Witam wszystkich. W końcu odważyłam się zwrócić z tym o pomoc, bo powoli przestaje sobie już z tym radzić. Nie wiem nawet, jak nazwać mój problem, zaburzenia sytości, uzależnienie, czy po prostu obżarstwo. Otóż jestem młodą kobieta, wysportowana, aktywną. Mój problem polega na tym, że nie potrafię powstrzymać się od jedzenia. Uwielbiam jeść, to jak nałóg, który jest silniejszy ode mnie. Próbowałam już wielu sposobów, zmieniałam diety i tryby żywienia, stosowałam suplementy i próbowałam przekonać samą siebie do niejedzenia. Niestety, to przynosiło rezultaty na bardzo krótko, lub wcale. Nie potrafię oszukać swojego umysłu. Zwykle jest tak, że odżywiam się normalnie, raczej zdrowo, pilnuję kalorii itp. Potem przychodzi chwila słabości i pochłaniam wszystko co jest w moim zasięgu, lub po prostu jem cały dzień. Nie czuję sytości, nawet gdy boli mnie żołądek. Często miewam problemy z jelitami, nudności. Niestety coraz częściej nachodzą mnie myśli, aby wymusić wymioty. Raz nawet upadłam do tego stopnia... Nie radzę sobie z tym. Najgorsze jest to, że każdy taki wybryk od samego początku wiaże się z wyrzutami sumienia i nienawiścią do samej siebie. Oczywiście są dobre chwile, gdy przez pare dni moge nie jeść wcale. Czuje się wtedy świetnie, i obiecuję sobie ze będzie już tak zawsze. Niestety, coraz częściej jest tak że myślę tylko o jedzeniu, to przysłania mi myśl o czymkolwiek innym i działam wtedy bez opamiętania. Wcześniej też miałam taki problem, lecz nie zwracałam na niego uwagi - jako dziewczynka mogłam jeść bardzo duzo i nie tyłam. Teraz niestety zauważam, że to wszystko zaczyna przynosić skutki w postaci odkładania się tłuszczu. Dlatego też chcę cos z tym zrobić, nim będzie gorzej.
Proszę o poradę, co z tym zrobić. Myślę nad zasięgnięciem porady u jakiegoś lekarza, tylko nawet nie wiem do kogo sie z tym zwrócić... Może wy macie jakiś pomysł? Z góry dziękuję za pomoc.