Witam!
Mam wspaniałą dziewczynę. Jesteśmy razem od prawie dwóch miesięcy. Ona ma poważny problem, w którym chciałbym jej pomóc, lecz nie za bardzo wiem jak. Jest bardzo nieasertywna. Nie jest pewna siebie i zbyt ufna względem ludzi, czasem wobec nieodpowiednich. Po sytuacji, jaka się ostatnio wydarzyła, zrozumiałem, że potrzebuje pomocy. Dziewczyna uważa, że jestem dobrym chłopakiem, jednak moje zdanie jest inne, ponieważ nie wiem jak z nią rozmawiać o jej problemie.
Sytuacja, o której wspomniałem wydarzyła się jakiś czas temu. Mieliśmy razem udać się w podróż pociągiem, jednak z powodów osobistych musiałem zostać na miejscu jeszcze kilka dni, a ona musiała wyjechać. Odprowadziłem ją do pociągu, czule się pożegnaliśmy. Bardzo przeżyłem rozstanie, ona najwyraźniej też. Jednak podczas podróży, gdy konduktor sprawdzał bilet okazało się, że zostawiła u mnie legitymację. Nie miała pieniędzy na dopłatę. Powiedział, żeby poszukała legitymacji oraz, że zaraz wróci. Wyszła do przedziału, gdzie nie było ludzi, żeby ze mną porozmawiać i mi o tym powiedzieć. Gdy skończyła rozmawiać, przechodził obok niej konduktor. Wszedł tam, gdzie była sama. Straszył ją, że grozi jej wysoki mandat za to, że ma bilet ulgowy bez legitymacji. Dała się zastraszyć. Powiedział jej, że może uniknąć mandatu, bo ma słabość do kobiecych wdzięków. Dziewczyna była przerażona. Wypytywał ją, a ona ze strachu mówiła mu o sobie i o nas. Wspomniała, że ma chłopaka. On jednak nie reagował na jej słowa i powiedział, że niepotrzebnie znalazła sobie takiego chłopaka, że on byłby lepszy, bo chodzi na siłownię itp. Bawił się sznurkami jej bluzy, odgarniał włosy, głaskał po policzkach i szyi, które jeszcze parę godzin wcześniej całowałem. Gdy pociąg się kołysał, opierał się o nią całym ciałem. Gdy musiał wyjść mówił, żeby na niego czekała. Ze strachu się nie sprzeciwiała. Po tym jak pociąg dojechał na miejsce poprosił ją o maila, a ponieważ chciała szybko wyjść, dała mu swój adres mailowy. Chciał pocałować ją w usta, ale odsunęła głowę i pocałował ją w policzek. Wybiegła z pociągu. Powiedziała mi o tym, ponieważ wie, że może we mnie znaleźć oparcie. Pomimo tego i tak bardzo przeżyłem to, że obcy facet dotykał moją dziewczynę.
I tutaj zaczyna się mój problem. Z jednej strony rozumiem, że dziewczyna ze strachu pozwoliła się nękać, z drugiej, gdy czytam o podobnych przypadkach i o kobietach, które uciekały, krzyczały, zamykały się czy zgłaszały sprawę na policję robi mi się przykro, że moja w podobnych sytuacjach nie potrafi radzić sobie sama. Obawiam się o podobne sytuacje w przyszłości. Bardzo ją kocham i nie chcę, żeby miała przez to źle. Nie wiem jak mam jej pomóc. Najtrudniej chyba rozmawia się o oczywistych rzeczach. Nie wiem co mam jej doradzić i jak z nią rozmawiać. Nie wiem jak wytłumaczyć, że kobieta ma swoje prawa i nikt nie może ją zmuszać ani do tego by gdzieś przebywała (jak w tym przedziale w pociągu), ani do tego, że nikt nie może jej dotykać jeśli sobie tego nie życzy, nawet w sytuacjach, gdy ktoś ją szantażuje.
Serdecznie proszę was o jakieś wskazówki. Być może bardzo mi pomogą i nakierują na sposób rozmowy z dziewczyną. W tej sytuacji potrzebna mi wasza pomoc i sądzę, że jeśli mi pomożecie, to pewnie będę w stanie pomóc komuś innemu na tym forum, bo czytałem tutaj bardzo pouczające wątki.
Pozdrawiam.