Nie wiem od czego zacząć.. Chyba od tego, że kiedyś zakochałam się bez pamięci w J. Niestety była to miłość platoniczna, gdyż osobnik okazał się zajęty. Że mam swoje zasady postanowiłam poświecić swoją miłość dla jego szczęścia, bo wiedziałam że jest szczęśliwy ze swoją narzeczoną. Dodatkowo po pewnym czasie J. wyjechał do pracy do Anglii. Pomyślałam, że może to dobrze- nie będę go widzieć, zapomnę, ułożę sobie życie z kimś innym. Niestety bardzo mnie bolało, że nie mogę chociaż go spotkać. Z czasem faktycznie było mi coraz łatwiej. Nauczyłam się jakoś normalnie żyć. Ale w życiu prywatnym nie układało mi się. Żaden facet nie był dla mnie atrakcyjny.
Pana M. spotkałam rok temu. Coś między nami zaiskrzyło, szybko staliśmy się parą. M. Wszyscy dookoła mówią nam, że świetna z nas para, pięknie razem wyglądamy itp. Początkowo było idealnie, dużo rozmawialiśmy, spędzaliśmy czasu. Niestety wszystko zmieniło się, gdy przez przypadek na ulicy zobaczyłam J. to był dosłownie ułamek sekundy, a dawne uczucie ożyło. Czuję się zagubiona. Chciałabym prowadzić normalne, spokojne życie, ale w tym momencie nie mogę. M. jest dla mnie bardzo dobry, ale po spotkaniu z J. ciągle myślę o tamtym. Właściwie to już zmuszam się nawet do pocałunków z J. Z drugiej strony boję się zerwać, bo jestem pierwszą dziewczyną J. on kiedyś powiedział, że jeśli z nim nie będę to on już nigdy nie ułoży sobie z nikim życia. Wiem, ze tak może być, bo M. Jest bardzo nieśmiały, właściwie to taki typ aspołeczny. Już sama nie wiem co mam robić. Mój rozum mówi, że to głupie tak kogoś kochać, ale ja chyba przegrałam swoje życie. Nie mogą być ze swoja najważniejszą życiową miłością... Mam wyżuty sumienia w stosunku do M. Czuję się w środku strasznie rozdarta.

