Witam.opisze w miare krotko:
otoz jestem z facetem 5 misiecy, znamy sie prawie rok, przede mna minelo 4 lata od poprzedniego zwiazku ale ja ciagle mam wrazenie ze nad naszym zwiazkiem wisi widmo jego bylej...nie wiem moze to przewrazliwienie a moze jednak mam troche podstaw do obaw.otoz zdarzylo sie mojemu TZ. Nazwac mnie imieniem swojej bylej 2 krotnie z takimi blyszczacymi oczami, kiedy zaproponowalam cos ciekawego to powiedzial ze on juz to kiedys przezyl, zdarza mu sie opowiadac przy mnie do znajomych o sytuacjach ze swoja eks, wiem ze ma w domu ich wspolne zdjecia w pieknym albumie (kiedy ode mnie dostal album to lezy pusty w kacie komody.czasem bije dystansem.nigdy nie powiedzial czegos wiecej niz lubie, punkt kulminacyjny nastapil wczoraj kiedy pierwszy raz bylam w jego domu rodzinnym na obiedzie i jego mama nazwala mnie jej imieniem(wiem ze nieumyslnie ale to mnie bodlo) czuje sie jak tanszy zamiennik.jakbym zastepowala kogos.mam podstawy?co o tym sadzicie?
1 2014-04-22 21:22:37 Ostatnio edytowany przez lala93 (2014-04-22 22:31:33)
Podobne tematy
Może on nadal coś czuje do niej ? A może to po prostu sentyment. Dziwne to Jego zachowanie...
czasem odnosze wrazenie ze jestem nagroda pocieszenia.nie moge mu nic zarzucic jest opiekunczy,m troskliwy, kupuje kwiaty, prezenty, ale nie widze blysku w jego oczach, nie widze zeby byl zakochany, zeby nie mogl beze mnie zyc.sam wybiera prezenty dla rodziny, sam radzi sobie z problemami, nie zwierza mi sie, nie ma miedzy nami bliskosci takiej jakbym chciala.nie powiedzial nigdy kocham, uwielbiam, albo cos w tym stylu.uslyszalam tylko ze bede miec pod gorke bo on zostal zraniony.ja tez do cholery i to 2krotnie ale nigdy nie powiedzialam mu ze ma cierpiec za poprzednikow.
To takie trochę egoistyczne jak powiedział Ci, że będziesz mieć pod górkę bo Jego tam ktoś kiedyś zdradził. Jeśli faktycznie jest tak jak piszesz to nie dziwie się, że czujesz się jak pocieszycielka. Chociaż wiesz, 5 miesięcy związku to dosyć krótko i nie jest powiedziane, że on już musi Ci powiedzieć "Kocham Cię", to przychodzi z czasem albo i nie. Mówiłaś mu o tym wszystkim co tutaj napisałaś ? Jeśli tak to co on na to ?
5 miesiecy jestesmy razem ale spotykamy sie od prawie roku.tak powiedzialam i on twierdzi ze ja mam negatywne nastawienie.ale nie umiem miec pozytywnego kiedy on traktuje mnie w taki sposob.nie chce sluchac o moich problemach np. Rodzinnych kiedy np. Zaczynam opowidac to ucina ze to moja sprawa prywatna.nie mowi mi tez o swoich problemach kiedy np. Pytam czemu jest zly to uogolnia np. Problemy w pracy i tyle. Doszlo do tego ze wkurzaja mnie zakochani, ze zazdroszcze tym ktorzy sa ze soba blisko, tworza jednosc.u nas tego nie ma.meczy mnie to i to ze on nie potrafi tego pojac.ja nigdy nie trzymalam do niego dystansu z powodu bvylych.a mam wrazenie ze on sie nie potrafi pgodzic z tym ze tamtego zwiazku juz nie ma i przez to nie umie sie do mnie zblizyc.
Z tego wynika, że on traktuje Cię jako przyjaciółkę, chociaż nie wiem czy to trafne określenie bo zazwyczaj przyjaciółce można się bez oporów zwierzyć.
czuje sie wlasnie czasem jak przyjaciolka z funkcja sexu.nire wiem czy warto czekac az on sie zakocha.potrafi nie pisac caly dzien a na moje oburzenie czemu nie pisze pyta "a to mamy jakies niepisana umowe ze mam wysylsac 100 smsow dziennie?" robi mi sie przykro bo przeciez gdyby tesknil gdyby byl cviekawy co tam u mnie sie dzieje w ciagu dnia to by napisal...
potrafi nie pisac caly dzien
Faktycznie dramat
Więc i Ty nie pisz do niego. Nie dzwoń, nie kontaktuj się w żaden sposób. Daj mu zatęsknić. Niech pierwszy się odezwie i zaproponuje spotkanie. Nie wymuszaj na nim wyznań, po prostu ochłodź nieco wasze relacje. Może sam zauważy, jak zaczniesz trzymać go na dystans i coś zrozumie.
,,i jego mama nazwala mnie jej imieniem(wiem ze nieumyslnie ale to mnie bodlo) ,,
a na pewno nie umyślnie? nie wierze
a kto kogo rzucił on ja?
czuje sie wlasnie czasem jak przyjaciolka z funkcja sexu.nire wiem czy warto czekac az on sie zakocha.potrafi nie pisac caly dzien a na moje oburzenie czemu nie pisze pyta "a to mamy jakies niepisana umowe ze mam wysylsac 100 smsow dziennie?" robi mi sie przykro bo przeciez gdyby tesknil gdyby byl cviekawy co tam u mnie sie dzieje w ciagu dnia to by napisal...
Nie warto czekać, szkoda życia ![]()
Na jakiej podstawie uważasz, że jestes jego przyjaciółką?
On emocjonalnie ciągle tkwi w poprzednim związku, to się dla niego nie skończyło. Trafił na ciebie, wyczuł, że coś poczułaś i że jak kupi ci kwiaty i prezent od czasu do czasu to może mieć z tobą sex. To wszystko z jego strony. Ty chcesz zaangażowania ale on przed tym ucieka, a nawet odradza to również tobie mówiąc, że będziesz miała z nim pod górkę. Czy warto inwestować w taki związek? Nie chciałabyś być z kimś kto cie naprawdę kocha?
lala smutne to co piszesz. Mało znaczysz dla niego. Nie czekaj aż on się zakocha w tobie, bo najpierw musiałby odkochać się w poprzedniczce. A tak chyba nie jest. Wciąż myślami jest z poprzednia miłością. Ten brak zaangażowania to nic innego '' jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma''. Nie chciałabym wiedzieć co by się działo gdyby na horyzoncie znów pojawiła się ex.
nie ciągnij tego, no chyba, że lubisz życie w trójkącie, albo czekasz aż w łóżku wykrzyczy jej imię?
I nie jesteś nawet jego przyjaciółką, bo nawet przyjaciel interesuje się swoim przyjacielem, jego smutkami i radościami. A on nawet tego nie robi. Nie robi, bo nie chce się angażować.
Zgadzam się z Margolinką: nie zmusisz go do uczuć w stosunku do siebie. Nie naciskaj, nie narzucaj się, bo jak dla mnie to nie ma sensu. Ale to twoje życie.
jest mi tak cholernie przykro.dzis sie poklocilismy na temat widywania sie i uslyszalam 'a co do australii sie za tydzien wybierasz?jutroi tez jest dzien i pojutrze tez' i uswiadomil mi ile dla niego znaczy widzenie sie ze mna.jest sobota, weekend, ladna pogoda, chcialam gdzies wyjsc.on mial akurat dzis pierdylion obowiazkow typu wywiezc komputer do utylizacji czy zawiezc kolo do rowerowego itp. A jutro od rana do poznego wieczora jestem w pracy,i powiedzcie mile to jest? A co do tego nie kontaktowania sie to tak to jest tragedia ze ma tel 24h w reku a mi nie potrafi jednego smsa z zapytaniem co u mnie.z kolegami wiecej przez telefon gada niz ze mna.