netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Brak uczucia w związku

9 odpowiedzi11 802 wyświetleniazałożony przez tulipanna12, 27.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak uczucia w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez tulipanna12 (2014-04-27 20:12:51)

Temat: Brak uczucia w związku

Witam, potrzebuję Waszej pomocy i opinii.
Mam 29 lat, jestem zaręczona. Swojego narzeczonego poznałam 4 lata temu.

Żeby przedstawić lepiej całą sytuację cofnę się troszkę w czasie do tego momentu. Byłam wówczas kilka miesięcy po zakończeniu poprzedniego związku. W poprzednim facecie byłam niesamowicie zakochana, to ja byłam osobą "uganiającą się" za nim, co nie przeszkodziło mu w zostawieniu mnie po kilku latach bez słowa wyjaśnienia.
Pamiętam, że wówczas nie szukałam związku. Trochę przypadkiem poznałam obecnego narzeczonego, który zaczął się do mnie zalecać. Chcąc postępować uczciwie uprzedziłam go, że nie chcę się z nikim wiązać.

Mijały kolejne miesiące, ale on nie odpuszczał. Ciągle o mnie zabiegał, robił niespodzianki, pomagał w obowiązkach itd. Obserwując jego zachowanie w końcu uległam - z jednej strony jego zachowanie mile łechtało moje ego (a nigdy nie miałam zbyt dużego powodzenia u płci przeciwnej), a z drugiej strony po prostu zaczęłam doceniać jego zaangażowanie, odpowiedzialność i troskliwość.
Tak, zostaliśmy parą.
Nie, nie było motyli w brzuchu.
Już wtedy zastanawiałam się dlaczego. Tłumaczyłam to sobie na wiele sposobów. Przede wszystkim uzasadniałam taki stan zranieniem przez poprzedniego chłopaka i moimi problemami w domu - osoba bardzo mi bliska walczyła z rakiem. W końcu dałam sobie spokój z takimi rozważaniami, stwierdziłam, że mam ważniejsze rzeczy na głowie, a "co ma być to będzie".

Mijały kolejne miesiące razem. On był dla mnie oparciem w trudnych chwilach, znosił moje wahania nastroju, na poprawę humoru czasem przynosił kwiaty bez okazji. Ja byłam bez reszty zaangażowana w próbę ratowania osoby chorej na nowotwór i to przesłaniało mi świat. Byłam wyczerpana fizycznie i emocjonalnie. Nasze spotkania były po prostu kolejnym punkcie w moim kalendarzu, nie wywoływały wielkich uczuć.
Raczej nie wychodziliśmy z domu, spędzaliśmy czas oglądając filmy. Raz na jakiś czas wymusiłam wyjście do kina albo teatru.
Nie spotykaliśmy się z nikim (chyba że była jakaś okazja typu urodziny/parapetówka/wesele). Jego znajomi zaakceptowali mnie, ale bez chęci zacieśniania więzi. Bardzo to przeżyłam, bo liczyłam, że stworzymy paczkę. Tymczasem na nielicznych spotkaniach miałam wrażenie, że jestem tylko dodatkiem do niego. On też nie zapałał ogromną sympatią do moich przyjaciółek i ich facetów.
On nigdy wiele nie mówił, to ja zawsze opowiadałam o swoich problemach albo wypytywałam co u niego.
Seks był, kiedy ja chciałam. On nie inicjował zbliżeń.

Potem bliska mi osoba zmarła, a ja poczułam, że życie straciło sens. Po dwóch miesiącach on się oświadczył. Niby miał pierścionek wcześniej, ale zastanawiam się czy nie zrobił tego z litości. Przyjęłam oświadczyny. Czemu? Bo wiem, że on jest dobrym i odpowiedzialnym człowiekiem, wiem, że będzie wspaniałym ojcem. No i chyba chciałam poczuć, że coś w moim życiu będzie na zawsze (słabe, wiem).

Po roku od oświadczyn zaczęłam postrzegać wszystko w innym świetle.
Nasz związek określiłabym jednym słowem - nuda. Nigdzie nie wychodzimy, z nikim się nie spotykamy, nie rozmawiamy o niczym istotnym. Chyba zawsze tak było, tyle tylko, że teraz mi to zaczęło przeszkadzać.
Kiedy staram się porozmawiać na jakiś głębszy temat on tylko słucha. Pewnego dnia na próbę przestałam się odzywać - milczeliśmy kilka godzin. Spytał co się stało, kiedy wytłumaczyłam mu, że na codzień boli mnie to, że prowadzę monolog, on stwierdził tylko, że zawsze był małomówny.
Któregoś dnia chciałam pójść do kina - usłyszałam, że szkoda pieniędzy. Zaproponowałam wyjście ze znajomymi - nigdy nie wyszło.
Do tego mam wrażenie, że jego zainteresowanie mną wygasło.
Nie tylko nie ma już tego zabiegania o mnie i moją uwagę, ale już nawet nie pamiętam kiedy się do mnie uśmiechał. To boli, bo wiem jaki radosny był kiedyś ze mną. Teraz jest taki kiedy spędza czas z kumplami.
Z seksem też jest nienajlepiej - gdy dochodzi do zbliżenia wszystko jest mechaniczne, a ja czasem czuję się jak słaba gwiazda słabego pornosa. Słaba gwiazda, bo wydaje mi się, że go nie podniecam (nadal wszystko dzieje się z mojej inicjatywy). Słabego pornosa, bo on nie ma czasu na czułość.

Jestem zła na siebie. Z jednej strony chcę, żeby nasz związek był inny, wymagam zaangażowania, zmiany zachowań, które kiedyś akceptowałam. A z drugiej strony jestem sfrustrowana, bo mimo upływu czasu nie poczułam tej wielkiej, obezwładniającej miłości, o której marzyłam kiedyś. Nie wiem czy to wynik tego, że nie trafiłam na właściwą osobę czy mojej depresji (od dłuższego czasu mam poczucie braku sensu życia, pracy, nie odczuwam wielkich emocji, czuję że stoję z boku i obserwuję wszystko, ale nie do końca w tym uczestniczę).

Czuję się winna rozpoczęcia tego związku, przyjęcia oświadczyn mimo braku ogromnego uczucia. Mam wrażenie, że wszystko poszło źle przeze mnie. I teraz nie wiem jak się z tego wyplątać...
Czy warto ciągnąć taki związek wierząc, że miłość przyjdzie wraz ze zmianami naszych zachowań? Czy warto ciągnąć związek z człowiekiem, którego szanuję, ale nie kocham?
A może za dużo wymagam? Może większość związków nie jest poprzedzonych wielkim zauroczeniem? Może w większości związków nie prowadzi się długich rozmów o problemach egzystencjalnych, nie dyskutuje o literaturze i nie dzieli się wspólnej pasji?

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-27 20:34:17)

Odp: Brak uczucia w związku

Motylki od razu pokazują, że ludzie pasują do siebie wyglądem, może zachowaniem (mowa ciała).
Z czasem mogą się pojawić, gdy ludzie sie poznają i zauważają jak są dla siebie stworzeni.
Tak samo jak mogą ulecieć, gdy wygląd przestanie mieć znaczenie, a bardziej przydałoby się dopasowanie poglądami, stylem życia.
Różne są związki. Widocznie nie tego oczekujesz, a on też nie pokazując pożądania jakby nie zacheca Cię do wykrzesania tego samego.

3

Odp: Brak uczucia w związku

Jeżeli nie kochasz narzeczonego to go zostaw. Po co się męczyć z kimś do śmierci kogo nawet nie kochasz...

4

Odp: Brak uczucia w związku

Po co ciągniesz ten związek skoro nie przynosi Ci on jakiejkolwiek satysfakcji, nie spełnia oczekiwań.
Zostaniecie małżeństwem, zajdziesz w ciąże, bo to przecież wspaniały materiał na ojca, a za 5 lat napiszesz na forum, temat "zakochałam się w koledze, jestem mężatką z dwójką dzieci". Takich tematów Ci u nas dostatek.

5 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-28 09:27:27)

Odp: Brak uczucia w związku

Rozstalabym sie a na pewno nie brałabym ślubu.Wynika z twojego opisu, ze twoj facet praktycznie nic z siebie nie daje a ty zwiazałas sie z nim aby sobie zaleczyc rany po poprzednim zwiazku.pewne kwestie mozna zaakceptowac, malomownosc czy tez niesmialosc ale ten brak zainteresowania/poządania by mnie osobiscie przerósl,co to za zwiazek,w ktorym ty o wszystkim decydujesz, mowisz,zaczynasz, inicjujesz?

6

Odp: Brak uczucia w związku

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za odpowiedzi. Są one dla mnie naprawdę cenną wskazówką, tym bardziej, że w moim otoczeniu wszyscy twierdzą, że ?wymyślam?.  Sama zaczęłam się już zastanawiać czy nie przesadzam. Tym bardziej, że w związkach, które mam okazję obserwować jest podobnie ? kobiety podejmują decyzje w każdej dziedzinie (nawet w sprawach łóżkowych), a rozmowy między partnerami sprowadzają się do wskazania, co kupić jutro na obiad. Cieszę się, że chociaż tu są osoby, które stworzyły inne związki i mają do wszystkiego inne podejście.

MamaNalijki - ja też miałam z tym ogromne trudności, próbowałam mu wytłumaczyć, że w pewnych kwestiach nie chcę podejmować decyzji i chciałabym, żeby to on przejął inicjatywę w łóżku. Niby kiwał głową ze zrozumieniem, ale jakoś nic się nie zmieniło. Kiedy ja coś  zaproponuję on zawsze jest chętny, nie ma żadnych "technicznych" problemów, ale nie zmienia to faktu, że nie czuję się pożądana. Mając nadzieję na zainicjowanie przez niego jakiejkolwiek formy aktywności seksualnej raz w tygodniu chyba nie wymagam za dużo od  30letniego zdrowego faceta? (nie jestem co prawda modelką, mam mały biust, ale jestem szczupła i w miarę zadbana - no i w końcu widziały gały, co brały).

Niezależnie od wszystkich jego zachowań wydaje mi się, że problem braku miłości leży gdzieś głębiej we mnie.  Ja ogólnie stałam się oziębła uczuciowo.  Zwyczajnie nie czuję pozytywnych emocji. To nie jest tylko tak, że nie cieszą mnie kwiaty od niego, spotkanie czy wspólny wyjazd na urlop. Ta obojętność jest szersza. Tak samo jak spotkanie z nim męczy mnie np. rozmowa na kawie z przyjaciółką, nie potrafię odczuwać radości z powodu miłych gestów członków rodziny czy innych ludzi. Tak jakbym stała z boku tego wszystkiego i była kompletnie pusta.
Zastanawiam się na ile moja postawa (nie wiem czy to już depresja) wpłynęła na nasz związek. Po prostu wydaje mi się, że ja nie tylko nie kocham jego, ale w ogóle nie potrafię kochać. Myślicie, że kiedy spotkam innego mężczyznę to samo się odblokuje czy może powinnam zastanowić się nad poszukaniem gdzieś pomocy?

7 Ostatnio edytowany przez fastbird (2014-04-28 15:35:02)

Odp: Brak uczucia w związku
thepass napisał/a:

Motylki od razu pokazują, że ludzie pasują do siebie wyglądem, może zachowaniem (mowa ciała).
Z czasem mogą się pojawić, gdy ludzie sie poznają i zauważają jak są dla siebie stworzeni.
Tak samo jak mogą ulecieć, gdy wygląd przestanie mieć znaczenie, a bardziej przydałoby się dopasowanie poglądami, stylem życia.
Różne są związki. Widocznie nie tego oczekujesz, a on też nie pokazując pożądania jakby nie zacheca Cię do wykrzesania tego samego.

Gdy poznałem swoją dziewczynę i pierwszy raz się z nią całowałem, to nie miałem żadnych tam motylków, więc według ciebie to znaczy że mój związek nie ma sensy? że nie pasujemy do siebie?
Owszem! ona jest spokojniutka a jak jestem wulkanem emocji ale nam to nie przeszkadza by być ze sobą (ja się uczę od niej a ona ode mnie i na wzajem się dopełniamy).

(Motylki id razu pokazują, że ludzie pasują do siebie) Co za brednie! dopasowania się nie szuka, z czasem partner i partnerka sami się dopasowują, bo nie da się od razu dopasować do innej osoby nie znając jej.

8 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-28 17:43:11)

Odp: Brak uczucia w związku

Niech będzie, że uważasz za brednie. Poza tym motylki to domena kobiet. Nam wystarczy, "że się podoba".
Poza tym czytasz wybiórczo. Jak obie strony dostają motylków i tej dobrej energii, to znaczy że jest chemia. Chemia CIAŁ, ale niekoniecznie mózgów.

tulipanna12 może to być apatia, niekoniecznie już depresja. Możesz sobie zrobić test stopnia depresji (w internecie). Ludzie często w depresji także odrzucają te głębsze pozytywne uczucia.

Co do modelu związku, to może te kobiety tak uważają, ze ma byc i im to odpowiada? Ty nie musisz byc jak one.

9

Odp: Brak uczucia w związku

tulipanna12 witaj.
tak to z pewnością depresja zwana apatią. Wiem bo sama przez to przechodziłam kilka lat temu. Polecam ci iść do psychologa.

10

Odp: Brak uczucia w związku

Czesc. Moglabys tylko napisac, czy Twoja historia znalazla jakis koniec?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak uczucia w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026