Witam.
Pisze tutaj, poniewaz chce, aby ktos zupelnie obcy spojrzal na moj problem z boku i doradzil co najlepiej zrobic.
Sprawa wyglada tak. Mam 21 lat, mieszkam obecnie ze swoim narzeczonym (a niedlugo z mezem) w UK. Niedawno okazalo sie, ze jestem w ciazy (4 tydzien). I tu zaczyna sie problem. Polega on na tym, ze nie mozemy dojsc do porozumienia gdzie zamieszkamy po porodzie. W UK moj narzeczony pracuje na kontrakcie, ja niestety tylko przez agencje pracy, wynajmujemy dom razem z siostra P i jej rodzina. Wszystko pieknie, ale moj P ma dosc tej pracy, tego kraju, mieszka jeszcze tutaj tylko dlatego ze rozpoczal budowe domu i chce go skonczyc. Ja zreszta tez jestem tutaj tylko ze wzgledu na niego, czuje sie tutaj jak w klatce. Ponadto mamy bardzo maly pokoik, a na wynajecie mieszkania nas nie stac. Chcielibysmy wrocic do kraju, mieszkalibysmy wtedy u mnie w domu, ale tutaj tez jest problem. Moj narzeczony musialby wtedy wyjezdzac na 8 mies w roku za granice, zeby dokonczyc budowe i utrzymac nas. W Polsce mialabym wsparcie kochajacej mamy, siostry i bliskich, czego tutaj napewno mi zabraknie. Wszyscy zadeklarowali mi pomoc i czekaja na nasza trojke z otwartymi ramionami. Sprawe komplikuje jeszcze to, ze moj ojciec jest alkoholikiem i dla mnie powrot do domu to powrot do piekla. Co zrobilybyscie na moim miejscu? Zostalybyscie w obcym kraju, bez zadnego wsparcia czy wrocilybyscie do kraju, gdzie byloby Wam duzo latwiej, ale za cene rozstania z ukochanym? Jestem calkiem rozdarta, wiem, ze co nie zrobie bedzie zle. Tylko co bedzie tym mniejszym zlem? Przepraszam za tak chaotyczna wypowiedz, ale nie moge zebrac jakos logicznie tych mysli do kupy.
Licze na powazne odpowiedzi.
Podobne tematy
Za granicą i wrocicie razem na swoje.
ja bym została za granicą,nie wyobrażam sobie rozłąki 8 miesięcznej
mój wyjeżdża tylko na 3 tygodnie a mimo to dla nas to całe wieki
Ja bym zostala za granica a pozatym dzidzius potrzebuje obydwojga rodzicow:* dacie rade z mezem napewno:)
Zostań w uk.
Wasza sytuacja w Polsce nie wygląda zbyt ciekawie, tutaj bedzie ci łatwiej z dzidziusiem.
Ja mieszkam w uk już 6lat, rodziłam tutaj dziecko, znam realia.
Pytaj o co chcesz, postaram się odpowiedzieć.
Mieszkanie możecie wynająć i jak urodzi się dziecko postarać się o dofinansowanie do wynajmu.
zostan z męzem, razem wrócicie do kraju za jakiś czas
Jak najdluzej zostalabym w UK. Bedziesz miala lepsze zabezpieczenie spoleczne. Maz ma kontrakt moze sie rozladac za nowym. Ty tez powinnas bardziej sie integrowac. Dziecko dostanie kapital jezykowy. Po paru latach mozecie podjac decyzje czy wracac. Rozlaka nie jest najlepszym rozwiazaniem dla wszystkich.
Sama Sobie odpowiedzialaś powrót do piekła . Zostań przy mężu .
Dziekuje Kobietki
Macie racje, a raczej mialyscie, bo sprawa sie jeszcze bardziej skomplikowala i postanowilam jak najszybciej wrocic do Polski. Niestety sama ![]()
Dlaczego???
Może jeszcze raz to przemyśl...Twój ojciec jest alkoholikiem, mówisz, że powrót do domu to powrót do piekła...A co z twoim dzieckiem? Chcesz żeby wzrastało w takim otoczeniu???
11 2014-05-14 10:58:12 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-05-14 11:00:15)
Zeby zdecydować się na zamieszkanie za granicą trzeba pewnego hartu ducha i chęci - bez tego nawet Lazurowe Wybrzeże stanie się nie do wytrzymania.
Oczywiście, że lepiej jest urodzić w UK, bo tu jest o niebo lepszy socjal, ale nie da się złapać dwóch srok za ogon - jeżeli oszczędzaçie na wszystkim czym się da to nic dziwnego, że się wam tu nie podoba. Nikomu by się nie podobało życie w skrajnie biednych warunkach. (Zwłaszcza jeżeli to Londyn, mam nadzieję, że nie).
Pytanie tylko co zrobicie po powrocie do Polski? Bedziecie żyć z zasiłku?
Z tym socjalem to bym tez tak nie przesadzała...wiadomo, że lepiej jak w Pl ale trzeba pracować, żeby sie utrzymać i normalnie żyć, nie ma nic za darmo.
W przypadku autorki wątku chodzi mi o wybranie mniejszego zła. W UK jednak coś tam mają - choćby pracę, a w Polsce co - bieda z nędzą plus ojciec alkoholik w domu...
O jakim zasiłku w Polsce mówisz?? O tym 60 zł miesięcznie na dziecko??
Zdecydowanie lepiej zostać w UK. Wiem, że można czegoś nie lubić, ale skoro pojawi się dziecko, to trzeba myśleć o nim i o zapewnieniu mu w przyszłości warunków do życia i dobrego rozwoju. Czyli zostać tam, gdzie warunki są lepsze
Nie żyjemy biednie, pod względem finansowym akurat nie jest źle. Wystarczy nam i na różne zachcianki i jeszcze coś z tego odłożymy (mieszkam 30 min od Oxfordu). Narzeczonemu się nie podoba, ponieważ ma stresującą pracę, nie zmieni jej bo to zbyt ryzykowne tym bardziej, że ma budowę na głowie. A ja czuje się tu samotna, jestem bardzo związana z moją rodziną (oczywiści z wyjątkiem ojca) i bardzo tęsknie. Poza tym ze względu na pracę mijamy się z narzeczonym, z domownikami ciężko mi sie porozumieć i nie mam praktycznie nikogo poza nimi. A postanowiłam wrócić, bo narzeczony jest tak wystraszony faktem, że pojawiło się dziecko, że wspomina o aborcji lub rozstaniu. Traktuje mnie teraz jak powietrze, jakbym nie istniała. Mam przez to strasznego doła, nie mogę tu już wytrzymać psychicznie. Wiem, że muszę mu dać jeszcze troche czasu, ale dla mnie to już teraz jest nie do wytrzymania. Gdy chce rozmawiać udaje, że nie słyszy, ucieka, ignoruje mnie. Aa i jestem w 7 tc, nie wiem skąd mi się to 4 wzięło.