Witam Drogie Forumkowiczki.
Potrzebuję się komuś wygadać, bo już sama nie wiem co robić. Jestem w 8tygodniu ciąży, a od 2 lat w małżeństwie, z mężem układa nam się różnie, on wiecznie ma do mnie o coś pretensje, wszystko zwala na mnie, że to ja jestem wszystkiemu winna, nawet temu że deszcz pada.Jestem winna całemu złu na świeci. Wcześniej jakoś to znosiłam z wielkim bólem, ale jakoś dałam radę. Ale teraz gdy już nie jestem sama już nie daję rady, martwie się w tych wszystkich kłótniach o maleństwo, by mój stres nie odbił się na nim.
Mąż wrzeszczy na mnie nawet o to, że się stresuje itd twierdzi że jak coś będzie dziecku to do mnie będzie miał żal, bo to będzie moja wina, bo ja się denerwuję. Nie patrzy kompletnie na to, że w większości to są nerwy przez Niego. Lata za swoim bratem jak jakiś pies i ma wszystko głęboko w tyłku. Najważniejszy jest jego brat i nic innego nie ma znaczenia. Mogę ja coś mówić, i powie mój szwagier to ten jest bezkonkurencyjny.
Nie jestem szczęśliwa, ale jeszcze nie umiem odejść dorastam do tego. Męczy mnie to wszystko bardzo. Do Niego nie dociera to, że teraz bardziej go potrzebuję ja, niż jego brat. Ale rywalizacji z bratem nie jestem w stanie wygrać. Zawsze byłam i pewnie będę w tym starciu na przegranej pozycji. On kompletnie nic w tym złego nie widzi, że taka jest sytuacja, jak chce na spokojnie o tym porozmawiać, to za chwilę rozpętuje się wojna.
Dobrze jest tylko wtedy kiedy jest wszystko tak jak mój mąż chce.
Zaraz pewnie wszyscy się tu rozpiszą zostaw go to cham itd. Ja to wszystko wiem, tylko jeszcze do tej decyzji dorastam.
Napisałam by wyrzucić to z siebie przed kimś, może znajdzie się ktoś w podobnej sytuacji, kto mnie rozumie i mój ból...
Pozdrawiam
Podobne tematy
Nie napiszę "RZUĆ go, bo cham" gdyż... chyba "widziały gały CO brały"...? Zatem decydując się na ślub - mniemam, że jakieś ZALETY w OWYM człowieku JEDNAK widziałaś
???
Chwała bogu ciąża to nie śmiertelna choroba, więc kiedyś "wyjdziesz" z tego
Oboje zachowujecie się dziecinnie - "po głupiemu -po mojemu..." BĄDŹ WCALE ![]()
Może TO warto zmienić?
A jakbyś tak, na przykład - DURNE ewidentnie uwagi męża spróbowała obrócić w śmiech (delikatnie je "ośmieszyć", choćby TE o twojej winie za pogodę za oknem
? Macie jakieś poczucie humoru (jeszcze) czy to już "śmiertelnie poważna" obraza na zawsze i po grób (ślub pewnie też miał być "po grób" a na długo nie starczyło...
)
I jeszcze jedno pytanie (choć życie to nie gra - ale sama traktujesz je jako okazje do przepychanek, "walkę" o to by postawić NA SWOIM):
"GRASZ w jednym teamie z mężem - czy jesteście w przeciwnych drużynach"?
Możesz i jemu zadać to pytanie...
Sprobuj sie dogadać jakoś z mezem, moze jeszcze da sie to wszystko poskładać.Jasno wyraz co ci nie pasi...albo napisz.
Staż małżeństwa to tylko dwa lata a Twój post brzmi tak jakby wasze wspólne życie wyglądało tak od samego początku. Po co w ogóle wychodziłaś za mąż, po co zaszłaś w ciąże z takim człowiekiem?
Nie wiemy jak jest, zbyt zdawkowa opowieść. Jak jesteście małżeństwem i spodziewacie się dziecka to moze warto udać sie wspólnie do psychologa?
Mamy do czynienia niestety ze znęcaniem się psychicznym, proponuję mężowi uświadomić mu to co robi a jak nie odpuści zgłosić sprawę na Policji z art. 207 KK