Piszę tutaj, ponieważ nie mam z kim o tym pogadać i poradzić. Moja sytuacja wygląda tak, że jestem z dziewczyną 3 lata ale od jakiegoś pół roku zaczęło się coś psuć w naszym związku. Bywa że jest naprawdę fajnie ale przeważnie jest dziwna atmosfera. Moja dziewczyna twierdzi, że jestem jej bliski i dobrze jej ze mną ale nie wie czy mnie kocha czy to poprostu już przyzwyczajenie, bo twierdzi że nie tęskni za mną, nie ma ochoty na sprawy łóżkowe. Rozstaliśmy się nawet ale rozłąka trwała jeden dzień i to wystarczyło, żeby znowu wróciło wszystko do normy ale niestety tylko na ok 2/3 tygodnie a teraz znowu to samo... Już nie wiem co mam robić, staram się żeby nie było monotonii w naszym związku. Pomóżcie mi jakoś bo ja już nie mam sił do tej sytuacji...
Podobne tematy
Nie narzucaj sie, niech czas pokaze.
Aby nie było monotonii w związku, muszą starać się obydwie osoby. Nie tylko facet. Nie narzucaj się, nie nadskakuj, bo wychowasz sobie "księżniczkę", której nigdy całkiem nie dogodzisz. Zacznij i Ty od niej czegoś wymagać, to monotonia jej nie bedzie dokuczac.
No właśnie nie wiem czy w tym nie jest problem, że ja za bardzo chce. Bo już nie raz mówiłem sobie żebym się dostosował do polskiego "przysłowia" "Miej wyj***ne a będzie Ci dane" ale za bardzo ją Kocham i jakoś nie mogę odpuścić. Ja już naprawdę nie wiem jak sobie z tym problemem poradzić.
No właśnie nie wiem czy w tym nie jest problem, że ja za bardzo chce. Bo już nie raz mówiłem sobie żebym się dostosował do polskiego "przysłowia" "Miej wyj***ne a będzie Ci dane" ale za bardzo ją Kocham i jakoś nie mogę odpuścić. Ja już naprawdę nie wiem jak sobie z tym problemem poradzić.
Właśnie pisałem w pewnym wątku. Tam dziewczyna od dawna postawiła kreskę na facecie, ale z przyzwyczajenia jeszcze z nim jest...
Każdy charakter jaki ma taki ma, kwestia nudy to rzecz dość względna. Bo jedne lubią spokój, poukładane życie a inne szukają stale lub co jakiś czas wrażeń. Widać twoja partnerka raczej potrzebuje wrażeń...
Ciężko coś powiedzieć, bo jak kobietka się odkocha, to już troszkę po ptakach... że tak powiem. W tym momencie zacząłbym stopniowo poznawać inne, troszkę pisać na necie, jakaś kawa, wspominanie, że masz koleżankę( choć przyjaciółka brzmi bardziej niebezpiecznie dla partnerki). Dasz sobie pewien luz, wyjdziesz na gościa którym kobiety potrafią się zainteresować, a jednocześnie wzbudzisz odrobinkę zazdrości i myślenie swojej kobiety. Nic tak dobrze nie działa na kobietę, jak inna kobieta!!!
Inne kobiety, koledzy, pasje. Wszystko co robisz poza kobietą i w sumie niewiele dla niej...
i w sumie niewiele dla niej...
...az nie wytrzyma i z wielka ulga kopnie cie z zadek...
Nie moze byc tak, ze ja zlewasz na maksa, ale nie moze byc tez tak, ze zyjesz jej zyciem nie majac swojego. Wszystko powinno byc wywarzone. Nie nalezy przesadzac ani w jedna ani w druga strone.
Niewiele dla niej, nie znaczy że nic. Z tego co można poczytać, to kobiety trzymają się nie tych co dają dużo od siebie, a olewają (i przy tym obwiniają siebie).
Miałam to samo ;/ tylko że ja sama prosiłam o przerwę ... ale teraz wiem ze kocham mojego chłopaka . POwiedział mi za ktoryms razem gdy mu powiedzialam ze chce sobie wszystko premyslec "ze jak on moze mi ufac i planowac przyszlosc skoro co ok. pol roku ja sie zastanawiam nad nami a on nie zamierza sie bać czy go nie rzuce "... i tak naprawde takie przerwy sa spowodowane kims lub naprawde jest moment monotonii i tak jak tu pisza nie narzucaj sie ...