Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Inga123 (2014-06-15 01:26:33)

Temat: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Jestem poza granicami Polski i niedawno dowiedzialam sie ze mam raka macicy.Zostalam skierowana do specjalisty przy klinice akademickiej do pewnego profesora.Jest to bardzo atrakcyjny mezczyzna.przy pierwszym spotkaniu po badaniu rozmawial ze mna patrzac mi prosto w oczy.Chyba od tego sie zaczelo,ale szybko wybilam sobie fakt z glowy-staralam sie myslec ze to moj lekarz i ma z kobietami do czynienia na codziem plus studentki ,wiec nawet jakiekolwiek iluzje to ostatni kretynizm z mojej strony!
Zanim zstalam zoperowana musialam robic w szybkim tempie badania i pojawialam sie zawsze z moim partnerem ,ktory jest duzo starszy wiekowo odemnie.
Kiedys mowiac cos do niego milego zeby podziekowac zauwazylam ze jest strasznie zmieszany -przekrecil glowe tak jakby chcial uciec i usmiechal sie przy tym i oczy mial szczesliwe.Bylam zaskoczona.Kiedys mialam depresje zwiazana z operacja -natychmiast umowil sie ze mna na nastepny dzien na spotkanie -fakt ze pytal czy mamy kontynuowac z przygotowaniem do operacji.
Ja staralam sie o Nim nie myslec jako mezczyznie ,ale zauwazylam ze patrzy na mnie w rozmowach z usmiechem i jakby szczesliwymi oczami.Zawsze przy pozegnaniu rozmawial i trzymal moja reke dlugo w obu dloniach a ja staralam sie uciec jak najszybciej z Jego gabinetu -nie widziec go wiecej,nie slyszec.
Zdziwilo mnie ze powiedzial kiedys ze zadzwonia i nie wiedza do kogo i gdzie ale zadzwonia-myslalam -skad wie ze nie podalam swojego komorkowego-skoro o tym wiedzial koordynator w szpitalu i jego to nie powinno obchodzic w jaki sposob sie ze mna skontaktuja.
Bylam operowana i juz Go nie widzialam-bo inni sie mna zajmowali-stazysci i lekarze ze szpitala -tylko przyszla do mnie Jego asystentka po operacji spytac jak sie mam.3 dni po operacji mialam byc wypisana ze szpitala i o Nim nie myslalam wogole.W niedziele mialam byc wypisana i czekalam na ostatni obchod lekarzy badz lekarza w asyscie pielegniarek badz pielegniarki.Wygladalam dobrze-bo cieszylam sie ze oparacja sie udala i wszystko jest ok.Czytalam ksiazke i slysze kroki dobrych skorzanych butow na korytarzu<dostalam 1 pokoj na dziale i pielegniarki szeptaly zeby sprzataczka dokladniej posprzatala toalete ,po czym komplementy po cichu ze jestem zadbana i przy mnie duzo pracy nie ma-to tak miedzy pielegniarkami>i nagle te odglosy butow zatrzymaly sie i slysze damski glos-odkad zaczynamy-a meski mowi -moze stad i kogo widze?Profesora,ktory wchodzi do pokoju i podchodzi do mnie z usmiechem i szczesliwymi oczami-na mojej twarzy malowalo sie zaskoczenie i chyba tez szczescie-porozmawial chwile i odszedl do wspollokatorki,ktora trafila ponownie do szpitala z powiklaniami-ona do Niego mowila a on stal z zadarta glowa i patrzyl zamyslony na mnie a ja na Niego prosto mu w twarz-potem opuscilam wzrok-cos tam tlumaczyl kobiecie ze siie myli -ze wszystko jest ok.Wychodzac z pokoju -przystanal przy moim lozku -odwrocil sie w moim kierunku -wypowiedzial ;pani M dowidzenia i skinal grzecznie glowa -po czym wyszedl.Bylam zaskoczona mile.Przy kolejnych spotkaniach zauwazylam ze wzrokiem i usmieszkiem flirtuje ze mna-robie wszystko zeby panowac nad soba.Ja bym najchetniej uciekla przed tym.Bylam niedawno u dermatologa i zauwazylam ze tez ma duzy szacunek -ale nie zachowuje sie jak profesor.U domoweego lekarza bylam -wszystko to ziazane jest z moim dalszym leczeniem -ale prosze mi uwierzyc-nikt takich pieklikow nie ma jak profesor.
Ostatnio dowiedzialam sie ze bede pod ich kontrola pooperacyjna nie 3 lata jak zapowiadal a 5.Plus poprosil mnie o podpisanie dokumentu gdzie zgadzam sie na dodatkowe badania.Plus bylam pewna ze bede kontrolowana 3 miesiace po operacji ,potem po tych 3 miesiacach za kolejne 6-ale okazuje sie ze jestem raz na 1,5 miesiaca -albo co miesiac u profesora.Wszystko sobie tlumacze ze to moje urojenia.Od operacji na tydzien przed wizyta u Niego dostalam anonimowy telefon <doomowy jaki podalam w szpitalu>,plus zajmuje sie sprzedaza rekodziala w internecie i tam ktos anonimowo kilka razy glosowal jako ulubione nie podajac swoich danych osobowych-chce byc anonimowy.Ciagle sobie tlumacze ze cos mi sie wydaje,ale po kazdym spotkaniu nabieram jakichs podejrzen badz pewnosci co do mojej teorii.Przy ostatnim spotkaniu -tez patrzyl rozmawiajac ze slodkim usmieszkiemi ktos mi zwinal ulubiony dlugopis-albo asystentka albo on.
Potem kazal mi sie umowic w recepcji na spotkanie i czekalam w kolejeczce -po czym widze wyszedl i stal przy recepcji rozmawiajac z recepcjonistaka ,po czym stal tak-nie wiem czy mu cos podala -ale gapil gdzies przed siebie i potem poszedl na nowo do gabinetu.Jak go nie widze jakis czas czuje sie dobrze,ale jak spotykam jest ok-troche jestem spieta...Wystarczy ze zacznie patrzec mi w oczy z tym swoim wyrazem twarzy usmiechnietym z oczami smiejacymi sie do mnie i uginaja mi sie nogi.Nie do wszystkich mowi patrzac tak jak na mnie.Czasem po kilku dniach mysle ze poprostu jestem Jego pacjentka i ma taki wyraz twarzy bo w nim jest wspolczucie ,pocieszenie i tym podobne-ale ide na spotkanie i jak jest podobna sytuacja -wariuje potem.Jest masa podobnych sytuacji ktore mi podpowiadaja ze moze tez ma slabosc do mnie-a potem szybko rozwiewam watpliwosci ze sobie wmawiam moze etc.Ostatnio myslalam zeby porozmawiac z nim ze chce zmienic szpital -wziazc pod uwage jeden blizej mnie -to w gruncie tylko kontrole.I wtedy bylby spokoj -zapomnialabym o Nim.Probowalam z surowa twarza przechodzic wszystkie spotkania,ale to sie nie da-bo ja surowa a On z taka delikatna usmiechnieta i tymi smiejacymi sie oczami-jakby chcial powiedziec -dobrze ze jestes tu i teraz.Poradzcie-co mam robic?Odrazu zaproponowac przeniesienie -czy starac sie jakos zachowywac-ale jak ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

A zastanawiam się tak... czy Ty kochasz swojego partnera? Bo tak myślę, jeśli między wami wszystko dobrze sie układa, to lepiej by było rzeczywiście przenieść się z dala od tego lekarza. Wiesz, może to być tak, że on po prostu z Tobą tylko flirtuje. Nie znasz go i nie wiesz czy np. z każdą ładną kobieta nie flirtuje, albo jak po prostu kobieta w jego typie się trafi (może lubi np. brunetki, albo coś w tym stylu) i nie musi z każdą jedną tak, ale to też nie znaczy, że Ty jesteś koniecznie wyjątkiem. Mogłaś wpaść mu w oko, ale też nie wiadomo, czy chciałby czegoś więcej, może on nawet mieć żonę i dzieci, a flirtowac dla zabawy, albo może myśli, że to miłe, że podbuduje tym Ciebie, że zapomnisz na chwilę o chorobie... Ja bym się w każdym razie obawiala, żebyś nie straciła porządnej (choć może już nie tak emocjonującej) relacji ze swoim partnerem na jakąś ułudę. Tu nic nie jest pewne, on nawet mógłby zaprzeczyć w ogóle, że był jakiś flirt, w końcu to tylko uśmiechy, patrzenie się, potrzymanie dłoni trochę dłużej i takie mało dobitne gesty... Z drugiej strony oczywiście lekarz też człowiek i mógł się zakochać w pacjentce.
No nie wiem, ja bym chyba na Twoim miejscu zrobiła tak. Poszukałabym informacji o tym lekarzu na internecie, tzn. czy ma żonę, może gdzieś na FB coś napisał, czy gdzieś... To znaczy, w sytuacji, jeśli rzeczywiście byś chciała coś z nim spróbować (ale też musisz wziac pod uwage wtedy, że swojego dotychczasowego partnera byś musiała pożegnac, to nie wiem, czy tego rzeczywiście chcesz...?). Ewentualnie podpytać pielęgniarki (oczywiście one mu potem pewnie przekażą, że pytałaś o to, no ale w sytuacji, jakbys była juz w tym drugim szpitalu, to byś i tak jego nie widziała i nie musiała sie wstydzić, a może i dobrze, żeby sie dowiedział, że sie pytałaś i że ma jakieś szanse). Tylko gorzej, jak sie okaże, że ma żonę... no cóż, ale to tylko trochę wstydu w tej sytuacji. No i własnie, raczej bym wtedy też Ci radziła sie przenieść, bo może potem być trochę głupio jakby on sie dowiedział, ze pytałaś, a by miał żonę... Ale jakby nie miał żony, też nowy problem, czy nie ma jakiejś nieformalnej partnerki. Mogłabyś zakładać jednak, że skoro flirtuje z innymi, to nie ma, albo że jest gotowy się z nią rozejść.
Trudno tu coś powiedzieć w ogóle, bo to takie jest wszystko mało jednoznaczne w sumie... Też czasami w takich sytuacjach, czlowiek lubi sobie coś dopowiadać, żeby nie myśleć o chorobie - taki temat zastępczy jakby. Kto wie, czy gdybyś była w innej kondycji psychicznej, to bys w ogóle zwrociła uwagę na te jego uśmiechy i spojrzenia... Poza tym piszesz, że jest on bardzo atrakcyjny, a wg mojego doświadczenia to tacy bardzo atrakcyjni panowie bywają nieco zepsuci przez własne powodzenie i lubią dużo flirtować, korzystać z własnej urody, oczywiście nie myślą tu, że kogoś można skrzywdzić, raczej traktują jako zabawę... Chociaż oczywiście każdy człowiek jest inny i nie jestem za tym, żeby generalizowac co do każdej osoby, no mimo wszystko bym była jednak ostrożna. Urodziwi panowie są własnie pewni siebie, też bywałam podrywana przez różnych takich, heh, ale mnie sie zawsze jakieś światełko ostrzegawcze włączało, bo w sumie myślę, że kto szybki, to szybki do wszystkiego - i do poznawania szybki, i do porzucania szybki.
Ogólnie tu w Twoim przypadku dużo zależy od tego, na ile też cenisz swoja więź z dotychczasowym partnerem, bo jakbyś była wolna to co innego - tylko ryzyko lekkiego ośmieszenia się, ale nic poza tym i wtedy bym Ci radziła cos wiecej sie dowiedzieć o tym lekarzu i ewentualnie próbować, bo jak sie nie spróbuje, to sie nie wie z kim sie ma do czynienia, a wcale nie musi byc jak pisałam wyżej, że to tylko taki trochę podrywacz, bo jednak nie można mówić, jak sie człowieka dobrze nie pozna, jedynie ja o swoich podejrzeniach napisałam. No ale jeśli masz dobrego partnera, to by było trochę głupio ryzykować dla czegoś tak mało konkretnego, że tylko facet sie uśmiechał, patrzył się itp... To mogło znaczyć po prostu, że fizycznie mu się podobałaś, przyciągałaś wzrok, ale niekoniecznie, że by chciał powiedzmy rozejść się ze swoją żoną dla Ciebie. Więc tu masz jednak dość trudną sytuację. Może lepiej na zasadzie "co z oczu, to z serca" odejść do innego szpitala i nie myśleć o nim...? Tak na prawde to nic o tym człowieku nie wiesz, poza tym jaki zawód wykonuje i że ma miły sposób bycia, i jest przystojny. To bardzo niewiele informacji, ja bym chyba na Twoim miejscu wolała sprawdzonego człowieka, którego już znam z charakteru, niż ryzykowac dla kogoś, o kim nic nie wiadomo.
Życzę Ci zdrowia i pozdrawiam ciepło :-)

3

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Piszesz że masz raka macicy czy coś w tym stylu..mi by się chyba w takim stanie nie chciało z nikim flirtować...w każdym razie....ja kiedyś miałam podobnie z dentystą, też mi patrzał głęboko w oczy, ja jemu, ale jak chciałam się umówić z nim, to się wykręcał.....heh...najlepiej to uciekaj niech Ci tam nic nie wycinają pochopnie....

Nie wegetujmy - żyjmy !

4

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Dziekuje za odpowiedzi drogie Panie!Jakos mnie to wsparlo na duchu.Z partnerem nie uklada mi sie od dawna i wlasciwie przed faktem raka mielismy sie rozstac.Jestesmy przyjaciolmi raczej niz para i chyba to widac.
Szukalam w internecie informacji o moim lekarzu-ale oprocz zawodowych osiagniec badz informacji o wszystkim co robi zawodowo aktualnie nic nie ma o zyciu osobistym.Obraczki nigdy nie widzialam na Jego palcu-alle znajdzcie mi lekarza ,ktory cos takiego jak obraczka nosi.
Nigdy ale to nigdy nie odwaze sie zapytac pielegniarki o Jego zycie prywatne!Mysle ,ze zmiana szpitala w niczym nie pomoze-to byloby bardzo glupie,bo mimo wszystko bylam bardzo dobrze traktowana i nawet w chwili slabosci -kiedy plakalam i zle sie czulam umowil sie na spotkanie ze mna a sam moze czasu nie mial.Potem widzial moje rozgoryczenie spytal czy chce porozmawiac z jego asystentka.To z tej strony to nie byloby fair-gdybym chciala odejsc.
Jedynie co moge to jezdzic na te spotkania i jakos wytrwac przy tym wszystkim i droggie Panie -jak znam fortel profesora to napewno bedzie tej "telenoweli"ciag dalszy.
Czesto mysle -przeciez to profesor!Jest szefem wielu komisji miedzynarodowych -wyklady goscinne ma w roznych krancach swiata-wiec co mi po tej lepetynie chodzi -napewno mi sie wydaje!
Od poczatku jak rozmawialam z nim to bylam smiala i on mi podawal argumenty a ja z kolei je podwazalam i probowalam patrzec na siebie sama i pod moim katem mojego zdrowia.Wywiazala sie szybko miedzy nami jakas wiez i zauwazylam ze dziwnie sie zaczyna zachowywac.Myslalam ze to jego taka natura jest-ale nieee.Ma 50 lat a ja 40.Tyle wykrylam w internecie o Nim-wczesniej -bo bylam ciekawa kto sie mna zajmuje.
Wlasnie -w drodze do operacji towarzyszyla  mi Polka -pielegniarka-nie wiem kto o to zadbal -zebym sie lepiej czula.Zamawialam sniadania -zwykle mialam ochote na mieso -wiec ciemne pieczywo i szynke albo plasterek rolady z kurczaka-bo tutaj sie tak zamawia-dostaje sie liste z sniadaniem ,lunchem i kolacja i zauwazylam po 1 dniu ze obok szynki sa dzemy z czerwonych owocow etc-mysle -ciekawe kto mi menu skorygowal!Pomyslalam chwile -no tak -po operacji powinnam jesc czerwone owoce i dodatkowo nie pamietam co bylo jeszcze-wszystko pod katem zdrowia.
A zapomnialam o fakcie -ze kiedys pojawilm sie na spotkaniu z profesorem -z  moja znajoma.Wyobrazcie sobie mial kamienna twarz i zadnych spojrzen ,zadnych usmieszkow.Pomyslalam wtedy aaaa tu Cie mam <hahaha>boisz sie przy niej -bo zauwazy co?Wogole moja znajoma powiedziala mi po spotkaniu ze to wyjatkowy czlowiek i dodala ze przystojny mezczyzna i zeby nie miala meza to ...i usmiechnela sie szelmowsko patrzac na mnie.Ogolnie to mam czas na myslenie w trakcie rozmow -bo On lubi sie powtarzac z informacjami jakie mi podaje.Zwrocilam mu kiedys na to uwage,ale mnie kompletnie zignorowal i mowil dalej i odwrocil glowe odemnie -mowil gdzies przed siebie.Moze nastepnym razem kiedy bedzie sie podobnie zachowywal jak dotychczas -patrzyl ze szczesciem w oczach usmiechne sie bardzo krotko.
Nic nie zrobie poprostu i jak glosi przyslowie -jak sa to roze to zakwitna.A jak nie to moze to umrze smiercia naturalna-zobaczymy....

5

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Hm, wiesz no, tak mi się wydaje, że troche sobie jednak za dużo tam dopowiadasz... Z tym menu na przykład. Prawdopodobnie każdy pacjent ma ustalany jadłospis pod swoją chorobę, a nie jest tak, że tylko Ty masz jakieś niby fory tam. Poza tym może być tam w szpitalu osobna osoba (dietetyk) od ustalania składu posiłków, nie wydaje mi sie, żeby akurat ginekolog układał, mało prawdopodobne jakoś mi sie to wydaje. Pielęgniarka Polka też mnie nie dziwi, akurat polskie pielęgniarki łatwo spotkać w różnych krajach (zresztą nie tylko pielęgniarki, ogółem Polaków wszędzie pełno, a jak Tusk jeszcze trochę porządzi, to może być za chwile nawet jeszcze więcej;-) Więc troszkę  nadinterpretujesz moim zdaniem... Tak samo tam wcześniej cos pisałaś, że podejrzewasz, że ten lekarz ukradł Ci długopis i że dzwoni anonimowo do Ciebie... Wiesz, dla mnie to na prawdę jest mało prawdopodobne, nawet jeśli on byłby chętny na coś, to raczej normalny facet tak się nie zachowuje. Myślę, że troche to rozdmuchałaś jednak swoja wyobraźnią. Co nie znaczy, że tam nic nie ma zupełnie, ale też nie wiesz, czy on po prostu nie flirtuje, może nawet by Cię chętnie przeleciał, ale jeśli już marzy się Tobie związek z nim, czy co gorsza biały welon, to raczej bym radziła przystopować takie marzenia...
Jeśli tam zostaniesz, to mogłabyś go jednak trochę wybadać jakoś. A w sumie na przykład czemu nie spytać o żonę w żartach... Mnie nawet tak podrywał facet w sklepie ostatnio, pytał czy kupuję pewną rzecz dla męża ;-) Znaczy, ja chodzę co jakiś czas do jednego sklepu i tak widziałam, że facet się z początku tylko gapił i że miły był, zagadywał coś, tak sie widać zbierał w sobie, chciał wybadać, he, he. Jakbym była chętna, to miałam możliwość go poderwać zapewne, np. powiedzieć "och niestety nie mam męża, co za nieszczęście, nawet chłopaka nie mam" i już by miał informację czy jestem chętna na podryw. Więc cóż, nie byłam, więc go zbyłam tylko, że nie kupuję dla męża (ale nie powiedziałam zauważ, że takowego nie mam, więc chyba udało mi sie go przystopować;-) Chodzę tam dalej do tego sklepu, choć troszkę głupio mi było po tym i jakiś czas nie chodziłam, ale w sumie sie szybko przestałam przejmować, myśle, że facet miał odwage i to należy docenić, a sama też się poczułam dowartościowana, ze mnie faceci podrywają ;-) Więc moglabys tak samo lekarzowi coś napomknąć o żonie, jakby jakaś okazja była, że np. czy coś tam ma od żony, powiedzmy czy to żona mu kupiła taki piękny krawat itp. Wtedy zobaczysz reakcję, bo jeśli się zmiesza i nie będzie tematu ciągnął, to bedzie znaczyło, że nie jest jednak chętny na żaden konkretny podryw, woli sobie tylko poflirtować bez zobowiązań, albo nawet kogoś ma. Ale może być i tak, że powie wprost, że nie ma żony, zrobi smutną minę, popatrzy Ci w oczy - i będziesz mogła wtedy wyczuć czy masz tu jakieś szanse. Myśle, że to całkiem fajny, a niewinny sposób na wybadanie, bo nie jest to jakaś propozycja wprost, ale już każdy sie domyśli, że jak go pyta kobieta o żonę, to że ma u niej jakieś szanse, no taki niewinny podryw, że nie tracisz twarzy czy sie nie ośmieszasz, możesz zawsze powiedzieć, że tak sobie spytałaś od niechcenia, jako luźna gadka i to nie jest wtedy jakieś nachalne. Bo np. jakby mnie ten facet w sklepie wprost zapytał, czy bym sie z nim na randke nie umówiła, to b. prawdopodobne, ze juz by stracił klientke, bo głupio by mi było tam chodzić :-) A tak, no to się nie przejełam za bardzo i jeszcze podpatrzyłam dzięki niemu fajny sposób na podryw, he, he, może sama kiedyś wykorzystam ;-)
A profesor, nie profesor... Chyba profesor to tak samo facet jak np. stolarz, albo inny zawód. Tyle, że ma dużą wiedzę w dziedzinie medycyny (stolarz tez może dużą wiedzę mieć, tyle, że w meblarce:-) Jeździ tu i tam, no to co z tego, są np. kierowcy TIRów co non stop jeżdżą i ciągle w nowych miejscach są, a kobieta w domu musi czekać (ale jak to sie mówi - jak kocha to poczeka ;-)
Myśle, że nie masz się co za dużo napalać na niego, ale spróbować czasem też nie zaszkodzi, lepiej, niż sie do końca życia zastanawiac, czy może jakiejś szansy nie straciłaś...
Też myślę, że partner Cię nie wspiera, to instynktownie szukasz takiego mężczyzny, akurat lekarz świetnie sie nadaje na takiego "opiekuna" z racji swojego zawodu, no cóż, nie dziwię Ci się, że sie wkręciłaś troche. Tylko mam nadzieję, ze to nie będzie tak, że sobie za dużo już na wstępie wmówisz, kiedy to nawet nie wiadomo do końca, a on może zwyczajnie by chciał poflirtować, albo kto wie czy mu sie niezobowiązujący sex nie marzy, a Ty może sobie wmówisz, że to będzie wielka miłość - tu bym Ciebie ostrzegała po prostu, bo czasem utrata złudeń jest bardzo bolesna, więc uważaj, żeby nie rozdmuchiwać tego za dużo. Masz te niektóre jawne sygnały typu patrzenie w oczy, trzymanie ręki, ale już może sobie nie dopowiadaj, ze to akurat ten lekarz Tobie podał te dżemy itp... Wiesz, no są różne możliwości, oczywiście może być i tak, że wpadłaś mu w oko do tego stopnia, że zamarzył sobie coś więcej, ale jednak to tylko jedna z możliwości i niekoniecznie ta prawdziwa. Może warto sytuację trochę pchnąć do przodu, ośmielić się i wtedy będziesz coś wiecej wiedzieć, a nie tylko sie domyślać. W dzisiejszych czasach to żaden wstyd, jak kobieta coś zaproponuje, czy sama bedzie bardziej aktywna, a można sobie oszczędzić czasu i dużego rozczarowania w wielu przypadkach. Zobaczysz reakcję i będziesz coś wiecej wiedzieć, czy on jest chętny na coś więcej, czy po prostu flirtował (a znam takie przypadki, że flirtują, a nic nie chcą, sama sie kiedyś dałam nabrać, wg mnie flirtował facet bardzo jawnie, np. siedzieliśmy to kolanem dotykał do mojego, żartował ciągle coś do mnie, uśmiechał sie itp, a potem ja sie wziełam w końcu na odwage mu zaproponowałam spacer czy coś tam, to powiedział, że nie może - no tak, bo pewnie dziewczyne miał, ale co szkodzi podrywać inne... no cóż, tacy sie zdarzają, a uwierz mi, też byłam pewna, ze coś chce, a może po prostu sobie taki facet lubi potrzymać ładną kobietkę za ręce, jak ten Twój lekarz, albo gdzieś tam niby przypadkiem dotknie, hm, ja facetów nie rozumiem czasami, chyba niektórzy po prostu mają wybujałe libido i to dlatego to wszystko, a kobieta biedna już sobie wyobraża związek itp rzeczy, a ten tylko sobie lubi popatrzeć i podotykać, zboki jedne, he he;-)

6

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Witam!Nieee -myli sie Pani-ja mialam usunieta macice,wiec na to nie ma zadnej diety.Posilki tutaj zamawia sie osobiscie i nikt pieczy nad tym nie ma i zawsze dostawalam to co zamowilam -a raz wlasnie -takie kompletne sniadanie i to nie byla pomylka -bo dostalam liste z moim zamowieniem i byly odhaczone extra rzeczy.Mialam regularnie badania moczu -codziennie przez czas kilku tych dni pobytu jak kazda pacjentka.
Ja jestem osoba bardzo racjonalna.Oprocz tego mialam do czynienia z mezczyznami i wiem jak ich unikac badz sie pozbyc-bo od 12 roku zycia stanowie dla nich jakas tam atrakcje i ja o tym wiem,ale juz nie zwracam uwagi -bo pol zycia "przegapilabym" na zainteresowanych.Moje przyjaciolki robia wiecej hallo-ze ktos na mnie patrzy-albo jak przechodze w barze -facet odsowa stolek zeby zaprosic ,omijam szybko i zwinnie wogole nie zwracajac uwagi na fakt.Rozmawiam z rozbawiona kumpela a ona wyjasnia co sie stalo a ja zaskoczona usmiecham-moj mozg tego faktu nie rejestruje tylko przechodze na tzw tryb codzienny jakby wogole nic sie nie dzialo.Nie zwracam uwagi jesli atrakcyjny mezczyzna -w barze najczesciej lub jakiejs imprezie intensywnie patrzy-moje przyjaciolki mowia mi o tym jako ciekawostce.
Moj partner-ktory jest wiecej przyjacielem -niz moim partnerem zyciowym troche mnie tlamsil  w zwiazku,ale nadal brak mi wiary w siebie.Ja kiedy jestem na spotkaniu czuje to o czym tutaj pisze!Przyjazdzajac do domu powoli zastanawiam sie nad wszystkim i zaczynam powatpiewania-eee wydaje mi sie,mam urojenia i zapominam o calym incydencie do czasu kiedy jade na kolejne spotkanie i znow jest to samo i mnie diabli biora-bo ja sie opieram ale po tylu spotkaniach zaczyna to dzialac -bo ciesze sie z tego.Postanowilam byc silniejsza i nie reagowac na Jego zachowania,ale to tak moge sobie tylko mowic-bo on dalej sie zachowuje jak sie zachowywal.Jak nie patrzy na mnie -bo np dopiero wszedl -spoznil sie to taki odrobinke surowy.Zasiada w fotelu na miejscu asystentki i przez jakis czas zachowuje sie normalnie-ma surowy wyraz twarzy etc.Nie moge ciagle uciekac wzrokiem -wiec patrze co mowi-patrze mu na twarz i widze ze mu sie buzia rozswietla -blyszcza oczy i zaczyna sie usmiechac -jakby nie chcial ,ale nie moze tego powstrzymac.Opuszcza oczy twarz robi sie normalna-byc moze wybiera info z pamieci -podnosi glowe na mnie patrzac i znow to samo.Ja samokontrola  non stop-mysle to bylby ambarans gdybym i ja taka buzke pokazala.
Polka -ja z Nia rozmawialam -pielegniarka -jest tylko jedna na wydziale.Ja nie mowie ze specjalnie mnie traktowano,ale jestem pewna ze ktos zadbal zebym sie dobrze poczula.
Dlaczego o dlugopisie pisalam-bo najprawdopodobniej trzymal go w rekach w rozmowie-a jesli nie zwrocil na fakt uwagi ze to obcy przedmiot to musial byc lekko sfrustrowany.Nie moge tego powiedziec czy napewno mial go w rekach -wydaje mi sie ze tak.
W internecie zauwazylam ze oprocz Jego osiagniec sa tez zdjecia pokoju etc-przegladajac powoli zauwazylam ze to zdjecia prywatne kobiety ,ktora zmarla na raka-potem odwiedzilam Jej profil -czytalam list pozegnalny i zdjecia z pogrzebu skromniutkiego bo w lesie.Napewno te zdjecia ogladal na 1000%-dlatego byly widoczne i dla mnie.Bo jakbym trafila?!No i kiedys kiedy bylam na spotkaniu ktos mnie wydal ze sprawdzalismy profesora w internecie -to byl niesamowicie rozbawiony-a ja blada!Mysle do diaska-musieli chlapnac-ale to bylo na poczatku-wiec mysle ze moze kiedys z ciekawosci-kto wie-stad pisalam o tym wszystkim...
To jest wlasnie tak ze z uplywem czasu zaczynam miec watpliwosci -ja sie nie spotykam co tydzien -ale po tygodniu juz o Nim nie mysle wogole.Spotykam i jak mnie slepiami czaruje to oczywiscie ze mi to schlebia,ciesze sie i nie wiem co robic-jestem podekscytowana i najchetniej bym przed tym uciekla.
Profesor i lekarz?Ma Pani racje -zawod jak inny-ale to laczy sie z jakims poziomem zycia i oczywiscie kultura-sposobem mowienia ,zachowania i to mi sie podoba w nim najbardziej.Ze jest ulozony-ze ma szacunek etc i ze to przychodzi mu bardzo naturalnie.No bo niestety ludzie wyjatkowo inteligentni sa zrealizowani zyciowo-wiec gdyby byl biedny itp -napewno sprobowalabym-a tu jak Pani -pani wiosno pisze lepiej dac sobie spokoj.Ja od poczatku myslalam ze to bylby mega mezalians -nawet gdyby do czegos doszlo-w co nie wierze!Zastanawiam sie tylko co to ma byc i jak ja mam sie w tym zachowac.Ja surowa a on robi swoje!
Nie nie -o jakimkolwiek badaniu go i niby przypadkiem nie ma mowy-to bylby taki klops nie na miejscu ze nie wrocilabym tam nigdy.
Co mam robic zeby przestal mnie oczami kokietowac?Nie patrzec mu w oczy-zachowywac sie arogancko-albo zrobic mu przykrosc-powiedziec cos na temat ich kuracji zeby nabral dystansu i traktowal jak kogos kogo znosic musi.Bo nawet to mi chodzilo po glowie-bo sobie wczesniej postanowilam ze muszze przerwac bo mi to przeszkadza.
A fakt ten moj partner nie wspiera wogole,kreuje problemy -zapomina ze bylam operowana i nie mam sily na obowiazki domowe etc.Mysle czasem -zeby poprostu otrzasnac sie po wszzystkim ,przestac patrzec na facetow -na tego ktorego mam w domu i ten ktory sie moim zdrowiem zajmuje i poprostu wziazc za siebie i nabrac wiecej sily i pewnosci siebie i cos robic w zyciu-no jak nie bedzie mi dane zostac matka -to chociaz zawodowo niech sie spelnie-wtedy nie bede fixowac w towarzystwie pierwszego napotkanego intelekta!
Mam rade odnosnie flirtujacych-faceci rzadko lubia kiedy kobieta przejmuje inicjatywe,wola zdobywac -im wiecej sie nameczy tym bardziej docenia.Wydaje mi sie ze jesli kobieta neci uroda-bo dba o siebie -wiedzac ze zainteresowany samiec krazy wokol to dodaje pikanterii i facet kiedy jest za pozno rozumie ze beztej  kobiety nie umie zyc.
Ja wiem ze faceci flirtuja czesto zeby sprawdzic tzw"akcje na rynku".Nie musza konsumowac zeby miec satysfakcje-ze sie nimi kobiety interesuja.Wlasnie -profesor ma 50 -mowui to cos-kryzys wieku sredniego!Moze tez sprawdza a ja oporna samica!Zobaczymy jak potoczy sie dalej-bo ja ani mysle robic pierwszy krok!

7

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

"Mysle czasem -zeby poprostu otrzasnac sie po wszzystkim ,przestac patrzec na facetow -na tego ktorego mam w domu i ten ktory sie moim zdrowiem zajmuje i poprostu wziazc za siebie i nabrac wiecej sily i pewnosci siebie i cos robic w zyciu-no jak nie bedzie mi dane zostac matka -to chociaz zawodowo niech sie spelnie" - ja też myślę, że to dobry pomysł jest :-)
Co do "mezalinsu" to wydaje mi się, że to już XXI wiek mamy, a nie XIX... No chyba, że czujesz u siebie jakieś spore braki w intelekcie, to może i czasami takie poczucie ma sens, bo zwykle ludzie szukają podobnego sobie poziomu, więc w takiej sytuacji może rzeczywiście nie ma co sie brać za lekarza, jeśli np. Twoją całą pasją w życiu są telenowele i gazetki o modzie, i nie miałabyś nawet o czym porozmawiać z takim "wykształciuchem"...
To "badanie rynku" przez facetów przemawia do mojej wyobraźni. Chyba rzeczywiście to może być ten powód "pustego" podrywania. Niektórzy pewnie też tak na wszelki wypadek sprawdzają gdzie mają szansę, bo w końcu partnerka może odejsć, a on wtedy "taaaki samotny"... To musi mieć na tą okoliczność jakiś notesik z numerami telefonów "kryzysowych" ;-)

8

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Witam pani wiosno!Czytam uwaznie co Pani pisze.Nie wydaje mi sie zebym miala duze braki w edukacji.Jestem odrobinke inna niz wszyscy-nie znosze telefonow,zaszywam sie w kacie zajmujac czyms i mnie nie ma.Wiele rzeczy umiem wiele potrafie...
Nie wydaje mi sie zeby nasz Pan Profesor byl typem o ktorych pisalismy,bo by sie tak nie krepowal przy mnie w niektorych sytuacjach.Brak mi wiary w siebie jako kobiecie  i dlatego widze to co widze a potem wybijam z glowy poddajac wszystko w watpliwosc.Ale to jest niesamowicie slodkie ,ze najpierw jest zwykly,surowy a potem patrzy na mnie i zachowuje jak dzieciak ,ktory dostal cukierka.
Jak pisalam wczesniej -nie bede robic nic.Moze sie usmiechne-nie wiem czy to byloby dobre.Powoli zaczynam zapominac ze gdzies tam jest i mysle rzadziej,az do nastepnego spotkania.Pozdrawiam.

9

Odp: Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Nadal nie umiem sobie poradzic z wlasnym zyciem!
Wiem,ze to zalezy odemnie samej,ale wszystko sie komplikuje.Staram sie po operacji zapomniec o wszystkim i zakasac rekawy zeby pozno ,ale to zawsze cos zaczac od nowa.Robic cos co powinnam lata temu.
Moja kondycja fizyczna nie zawsze na to pozwala-sa male komplikacje zdrowotne ,w dodatku u mojego partnera wykryto kamienie w woreczku zolciowym a na stole operacyjnym zapalenie.Polezal w szpitalu -teraz jest w domu z typem cewnika podaczonego pod sam woreczek.Ja sama nabawilam sie jakiejs infekcji przy tej okazji-bo codzienne wizyty w szpitalu,wyciskanie sokow<bo mial przy okazji dran zatwardzenie>i zakupow zaniedbalam sie.Padalam zmeczona-a jestem po operacji usuniecia macicy wraz z rakiem.
  Chce pracowac w moim zawodzie a to wymaga przeszkolenia,plus ciagle staram sie zadbac o siebie -wiec dochodzi dentysta dermatolog i okazjonalne wizyty z komplikacjami jakie powstaja w organizmie-troche to meczace,no ale chce sama doprowadzic sie do porzadku.Problem ciagle z partnerem -jest arogancki i zlosliwy.
  Ciagle sie nim zajmuje-stosuje diete ktora mu sie mimo wszystko nie podoba i zaczyna sie wyklocac-co mnie denerwuje i tez mu odpowiadam zlosliwie-bo wychodzi zawsze na to -ze cokolwiek sie stanie -potem to spada na moje barki.Kilka dni temu przylaplm go na jedzeniu chipsow i zaczyna jesc jak chce-twierdzac ze nie dostal instrukcji od lekarza odnosnie jedzenia.
Nie pomagaja moje protesty i tlumaczenie -pozatym wysyla mnie gdzies na dodatkowe zakupy kiedy nie mam sily i nie chce mi sie bo jestem zmeczona -tez chce czasem odpoczac.Chcial cos robic i to zachowanie jego -musze zostawic wszystko -bo jestem mu potrzebna.W dodatku "zalatwil mnie" mowiac przy mnie do swojej siostry ze ja moge leciec<bo Ona  mieszka dosc daleko>zeby zajmowac sie Nia po operacji-bez wczesniejszej konsultacji ze mna.Zaczelam mowic mu o kosztach -bo paszport nie jest aktualny -wiec wtedy to go odrobine ruszylo i ni z tego ni z owego doszlo do klotni.
Zaczyna mnie traktowac jak przynies wynies pozamiataj i dowiedzialam sie ze nikt mi nie kazal przyjezdzac do szpitala-wiec mu zapowiedzialam ze przy kolejnej operacji nie zastanie mnie-bo skoro"mi nikt nie kaze".Nie mysli wogole ani o konsekwencjach tego co robi ani tez tego co mowi.
Nie moge wyjechac -bo mam wizyty u dentysty zaplanowane ,musze zaczac szkole i robic cos w koncu dla siebie-jesli mialabym wyjechac-to gora na 2 tygodnie a to komplikuje sprawe.A ja jak chce z nim rozmawiac to robi sie bezczelny.
   Moj partner przyzwyczail sie ze jestem do wszystkiego -nie moge z nim rozmawiac bo zawsze konczy sie jednym -MUSI MIEC WE WSZYSTKIM RACJE.Czesto zastanawiam sie co ja z tym czlowiekiem robie!We wszystkim sie sprzeciwia-jest taka kula u mojej nogi.Jakiekolwiek moje inicjatywy wygasza-czesto szydzi.Czuje sie przy nim jakbym czekala na swoj koniec-kazdy dzien podobny do poprzedniego -nie wychodzimy nigdzie bo on nie chce,nie mam przyjaciol-bo on nie chce a teraz ma cos przeciw znajomym on line.Nie chce pisac o tym wszystkim bo jestem tragedia zyciowa i kontynuacja moich zali tylko zatruje innych i nie wiem wlasciwie czego szukam-bo jesli sama sobie nie pomoge i nie podniose -to nikt mi w tym nie pomoze.
Chcialabym byc na tyle madra zeby byc zaradna i wiedziec jak moge postepowac z otoczeniem -zeby przynajmniej to nie kreowalo mi problemow a tym bardziej "bliska osoba".Taka bliska to ta osoba nie jest bo sie odwazyla na wiele roznych rzeczy i to jest niewybaczalne.
Wydawalo sie ze ja nie mam cierpliwosci i to naprawde ze mna jest probem -ale ilez mozna!

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wiem co sie ze mna dzieje -zakochalam sie w moim ginekologu!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018