Jestem załamana. jesteśmy małżeństwem a w sumie od 2tyg nie mieszkamy razem.maż chciał separacji bo to ja byłam zazdrosna, zawsze jak się kłóciliśmy to mówiłam ze chce się rozstać .mi było ciężko gdy wyprowadziłam się z rodzinnego miasta o 30km dalej przyszły na swiat bliźniaki jeszcze nie byliśmy małżeństwem było ciężko ale było dobrze.nie lubiałam tego miasta bo byłam sama z bliźniakami nikt nie pomagał oprócz meza.maż wyjezdzał na turnirje i delegacje i tak jest do tej pory.no i były sprzeczki kłotnie i narzekania.za 3lata pojawił się jeszcze jeden synek i maz powiedział to jest nadzieja na lepsze jutro.prosił bym poszła na terapie bałam się a za każdym jego wyjazdem na turniej (wiem jak jest bo jezdzilam, ale nie każdy facet musi zdradzić)jest bardzo przystojnym facetem a ja bardzo zazdrosna.on obecnie powiedział ze wszystko w nim się wypaliło bo nie jestem ta samą ania bo slub wzielismy 5.09.2009 roki mowi ze po slubie się popsuło.wszystko narastało bo on wyjezdzał na turnieje ja zazdrosna z trójką dzieci dzieci często chorowały akurat jak wyjezdzał.no i teraz powiedział ze szuka starej usmiechnietej ani bo ta ania teraz nie uśmiecha się nie miała na nic czasu tylko praca dzieci dom zero zainteresowań-taka kura domowa zazdrosna narzekajaca.ja próbuje się zmieniac chodze na terapie biegam odnajduje się powolutku, ale najbardziej rozwala mnie to ze gdy zabiera dzieci do przedszkola wiezie te 30km to jest masakra albo jak ich przywozi bo zostają na trzy dni np.a jak zabrał trójke to masakra.narazie mieszkam u mamy mama pomaga wspiera ale jest przy tym tak nerwowa ze do mojego meza nie odzywa się tylko z dziecmi.mam możliwość wyprowadzenia się do kumpeli mieszkania obok w klatce może to pomoze abym nie zyła dodatkowo w stresie bo tez mama go wprowadza.i jak ma być lepiej gdy mój mowi ze nie jest chciany w tym domu. tak jak byliśmy razem ze mleko się rozlało.mowi ze szansa jest tylko we mnie ze ma wrócic usmiechnieta z zainteresowaniami ania. jest ciężko to dopiero 2 tyg chodze na basen sama i z dziecmi, biegam ale to zapomnienie na godzine .mysle co powiedział jak się spotykamy ze teraz lepiej gdy jestem niemiła bo jak jestem miła to wszystko mu się przypomina.mysle ze może trochę udaje twardziela wczoraj jak z nim rozmawiałam to rece mu się trzęsły łapał się za serce a jak wychodził to najmniejszy synek płakał i wołał tata to miał łzy w oczach.wiem ze przegięłam ale nie chce mi się wierzyc ze chce to przekreślić wszystko dał 2miesiace.
Podobne tematy
Czemu zawsze po ślubie się coś psuje...
Moim zdaniem potrzebujecie trochę czasu by ochłonąć od siebie oboje. Spotkajcie się potem na jakimś neutralnym gruncie np. na kawę i na spokojnie porozmawiajcie. Być może z czasem uda się to wszystko naprawić.
Jak u Ciebie wyglądała ta zazdrość?
3 2014-05-16 13:21:27 Ostatnio edytowany przez zupaania (2014-05-16 13:30:38)
okropna zazdrość może podchodząca pod chorobliwą .chodze na terapie .my mamy 3 dzieci a one tak bardzo cierpią za każdym razem jak wychodzą to płaczą.Jest jedyną miłością mojego życia.Wiem ze nawaliłam samotność w tej miejscowości jego wyjazdy zero znajomych.
Uważam, że da się to wszystko naprawić, tylko na to potrzebujecie czasu. Możesz go zapytać czy miałby ochotę z Tobą porozmawiać za jakiś czas.
Sama wiesz co jest powodem kłopotów w waszym małźeństwem więc przy wsparciu terapeuty i pracą nad sobą sprawa jest do ogarnięcia.
Są kobiety tak zdominowane przez swoich męźów źe te nawet nie pomyślą o tym aby iść np na basen czy kosmetyczki .A twój mąź chce abyś była szczęśliwa,uśmiechnięta.
Masz z nim troje dzieci - więc między wami musi być "ogień" skoro mimo "kłopotów z bliźniakami " zapomniałaś się i zaszłaś w kolejną ciąźe.
Wiesz sama byłam męźatką,mam jednego syna.Kiedyś brałam leki i zatrzymał mi się okres,myślam źe jestem w ciąźy.Ale była wojna - usłyszaĺam źe on nie będzie sobie flaków wyprówał .I wiesz było po wszystkim.
Twój mąź w chwili narodzin trzeciego dziecka miał nadzieje na zmiany na lepsze .
Teraz chyba nie masz dowodów na to źe twój męźczyzna zachowuje się na wyjazdach i tych turniejach jak jego koledzy?.Wszystko siedzi w twojej głowie a nad tym moźna zapanować.Nawet jeśli doszłoby do jakieś zdrady to zajmiesz się tą sprawą po zdradzie.A teraz daj sobie na wstrzymanie.Nie moźesz być dzieckiem masz troje dzieci dla których musisz być silna.Co powiedziałabyś swoim dorosłym juź dzieciom za kilka lat - "wasz ojciec mnie zdradzał ,w mojej wyobraźni!!!.I dlatego nie mogłam źyć z waszym ojcem."
Ciesz się tym co masz ,doceń to!
A jeśli w Twojm mózgu zaczną się kotłować dobrze znane Ci myśli,przełącz go na inną zwtotnicę.
Nad myślami moźemy zapanować,oszacować na ile są bzdurne itp.I oczywiście praca nad poczuciem własnej wartości.Zresztą mąź sam Ci mówi :
"Niech wróci moja uśmiechnięta Ania"
Tylko tyle!!! Nie wysyła Cię na zabiegi upiększające,prostowanie zmarszczek itp
Nie wyzywa od pasztetów ,strachów na wróble czy beznadziejnych dup...
Wiadomo źe źycie jest jakie jest,źe opieka na dziećmi wymaga tyle trudu ale e tym wszysykim moźna znaleść pozytywne strony.
Chyba Twój mąź jest pogodnym człowiekiem lubi się śmiać.Ty teź kiedyś musiałaś taka być tylko zapniałaś o tym.
Ciebie zabiła monotonia zycia, opieka nad dziecmi, zatracilas sie w tym wszystkim a wszystkie mysli przelałas na zazdrosc o meza.Musisz z sobą dojsc o ladu a wtedy najpewniej ulozy sie wszystko.Nikt by nie wytrzymal z wiecznie narzekającą i nieszczesliwą osobą.Mam nadzieje, ze terapia Ci pomoze.
wczoraj ogłosił ze rozwod po 3tyg.nie chce dac nic ani szansy ani nic.gdy zabrał kluz od domu to czułam ze jest cos nie tak.a terapeuta powiedział sama nie naprawisz tego potrzeba maz tez powinien a on nie chce nic.ze zabilam w nim miłość
macie trójkę dzieci, jest o co zawalczyć
może tatusiowi, też by zależało, powinno...
spróbuj na spokojnie porozmawiać jeżeli to możliwe, może masz kogoś, kto ciebie wesprze, porozmawia z twoim mężem
Nie Ty tylko jego nowa miłość. Ty go tylko do tego popchnęłaś.
Sama małźeństwa nie naprawisz - ale czasem jeden z partnerów zaczyna zmianę od siebie a drugi widząc te zmiany teź postanawia zmienić siebie.
Nie załamuj rąk - mało który facet godzi się iść na terapie.Problemem jest twoja zazdrosć i niskie poczucie wartości - nad tym musisz pracować.
Chyba nie spotykasz się z terapeutą w nadziej na zlikwidowanie wszystkich pięknych pań które twój mąź mija na ulicy:-! ?