Piszę, ponieważ nie mam z kim na ten temat porozmawiać. Mam 22 lata, od najmłodszych lat twierdziłam, że nigdy nie chce mieć dzieci. Jakiś czas temu poznałam faceta, z którym tworzę szczęśliwy związek. On bardzo lubi dzieci i chciałby mieć swoje na przestrzeni najbliższych lat. Podczas tego związku, pod jego wpływem, pierwszy raz poczułam, że chciałabym mieć (kiedyś w przyszłości) dziecko. Taki stan trwa tylko chwilę, gdy pomyślę o odpowiedzialności jaką niesie za sobą macierzyństwo po prostu automatycznie ta chęć mija. Drugą sprawą jest to, że nie potrafię rozmawiać z dziećmi, wręcz się ich boję, a płacz dziecka mnie przeraża. Nie wiem czy byłabym dobrą matką. Martwi mnie ten stan, ponieważ mam już 22 lata i czuję, że nawet za kilka lat moje nastawienie się nie zmieni. Nie powiem, że nie lubię dzieci, nigdy nie skrzywdziłabym dziecka, po prostu nie rozczula mnie widok niemowlęcia czy małego dziecka. Czy są takie kobiety które nigdy nie poczują tzw. ''instynktu'' macierzyńskiego? Boję się również tego, że gdybym zaszła (kiedyś) w ciążę, po urodzeniu mogę odrzucić to dziecko (?), nie potrafić go pokochać (?). Czy są takie kobiety, które nigdy nie powinny mieć dzieci? Kobiety od zawsze czują, że chcą mieć kiedyś potomstwo?
Podobne tematy
Być moźe nie jesteś gotowa jeszcze na macierzyństwo .
Masz JUŻ 22 lata???!!! ![]()
Masz dopiero 22 lata i wiele przed Tobą.
W tym wieku nie powinnaś myślec o dzieciach tylko "inwestować" w siebie.
Na bobaska przyjdzie czas.
Nie ma w tym nic dziwnego, że instynkt macierzyński jest Ci obcy.
Ale instynkt macierzyński nie objawia się tym, że pieje się z zachwytu na widok każdego bobaska. To pojawia się czasem dopiero po urodzeniu dziecka. Zobaczeniu go, dotknięciu...
Sadzę, że instynkt macierzyński ma każda kobieta (nie mylić z chęcią posiadania dzieci). To jest uczucie pierwotne, atawistyczne, mające na celu przedłużenie gatunku.
A dzieci nie lubię, wkurzają mnie, najlepiej żeby były daleko ode mnie i to jeszcze grzeczne i nieabsorbujące. Nie czuję z nimi żadnej więzi, nawet gdy to są dzieci z rodziny. A jednak wiem, że instynkt macierzyński mam, bo mam dwóch synów, którzy są dla mnie najważniejszymi i najbardziej kochanymi osobami na świecie. Dla których mogę poświęcić wszystko.
Właśnie, masz dopiero 22 lata. Nie czujesz się gotowa? Nie ryzykuj. Poczekaj nawet parę lat, i nie przejmuj się presją otoczenia- to nie oni będą wychowywać ewentualne dziecko, nie wezmą za nie odpowiedzialności, jeśli decyzja o posiadaniu dziecka będzie nietrafiona.
Ja mam 24 lata i na pewno nie myślę o dzieciach, mam podobnie jak Ty- czasami mam przebłyski, że może jednak, a później myślę o odpowiedzialności, stracie czasu, samej ciąży i porodzie, i już mi się odechciewa. Myślę, że mogłabym być szczęśliwa nie będąc matką.
Tylko jest to ryzyko, że kiedy minie odpowiedni czas, będę żałowała. Tak samo w drugą stronę- jeśli się zdecyduję na dziecko, też mogę później żałować, a to o wiele ciężej odkręcić.
Nic w tym dziwnego że nie czujesz instynktu chyba dopóki nie będziesz miała własnego dziecka nie poczujesz tego
7 2014-06-26 09:34:51 Ostatnio edytowany przez scarvive (2014-06-26 09:37:38)
Masz tylko 22 lata! W Twoim wieku myślałam identycznie i miałam taki sam stosunek do dzieci, a też byłam w związku już stałym i wiedzieliśmy oboje, że kiedyś przecież te dzieci się pojawią! W tym wieku ja sobie studiowałam, pracowałam dorywczo i duuuużo czasu spędzałam ze swoim ukochanym - niczego więcej nam nie było potrzeba. Pierwsze dziecko urodziłam, kiedy miałam 28 lat, bo uznałam, że to odpowedni czas - ale powiem ci, że do wózków nie zaglądałam, i tego tzw. instynktu macierzyńskiego też wcale nie czułam; trochę książek poczytałam i byłam przerażona tym co będzie. Ale oczywiście maluszka pokochałam, jak tylko go zobaczyłam, ale jednocześnie poczułam się już bardzo niestety dorosła, bo zawisła nade mną ogromna odpowiedzialność za malutkie życie.
Także ciesz się na razie życiem, cieszcie się sobą, a na dziecko, a z tym , pamiętaj, że idzie w parze ogromna odpowiedzialność i dużo poświęcenia jeszcze będziecie mieli mnóstwo czasu.
mysle ze sa takie kobiety które nie chcą mieć nigdy dzieci i powinnas powiedzieć o tym chłopakowi szczerze
mysle ze sa takie kobiety które nie chcą mieć nigdy dzieci i powinnaś powiedzieć o tym chłopakowi szczerze
Ale autorka nie powiedziała, że nie chce mieć dzieci, tylko że macierzyństwo jak na razie ja przeraża. I wcale się nie dziwię, bo zazwyczaj przeraża nas to co nieznane, to co jakby nie było ograniczy nam w jakimś sensie wolność, doda obowiązków i odpowiedzialności. I trudno uwierzyć na słowo, że to paradoksalnie będzie szczęściem ![]()
W takich sytuacjach jak autorki najlepszym rozwiązaniem jest dziecko-wpadka. ![]()
10 2014-06-26 10:17:53 Ostatnio edytowany przez mila_oleńka (2014-06-26 10:26:36)
Dziękuję za Wasze wypowiedzi.
Być może moje myślenie się zmieni w momencie, gdy już skończę studia i znajdę (jak na nasze obecne czasy) stałą prace, bo to zapewni mi w jakimś stopniu większe poczucie bezpieczeństwa. Są takie chwile, gdy chciałabym dziecka (w przyszłości) i takie w których nie wyobrażam sobie być matką. Nawet ostatnio moja mama, powiedziała mi, że ona cieszyłaby się gdybym nawet teraz była w ciąży (mój facet myśli tak samo), ale w obecnej chwili trudno jest jej sobie wyobrazić mnie w roli matki.
Być może moje myślenie się zmieni w momencie, gdy już skończę studia i znajdę (jak na nasze obecne czasy) stałą prace, bo to zapewni mi w jakimś stopniu większe poczucie bezpieczeństwa.
Nigdy tak nie będzie. Bo zawsze będzie jakieś "coś". A to brak własnego mieszkania, a to za małe mieszkanie, a to możliwy awans, a to zawsze za mało pieniędzy....
Za dużo myślenia przynosi w tym przypadku takie same skutki jak brak myślenia.... ![]()
Nie daj się przez nikogo namawiać na dziecko! Pamietaj! To Ty musisz wiedzieć, że właśnie chcesz i się zdecydować! Tylko Ty będziesz za swoje dziecko odpowiedzialna (bo wszyscy i tak będą najpierw Ciebie pytać, co robić) i Ty najwięcej się mu poświęcisz - więc musisz być na to gotowa. Jak będziedz gotowa, to będziesz wiedzieć, że już czas. Nie wierz innym, że Ci pomogą, że wszyscy będą przy Tobie, że to cudownie być matką i takie ble, ble - bo nawet mąż nie będzie w Twojej skórze, kiedy ty będziesz w ciąży, jakieś choroby, lekarze, potem poród, połóg. Rodzina Cię może wpsierać, ale to Ty będziesz przeżywać, więc nic nasiłę, abyś nie żałowała.
mila_oleńka napisał/a:Być może moje myślenie się zmieni w momencie, gdy już skończę studia i znajdę (jak na nasze obecne czasy) stałą prace, bo to zapewni mi w jakimś stopniu większe poczucie bezpieczeństwa.
Nigdy tak nie będzie. Bo zawsze będzie jakieś "coś". A to brak własnego mieszkania, a to za małe mieszkanie, a to możliwy awans, a to zawsze za mało pieniędzy....
Za dużo myślenia przynosi w tym przypadku takie same skutki jak brak myślenia....
Ale czemu? To zależy chyba od charakteru osoby... W moim przypadku np. właśnie przemyślałam wszystko, chciałam, aby dziecko pojawiło się w odpowiednim czasie - nie na studiach, nie przed awansem itp itd i jak się już nastawiłam na ten czas to potem było lepiej, że już przychodzi ten następny etap w życiu. Może inni mają inaczej, ale są ludzie, i ja do nich należę, i może autorka też, kórzy lubią mieć w życiu wszystko zaplanowane. Chociaż też nie przejmuję się tak strasznie tymi sprawami, które pojawiają się jak grom z jasnego nieba i każą zrewidować plany - bo na to też się powinno być jakoś przygotowanym, no, przynajniej teoretycznie.
Myślę, że nie ma czegoś takiego jak "bezwzględny instynkt milości do dziecka". Moja znajoma strsznie nie chciała mieć dzieci, ale tak się zdarzyło, że wpadła. Jej dziecko ma teraz ponad rok i ona mówi, że przeplakala cała ciążę, a jak się miała zajmowac niemowlakiem, to była chora. Teraz twierdzi, że się przyzwyczaila, ale jej dziecko jest jej obojętne. ma poczucie obowiązku, ale go nie kocha i gdyby mogła cofnąć czas, to chcialaby uniknąć tej ciąży.
Także super, jak dziekco ma kochających rodziców i zazwyczaj faktycznie tak jest. Ale jest różnica między NIE CHCESZ, a JESZCZE NIE TERAZ. Ktoś nie jest gotowy, to przejdzie przyśpieszony kurs dojrzewania, ale jeśli ktoś naprawdę nie chce, to po co ryzykowac szczęście niewinnej istoty?
przemysl czy naprawdę nie chcesz dzieci czy nie teraz, tylko ty umiesz odpowedziec na to pytanie, no i pogadaj z chlopakiem
A kto powiedział ,ze kobieta lubiąca dzieci ,czująca instynkt macierzyński po urodzeniu swoje będzie kochać? ( osobiście znam taki przypadek-absurdalne ,ale realne)
Nie chcesz to nie miej, czy to pokochasz ,czy nie to nie masz żadnej gwarancji nie patrząc na to jakie emocje towarzyszyly ci przed ciazą
Ja na pewno nie jestem za tym, aby zmuszać się do czegoś do czego nie jesteśmy przekonani,tylko wręcz negatywnie nastawieni. Nie chcesz, to nie rob z siebie męczennicy ( czyt. kolejnej matki która dręczy caly świat jak jej źle a miało być tak cudownie, rozowo landrynkowo
Powiedz swojemu chłopakowi ja ty do tego podchodzisz i nie dajesz mu zadnej 100% gwarancji, że kiedyś ci się odmieni
E tam! Nie przejmuj się stereotypami -- że jedna dziewczyna piszczy na widok dziecka, a druga mówi, że dzieci nie są dla niej. To w ogóle nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Te dziewczyny, które były kompletnie dziećmi niezainteresowane są świetnymi matkami, stanowczymi, dającymi dobre wzorce moralne. A te, które wydawało się, że idealnie nadają się do dzieci mają miękkie serce i potem źle je wychowują, mają z dziećmi kłopoty. Nie ma reguł...
Płacz dziecka Cię przeraża? To Cię przestanie przerażać jak będzie Ci płakało a Ty będziesz MUSIAŁA coś z tym zrobić. Może mieć mokro, albo głodne, albo coś go boli. Mnie też to przerażało.
Gorsze są choroby... np. jak gorączka rośnie i rośnie i nei wiadomo co robić. Ale lekarze pomogą.
Więc dalej najgorsze jest ciągłe ratowanie życia -- aby palca do kontaktu nie włozył, albo wrzątku na siebie nie wylał, z mebli nie spadł.
Prawdę mówiąc ciężko jest dokąd sa pieluchy. A potem bardzo fajnie. CZterolatki są super.
Nie kazdy chce miec dzieci.
Ja naprzyklad nie chcialam nigdy i nie chce nadal.
Moim zdaniem nie czujesz sie gotowa na dziecko i Cie to przerasta i przeraza, to co innego niz nie chcenie miec dzieci.
Ja nie chce miec dzieci bo uwazam to za strate czasu i energii , ktora moglabym poswiecic na co innego. Po prostu zupelnie mnie to nie interesuje i uwazalabym to za marnowanie mojego zycia. Nie ma we mnie obawy, ze bym sobie nie poradzila.
Nie zmuszaj sie do niczego, musisz sama w sobie wiedziec czego chcesz.
Daj sobie czas
Człowiek się zmienia i dojrzewa cały czas. Teraz na ten moment nie ma sensu zamartwiać się brakiem instynktu ponieważ i tak dziecka nie planujesz. Bądź dla siebie wyrozumiała. Wszystko jest w porządku, mieścisz się w normie ![]()
Ludzie są bardzo różni, trudno określić, jaka jesteś Ty i jakbyś się zachowała ![]()
Np. moja ciotka dzieci UWIELBIA. Ma do nich świetne podejście, może z nimi spędzać multum czasu, dzieciaki za nią przepadają. Ale jak sama podkreśliła: "Cudzymi dziećmi mogę się zajmować i bardzo to lubię. Ale swoich nie chciałam mieć nigdy" (i nie ma).
Moja matka ma dobre podejście tak jak jej siostra, chciała mieć dziecko, ma mnie, byłam i jestem jej oczkiem w głowie. Gdy słyszy załóżmy o depresji poporodowej, to się łapie za głowę, dla niej jest to abstrakcja.
Ja z jednej strony czuję zew natury, mogę powiedzieć, że chcę mieć dziecko/dzieci, ale jak pomyślę, że moje życie nigdy by już nie było takie samo, to mi się krew ścina. Nie mniej jednak znam siebie na tyle, by wiedzieć, że bym była dobrą matką, jednak nie ślepo wpatrzoną w pociechę. Przynajmniej teraz tak uważam. I trzeba dodać, że obcymi dziećmi nie potrafię się zajmować, wręcz mnie mrozi na ich widok, wnerwiają mnie. Takie same podejście mam mój ojciec.
Na wszystko przychodzi pora, na Ciebie też przyjdzie zapewne
I wtedy się dowiesz, jaka naprawdę jesteś.