netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

21 odpowiedzi4 101 wyświetleńzałożony przez Realista, 14.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-14 20:17:44)

Temat: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Witam Drogie Panie

Nawet nie wiem dobrze jak to napisać. Napisałem tutaj, bo widziałem, że wypowiadają się tutaj również mądre kobitki, a z wami jest tak, że macie więcej empatii i chęci niesienia pomocy tak przynajmniej mnie się wydaje. Faceci lubią się zgrywać i cwaniakować, a tutaj mi się to raczej nie przyda.

Do rzeczy kiedyś nieśmiały chłopak, który miał problemy z komunikacją z płcią przeciwną(podstawówka, gimnazjum).
Podstawówka była fajna i świetne wspominam ten okres naprawdę. Gorzej z gimnazjum to była istna katorga szczególnie od drugiej klasy, gnębienie psychiczne w klasie i nawet już w szkole. Myśli samobójcze codziennie mnie męczyły, chciałem zmienić szkołę, matka się nie zgodziła na to, poszła ona do wychowawczyni i to było tylko podsycenie sytuacji i było jeszcze gorzej. Było już tak źle, że w wakacje z okresu drugiej do trzeciej klasy modliłem się w Licheniu, żeby to wszystko się skończyło to była dla mnie masakra codziennie masakrowanie psychiki dzień w dzień. Trudno przetrwałem.... Technikum się zaczęło najlepszy kierunek w szkole choć nadal moje kontakty były słabe z płcią przeciwną... później znajomy mi powiedział, że istnieją strony, które pomagają uwodzić kobiety, poznawać je etc. totalnie mnie to pochłonęło i zafascynowało parę książek, sporo artykułów się czytało i udzielało na jednym z forum tamtych lat i właśnie to był okres technikum i zacząłem się wtedy przełamywać, heh paradoks nawet same kobiety mnie zaczęły podrywać i zagadywać naprawdę fajne, wtedy zacząłem wierzyć, że mogę podobać się kobietom, że jestem wartościowym facetem etc. że jestem przystojny, wysoki i ze mną jest wszystko okey. W późniejszym czasie sam rozkręciłem forum o podobnej tematyce relacji damsko-męskich i rozwoju osobistego. Zawsze marzyłem by mieć świetnie prosperujące forum, to było jedne z największych w Polsce. Opierało się to na rozwoju własnych umiejętności i ulepszaniu siebie, a nie zaś na manipulacji czy technikach jakichkolwiek, brzydziliśmy się tym. Poznałem przez te forum moja miłość "życia" było bajecznie cudownie i wspaniale, nawet w najskrytszych wyobrażeniach nie mogłem sobie wyobrazić, że może TAK być! Cóż rozpadło się, chyba w większości z mojej winy, bardzo głęboko we mnie siedziały, a może nadal siedzą? Problemy rodzinne, ojciec lubiał sobie popijać, wstrzynać awantury i kłótnie mało spokoju w domu, nigdy żadnych kieszonkowych nie dostawałem musiałem sobie jakoś radzić to było ciężkie, czuje się jakbym zawsze musiał sobie radzić ze wszystkim, może to i dobrze? Szybciej dojrzeć też musiałem sporo doświadczeń rodzinnych, przykrych wydarzeń w życiu, wylądowaniu na lekach psychiatrycznych po rozstaniu z dziewczyną(najbliższą mi osobą), straty przyjaciela, odsunięcie się ludzi w szkole i problemy rodzinne. Cóż rzuciłem tymi lekami po 2 tygodniach i dałem sobie radę...  Później było jeszcze gorzej musiałem uciec z domu wyrzucili mnie rodzice z niego(o tym trochę później), nie wiem dlaczego płaciłem za własne rachunki, pomagałem im w budowie nowego domu, nawet dokładałem się do budżetu rodzinnego, mamie kase pożyczałem, ale nadal najgorszy i że mam wulgaryzm z domu często to słyszałem. Nie pasowało im to pewnie, że robię projekty w domu i zarabiam pieniądze zamiast iść do "normalnej" pracy heh. Pracowałem w moim mieście w jednej z fabryk dla niewolników na hali nagrzanej, głośno i fatalnie ciągłe poganianie, ja chodziłem niewyspany pokój z siostrą i w ogóle myśli samobójcze znów mnie zaczeły tam nachodzić, postanowiłem to rzucić i wyprowadzić się do dużego miasta i żyć na własną rękę... było okey naprawdę fajnie tutaj doświadczyłem jak atrakcyjna kobieta jest w stanie wziąć chłopaka do siebie do domu, ale nie kręcą mnie te jedno nocne przygody wolę coś więcej chociaż trochę czuć do tej drugiej osoby, a potem jesień i zima nastała i była masakra codziennie sam w domu w zasadzie, poszedłem nawet do pracy by poznać ludzi, ale tam poznałem tylko takie osoby, a w zasadzie kobiety, które chciały tylko pić etc. poza tym nie potrafię żyć w jesień to jest dla mnie masakra co się ze mną dzieje... zima tamta też była podobna jak jesień. Chodziłem do klubów i starałem się poznawać kobiety na ulicy, ale tak średnio wychodziło nie umiałem już tej samotności przez kilka msc wytrzymać, jesieni i zimy więc wróciłem do rodzinnego miasta... Mówili mi rodzice, że mogę na chwilę się u nich zatrzymać, ale niestety wyszło jeszcze gorzej wulgaryzm mnie z domu. Mieszkałem u dziadków przez kilka msc, starałem się ogarniać projekty, podpisałem umowę nawet na projekt za dużą kasę, potem z kumplem chciałem firmę rozkręcić na inkubatorach przedsiębiorczości tak średnio szło..... Postanowiliśmy wyjechać za granicę w ciepłe kraje. I pojechaliśmy na żywioł totalnie szaleni byliśmy bezdomni początkowo, żywiliśmy się tym co wzieliśmy z kraju, a już teraz ogarneliśmy lokum i pracę, ja nadal projekty robię i jakoś się kręci TYLKO...

Nie wiem jak ogarnąć siebie często myślę o kobietach, w sumie szczególnie o jednej żeby poznać pokochać, zostać pokochanym, śliczną uroczą z bogatym wnętrzem, która chociaż czasem mnie wesprze i powie będzie dobrze smile

Za często myślę o kobietach nawet jak jest źle, zamiast skupić się na ogarnianiu przykładowo finansów czy innych rzeczy to ja myślę o kobiecie... tak bardzo pragnę miłości? Czy potrzebuję akceptacji? A może tego i tego? Z czego to się bierze jak to ogarnąć wszystko? Krok po kroku?


Mam nadzieje, że ktoś dotarł do końca i nie było aż tak źle to napisane pisałem na tzw. "flow" parę rzeczy pominąłem m. in. pracowałem za granicą i też tam sporo nie fajnych rzeczy przeżyłem więc musiałem stamtąd uciec heh. Naprawdę staram się iść do przodu i ogarniać, ale już czasem brakuje mi siły i wpadam w tzw. mechanizm wyuczonej bezradności(chyba dobrze napisałem). Przepraszam jeśli jest chaos.

Brałem udział w różnych szkoleniach, nawet byłem na terapiach coachingowych, brałem udział w różnych kursach o pewności siebie, większość nic nie dało, choć jeden 30 dniowy, który sprawiał, że człowiek w dzień w dzień nad sobą pracuje dał naprawdę wiele! Czułem swobodę gdy szedłem w miejscach publicznych, dawałem sobie akceptacje na błędy, na porażki, na przeżywanie różnych emocji wtedy czułem, że jestem OKEY niezależnie co się stanie i działo się naprawdę świetnie, jeden z piękniejszych okresów w moim życiu, totalne czucie własnej wartości, samoocena wysoka, szanowanie siebie, pewność siebie, poznawanie mnóstwo kobiet(i wcale nie do seksu), raczej kręciła mnie ta magia między kobietą, która się wytwarzała w klubie czy gdziekolwiek indziej smile)


Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi smile Może z waszą pomocą dam radę chociaż trochę tego ogarnąć? Bym poukładał sobie konteksty życiowe, znalazł te bliską osobę, a może nadal poznawać i wyczuwać? Teraz mam trochę ciężej za granicą, bo język nie jest tak świetny jak polski i nie mówię tego co czuje i nie mogę w pełni siebie wyrazić, może niewerbalnie?

Pozdrawiam

Bardzo proszę o zapoznanie się z naszym regulaminem, jedną z obowiązujących zasad jest operowanie językiem pozbawionym wulgaryzmów.

2

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, że Twój problem to jest taki, że myślisz o kobiecie (nie jakiejś konkretnej, tylko takie marzenia -tak?) a powinieneś w tym czasie robić coś innego i zawalasz to...? Bo wg mnie same mysli to nic złego, dopóki tylko nie utrudniają życia tak ogółem, że np. myśli się za dużo o czymś, a powinno się w tym czasie np. pracować, lub coś załatwiać. A tymczasem rozmyślania czasami potrafią tak człowieka wciągnąć, że zapomina się o na prawdę ważnych rzeczach, albo robi się błędy, człowiek jest rozkojarzony itp. Ja tak czasem mam, że za dużo myślę, na to chyba nie ma rady, trzeba na siłę coś robić, wtedy się tyle nie myśli...
A miłości chyba każdy pragnie, wsparcia, akceptacji, to nic złego. Może tylko dobrze by było, gdyby człowiek umiał też żyć bez tego. Jednak wtedy musiałby mieć to sam od siebie, a nie każdy na tyle jest jednak silny, by sam sobie dawać to wszystko... Tak pewnie powinno być, człowiek byłby na prawdę silny i niemalże samowystarczalny w sensie psychicznym, gdyby sam umiał zawsze siebie kochać i akceptować. No ale jesteśmy tylko ludźmi i bywa też, że mamy np. gorszy okres w zyciu, kiedy człowiek będąc sam jak palec, to nie zawsze umie sobie poradzić psychicznie, albo radzi sobie, ale nie tak dobrze jednak, jak mając kogoś (nie mówię, że koniecznie dziewczynę, ale po prostu życzliwą duszę, może przyjaciela jakiegoś, moze np. brata, to nie ważne kim ta osoba jest, ale żeby w ogóle komuś na nas zależało). Ja na przykład mam taką potrzebe bycia komuś potrzebną (śmiesznie brzmi "potrzeba bycia potrzebnym", ale to właśnie coś takiego:-) Takie poczucie, że gdyby mnie nie było, to jednak życie kogoś drugiego by było mniej fajne, niż kiedy ja jestem. Byłoby mi jednak smutno, gdybym wiedziała, że moja śmierć nikogo by nie obeszła, że każdy by sobie radził zupełnie tak, jak wcześniej i że nie dawałam nikomu poczucia, ze jego życie jest lepsze ze mną, niż byłoby beze mnie... Czułabym sie troche jakbym nie istniała. To fakt, że szukam w tym docenienia siebie, że mam jakąś siłę sprawczą w tym świecie, że moje istnienie coś zmienia, tak doceniam się w ten sposób... Ale chyba jednak to jest ludzkie, że mamy potrzebę przynależności i zaistnienia w oczach innych ludzi, szukamy jakichś więzi... Gdyby każdy był samowystarczalny, to może nikt by nie szukał związków, żylibyśmy niczym pustelnicy, albo coś w tym stylu ;-) A popatrz, że jednak mało kto jest takim pustelnikiem zupełnie, nawet skrajni introwertycy potrzebują jakiegoś kontaktu z drugim człowiekiem czasami, myślę, że to nic złego nie jest ogółem. Chociaż myślę, że jednak doceniać się powinniśmy w pierwszej kolejności sami, a nie tylko czekać na docenienie od kogoś. Nie zawsze jest też w życiu możliwość aby np. być w związku, czasem ludzie mają taką sytuację, że zwyczajnie przez dłuższy czas nie mają jak zapoznać innej osoby, a muszą sobie jakoś radzić. Myślę, że warto się wtedy podbudowac nadzieją, że przecież to nie zawsze tak będzie, ze kiedyś jeszcze kogoś możemy znaleźć i może ta nadzieja byłaby Tobie osłodą? Jesteś za granicą, to myślę, że na początek musisz sobie tam poukładać różne sprawy, a z kobietami lepiej zostawić sprawy na później... Ja myślę, że nie warto w takich kwestiach sie bardzo spieszyć, nic na siłę, a czasem taki okres w życiu bez partnera/ki się potrafi trochę przeciagać, jednak nie można wpadać w panikę, że już nigdy nic, bo życie sie toczy cały czas, a póki życia - póty nadziei :-) Więc głowa do góry, a myślę, że niedługo znajdziesz interesującą osobę. Póki co, jednak musisz być cierpliwy, też zresztą skoro byłeś na różnych szkoleniach, to pewnie wiesz, że człowiek zdesperowany, czy nawet taki nadmiernie czegoś pragnący (desperacja to może juz taki ostateczny stan tego, co ma wiele odcieni;-) potrafi działać odstraszająco na płeć przeciwną. Lepiej, kiedy człowiek jest spokojny sam ze sobą i ma poukładane różne sprawy życiowe... Też myślę, że jeśli chciałbyś poznać kobiete innej narodowości, to niestety, ale powinieneś do nauki języka sie mocno przyłożyć, bo to może b. skomplikować sprawy, jak się słabo mówi. Ja np. kiedyś poznałam pewnego całkiem sympatycznego Niemca, który przyjechał na wymianę studencką, tzn. próbowaliśmy parę razy porozmawiac, ale niestety, chociaż wydawał sie na prawde w porządku facetem, to w połowie nie rozumiał co mówiłam i dziwnie się czułam, jak musiałam powtarzać kilka razy coś i się nie bardzo dogadaliśmy ostatecznie... Jak się słabo mówi, to można o pogodzie podyskutować, ale w życiu różne są sytuacje i musisz rozumieć co ta osoba mówi, a nie np. w połowie tylko, a potem wychodzą jakieś sytuacje krępujące na przykład, bo ona myślała, ze zrozumiałeś w 100%... Nie jest to łatwe, wiem, też się uczę języków, w tej chwili 2, koresponduję też z koleżanką zagraniczną i chciałabym jeszcze poznawać ludzi zza granicy, ale też mam taki słomiany zapał, że czasem sie uczę dość sporo, ale potem mi przechodzi i znowu pare tygodni nic... A chyba to lepiej regularnie sie uczyć. Jak mieszkasz w danym kraju, to oczywiście masz kontakt z językiem i szybciej się nauczysz, ale tez musisz sam się przykładać i się też sam uczyć dodatkowo. Wydaje mi się, że jeśli z językiem będziesz dobrze stać, to od razu poczujesz się tam pewniej i kobiety też będą chętne, żeby poznać kogoś zza granicy, z kim jeszcze można normalnie porozmawiać, a nie widzieć, jak sie ktoś męczy i duka tylko. Wiec to tak tylko piszę, bo czasem lepiej skupić sie na konkretach, niż mglistych wyobrażeniach, no np. wyobraź sobie jak z tą swoją kobietą bedziesz rozmawiac i o czym, wtedy możesz sobie jakieś dialogi w głowie tłumaczyć na obcy język i też masz wtedy motywację do lepszej nauki :-) Tak sobie przećwiczysz wiele razy w wyobraźni, to powinno być Ci potem łatwiej jak dojdzie co do czego, bo sytuacja jakaś może się pojawić nagle, więc lepiej czasem być przygotowanym :-)

3

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Dużo napisałeś , ale jak dla Mnie trochę chaotycznie . Nie rozumiem Twoich rodziców , ok tata pije nie musi kumać , ale mama mogłaby Cię wspierać . To , że myślisz o drugiej połówce , to jest normalne . Tylko musisz się gdzieś zatrzymać na stałe , źeby Ją poznać i zatrzymać . Piszesz o projektach i nawet finansowo lepiej było , wiec dlaczego nie kontynujesz . Ile masz lat ?

4

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

@pani wiosna, dziękuje Ci za tak obszerną wypowiedź jestem w szoku naprawdę, świetny nick uwielbiam wiosnę strasznie ją doceniam po zimie i jesieni. Tutaj Na Cyprze mam na co dzień ciepło nawet gorąco :)Choć jest tutaj podobno zima 10 stopni najniżej spada temperatura hehe smile Tak, rozpraszają mnie te myśli wszystkie, cóż będę musiał jakoś przetrwać smile Za naukę języka muszę się wziąć bardzo tylko przekichane, bo tutaj nawet po angielsku słabo mówią hehe wink


Strasznie mnie dobijają myśli jak widzę atrakcyjną kobietę, że nie zasługuję na nią, bo nie mam X rzeczy blabla.
Dobijam się jak widzę mniej zadbanego lub mniej atrakcyjnego faceta, z naprawdę świetną kobietą, a szczególnie jeśli naprawdę ten facet wygląda byle jak i nie ma za wiele, a ma tak świetną kobietę, no tak wiem, może po bliższym poznaniu jej nie chciałbym się dalej z nią zadawać... Strasznie boli, tutaj łatwiej się poznaje kobiety są bardziej otwartę, ale trzeba wszystko ogarnąć powoli i język.

@Agatan43, kontynuuje dalej tylko freelancerstwo to nie łatwa sprawa trzeba kombinować ze zleceniami, a z klientami nawet jak się dostanie zlecenie to różnie czasem się układa smile Mam 21 lat skończone. Tak jestem młody, ale czuje się mentalnie jak 30 latek, może dlatego ze wszystkim mi się tak śpieszy i brak mi dłuższej cierpliwości?

5

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Dziwny jest dla mnie Twój sposób myślenia. "facet wygląda byle jak i nie ma za wiele" - czyżbyś był materialistą? Wg Ciebie kobieta kocha mężczyznę za to jak wygląda i za to, co ma? Nie bardzo Cię rozumiem szczerze mówiąc... Ja się właśnie bardzo cieszę, kiedy widzę np. brzydką kobietę z przystojnym mężczyzną, jest to dla mnie niczym namacalny dowód, że jednak ludzie nie zawsze są tacy do końca przyziemni i patrzący tylko na to, co zewnętrzne. Fakt, jest dużo takich ludzi, ale jednak nie wszyscy. Poza tym jeśli widzisz takiego mężczyznę, to możesz sobie wtedy powiedziec "on może? - to i ja mogę", albo "on znalazł? to i ja znajdę", przecież to jest właśnie powód do radości, jesli np. Ty jesteś przystojniejszy od kogoś (z drugiej strony uroda jest to rzecz względna, to tak na marginesie, więc nie możesz powiedzieć do końca której kobiecie spodobasz się Ty, a której inny facet - to sprawa gustu pojedynczej osoby, a nie jakaś wartość stała i przypisana, choć można jakieś tam "trendy" oczywiście zauważyć, że jeden facet podoba się większej liczbie kobiet, niż inny i to porównywać, ale mimo wszystko jak słowa piosenki mówia "każda potwora znajdzie swego amatora" i każdy może się komuś spodobać;-) Jak ktoś mniej przystojny znalazł kobiete, to powinieneś myśleć "on znalazł, to ja też znajdę" i tyle - taka moja rada dla Ciebie. I trochę bardziej docenić siebie, jako człowieka, charakter jaki masz, bo uwierz mi, dla wielu kobiet to jest b. ważne, dla mnie na przykład ważniejsze to jest, niż uroda i bogactwo, bo może być ktoś urodziwy i bogaty, a o takim charaterze, że wspólne życie to będzie piekło, z drugiej strony jeśli człowiek jest bogaty duchowo i pozytywny, to jego cała twarz pięknieje, choćby nie pasował do modelu przystojnego mężczyzny np. widzianego w telewizji. Mnie np. sie kiedyś b. podobał chłopak z zaburzeniem wzrostu, taki po prostu powiedzmy sobie karzeł :-) Niestety on był chyba tak skupiony na tym, że jest mały i "na pewno" żadna kobieta go nie chce, że w ogóle mnie nie zauważał, ech, a ja tak chciałam żeby mnie zauważył, tak mi czasem szkoda, jak go wspominam, może jakby był pewniejszy siebie, to byśmy byli razem... (zresztą sama byłam niepewna siebie równiez i tak to właśnie jest do d*py kiedy ludzie nie wierzą w siebie - tracą okazje rózne na coś fajnego po prostu). Teraz jestem starsza i wiem, że trzeba wierzyć w siebie bardziej, nie skupiać się na swoich słabych stronach, lękach, niepokojach, tylko docenić siebie... Ty też nie masz po co skupiać się na swoich jakichś brakach, bo może jesteś zupełnie jak ten mój kolega, tylko on może był skupiony na swoim braku urody (wzrostu dokładniej:-) a nie rozumiał, że dla pewnej kobiety z jego otoczenia on nie ma żadnych braków, że komuś sie po prostu podoba taki, jaki jest. On się zamykał na nowe znajomości z powodu kompleksu niskiego wzrostu, a Ty z kolei sobie wymyślasz kompleksy inne, że tam czegoś Tobie brak... Nie można sie zamykać w sobie, skupiac na tych "brakach" bo jeśli spodobasz się komuś, to spodobasz się POMIMO tych braków. Zauroczy kobietę Twój uśmiech, pozytywna energia, albo że jesteś trochę zakręcony ;-) Nie będzie patrzyła, ze np. masz krzywe zęby, czy coś, to będzie pikuś po prostu. No chyba, że szukasz takiej, co na zimno kalkuluje i ocenia faceta, jak konia na targu. Ale chyba z takim typem kobiet nie warto sie zadawać. Wiec bym Ci radziła też, nie zamykaj sie w sobie, bo możesz przegapić cos fajnego, Ty bedziesz skupiony zbytnio na sobie, na swoich kompleksach, a tam jakaś może mniej śmiała kobitka usiłuje Ci dawać subtelne znaki, uśmiechać sie do Ciebie itp. Jak jesteś na sobie skupiony to łatwo takie coś przeoczysz, albo co gorsza pomyślisz, że babeczka uśmiecha sie np. z politowaniem, czy coś. Tak to dziala właśnie i jeśli tak bedziesz myśleć, to nic nie bedzie z Twoich marzeń. Lepiej siebie zaakceptowac jakim jesteś i że nic Tobie nie brakuje. Możesz nawet dzisiaj lub jutro kogoś poznać :-) Nie wmawiaj sobie jakichś braków, bo to zwyczajnie jest bez sensu i sam sobie coś zabierasz w ten sposób, jakąś może szansę, bo nawet nie zauważysz wtedy. Trzeba być pewnym siebie i w siebie wierzyć. Ja jestem starsza od Ciebie i też w Twoim wieku sobie wmawiałam, że tego mi brak, tamtego mi brak... A potem przekonałam sie, że faceci w ogóle nie widzieli tego, ja np. sobie wkręcałam, że jestem nerwowa, a facet mi powiedział jaki ty masz cudowny charakter ;-) Więc nie warto samemu siebie źle oceniać :-) Pozdrawiam wiosennie :-)

6 Ostatnio edytowany przez Realista (2014-06-15 16:15:00)

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

"Dziwny jest dla mnie Twój sposób myślenia. "facet wygląda byle jak i nie ma za wiele" - czyżbyś był materialistą? Wg Ciebie kobieta kocha mężczyznę za to jak wygląda i za to, co ma? "

Hmm... ciekawe wbiło mi się tak, że no kobiety lubią zaradnych i zadbanych facetów dlatego stąd takie moje myślenie smile

"Poza tym jeśli widzisz takiego mężczyznę, to możesz sobie wtedy powiedziec "on może? - to i ja mogę", albo "on znalazł? to i ja znajdę", przecież to jest właśnie powód do radości,"

W sumie tak tylko właśnie, że nie mogę big_smile Chyba nie umiem, albo za bardzo się  stresuje jak mam się spotkać z atrakcyjną kobietą durne, ale tak jest.

" I trochę bardziej docenić siebie, jako człowieka, charakter jaki masz, bo uwierz mi, dla wielu kobiet to jest b. ważne, dla mnie na przykład ważniejsze to jest, niż uroda i bogactwo, bo może być ktoś urodziwy i bogaty, a o takim charaterze, że wspólne życie to będzie piekło, z drugiej strony jeśli człowiek jest bogaty duchowo i pozytywny, to jego cała twarz pięknieje, choćby nie pasował do modelu przystojnego mężczyzny np. widzianego w telewizji."

Ciekawe to jest, a jaka jest lista cech, nad którymi warto popracować? big_smile


Aż mi się zdjęcie pewne przypomniało jak tak piszesz i mój typ urody heh

Obrazek dodany przez użytkowniczkę



Wczoraj mój znajomy zagadał do dwóch dziewczyn z Cypru i tak jakoś się włączyłem totalnie na luzie gadałem i były zainteresowane to można było wyczuć tylko powiedziałem Nice to meet you and Goodbye big_smile

Ale potem jak szły jeszcze raz to zagadałem i wziąłem facebook'a, tzn. ona nie wpisała mi swojego, bo Greckie imię i nazwisko, więc chciała bym ja jej wpisał no i trochę byłem przekonany, że będzie lipa, bo w Polsce kobiety w zasadzie nigdy się nie odzywały, a ona BACH widzę dzisiaj zaproszenie i to ONA tongue

7 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-06-15 16:51:12)

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Ładne zdjęcie :-) Widać na nim miłość :-)
Własnie tym jest dla mnie miłość - kochasz kogoś pomimo jego braków, nie oczekujesz ideału...
Co do tych cech, to pewnie ile kobiet, tyle dostalbyś róznych list cech, które cenią. U jednej na 1 miejscu będzie np. zaradność, u innej wrażliwość itd. Dla mnie jest b. ważne żeby mężczyzna był otwarty, potrafił rozmawiać o związku, tego mi często brakowało u moich panów... Chęc do zwyczajnej, szczerej rozmowy, bo dla mnie związek, gdzie każdy sobie, to jest coś nie teges. A jest wiele takich związków, gdzie wlasnie każdy żyje jakby tylko swoim życiem, niemal jak single, tyle, że wieczorkiem idą spac razem, a nie osobno. Ale brakuje tych rozmów, tej chęci otworzenia sie dla drugiej osoby, może czasem empatii po prostu też, żeby spojrzeć na jakiś problem nie tylko z własnej perspektywy, ale też co mogła poczuć ta druga osoba. No a inne cechy to własnie, każdy ma cos, co jemu sie podoba. Ja mam wrażenie, że nie jestem zbytnio reprezentatywna kobieta, że tak powiem, hehe, znaczy żeby moje upodobania mogły powiedzieć coś o większości kobiet, raczej chyba mam nietypowy charakter... Ja na przykład lubie mężczyzn nieco zdystansowanych, nie lubię jak facet próbuje wszystko szybko, szybko, że niby taki zakochany itp. Rozumiem, że ktoś może szybko sie zakochać, ale jednak wolę ja akurat pomału poznawać kogoś i też wtedy mam czas, żeby hm, że tak powiem "napalić sie", he, he, bo to nie jest u mnie tak od razu, raczej tak narasta pomału ;-) Muszę poczuc się bezpiecznie, że temu mężczyźnie mogę zaufać, że to nie jest taki, co za chwilę się mną znudzi, albo ogólnie materialistów nie lubię też, że np. zapytam co mu się we mnie podoba, a ten tylko o urodzie będzie mówił, bo uroda owszem, miło jest usłyszeć komplement, ale jak jest ze mną tylko dla urody - to dla mnie porażka. Z kolei widziałam inną postawę u niektorych kobiet, np. jedna znajoma poznała faceta na internecie, przegadała z nim podobno cały dzień i on jej wyznał miłość... Ona wniebowzięta, że o, jak romantycznie i wszystko to jej się bardzo podobało. Dostala kwiaty i w ogóle, no i tak po 2 dniach była dla faceta cała... Dla mnie coś zupenie obcego, choć rozumiem czasem szaleństwo uczuć, zwlaszcza u młodych ludzi, no ale cóż, na ten moment to już nie ze mną te numery big_smile Ogółem Ci nie powiem, co masz w sobie udoskonalać, każdy lubi coś innego i kto wie, może na ten moment nie musisz nic w sobie zmieniać, a już jesteś odpowiedni dla jakiejś kobiety... Oczywiście zawsze są pewne cechy charakteru, nad którymi warto pracować, no nawet samemu dla siebie. Np. słowność, punktualność, dbanie o porządek (to raczej nawyk, niż cecha charakteru, ale tez dobrze taki nawyk mieć:-), samodzielność (myśle, że Tobie akurat nie brakuje ten samodzielności:-) i właśnie poczucie własnej wartości, pozytywne myślenie, bo to ważne jak do siebie sami mówimy w myślach. Masz nawyk mówić do siebie dobrze, to duża szansa, że do drugiej osoby też będziesz mówił w ten sposób. Np. coś Ci sie nie udało, to myślisz sobie "spokojnie, kolejnym razem bardziej się przyłożę i się uda", a nie np. wymyślasz sobie od takich i owakich. Wtedy tak samo będzie z kobietą, jej sie np. coś nie uda, to też nie będziesz mieć nawyku żeby ją zgnoić, tylko będziesz spokojnie i ze zrozumieniem do niej mówić, jak mówisz na codzień sam do siebie w swoich myślach... To są takie dobre nawyki. A ogólnie charakter to wydaje mi sie, ze nie ma co tu za dużo zmieniać w sobie, jeśli to nie jakieś poważne problemy, jak np. nawykowe kłamstwo, czy coś. Nie ma ludzi idealnych, każdy swoje wady ma. Ale też dla jednej osoby coś może być wadą, dla innej zaletą. No jak w tym przykładzie np. tej koleżanki - dla niej to było takie mega romantyczne, że facet po 1 dniu jej wyznał miłość, przyniósł róże i w ogóle... A np. dla mnie to było dziwne i raczej nie na plus dla faceta (ja bym na jej miejscu pomyślała "mnie po 1 dniu wyznaje miłość, to innej pewnie tak samo, a poza tym co on o mnie może wiedzieć po tym 1 dniu"... a ona pewnie miała inny sposób myślenia i pomyślała "jaki on romantyczny, zakochał sie, odważnie powiedział o uczuciach, widocznie to wielka miłość":-) Zreszta wiem, ze dośc dlugo byli potem ze sobą, więc może jednak ja tu nie miałam racji, że ja bym akurat się przeraziła takiego faceta ;-) Widzisz, każdy ciągnie swój do swego, ona sie dogadała z tym facetem, bo mieli podobne podejście i sposób myślenia, ja sie dogadam z innym typem faceta i tak też nie można siebie do końca zmieniać pod kogoś, bo każdy jest inny... Ty mógłbyś sie zmieniać np. pode mnie, pod moje oczekiwania, a spotkałbyś tamtą koleżanke moją i ona ma zupełnie inne oczekiwania, wtedy facet, który mnie sie spodoba, bo jest taki tajemniczy i nieco niedostępny, to dla niej będzie "sztywniak" albo coś w tym rodzaju ;-) Tu już nic Ci nie poradzę, po prostu uważam, ze lepiej być sobą i doceniac swoje mocne strony. Na pewno masz różne mocne strony, bo każdy takie ma. Na tym sie lepiej skupić, a nie na jakichś brakach i szukaniu ich, i próbach "naprawy". Może za bardzo sobie wmówiłeś te braki, ze czegoś Tobie brakuje... A to wszystko siedzi w głowie, wiesz... Kobieta tak na prawde chce być kochana, czuć się bezpieczna w związku, czuć się doceniona jako osoba, myślę, że zresztą faceci też, to taka ogólnoludzka nasza potrzeba... I widzisz, że nie tacy faceci, jak Ty, są doceniani i kochani, więc po co sobie to wmawiasz, że coś z Tobą nie tak? Może Tobie łatwiej powiedzieć sobie, że coś nie tak i wtedy unikasz ryzyka  - to jest ta "korzyść"? Ryzyko zawsze jest, zawsze Ciebie ktoś odrzuci, a innym razem Ty musisz dać kosza komuś. Mnie dało wielu facetów kosza, ale myśle wtedy, że ja przecież też paru dałam ;-) Więc takie jest życie po prostu, trzeba być przygotowanym, że ktoś może nasze zaloty odrzucić, może po prostu mieć ktoś inny gust... Ludzie są b. różni, jednemu sie podoba to, drugiemu tamto... Nie wejdziesz do głowy każdej napotkanej kobiecie, niestety ale musisz próbować i przechodzić porażki przy tym, bo innej drogi nie ma. Chociaż czasem jest to nie takie trudne, przecież nieraz jest tak, że obydwie osoby sobie wpadną w oko i wtedy dość wyraźnie widać, kto sie komu podoba, choć też nie zawsze (niektórzy są bardziej nieśmiali, to nie okazują zbyt wyraźnie...) No nie jest łatwo, ale Ty jesteś młody, masz całe życie przed sobą i na pewno poznasz w odpowiednim czasie kobietę. Jasne, że trzeba najpierw ułożyć sobie sprawy, bo po prostu są pewne priorytety - jak nie masz za co żyć, to nie ma co myśleć o szukaniu kobiety, bo to też jest troche dziwne wtedy, pomyśleć może taka że zdesperowany jakiś, zamiast sobie podstawowe sprawy ułożyć, to nie może przez jakiś czas sie obejśc bez kobiety, albo co gorsza może sie obwiać, że jakiś chce ją naciągnąć na kasę (bo niestety wielu takich jest i kobieta może sie wystraszyć, facet zresztą też się raczej z bezrobotną nie chce umówić, bo każdy woli dmuchac na zimne jednak, niż się sparzyć). Myśle, że najpierw trzeba sobie z pracą zalatwić i mieszkaniem, ogólnie podstawowe potrzeby. Dopiero potem myśleć o związkach. W każdym razie ja zawsze w ten sposób działam w życiu... Poza tym bez jakichś stałych dochodów też czlowiek czuje się mniej pewny siebie, po prostu ta obawa o byt się pojawia. Nie jest to dobry moment, by kogoś szukać. Oczywiście, jeśli by sie trafiło, to nie można sie zamykać na to, ale żeby samemu szukac, umawiac sie na randki, to jednak uwazam, że lepiej to robić kiedy sie ma sytuację ogólną unormowaną.
Pozdrawiam :-)

edit
Doczytałam jeszcze to pod zdjeciem co dopisałeś i gratuluję :-) Myśle, że jeśli już jakiś kontakt nawiązałeś, to warto spróbować, moze coś się z tego rozwinie :-)

8

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Wyciągnąłem z tego najważniejsze rzeczy:

Być prawdziwym sobą i rozwijać swoje mocne strony i robić w życiu to co daje mi szczęście

Być pozytywnym człowiekiem i skupiać się na tym co mam, a nie na brakach

Mówić dobrymi dialogami wewnętrznymi do siebie

Uczyć się akceptacji samego siebie

Porażka jest okey, iść dalej, trzeba próbować

I trzeba ogarnąć swoje życie najpierw


A najważniejsza jest cierpliwość smile "Kto ma cierpliwość będzie miał co zechce" smile

9

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Ty jesteś w Polsce , pytam bo pisałeś o dziewczynach z Cypru ?

10

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Na Cyprze jestem, a dlaczego pytasz?

11

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Dlatego pytam , bo gdybyś był w Polsce i szukanie miłości na taką odległość ,to by nie miało sensu .

12

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Że jestem w Polsce i szukam kobiet na Cyprze? big_smile Nie no co Ty czemu miałbym wśród Polek nie szukać? tongue Może nie tak egzotyczne i opalone większość, ale też mi się podobają smile

13

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Cypr jest daleko . Mogę wiedzieć jak długo tam Jesteś ? Zapytalabym Cię więcej , ale nie Mam odwagi , bo nie wypada .

14

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Możesz wiedzieć, na razie ponad 2 tygodnie przebywam. Pytaj odważnie, wypada śmiało smile

15

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Chciałam zapytać , jak Sobie tam radzisz i mam nadzieję , że nie Jesteś tam Sam . Troszkę znam Cypr i dlatego pytam , bo wiem , źe nie jest tam łatwo , oni są bardzo otwarci , a czasem za bardzo , a do kobiet szczególnie . Może się teraz trochę zmieniło , bo Ja tam byłam baaaardzo dawno temu .

16 Ostatnio edytowany przez Realista (2014-06-16 13:17:06)

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Nie jestem na szczęście sam, jestem ze znajomym jest tutaj cholernie ciężko ludzie wokół to mówią, choć to dziwnę, bo każdy tutaj samochodem jeździ w zasadzie, mercedesy i bmw to norma. A taki wielki kryzys.

Tutaj kobiety z tych knajp same ciągną do facetów i namawiają na drinki i gadają, że zrobią loda za 10 euro i nie wiadomo co jeszcze heh...

17

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.
Realista napisał/a:

Nie jestem na szczęście sam, jestem ze znajomym jest tutaj cholernie ciężko ludzie wokół to mówią, choć to dziwnę, bo każdy tutaj samochodem jeździ w zasadzie, mercedesy i bmw to norma. A taki wielki kryzys.

Tutaj kobiety z tych knajp same ciągną do facetów i namawiają na drinki i gadają, że zrobią loda i nie wiadomo co jeszcze heh...

A dlaczego wybraliście Cypr , a nie Europę . W Europie chyba można , trochę więcej zarobić i szybciej się odkuć , a nie na Cyprze i patrzeć na ich tandetne szpanerstwo . Warto pomyśleć o tym . Teraz macie jeszcze wiele możliwości , póki co Jesteście młodzi i wolni , ale decyzja należy do Was . Pozdrawiam .

18

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Właśnie myśleliśmy, że bardziej na Cyprze, a nie chcieliśmy klimatów typu Holandia, Niemcy etc. już tam kiedyś pracowałem.

Z tego co wiem Cypr też jest zaliczany do Europy, pomijając stronę Turecką, ale Grecka strona owszem smile

Tak zapytam uczyłaś się Greckiego i co robiłaś na Cyprze?


Pozdrawiam

19

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Znam dobrze język angielski , więc nie miałam problemów . Na Cyprze odwiedziłam koleżankę , która w tym czasie tam mieszkała , ale już nie mieszka , bo związek się rozpadł . Byłam tam dwa razy , w sumie razem jeden miesiąc .

20

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

No tak tylko tutaj nie wszyscy dobrze angielski znają, nawet na poziomie podstawowym czasem ciężko to zależy big_smile

21

Odp: Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Jednak wróciłem do kraju do rodziców. Muszę się zapisać na psychoterapie, bo sobie nie radzę prawdopodobnie mam nerwicę lękową i czasem mnie atakują natrętne myśli. A to może właśnie spowodowane silnymi lękami i brakiem bezpieczeństwa?

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak sobie to poukładać? Życie i kobiety.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026