Witam,
Moja przygoda zaczęła się w wakacje, przed pójściem do szkoły średniej. Już wtedy poznałam chłopaka, który stał się dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu. Spotkałam go na badaniach lekarskich w przyszłej szkole. Mam problemy z astmą zaawansowaną więc w moim przypadku wizyty u lekarzy szkolnych były konieczne. On boryka się z niewyleczalną, bardzo rzadką chorobą. Mimo to od początku bardzo mi się podobał, wydawał się być szarmancki. Niestety był w stałym związku od półtora roku. Między nami coś zaiskrzyło, a że jego była już dziewczyna kiedyś bardzo źle go traktowała, biła, szybko zmienił frot, dziękując mi za taki ratunek.
Mija 9 miesięcy odkąd jesteśmy razem, więc każda z pań już wie, że jestem bardzo młodą osobą.
W ciągu tych wszystkich miesięcy On bardzo się zmienił. Przestał prawić mi komplementy i mówić czułe słówka a w zamian zaczął wywierać na mnie presje, miałam zawsze robić jak on chce. Doszło do tego, że płakałam codziennie, coraz częściej, a jego to bardzo denerwowało. Przyszedł czas, że nie mogłam się powstrzymać i z tym problemem borykam się do teraz.
W domu mam ojca pijaka, który często groził, że dostanę po mordzie jeśli się jeszcze raz odezwę, grożąc przy tym jakimiś ciężkimi przedmiotami. (zawsze lubiłam bronić swojego zdania)
Pomimo choroby mojego ukochanego i tego, że jego charakter się zmienił, mieliśmy też lepsze dni. Zaczęliśmy współżyć, po pewnym czasie zdecydowałam się na antykoncepcje w obawie przed ciążą. Niestety, przyszedł czas w którym miałam wiele na głowie, do tego dołączyły się problemy w domu i w miłości, zaczęłam zaniedbywać branie tabletek. Boję się, jednak wiem, że pierwsze co, to powinnam złapać za test ciążowy co zapewne zrobię niebawem.
Wczoraj pokłóciliśmy się i powiedział, że jeśli będę w ciąży to On przyjdzie i zabierze mi dziecko a ja nie będę miała nic do gadania i że dziecko będzie z nim, bo ja się do niczego nie nadaję.
Przed kłótnią obiecał, że spędzimy dziś razem dzień, ale nie chciał ze mną rozmawiać i mówił, że nie chce mnie i widzieć po czym napisał, że mam jednak przyjechać, a ja sama już nie wiem, czy tego chcę, czy nie. Nie wiem co powinnam zrobić, miałam kilku chłopaków, ale z żadnym nie zżyłam się tak jak z nim i żadnego nie kochałam tak jak jego. Wiem, że większość osób które by to przeczytały, wyśmiałyby mnie, że to zwykła szczenięca miłość, kiedy ja naprawdę nie potrafiłabym sobie bez niego poradzić.
Mój związek jest toksyczny. To związek z którego nie potrafię się uwolnić i związek w którym nie potrafię być.
I chociaż zawsze staram się sprawić, żeby On był szczęśliwy, ja już nie potrafię.
POMOCY!