netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

7 odpowiedzi2 428 wyświetleńzałożony przez beata1228, 12.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez beata1228 (2014-06-12 14:56:54)

Temat: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

Rok temu poznałam w pracy chłopaka, ja mam 21 lat, on 23. Od początku mnie podrywał, na mnie nie robił żadnego wrażenia, ale minął miesiąc i zaczęłam o nim myśleć aż w końcu się zakochałam. Byłam szczęśliwa bo wiedziałam że i jemu zależy na mnie, dawał takie znaki jak to że dzwonił często, gdy rozmawialiśmy często pytał o moje życie, zainteresowania, o byłe związki, komplementował, chciał się spotykać, ale w gronie innych znajomych. I kilka razy się spotkaliśmy, raz było to spotkanie w towarzystwie alkoholu, nie wypiliśmy dużo ale ja byłam troszkę pijana, wtedy On mnie pocałował. Po powrocie do domu napisał mi w sms "kocham cię". Jednak na drugi dzień w pracy nie rozmawialiśmy o tym sms-ie ale o pocałunku tak. Czekałam aż wyzna mi miłość w realu ale tego nie robił, więc czekałam. Po kilku miesiącach zebraliśmy się na poważną rozmowe, wtedy powiedział że zależy mu na mnie ale nie chce się teraz wiązać bo ma uraz do związków itp. Byłam bardzo rozczarowana, bo po co w takim razie były te znaki? Stwierdził że chciał zapomnieć o innej i szukał czegoś nowego. Zostaliśmy przyjaciółmi. Jednak minęło trochę czasu kiedy znowu się spotkaliśmy ze znajomymi, ja znów za dużo wypiłam, nie wytrzymałam i rozpłakałam się przy nim bo tak bardzo go kocham a on nie chce być ze mną. Wtedy wyszliśmy by być na osobności, on mnie przytulił i też trochę płakał, mówił że nie sądził że aż tak go kocham, że jest w stanie to zmienić i chce zacząć od nowa. I od tamtej pory dzwonił codziennie, mówił że coś się w nim zmieniło, że chce być ze mną, ze jest zazdrosny o innych. Jednak gdy trzeba było się spotkać on za każdym razem odwoływał spotkania w ostatniej chwili. Potem dzwonił i mówił że bardzo tęskni i że następnym razem się zobaczymy na 100 % ale ciągle było to samo. Tolerowałam to przez kilka tygodni, ale po miesiącu wkurzyłam się bo już nie chciałam wierzyć w jego wymówki. I to było 2 tygodnie temu jak mu to powiedziałam, wtedy napisał mi sms że mnie przeprasza, że okłamał mnie, bo ma dziewczynę, ale jest z nią nieszczęśliwy, ona go rani a on przez nią ciągle płacze. Że zakochał się w niej kilka miesięcy temu choć miał mnie ciągle w sercu. Że wie że ja go szczerze kocham i że on chcę moją szczerą miłość. Mówił że nie wie jak to się stało, i dodał że "chce być ze mną tylko posprząta ten bajzel". Następnego dnia zadzwoniłam do niego a on odebrał i płakał, nie mogłam się z nim dogadać. Spytałam co się dzieje to powiedział ze łzami, że "nic, to samo co każdego dnia". I potem tylko w sms napisał że przeprasza ale nie da rady gadać. I dziękował za to co mu powiedziałam, a powiedziałam żeby pamiętał że przede wszystkim jestem jego przyjaciółką i będę go wspierać, że może na mnie polegać.
Na drugi dzień napisałam do niego "jak się dzisiaj czujesz"? a za chwilę oddzwoniła do mnie ta jego dziewczyna! Kazała mi się odpie*dolić od niego i się rozłączyła. Więc oddzwoniłam, odebrał On i zdążył tylko powiedzieć moje imię cichym głosem jakby się bał, a potem chyba ona wyrwała mu telefon i dalej się na mnie darła żebym go zostawiła. Od tamtej pory próbuje dodzwonić się do niego ale nie odpowiada, nie odpisuje ani na sms ani na maile... sad co mam robić? czy on mówił prawde że chce być ze mną tylko pozałatwia kilka spraw? czy mam czekać na jego odzew? Zwłaszcza że planowaliśmy iść razem za miesiąc na wesele, i był taki szczęśliwy że będzie mógł iść tam ze mną. Wiem że wcześniej mnie okłamał ale teraz wydawał się taki szczery. Czy to możliwe że ta jego dziewczyna jest jakimś tyranem i go szantażuje? a on nie wie jak ją zostawić? bo ta to wygląda... Czy facet może aż tak udawać, że płacze? bo to nie wyglądało na udawanie... Dzwonię do niego codziennie, tylko raz odebrał ale powiedział że nie może rozmawiać, a gdy spytałam dlaczego to odpowiedział "nie wiem.." i się rozłączył. Potem napisałam mu bardzo długiego maila gdzie opisałam jak się czuję, i co o nim myślę. A on dalej nic, zero kontaktu. To wskazywałoby że ma mnie krótko mówiąc w d*pie, ale  po co w takim razie były te sms-y "kiedyś bardzo chcę być z tobą tylko uporam się z kilkoma sprawami", "kochałem ją ale ona mnie rani, ja chcę być wolny i chcę twojej szczerej miłości", "przepraszam, wybacz mi, nie chciałem cię tak potraktować, wiem że tylko z tobą mogę być szczęśliwy".
Nie wiem co mam robić, codziennie płaczę, chodzę jak wrak człowieka, nie widziałam go od ponad miesiąca, nie wiem gdzie mieszka dokładnie, nie rozmawiałam z nim, albo nie odbiera, albo wyłącza telefon albo odrzuca połączenia. Wiem że nawet jeżeli chciałby ze mną być i odezwie się za jakiś czas to ja nie potrafię mu już zaufać ;( Ale wciąż kocham go najmocniej na świecie i oddałabym życie za niego. Nigdy nikogo tak nie kochałam i nie jestem w stanie o nim zapomnieć ani przestać go kochać, pomimo tego jak mnie krzywdzi ;( Co robić? Nawet jeśli odpuszczę to dalej będzie w moim sercu bo nie chcę już innego. A jeśli będę dalej walczyć, to pewnie i tak poniosę porażkę i potem będzie jeszcze gorzej.. Nie mam sił do niego, nigdy o nikogo tak nie walczyłam. Bez niego nie mam sensu żyć dalej. Nie cieszy mnie nawet to że dostałam wymarzoną pracę ;(

Dodam jeszcze że nie spaliśmy ze sobą, były tylko pocalunki, tulenie... Ale nie byliśmy razem w łóżku, więc to nie chodziło o przygodę na jedną czy kilka nocy...

2 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-06-12 14:59:54)

Odp: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

Cześć Młoda! Cóż... twój wybranek nie ma twardego kręgosłupa moralnego. Nie potrafi zerwać z tą kobietą, która powoduje, że on musi szeptem niczym chłopczyk u mamy do Ciebie mówić. Nie potrafi sensownie odpowiedzieć na twoje maile, nie może mieć przy tej dziewczynie własnego życia.

A Ty go pokochałaś, a on się nie odzywa. Przyjdzie Ci po prostu wypalić tę miłość w sercu, poczekać aż płomień sam zgaśnie, a być może będzie się żar tlił w twoim sercu juz zawsze.

Daj spokój z tym chłopakiem. Szukaj nowego. Ciesz się  wymarzoną pracą. I .... uwaga (!!!) nie próbuj zabijać zakochania w sobie, tylko to przeżywaj, bo jak będziesz chciała zabić to uczucie, to zranisz się tak jakbyś  sobie nożem kawałek serca wycięła -- ta miłość po prostu musi się palić i palić, Ty nie dokładaj do ogniska drewna, ono w końcu zgaśnie... Musisz, po rpostu musisz przez to przejść... tak jak tutaj:

http://www.youtube.com/watch?v=iUiTQvT0W_0

It's been seven hours and fifteen days
Since u took your love away
I go out every night and sleep all day
Since you took your love away
Since you been gone I can do whatever I want
I can see whomever I choose
I can eat my dinner in a fancy restaurant
But nothing
I said nothing can take away these blues
'Cause nothing compares
Nothing compares to you

Jak nie znasz angielskiego to sobie to tłumaczenie znajdziesz pod hasłem "compares conor tekstowo" -- bardzo mądre słowa.

3

Odp: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

To jest akurat jedna z moich ulubionych piosenek, i bardzo dobrze rozumiem jej tekst...
A co jeśli ja za jakiś czas może poznam kogoś i będę z nim, a wtedy odezwie się ON i będzie chciał wrócić? On jest takim moim uzależnieniem że wiem że z każdego zrezygnuje byle być z nim, a nie chciałabym nikogo trzeciego ranić. Dlatego wiem że będę teraz sama, nie dam rady pokochać innego, a być z kimś nie kochając go i myśląc o tamtym też nie mogę. Wciąż mam jakąś malutką nadzieję że obudzę się któregoś dnia i wszystko się naprawi... ale im więcej czasu upływa tym bardziej ja cierpię. Niby minęły dopiero 2 tygodnie, ale mam wrażenie jakby to była wieczność. Nie potrafię usunąć jego zdjęcia z telefonu, ani jego sms-ów... To mnie zabija! Ale pozbycie się wspomnień o nim niczego nie zmieni sad

4

Odp: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

hmm a moim zdaniem ludzie coraz częściej nadużywają słowa "kocham". I Twojego przypadku też to dotyczy.

Spróbuj chłodno spojrzeć, tak z boku na tę waszą relację. Zakochałaś się, to widać, widać, że Ci zależy na nim ale szanuj się trochę! Co to za dziewczyna tego chłopaka, jakaś zawodniczka mma czy czego innego? A on jakaś ciapa totalna?! Albo ją chce i kończy z Tobą (co moim zdaniem nie po męsku ale właśnie zrobił/robi) albo jest mu z nią faktycznie źle więc odchodzi najpierw od niej i robi wtedy co uważa mając czyste konto. Skąd wiesz jakie są faktyczne ralacje między nimi? Może ta jego dziewczyna siedzi na tym forum i szuka teraz rady w wątku pt."moj chłopak mnie zdradza z koleżanką z pracy"? Moim zdaniem on nie zasługłuje ani na nią ani na Ciebie. Ją oszukiwał, Ciebie rozkochał w sobie i nie potrafi ponieść konsekwencji za swoje postępki. Poza tym jeszcze jedno rzuca mi się w oczy -facet, który wyznaje miłość pierwszy raz sms'em to jakaś pipa a nie mężczyzna...

Olej go czym prędzej a zdrowsza będziesz. Nie odbiera telefonu, nie oddzwania, nie odpisuje na maile -czyt. -ma Cie gdzieś. Przecież nie przywiązała go ta straszna jego dziewczyna do siebie i nie jest z nim 24godz na dobę. Gdyby mu zależało skontaktowałby się z Tobą. I taka jest prawda /smutna/ ale jednak prawda.

5 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-06-12 16:05:10)

Odp: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?
beata1228 napisał/a:

To jest akurat jedna z moich ulubionych piosenek, i bardzo dobrze rozumiem jej tekst...

No widzisz... moja tez ulubiona... czasem słucham ją w kółko, ciągle i ciągle...


A co jeśli ja za jakiś czas może poznam kogoś i będę z nim, a wtedy odezwie się ON i będzie chciał wrócić? On jest takim moim uzależnieniem że wiem że z każdego zrezygnuje byle być z nim, a nie chciałabym nikogo trzeciego ranić. Dlatego wiem że będę teraz sama, nie dam rady pokochać innego, a być z kimś nie kochając go i myśląc o tamtym też nie mogę. Wciąż mam jakąś malutką nadzieję że obudzę się któregoś dnia i wszystko się naprawi... ale im więcej czasu upływa tym bardziej ja cierpię. Niby minęły dopiero 2 tygodnie, ale mam wrażenie jakby to była wieczność. Nie potrafię usunąć jego zdjęcia z telefonu, ani jego sms-ów... To mnie zabija! Ale pozbycie się wspomnień o nim niczego nie zmieni sad

Nie usuwaj sms-ów -- zestarzeją się. Nie usuwaj zdjęcia -- zostanie na pamiątkę. NIE czyń teraz absolutnie żadnych kroków, aby go zdobyć, bo on już wie, że ma do Ciebie otwartą drogę (wie, to prawda? jeśli nie wie, to napisz mu ostatniego maila -- "Już odchodzę, Kocham Cię, ale na pewno przez jakiś czas zostawię dla Ciebie otwartą furtkę do mojego serca, ale nie wiem jak długo pozostanie otwarta... bo teraz idę dalej swoją ścieżką życia").

Za jakiś czas (miesiąc, pół roku, 15 lat) może go spotkasz, wróci dawny ogień w ułamku sekundy, ale to już będzie przepalona miłość, miłość którą znasz i zrobisz z nią co chcesz. Jak wtedy będziesz mamą i żoną, to powiesz mu "Jestem szczęśliwa, musiałam sobie życie ułożyć bez Ciebie... Szkoda że się tak potoczyło. Życze Ci szczęścia, żegnaj". A może wpadniesz w romans...

Obecna miłość albo się wypali do zera, albo będzie się żarzyć do końca życia, a Ty nic na to nie poradzisz. Mimo takiego żaru i tak możesz kogoś kochać, nawet jeśli teraz w to nie wierzysz.

Acha... no i ludzie też mówią "jak nie ten to inny" -- dawniej w to nie wierzyłem, ale teraz widząc wokół siebie wszystkie małżeńśtwa, które miały być doskonałe a nie są to myślę, że stwierdzenie "jak nie ten to inny" jest bardzo życiowe -- niezależnie z kim się zwiążesz, to i tak będzie milion problemów... ktoś mógł sie wydawać idealny, a jest toksyczny, a ktoś inny przeciętny, niewarty uwagi, a to przyjaciel, z którym mogłabyś iść do śmierci.

6

Odp: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

Ja dobrze wiem że macie rację w tym co tu mówicie... Ale wiecie, serce nie sługa, rozumu nie słucha sad Miłość do niego ciągle się we mnie pali. I gdybym go teraz spotkała to najpierw dałabym mu w twarz ale potem przytuliła z całych sił...
A dziś dotarły do mnie nowe informacje. Ta jego cała dziewczyna napisała do mnie ni stąd ni zowąd sms-a żebym się odwaliła od jej męża! Bo w środę wzięli ślub. Od początku nie chciało mi się w to wierzyć, bo gdzie ślub w środę, przecież nawet cywilne udzielane są w czwartki... Więc zapytałam Jego kolegi o to i mówi że ktoś sobie ze mnie jaja zrobił bo Paweł (ten mój facet) nie ożenił się.
Już sam fakt, że on zawsze powtarzał że nie spieszy mu się do małżeństwa. Więc wyszło że i ta dziewczyna kłamie. Oboje coś ściemniają, ja już nie mam sił na dociekanie prawdy... Postanowiłam że o nim zapomnę, ale nie wymażę go z pamięci bo to nie jest możliwe, ale przestane myśleć o nim jako o facecie z którym miałam nadzieje być. I dołożyłam do tego małą zmianę w swoim życiu, otóż od wczoraj uprawiam sport, tj. biegam. Godzinka dziennie, na rozładowanie emocji i poprawę kondycji. W końcu w zdrowym ciele zdrowy duch, prawda...? Mam nadzieję że wytrwam i nie upadnę. A gdy ten idiota jeszcze kiedyś będzie chciał do mnie wrócić.. to nie wiem co zrobię, na ta chwilę chętnie bym się zgodziła spróbować, nawet jeśli miałabym znów cierpieć, bo kto nie ryzykuje ten nie ma. Ale za jakiś czas może zakocham się w kimś innym, kto wie, i wtedy Paweł nic już nie wskóra swoim powrotem. Gorzej jak będę zakochana w kimś ale obudzi się we mnie stare uczucie.. Wtedy przeczuwam katastrofę. Ale nie ma co gdybać, na razie muszę pogodzić się z myślą że go straciłam..

7

Odp: Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

Jak biegasz, to mentalnie możesz wysiłek przeznaczyć na osiągnięcie jakiegoś celu -- np. odpowiednie ułożenie spraw miłości w swoim życiu. Twoje poświęcenie i trud w jakiejś intencji... Podobno to czasem działa. Z religią nie ma nic wspólnego.

Powodzenia w przeżywaniu niespełnionej miłości. Biegaj, biegaj.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Miłość budowana na kłamstwach... Walczyć dalej czy odpuścić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026