej zgłaszać tongue A tu nowy na horyzoncie i juz związek emocjonalny!

35

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
thepass napisał/a:

Właściwie to jest dziwne, bo jeszcze z tydzien temu Zyczliwa pisała, że jest wolna i trzeba sie do niej zgłaszać tongue A tu nowy na horyzoncie i juz związek emocjonalny!

Oj tam oj tam, czepiasz się...

36

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
assassin napisał/a:
thepass napisał/a:

Właściwie to jest dziwne, bo jeszcze z tydzien temu Zyczliwa pisała, że jest wolna i trzeba sie do niej zgłaszać tongue A tu nowy na horyzoncie i juz związek emocjonalny!

Oj tam oj tam, czepiasz się...

A moze ona tak ma,ze "zakochuje"się co 5 minut na 5 minut.I myli fascynacjeę początkową z zakochaniem,miłościa i przyjażnią.

37

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Wydaje mi się,że jeżeli na prawdę zalezy Ci na nim i masz dużo siły i czasu to może się udać ale czeka Cię tytaniczna praca. Niestety nawet to nie gwarantuje 100% sukcesu więc może póki nie zaszło to jeszcze za daleko, postaraj się wyrwać. Możliwe,że jeżeli zostaniesz to i tak nie będziesz szczęśliwa bo nie będziesz dostawała tego co potrzebujesz a do tego będziesz cały czas zajęta otwieraniem go, chodzeniem na palcach, zastanawianiem się czy możesz coś zrobić lub powiedzieć bo nigdy nie przewidzisz jaka będzie jego reakcja. Wiem co mówię bo ja niestety nie odeszłam kiedy był czas i teraz boję się nawet odezwać bo w każdej chwili mogę oberwać za wszystko albo spotkać sie z odrzuceniem.Teraz wiem,że jeżeli nie czujesz się dobrze i swobodnie przy kimś to nawet z czasem to nie minie. Jesteśmy kobietami i to my naginamy się dla nich a oni stoją w miejscu...

38

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Assasin, dziękuję smile
Renatafbm- znasz może powiedzenie "Nic o Was, bez Was"? Dziwnie się czuję słysząc taką diagnozę, tym bardziej, wypowiadaną o mnie, w trzeciej osobie. W końcu to mój wątek i zrozumiałym jest fakt, że będę do niego zaglądała, a co za tym idzie z pewnością odniosę się do po konkretnych komentarzy. Jestem dorosłą kobietą, wiem, co to znaczy się zakochać, zauroczyć, czy zafascynować, nie robię tego na 5 min minut, co 5 minut, jak sugerujesz, nie wiem skąd u Ciebie taki "monopol na prawdę, słuszną jedynie według Ciebie". Tym bardziej,że ja wierzę w zakochanie od pierwszego wejrzenia, u mnie niestety miało ono miejsce.
Thepass- a na Tobie zawiodłam się najbardziej. Z jednej strony udzielasz mi rad, nie tylko w tym wątku, wydajesz się być w porządku i tak też Cię określiłam w którymś momencie w innym miejscu. Z drugiej strony piszesz z sarkastycznym uśmieszkiem na końcu,że dla Ciebie to dziwne, że ktoś może pisać na forum, o swoim statusie cywilnym. Pisałam wyraźnie,że znamy się z T. od niedawna, nigdzie tego nie ukrywałam. Owszem pisałam na forum,że poszukuję, ale to było przed tym, gdy poprosił mnie o ucięcie wszystkich relacji, ukierunkowanych, na poszukiwanie partnera, bo to z nim mogę być szczęśliwa. Tak też zrobiłam, jednocześnie pozwalając naszej relacji na dalszy rozwój. Wierzysz miłość od pierwszego wejrzenia? Sam sobie odpowiedz. Mnie akurat coś takiego spotkało, zadurzyłam się w nim, zupełnie niepotrzebnie. Tak na marginesie, może na początek popatrz na siebie, w którymś wątku piszesz,że poznałeś ciekawą kobietę, rozkminiasz co i jak, z drugiej strony w kolejnym wątku piszesz,że wszystko jest ok, tylko szkoda,że brak wolnej i chętnej. Jeżeli naprawdę chcesz inwigilować co i jak u innych, o częstotliwości i czasie pisania o pewnych kwestiach, zacznij pierw od siebie. Aha, jeszcze jedno, nie potrzeba mi fałszywych doradców, także....

39 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-30 15:14:32)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Nie wierzę. Bajki oglądałem w innej fazie życia. Ba, jestem pewien, że nie ma miłości od pierwszego wejrzenia. To nielogiczne z każdego punktu widzenia, oprócz emocjonalnego, a emocje są złym doradcą - dziecinnym.
A co do reszty to czytasz wybiórczo, więc ciężko sie ustosunkować.
Gdyby u mnie naprawdę był problem z tym, że brak wolnej i chętnej to przecież wtedy bym napisał do Ciebie - wszak wolna byłas smile
Czy jestem fałszywy, gdy tylko zdziwiłem się o szybką zmiane u Ciebie? To nie chodzi o status, tylko o szybką zmianę. Myslalem, ze gdzies jesteś w dołku i nie ma nikogo na horyzoncie.

I nawet jesli zakochalas sie od pierwszego wejrzenia, to i tak nie daje to nowego poglądu na sprawę. W koncu i tak chodzi tu o to jaki on jest dla Ciebie.

40

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Nie mam pojecia jak to jest byc tak "zakochanym" (w swojej romantycznej wizji, a nie w człowieku), bo tak nigdy nie mialem.

Kojarzysz autora??????

Jeżeli nie masz pojęcia o czymś, co może doświadczać druga osoba-ja, skąd wiesz, co za tym może siedzieć w głowie i sercu takiego człowieka, nigdy nie doświadczając tego uczucia? A tym bardziej się o tym wypowiadając? Nie czytam wybiórczo, wiem, co miałeś na myśli. Mamy inne spojrzenie na postrzeganie ingerencji emocji w pewne aspekty życia. Masz inne, spoko, ale nie sugeruj proszę, że zmiana za szybka, za wolna czy nie wiadomo jeszcze jaka, to moja zmiana, co ważne przeprowadzona. Mniejsza z tym,że już na moją niekorzyść.

41 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-30 15:34:48)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Moge jedynie wiedzieć, że cierpi i cierpieć będzie, jeśli romantyczna wizja sie nie spełni - a to jest zycie, taka wizja sie nie spełnia praktycznie nigdy, bo jest zalezna od drugiego człowieka. Od czynnikow na ktore nie mamy wpływu.
Moge za to porównać to do tego co czułem powiedzmy gdy zakochałem się, a ktoś był dla mnie niedostępny/nie taki jaki bym chciał. Podobne, ale jednak inny czas rozegrania tego. Motywy jednak dokładnie takie same. Masz czarno na białym powiedziane co i jak, także z jego strony - i co z tym zrobisz to zależy od Ciebie. Mozesz zaufać i wyjsc na tym dobrze, a jednocześnie możesz zaufać i zostać naiwną, zagubioną dziewczynką. To tak jak z przełamaniem strachu. Jak ktos ma wysoki poziom strachu to nie będzie działac, choć często wie, że zagrożenie jest niewspółmierne do tego co czuje. A jednak blokuje się. Nagle przychodzi moment, że mowi się stop emocjom i wychodzi sie im na przeciw. Co sie wtedy dzieje? Człowiek staje sie i szczesliwszy i bardziej zadowolony z siebie...
Moge więc jedynie współczuć szybkiego angażowania się, czy nawet zakochań od pierwszego wejrzenia. Mysle jednak, że da się to zmienic, jesli będzie sie rozmyślało nad tym bardziej racjonalnie/rozsądnie. Suche fakty czemu tak jest, czemu to się stało, czemu to się dzieje. Opisujesz siebie w bardzo fajny sposób - odbieram to tak, że jedynie nie jesteś zaspokojona w zyciu na płaszczyźnie miłosnej, albo jednak szukasz plastra na dawne krzywdy. I wcale nie trzeba tego czuć w sobie, by wiedzieć co ktoś przezywa i miec na to też rozwiązanie.

42

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
thepass napisał/a:

Moge jedynie wiedzieć, że cierpi i cierpieć będzie, jeśli romantyczna wizja sie nie spełni - a to jest zycie, taka wizja sie nie spełnia praktycznie nigdy, bo jest zalezna od drugiego człowieka. Od czynnikow na ktore nie mamy wpływu.

Ja mam taka wizje ze w przyszlosci bede chciala zalozyc rodzine, miec dobrego, zaradnego i odpowiedzialnego meza, ktory bedzie dbal o mnie i dzieci. I na odwrot. Czy moja wizja sie spelni? Z tego co piszesz Thepass to raczej nie, bo przeciez to bedzie zalezne od drugiego czlowieka. Moje szczescie i spelnienie.

43

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Nie trzeba żyć wizją, tylko realnymi faktami. Do tego trzeba znać człowieka bardzo dobrze (są tacy przecież jakich opisujesz)  i on musi też Ciebie szanować i doceniać (za darmo nikt tego nie dostaje, a mozna łatwo zepsuć). Czyli znajomosc rozwinięta po czasie, w której obie strony komunikują wszystkie swoje potrzeby i niedostatki, a druga strona chce je wypełnić.

44 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-06-30 17:06:02)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Wszystko już chyba zostało powiedziane, papier wszystko przyjmie...Mi własnie chodzi o to, by się nie poddawać, by próbować, bo każdy krok, może być tym znaczącym w moim życiu. Wszystko w życiu przerabiałam, od zakochania, które przesłaniało trzeźwy osąd rzeczywistości, po ból, przeszywający, zimny, ból duszy...może trochę patetyczne to co piszę, ale tak w tamtych momentach odczuwałam. Jedno co mogę z pewną śmiałością powiedzieć, to to, że nie zamykam się na ludzi, poznaję, rozmawiam i zawsze z uśmiechem na ustach staram się rozpoczynać nowe znajomości. Nie jestem podłamana jednym niepowodzeniem, jest ono dla mnie motorem postępowania na przyszłość...no właśnie, tylko ta ostatnia znajomość rozbiła mnie na tysiąc małych kawałków, bo były gwarancje, deklaracje, bla, bla, bla...Widocznie jednym się udaje, mają szczęście w miłości, w kartach, we wszystkim...ja tego farta nie mam, nie układa mi się tak, jakbym tego chciała, widocznie mam pecha sad Fajnie się opisuję, powiadasz? Piszę, jak jest i co czuję, co kocham, co lubię i co jest dla mnie wyznacznikiem mojej kobiecości. I jest ona haczykiem, szkoda tylko,że dla takich, którzy cenią jednonocne, dyskotekowe przygody sad Ja szukam partnera, przyjaciela, nawet "kumpla" do wspólnych wyjść chociażby na mecz, na wspólne biegi, czy piwko. Tak, tak właśnie, nie szukam jedynie kochanka, chcę kumulacji tych wszystkich cech razem, wiem,że się da. Lubię czasem się powygłupiać, wspólnie mogłoby być naprawdę ciekawie, chciałabym wykazać się w sferze intymnej, jak również w takiej typowo kumpelskiej- wychodzimy razem, przekomarzając się wspólnie przy sąsiadach, nie szczędzić sobie czułości,nawet gdy przez okno patrzy wścibska dewota. Mogę i potrafię wiele, dla swojego faceta zrobiłabym wszystko, dosłownie, jestem gotowa na wiele...nie mam zamiaru zrobić z niego żadnego plasterka, chce jego, jako człowieka...przyjaciela, powiernika, kochanka, kumpla...póki co nie wychodzi. Życie. Chyba muszę mieć wyje..., aby wreszcie było mi dane...:(

45

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Mówie, że opisujesz się fajnie, bo nie jestem typem faceta, dla którego liczą się tylko atrakcje seksualno-wizualne. Juz wiem, że jesteś i piękna i ciekawa życiowo, tylko trzeba sie troche Tobą zaopiekować smile No i wypadałoby, byś jednak sama sobie poradziła z poprzednimi krzywdami, bo jesteś nimi naznaczona. Do tej znajomosci akurat przydałby się dystans. W koncu nie jest tak, że z każdym "fajnym" musi wyjść coś na zawsze.

46

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

smile Dziękuję, od razu zrobiło się ciepło na serduchu smile
Ja wiem, w jakim stanie teraz jestem, to coś na kształt tego:
-Weź szklankę i ją upuść.
*Po co?
-Zrób tak jak mówię.
*Już, rozbiła się na tyle kawałków, nie rozumiem po co to było.
-To teraz ją przeproś i spytaj, czy się pozbiera......no właśnie, ze mną jest podobnie...niestety.

47

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Rozumiem, ale sytuacja u ludzi jest o tyle lepsza, że mogą u nich nastąpić zmiany. Mają wolną wolę i podejmują wybory. Szklanka się rozbiła i nie pozbiera się sama, bo nie jest obdarzona takimi umiejętnościami jak my ; ) Poza tym inny człowiek może ją skleić, ale czy aby na pewno będzie wtedy silniejsza?

48

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

No właśnie, nie wiadomo, można jedynie dywagować, tylko po co...Gdzieś wyczytałam na tym forum, nie wiem, czy dokładnie zacytuję, że "Kobieta jest organizmem ultradoskonałym, potrafi zregenerować się po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach, przetrwa wszystko", wierzę,że i ja dam sobie radę, że przetrwam, muszę, w końcu po burzy zawsze wychodzi słońce. Dziękuję Ci i przepraszam, wiesz za co.

49

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Wiesz, też jestem za stwierdzeniem, że to kobieta jest silniejsza. Czas więc cieszyć się swoją kobiecością i siłą, która w ważnych momentach i tak nadejdzie smile
Spoko, ja sie nie obrażam. Zawsze to traktuje jako małe nieporozumienie smile

50

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Oby tak się stało, starczy...
Pozdrawiam.

51 Ostatnio edytowany przez Merida Waleczna (2014-07-01 19:55:38)

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Witaj Życzliwa smile moja rada jest taka...zdystansuj się do tego wszystkiego, postaraj się odpuścić, pobądź sama ze sobą...nie szukaj, a samo się znajdzie smile
Nic na siłę, całe życie przed Tobą, nie zrażaj się i nie daj się swoim demonom...analizuj, rozkładaj na czynniki pierwsze, aż dojdziesz do momentu że już wszystko o sobie będziesz wiedzieć, że będzie Ci dobrze samej ze sobą, nie wypełniaj samotności byle jaką znajomością, bądź ostrożniejsza i nie wchodź zbyt szybko w relacje z mężczyznami po przejściach, którzy to sami nie zdążyli przerobić tematu, po wcześniejszym rozstaniu, bo niestety koniec będzie ten sam.
Trzeba definitywnie zakończyć jedno, aby móc rozpocząć nowe.

Mądre dziewczę z Ciebie także dasz rade smile Jestem pewna smile
Pozdrawiam smile

52

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Proszę, proszę bardzo interesujący Awatar się na forum pojawił.... wink
Powodzenia w dążeniach za lepszym jutrem i poszukiwaniach fana kopanej... z tym drugim nie powinno być problemów.
pzdr

53

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Dziękuję wam kochani za ciepłe słowa :-)

54

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Dla zainteresowanych dodam jeszcze tylko, że dziś wieczorem Pan T. wysłał mi sms-a, że przeprasza, że sobie wszystko na spokojnie przemyślał i ma dla mnie dobre wiadomości...żałosne, nie odpisałam, w myśl zasady "Miałeś, zjeb...eś, nara". Zabawek niech poszuka w dyskoncie dla dzieci, ja nią nie będę!

55

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...
Życzliwa napisał/a:

Dla zainteresowanych dodam jeszcze tylko, że dziś wieczorem Pan T. wysłał mi sms-a, że przeprasza, że sobie wszystko na spokojnie przemyślał i ma dla mnie dobre wiadomości...żałosne, nie odpisałam, w myśl zasady "Miałeś, zjeb...eś, nara". Zabawek niech poszuka w dyskoncie dla dzieci, ja nią nie będę!

Jak możesz być aż taka zasadnicza...? wink Przecież biedak przemyślał i całego smsa do Ciebie spłodził, chce Cię obdarować wspaniałą nagrodą w postaci siebie... A tu olewka. I teraz to on będzie Ciebie gonił jak króliczka, więc przygotuj się na telefony, a potem na próby spotkania/rozmowy w 4 oczy. Ciekawe czy dasz radę się oprzeć takiemu nagłemu zainteresowaniu czy też nie...

56

Odp: Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Assasin, spokojnie, nie będzie żadnych spotkań w cztery oczy, numer usunięty, drugi raz do tej samej rzeki nie wejdę, zbyt mocny i zbyt zimny tam nurt...wolę spokojne, sprawdzone akweny :-) Dziekuję za udział w wątku. Pozdrawiam.

Posty [ 57 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zaangażowanie? Tylko jedynie z mojej strony niestety...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026