Witam.Jestem tu nowa, jak wszyscy tu piszący mam pewien problem. A mianowicie chodzi o mojego chłopaka. Jesteśmy razem od prawie 2 lat.Nasz związek oficjalnie rozpoczął się we wrześniu 2012 roku.
Pisaliśmy ze sobą od końca maja, a na osobności zaczęliśmy się spotykać miesiąc później. Na początku wszystko było pięknie, zdarzały się jedynie małe sprzeczki. Cały problem tkwi w moich ? wybrykach ?. A mianowicie na początku czerwca na wycieczce całowałam się z pewnym chłopakiem pod wpływem alkoholu. Zdarzyło się to kilka razy w ciągu tego jednego wieczoru, do niczego więcej między nami nie doszło. Z obecnym chłopakiem ? panem X pisałam wtedy dokładnie tydzień. Powiedziałam mu o tym po jakimś czasie nie wdrążając się w szczegóły. Po miesiącu pisania byłam na 18 koleżanki, zatańczyłam tam z nieznajomym może niecałą piosenkę, wtedy z panem x spotkałam się po raz pierwszy, było strasznie romantycznie, pocałowaliśmy się. Lecz o tańcu z kim innym nie powiedziałam. Od września poszłam do nowej szkoły. Przez ten czas pisałam ze starym dobrym znajomym może kilka razy głównie o nowej szkole i co tam u nas słychać. uważałam, ze to nic złego i nie muszę nic mówić. W ciągu związku rozmawiałam z nim raz na żywo, tez o takich tematach, normalnie w grupce znajomych( powiedziałam mu o tej rozmowie ). Od początku szkoły z chłopakami wymieniłam góra dosłownie ? parę ? zdań, nic osobistego. Po 3 miesiącach naszego związku dałam panu X swoje hasło do konta na facebooku, nie usuwałam tam żadnych wiadomości. Zobaczył tam parę konwersacji ze znajomymi chłopakami, wszystko po koleżeńsku, najbardziej uderzyło go to że z chłopakiem z którym pisałam od 3 lat i był takim moim jakby przyjacielem przez pewien czas pisałam tak jak z obecnym chłopakiem( miłe wiadomości na dobranoc, uśmieszki, buziaki) , nic między nami nigdy nie było i naprawdę tylko się przyjaźniliśmy. Zabolało go także że z chłopakiem z którym się całowałam pisałam parę wiadomości, ale to na temat jakiegoś filmu. Od tamtej pory dostawał dosłownie szału na jakikolwiek kontakt z chłopakiem, kazał mi mówić o wszystkim, co ktoś do mnie powie, nawet jak zapyta o książkę w szkole. Ja znając jego reakcje po prostu kłamałam, że nikt nic do mnie nie mówił, do nikogo się nie odezwałam, że wie o wszystkim, ze z tamtym chłopakiem całowałam się tylko raz i krótką chwilę, że nie potrafię ocenić jaki mężczyzna jest przystojny. W maju kazał mi nosić bluzki zakrywające tyłek, bez dekoltu, luźniejsze spodnie, w miejsca gdzie jestem bez niego ( szkoła, wizyty u lekarza , odwiedziny rodziny itp. ). Po jakimś czasie zaczęły się ogromne kłótnie, nadal kłamałam i mówiłam, że sama nosiłam takie bluzki od początku szkoły, a prawda było to, że zaczęłam się tak ubierać od momentu gdy mi o tym powiedział. Po czasie przestałam się malować(nawet rzęsy), chodziłam tylko w kitkach. Na jakikolwiek kontakt z chłopakiem reagował okropnie, jakby cos go opętało. Przykładowo jeden chłopak , którego podejrzewaliśmy wcześniej , że pisze do mnie z nieznajomego numeru powiedział do mnie dlaczego jestem smutna, odpowiedziałam ze nie jestem i sobie poszłam. Powiedziałam to panu X, a on zaczął mnie wyzywać od najgorszych, że jestem popierdolona, że jestem suką, zaczął rzucać tym, co miał pod ręką, szarpał mną i uderzył. Inna sytuacją było to, że jechaliśmy z jego kolegą do miasta i wchodząc do samochodu powiedziałam mu pierwsza ? cześć ?, reakcja była podobna do poprzedniej. Od tego czasu bardzo dużo było właśnie takich sytuacji, za głupie życzenia dalekiemu kuzynowi zdrobniając jego imię zostałam wyzywana i uderzona. Wiem, że to jest naprawdę dla niego straszne, że nie chciał by tego, ale takie sytuacje właśnie tak na niego działają. Być może to wina tego, że przeżył w swoim życiu ciężkie chwile ( m.in. utrata bardzo bliskiej osoby). Przez ostatni miesiąc nasz związek upadał, on zaczął na mnie zlewać, na moje uwagi, przestaliśmy się tak widywać jak dawniej. Przyznam, że po tym wszystkim też go wyzwałam i potrafiłam szarpać, sporadycznie tylko ja zaczęłam to robić, ale to tylko po tym jak on to wprowadził w nasz związek. 2 tygodnie temu powiedział mi, że wie że cos przed nim ukrywam. To powiedziałam mu o wszystkim, tak jak się tego obawiałam zerwał ze mną , nawyzywał od najgorszych, bił, ciągał za włosy. Wyzywał mnie przy swojej mamie, powiedział że go zdradziłam itd. Od tego czasu spotkaliśmy się parę razy, żeby dojść do jakiegoś ładu i rozstać się w zgodzie. Raz się kłóciliśmy, innym razem było już lepiej i normalnie rozmawialiśmy. Byliśmy już na dobrej drodze, lecz wczoraj zaczął mi wpierać, że na jakiejś dyskotece gdy nie byliśmy razem bawiłam się z jakimś chłopakiem, a go skłamałam że nie. To totalne kłamstwo, bo nic takiego nie było, a on jednak uznał, że nie mam czego u niego szukać jak nadal jestem taka zakłamana i nie potrafię się przyznać.
Wiem, że powinnam mówić o wszystkim otwarcie od samego początku, to nie byłoby może takich problemów, wiem , że jestem temu winna. Ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie, że mogłabym być z innym mężczyznom. Kocham go całym sercem, nie zwracam uwagi na innym, nie obchodzą mnie i z nimi nie rozmawiam. Ubieram się tak jak tego chciał, ograniczyłam spotkania z koleżankami. Widzę się tylko w szkole z dziewczynami z klasy, przestałam zapraszać przyjaciółkę do siebie na weekendy. Nie wiem co mam jeszcze zrobić, żeby w końcu zauważył moje starania.
Wiem, że to zabrzmi zbyt banalnie, ale my naprawdę nie potrafimy bez siebie żyć. Nie możemy normalnie funkcjonować, oboje schudliśmy, ważę już 50 kg przy 169 cm wzrostu i ciągle chudnę. On zawalił ostatni rok szkoły. Wielu by powiedziało, że jaka kol wiek naprawa związku nie ma sensu, ale my naprawdę się kochamy, chyba aż za bardzo. Chciałabym zbudować to wszystko na nowo, żyć w zdrowej relacji, bez tego wszystkiego. W całym naszym związku większość kłótni była z mojej winy, a gdy on cos zrobił, po prostu odpuszczałam po krótkim czasie. Wiem, że co do dziewczyn nie mogę mu nic zarzucić, gdyż nie utrzymuje z żadną jakiegokolwiek kontaktu. Może w tym tkwi problem, że on nic z tych rzeczy nie robił i miał takie samo wyobrażenie na mój temat. Boję się że jak teraz nie przywrócę mu zaufania do siebie, to już stracę go na zawsze, gdyż ma ofertę wyjazdu i pewnie to zrobi. A ja naprawdę nie mogę bez niego wytrzymać, nie wiem co powinnam robić.
Napisałam to zbyt chaotycznie i szczegółowo, ale mam nadzieję, że dość zrozumiale.
Proszę o szczere odpowiedzi, naprawdę jest mi potrzebna pomoc.
Z góry dziękuję i pozdrawiam ! ![]()