netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Iść czy nie?

20 odpowiedzi4 935 wyświetleńzałożony przez kamyczek82, 02.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Iść czy nie?

Jesteśmy z partnerem kilkanaście lat razem, mamy dziecko, wspólne mieszkanie i dwa samochody, żyjemy jak małżeństwo, ale nie mamy ślubu. W rodzinie partnera szykuje się rodzinna, ważna impreza. Odbędzie się najprawdopodobniej za 3 tygodnie. Najprawdopodobniej, bo i tu no właśnie... oficjalnie ja nic o tym nie wiem. Partner co prawda nie dostał papierowego zawiadomienia czy też zaproszenia, ale wiem od bardzo bliskiej osoby z rodziny partnera, że taka uroczystość będzie miała wtedy miejsce. Partner dostał tylko poprzez aplikację na smartfonie ogólne info o tej imprezie. Info to dotyczyło tylko osób, które mają smartfona, tą aplikację, no i są w tzw. "grupie". W tym przypadku tylko grupa rodzinna, licząc zamężne szwagierki i szwagrów. Ja nie posiadam ani smartfona, ani tym bardziej tej aplikacji a tym samym nie jestem w tej grupie. O czym wiedzą wszyscy.
Teraz mam dylemat. Z jednej strony dla mojego partnera poszłabym wszędzie, ale z drugiej nikt o niczym mnie nie poinformował. Mój partner umywa ręce a ja czuję się jak piąte koło u wozu. Jest mi bardzo przykro. Być może to przeoczenie, ale uroczystość jest bardzo skromna, więc byłoby to albo wielkie niedopatrzenie, albo celowy zabieg. Takie sytuacje zdarzały się częściej, ale zawsze dotyczyły mało ważnych spotkań, np. grilla. Nie chcę, żeby partner wpraszał mnie na siłę.
Wspomnieć muszę, że relacje są skomplikowane. Jednak z mojej strony nie było żadnych złośliwości. Partner twierdzi, że jestem po prostu mało asertywna- biorąc pod uwagę przytyki ze strony jego rodziny, które mnie dotyczą, a na które reaguję raczej milczeniem. Niestety nie widzi nic złego w zachowaniu jego bliskich. Dla niego to ja jestem przewrażliwiona, a ja jestem pewna, że nie liczą się ze mną i nie akceptują mnie. Jestem osobą bardzo wrażliwą i od około dwóch lat staram się ograniczać stres związany ze spotkaniami z jego rodziną do absolutnego minimum. Proszę doradźcie mi jak mam się zachować? Nie chcę nikogo urazić ani pchać się tam, gdzie mnie nie chcą. Nie chcę też, żeby partner wpraszał mnie na siłę. Nie chcę zachować się bez klasy. Może pójść tylko do kościoła?

2

Odp: Iść czy nie?

Nie idz. Swoja droga- dziwny ten swiat...Kiedys dostawalo sie eleganckie, najlepiej recznie pisane zaproszenia... Dzisiaj na wazna uroczystosc dostajemy zawiadomienie poprzez jakies aplikacje w smartfonie... Impreza dla tych, ktorzy posiadaja takie urzadzenie? Tylko dla wybranych. Dla mnie to w ogole jakies nieporozumienie. Na miejscu Twojego partnera rowniez bym nie poszla. Przez wzglad na Ciebie.

3 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-06-02 12:35:28)

Odp: Iść czy nie?
kamyczek82 napisał/a:

Jesteśmy z partnerem kilkanaście lat razem, mamy dziecko, wspólne mieszkanie i dwa samochody, żyjemy jak małżeństwo, ale nie mamy ślubu. W rodzinie partnera szykuje się rodzinna, ważna impreza. Odbędzie się najprawdopodobniej za 3 tygodnie. Najprawdopodobniej, bo i tu no właśnie... oficjalnie ja nic o tym nie wiem. Partner co prawda nie dostał papierowego zawiadomienia czy też zaproszenia, ale wiem od bardzo bliskiej osoby z rodziny partnera, że taka uroczystość będzie miała wtedy miejsce. Partner dostał tylko poprzez aplikację na smartfonie ogólne info o tej imprezie. Info to dotyczyło tylko osób, które mają smartfona, tą aplikację, no i są w tzw. "grupie". W tym przypadku tylko grupa rodzinna, licząc zamężne szwagierki i szwagrów. Ja nie posiadam ani smartfona, ani tym bardziej tej aplikacji a tym samym nie jestem w tej grupie. O czym wiedzą wszyscy.
Teraz mam dylemat. Z jednej strony dla mojego partnera poszłabym wszędzie, ale z drugiej nikt o niczym mnie nie poinformował. Mój partner umywa ręce a ja czuję się jak piąte koło u wozu. Jest mi bardzo przykro. Być może to przeoczenie, ale uroczystość jest bardzo skromna, więc byłoby to albo wielkie niedopatrzenie, albo celowy zabieg. Takie sytuacje zdarzały się częściej, ale zawsze dotyczyły mało ważnych spotkań, np. grilla. Nie chcę, żeby partner wpraszał mnie na siłę.
Wspomnieć muszę, że relacje są skomplikowane. Jednak z mojej strony nie było żadnych złośliwości. Partner twierdzi, że jestem po prostu mało asertywna- biorąc pod uwagę przytyki ze strony jego rodziny, które mnie dotyczą, a na które reaguję raczej milczeniem. Niestety nie widzi nic złego w zachowaniu jego bliskich. Dla niego to ja jestem przewrażliwiona, a ja jestem pewna, że nie liczą się ze mną i nie akceptują mnie. Jestem osobą bardzo wrażliwą i od około dwóch lat staram się ograniczać stres związany ze spotkaniami z jego rodziną do absolutnego minimum. Proszę doradźcie mi jak mam się zachować? Nie chcę nikogo urazić ani pchać się tam, gdzie mnie nie chcą. Nie chcę też, żeby partner wpraszał mnie na siłę. Nie chcę zachować się bez klasy. Może pójść tylko do kościoła?

Najważniejsze pytanie: czy Twój partner pójdzie na ten ślub i późniejszą imprezę?
Ty nie zostałaś zaproszona - to niezbity FAKT.
Bo skoro nie jesteś "w ich grupie" kontaktowej, to powinnaś dostać osobne zaproszenie, w przypadku, gdyby było brane pod uwagę Twoje uczestnictwo w tej ważnej uroczystości rodzinnej.
Trzy tygodnie, to moim zdaniem jest takim ostatecznym terminem do zaproszeń gości - takowego nie otrzymałaś.

Inaczej: powinniście dostać oboje zaproszenie w formie bileciku, skoro nie jesteś w tym smartfonie - bo jesteście parą.
Moim zdaniem jest to działanie celowe, a nie niedopatrzenie.

Do kościoła wolno iść każdemu, z własnej potrzeby duszy, ale w tym konkretnym przypadku, Twoje pójście będzie potraktowane jako chęć uczestnictwa w tej uroczystości.
Czy znasz nowożeńców?

Jeżeli zdecydujesz się pójść, to weź pod uwagę taką scenerię, zakładając, że partner pójdzie nie tylko do kościoła, ale i na uroczystość.
Jedziecie razem do kościoła, zazwyczaj po ślubie składa się nowożeńcom życzenia przed kościołem, więc też Ci wypada je złożyć razem z partnerem, skoro już przyszłaś na ten ślub.
Później co? Partner jedzie na imprezę, a Ty do domu wracasz.....

Ponadto w moim obrębie jest taki zwyczaj, że można zaprosić/powiadomić rodzinę, znajomych, TYLKO o ślubie - też z takiej formy nie skorzystano odnośnie Twojej osoby.
Zatem słusznie uważasz, ze traktują Cię jak "piąte koło u wozu", nie akceptują, lekceważą.....ale nie tylko Ciebie, bo i Twojego partnera również.
Bo przecież nie jesteś przelotną 'miłostką' partnera, zważywszy na długi okres związku i wspólne dziecko oraz to, że prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe (?).
Prawdopodobnie przeszkodą za uznanie Ciebie jako członka rodziny jest wasz 'luźny' związek.
Czy istnieje jakaś przeszkoda w jego legalizacji?

Partner zachowuje się niegodnie, bo piszesz, że podobne zachowania jego rodziny zdarzały się wielokrotnie.
Nie, nie jesteś przewrażliwiona!
Jesteś zdołowana, sfrustrowana takim stanem rzeczy, bo nie masz w nim oparcia.
Pal licho jego rodzinkę, bo najważniejsze jest TO jak on się zachowuje w takich sytuacjach.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

4

Odp: Iść czy nie?

Partner zrzucił całą winę na Ciebie,a według mnie to nie Ty powinnaś reagować na złośliwości ze strony jego rodziny tylko on ma obowiązek Cię w takiej sytuacji bronić.Nie reagował,więc rodzinka sądzi że może sobie po Tobie jeździć jak chce.
Moim zdaniem to właśnie on jest mało asertywny,skoro pozwala im na takie zachowania.
  Musicie jakoś o tym porozmawiać i nie daj zrobić z siebie winnej tej sytuacji.

5 Ostatnio edytowany przez kamyczek82 (2014-06-02 14:28:11)

Odp: Iść czy nie?

Dziękuję za opinie i podpowiedzi. Potwierdziłyście wszystkie moje myśli.
Pójdę do kościoła. To są chrzciny dziecka jednej osoby z rodzeństwa mojego partnera, ten maluch niczemu nie jest winny. Na przyjęcie bez otrzymania zaproszenia, na którym widnieje moje nazwisko nie pójdę.
Z moim partnerem muszę jeszcze raz porozmawiać. Kocham go i chcę dla niego jak najlepiej, ale nie moim kosztem. Nie będę go zmuszać, żeby solidarnie ze mną nie poszedł, ani nie będę stawiać ultimatum. Upominek (nie pieniądze) na pewno prześlę niezależnie od decyzji mojego partnera.
Jeśli chodzi o zalegalizowanie... chęci są, plany też, ale najskromniejszy choćby ślub jest dla nas w tej chwili za dużym wydatkiem. Na pomoc z którejkolwiek ze stron nie ma szans. Do tego wiem, że mojemu partnerowi byłoby przykro, gdyby nie było jego bliskich a ja chciałabym, żeby to był wyjątkowy, szczęśliwy dzień, bez stresów i przykrości.
Zastanawiamy się nad tym, żebyśmy byli tylko my i nasze dziecko plus ktokolwiek jako świadkowie... nic na siłę hmm tyle lat jesteśmy razem bez ślubu, kilka jeszcze nie zrobi większej różnicy.
Nie sądzę, żeby ślub lub jego brak był winien zaistniałej, napiętej sytuacji między mną a rodziną mojego partnera. Było dobrze, a nawet bardzo dobrze do ok. 4 lat temu. Mogę jedynie snuć domysły kto nastawił negatywnie tych ludzi. Jeśli moje domysły są prawdą, żałuję tylko, że bliscy mojego partnera są na tyle ograniczeni, że nie weryfikują "rewelacji" na mój temat z zainteresowaną. Przed tym okresem nie było problemów, przez prawie dekadę nasze relacje były serdeczne.

6

Odp: Iść czy nie?

Nawet napisałam pytanie, co to za impreza, ale skasowałam je.....bo, pomyślałam, że tylko odnośnie ślubu powinnaś mieć taki dylemat: iść, czy nie iść. Dlatego tak obrazowo/sytuacyjnie opisałam Ci jak to będzie wyglądać, patrząc na to z boku.

Idź, skoro uroczystość dotyczy chrzcin dziecka, bo tak jak piszesz, to ono niczemu nie jest winne.
Masz taką wewnętrzną potrzebę i czujesz się niejako w obowiązku w niej uczestniczyć - pomimo wyraźnej niechęci ze strony jego rodziców i chęci odsunięcia Cię od uczestnictwa.
Popieram Twoją decyzję, jest świadectwem Twojej dużej rozwagi i mądrego podejścia do życia.

kamyczek82 napisał/a:

(...)
Jeśli chodzi o zalegalizowanie... chęci są, plany też, ale najskromniejszy choćby ślub jest dla nas w tej chwili za dużym wydatkiem. Na pomoc z którejkolwiek ze stron nie ma szans. Do tego wiem, że mojemu partnerowi byłoby przykro, gdyby nie było jego bliskich a ja chciałabym, żeby to był wyjątkowy, szczęśliwy dzień, bez stresów i przykrości.
Zastanawiamy się nad tym, żebyśmy byli tylko my i nasze dziecko plus ktokolwiek jako świadkowie... nic na siłę hmm tyle lat jesteśmy razem bez ślubu, kilka jeszcze nie zrobi większej różnicy.

Biorąc pod uwagę zachowanie rodziny partnera w stosunku do Ciebie przez okres ostatnich 4 lat, mam wątpliwość, czy ten dzień (jeśli nastąpi) obejdzie się 'bez stresów i przykrości' z ich strony, a nawet i wcześniej w okresie przygotowań.
Myślę, że najpierw należałoby wyjaśnić sprawę "rewelacji"  na Twój temat z rodziną partnera, żeby zmienić ten stan rzeczy.
Problem sam się nie rozwiąże, jeżeli się SAMA nie obronisz, a na pomoc partnera nie możesz liczyć, bo skoro Ty masz jakieś 'domysły', co jest powodem, to tym bardziej on powinien być zorientowany.

Bardzo szanujesz uczucia partnera i jego więzi z rodziną, ale z tego co piszesz, nie idzie to w drugą stronę - w Twoją.
Pomyśl bardziej o sobie, o swoim samopoczuciu i wymagaj od partnera tego samego.

7

Odp: Iść czy nie?

A ja mam wrazenie, ze chcesz za wszelka cene "wkupic" sie w rodzine partnera. To bardzo mily gest, ze mimo ich wyraznej niecheci chcesz podarowac upominek dziecku i pojsc do kosciola. Postapisz, jak uwazasz. Tylko pomysl, czy faktycznie nie bedzie Ci przykro, nie poczujesz sie zdradzona w momencie, gdy partner pojdzie na impreze po chrzcinach? A Ty do domu? Nie lepiej po prostu powiedziec mu, co czujesz? Nie lepiej w ogole porozmawiac otwarcie z rodzina partnera? Zapytac, o co im chodzi i zweryfikowac pewne ich poglday i opinie o Tobie? Skoro chcecie byc w kosciele przez wzglad na dziecko, to mozecie pojsc. Ale potem OBOJE moglibyscie wrocic do domu. Twoj partner dalby wyrazny sygnal rodzinie, ze nie pozwoli Cie upokarzac i traktowac jak piate kolo u wozu. Pamietaj- do kosciola idzie sie ze wzgledu na dziecko, na impreze ze wzgledu na rodzine. Nie wiem, czy rodzina Twojego partnera zasluguje na to, by ktorekolwiek z Was zaszczycilo ich swoja obecnoscia. Aha, ja na Twoim miejscu dalabym jakis upominek dzieciatku- lancuszek z medalikiem, kolczyki, jakis swiety obraz, cokolwiek tylko nie pieniadze. Ale jak juz pisalam- Twoja decyzja.

8

Odp: Iść czy nie?
Ewika99 napisał/a:

A ja mam wrazenie, ze chcesz za wszelka cene "wkupic" sie w rodzine partnera. To bardzo mily gest, ze mimo ich wyraznej niecheci chcesz podarowac upominek dziecku i pojsc do kosciola. Postapisz, jak uwazasz. Tylko pomysl, czy faktycznie nie bedzie Ci przykro, nie poczujesz sie zdradzona w momencie, gdy partner pojdzie na impreze po chrzcinach? A Ty do domu? Nie lepiej po prostu powiedziec mu, co czujesz? Nie lepiej w ogole porozmawiac otwarcie z rodzina partnera? Zapytac, o co im chodzi i zweryfikowac pewne ich poglday i opinie o Tobie? Skoro chcecie byc w kosciele przez wzglad na dziecko, to mozecie pojsc. Ale potem OBOJE moglibyscie wrocic do domu. Twoj partner dalby wyrazny sygnal rodzinie, ze nie pozwoli Cie upokarzac i traktowac jak piate kolo u wozu. Pamietaj- do kosciola idzie sie ze wzgledu na dziecko, na impreze ze wzgledu na rodzine. Nie wiem, czy rodzina Twojego partnera zasluguje na to, by ktorekolwiek z Was zaszczycilo ich swoja obecnoscia. Aha, ja na Twoim miejscu dalabym jakis upominek dzieciatku- lancuszek z medalikiem, kolczyki, jakis swiety obraz, cokolwiek tylko nie pieniadze. Ale jak juz pisalam- Twoja decyzja.

Oczywiście, że będzie mi przykro.Teraz już jest. Postaram się wytłumaczyć mojemu partnerowi moje stanowisko raz jeszcze. Mam nadzieję, że jak będę drążyć temat, on dojrzy w końcu, że problemem nie jestem ja i że w ogóle jest problem. Chciałabym, aby wraz ze mną poszedł tylko do kościoła a tym samym dał wyraźny sygnał, że nie zgadza się z brakiem szacunku wobec mojej osoby. Nie zmuszę go do tego, a wiem, że postawiony w takiej sytuacji, zrobi to dla mnie. On musi dostrzec skalę problemu. Jestem prawie pewna, że nie chce. Nie nie widzi, tylko nie chce.

Nie jest moim zamiarem "wkupianie się" w rodzinę partnera. Nie mogę nikogo zmusić do polubienia mnie. To nie o to chodzi. Potrafię żyć ze świadomością bycia dla tych osób hmmm... koniecznością. Przestaje mi zależeć na jakichkolwiek stosunkach z nimi. Moje dziecko jednak ma prawo znać babcię a partner- prawo do kontaktów z matką i rodzeństwem. Nie jest maminsynkiem. Kocha swoją rodzinę, tak jak ja kocham swoją.


Żyworódko, dziękuję za miłe słowa. Dokładnie dlatego, że obawiam się stresu na moim ślubie, zrodził się pomysł zaślubin w tajemnicy. Chyba nie do końca jest to trafiony pomysł? Miałabym wyrzuty sumienia, że moich rodziców nie było w tak ważnym dniu przy nas. A i im byłoby przykro.

Musimy popracować nad tym, żeby moje uczucia były bardziej respektowane. Temat jest dla nas niezwykle trudny. Ciężko na to wszystko spojrzeć obiektywnie, ale staram się zachować rozsądek i godność. Choć nie obejdzie się bez przynajmniej jednej filiżanki melisy i długiej kąpieli.

9

Odp: Iść czy nie?

Ewika, przecież autorka napisała, że da upominek, a nie pieniądze. hmm
Z partnerem też porozmawia.

kamyczek82 napisał/a:

(...)Z moim partnerem muszę jeszcze raz porozmawiać. Kocham go i chcę dla niego jak najlepiej, ale nie moim kosztem. Nie będę go zmuszać, żeby solidarnie ze mną nie poszedł, ani nie będę stawiać ultimatum. Upominek (nie pieniądze) na pewno prześlę niezależnie od decyzji mojego partnera. (...)

Kamyczku, podjęłaś bardzo mądrą decyzję, aby to on podjął DECYZJĘ, czy pójdzie bez Ciebie na przyjęcie.
To będzie dla Ciebie dowód, a dla niego sprawdzian, w jakiej hierarchii rodzinnej się znajdujesz, przed, czy też na jej końcu......

Oby nie poszedł......tego Ci życzę, z całego serca.
Napisz. smile

10

Odp: Iść czy nie?
żyworódka napisał/a:

Ewika, przecież autorka napisała, że da upominek, a nie pieniądze. hmm
Z partnerem też porozmawia.

Mialam zamiar napisac, ze ja ROWNIEZ dalabym jakis upominek . Po prostu maly blad w zdaniu, a nie niedoczytanie.

11

Odp: Iść czy nie?

Kamyczku miło poczytac osobę taktowną, wiedzącą jak się zachowac pomimo niemiłej atmosfery jaka się wytworzyła w związku z tą uroczystością.
W całej rozciągłości zgadzam się z Żyworódką. Od siebie dodam, że mężczyźni bywają całkowitymi ignorantami jeśli chodzi o maniery, savoir vivre. Narzeczony prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z uchybień rodziny oraz jego samego.

Również czekam na wynik. Jeśli uda się na przyjęcie sam i będzie jeszcze zdziwiony, że za nim nie biegniesz - sama wiesz co to oznacza.

12

Odp: Iść czy nie?
chaber05 napisał/a:

...Jeśli uda się na przyjęcie sam i będzie jeszcze zdziwiony, że za nim nie biegniesz - sama wiesz co to oznacza.

Wiem, ale nie jestem jeszcze pewna co z tą wiedzą miałabym zrobić. W głowie buduję najróżniejsze scenariusze. Tego najgorszego dla mnie nie chcę przemyśleć. Nie chcę póki nie muszę.
Oprócz tego scenariusza, obawiam się, że moje wyjście z kościoła może zostać zauważone, ja sama napadnięta niewygodnymi pytaniami, zmuszona do tłumaczenia się a rezultatem będzie odwrócenie kota ogonem i obwinianie mnie o robienie sensacji i co gorsza o zepsucie chrzcin.

Rodzina mojego partnera nie zdaje sobie sprawy jak bardzo przeżywam tą sytuację. Postaram się, żeby tak zostało. Muszą jednak wiedzieć, że jest mi niezmiernie przykro i że zachowują się bardzo brzydko. Ranią nie tylko mnie, ale mojego partnera. Szczególnie rodzice dziecka (w tej konkretnej sytuacji). Nie jestem jednak jeszcze gotowa na to, by powiedzieć im o tym.

13

Odp: Iść czy nie?

Dlatego całym sercem byłam za tym, żeby i u synów na uczelni ( inni już na to wpadli) wprowadzono zajęcia z kindersztuby.
Kadra uczelniana narzekała na kulturę żaków, zwłaszcza mężczyzn.

Teraz widzę jak bardzo przydałyby się takie zajęcia wszystkim. Już nikt nie mógłby powiedziec: nie wiedziałem, nie zdawałem sobie sprawy, bądź tak jak twój narzeczony - przesadzasz ( a swoją drogą, jest to częsta riposta mężczyzn, którzy nie chcą widziec wad rodziny).

14

Odp: Iść czy nie?

Zgadzam się- przepracowani rodzice, zmiana priorytetów, szkoły jako placówki wychowawcze a nie dydaktyczne... niestety taki mamy system, który generuje znieczulonych i wyrachowanych młodych ludzi, którzy pozostawieni sami sobie, bez wpojonych od małego wzorców, stosują prawo dżungli. Nie uważam natomiast, że kindersztuba wprowadzona dopiero w wieku studenckim cokolwiek mogłaby zmienić albo zmieniłaby niewiele.
Sądzę, że to rodzice powinni już kilkuletniemu dziecku zacząć wpajać dobre zachowanie na zasadzie przykładu dawanego przez nich samych lub tłumaczeniu na przykładach z życia odnosząc się również do empatii malucha a szkoła powinna tę naukę tylko wspomagać i wzmacniać pozytywnie.

Wracając do mojego tematu i odnosząc się do wypowiedzi chaber05 mój partner jest DDA i na pewno rzutuje to na nasze relacje.

15

Odp: Iść czy nie?

Kamyczku, lepiej późno niż wcale, ale masz rację, rodzice kwestię dobrego wychowania zaniedbują.

Co do narzeczonego, czy on będzie DDA czy nie, to każde dziecko broni wizerunku rodziców, wybiela.
Natomiast bycie dzieckiem alkoholików może, a nawet będzie rzutowac na wasze pożycie. Jesteś w tym zorientowana, więc nie dziwię się twoim obawom. Skoro zamierzasz swoje życie związac z tym konkretnym człowiekiem, powinnaś jednak zdobyc się na szczerosc. Ja bym nie liczyła na jego domyślnosc.

16 Ostatnio edytowany przez kamyczek82 (2014-06-04 12:57:48)

Odp: Iść czy nie?

Niestety mój partner nie rozumie problemu. Stwierdził, że przecież w tej informacji przesłanej poprzez smartfona, w grupie rodzinnej, napisane jest "wszystkich" (zapraszamy wszystkich). Nie bierze pod uwagę, że ja nie mam smartfona, że nie widziałam tej wiadomości i w moim mniemaniu, tym samym nie otrzymałam zaproszenia.
Przecież nie jestem w "grupie rodzinnej", mam zwykły telefon! Uważa, że dramatyzuje i "znowu wymyślam" oraz że wciąż "mam problemy".
Zakończyło się na tym, że ja się zacięłam, bo nie wiedziałam już co mam mówić, a on jest na mnie zły za "wymyślanie sztucznych problemów".
Cały czas mam na uwadze, że to jednak jego rodzina i tym go tłumaczę.
Zdania nie zmienię- pójdę tylko do kościoła i wręczę drobny upominek maluchowi.

17

Odp: Iść czy nie?

Tak jak pisała Chabersmile, mężczyźni są gruboskórni,...... w większości, bo np. mąż mojej kuzynki, gdy się dowiedział, że sąsiad wyraził się o jego synowej "ma grube nogi", to miał z nim na pieńku. Były też i inne zdarzenia, w których stawał w obronie swoich kobiet, a na co by inni, ci gruboskórni nawet nie zwrócili uwagi.

Kamyczku, czytałam inne Twoje wątki i tak myślę, że najwyższy czas, aby Twój partner zaczął myśleć o Tobie i dziecku, jako o najbliższych mu osobach i w odpowiedniej hierarchii ważności Was postawił.
Jak dotąd, to zmienił się na tyle, że zabezpiecza Wasz byt materialny, a jego zachowanie nie zagraża Twojemu zdrowiu/życiu.
Może w końcu też pojmie istotę niewłaściwych zachowań swojej rodziny.....oby.

Jeżeli uważasz, że decyzja, którą podjęłaś w związku z chrzcinami jest TĄ właściwą, to tak zrób.

18

Odp: Iść czy nie?

Ręce mi opadły. Na tej rangi uroczystosc, zaproszenia przez smartfon? Na grilla tak, ale nie na chrzciny.

Nie dramatyzujesz i nie wymyślasz. Rodzina narzeczonego popełnia duży nietakt wobec ciebie. Skoro teraz potrafią takie numery odwalac, co będzie później?

19 Ostatnio edytowany przez kamyczek82 (2014-06-04 21:41:03)

Odp: Iść czy nie?

Dziękuję za Waszą uwagę i wsparcie dobrym słowem.
Powolutku budujemy nasze życie jakby od nowa. Jest o niebo lepiej niż jeszcze 2 lata temu, ale jest to za krótki okres, aby cokolwiek wyrokować.
Mój partner zamknął się przede mną i do tej pory udało nam się otworzyć te grube drzwi na 3/4 szerokości. Przynajmniej tak mi się wydaje. Cieszę się z każdego dnia. Myślę, że najgorsze mamy za sobą i zaczynam wierzyć, że odzyskałam go. Tym bardziej, że dla odmiany, to on mówi o legalizacji naszego związku. Ubezpieczył mnie, ustanowił jego spadkobierczynią, ustanowił współwłasność m. in., na mieszkaniu, zabezpieczył moją przyszłość specjalnie skonstruowaną umową notarialną a przede wszystkim znów słyszę "kocham Cię", czuję, że mam wsparcie. Może nie we wszystkim, ale jeszcze niedawno zastanawiałam się nad uwolnieniem go od siebie. Nie widziałam naszej przyszłości. Byłam sama. Rozpisałam się, przepraszam.

Nie chcę naciskać, ale nie pozwolę sobą pomiatać jego rodzinie. Jeśli oni nie widzą nic złego w takiej formie zaproszenia na chrzest, pozwólcie, że pozostawię to bez komentarza.
Faktem jest, że ja nie zostałam zaproszona na chrzciny dziecka brata mojego partnera, partnera z którym jestem kilkanaście lat.

20

Odp: Iść czy nie?
chaber05 napisał/a:

Ręce mi opadły. Na tej rangi uroczystosc, zaproszenia przez smartfon? Na grilla tak, ale nie na chrzciny.

Nie dramatyzujesz i nie wymyślasz. Rodzina narzeczonego popełnia duży nietakt wobec ciebie. Skoro teraz potrafią takie numery odwalac, co będzie później?

Chaber, mnie tez to mocno zdziwilo. Na takie uroczystosci zazwyczaj dostaje sie zaproszenia, w eleganckiej formie. A nie na smartfona. W sumie, chyba poczulabym sie urazona nawet wtedy, gdybym dostala zawiadomienie (bo zaproszeniem tego nazwac nie mozna) na telefon. I jeszcze raz podkresle- Twoj partner powinien wykazac sie honorem, ale i lojalnoscia wobec Ciebie. Przede wszystkim.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026