netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Nie mogę zrozumieć

2 odpowiedzi1 646 wyświetleńzałożony przez route66, 19.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Nie mogę zrozumieć

W takim razie ja też opowiem moją historię.

Poznaliśmy się kilka lat temu w pracy.Dla mnie miała to być przygoda,a on się zaangażował.Opowiadał,że się zakochuje,że kogośmu przypominam etc. Z racji tego,że wydarzyło się to za granicą wraz z powrotem miało się skończyć.On jednak wciąż dzwonił i udowadniał,że mu zalezy, ze chce być ze mną i naprawdę coś poczuł. Uwierzyłam  i powoli zaczął mnie przekonywac do siebie.Był zupełnie inny od tych facetów,których poznawałam wcześniej rozsądny,dojrzały niezwykle nieśmiały, czuły.
Nie mieliśmy szans,żeby się widywać ze względu na charakter wykonywanej pracy,jednak cały czas do siebie dzwonilismy i pisaliśmy.W końcu po 3 miesiacach doszło do spotkania.Pozstanowiliśmy być raz i bylo rzeczywiscie cudownie.Wtedy wyjawił mi,że ma za sobą bardzo poważną chorobę i tak naprawdę ciagle się z nią zmaga.Często opowiadał o swoim ośmioletnim związku io tym jak wpłynęło na niego rozstanie.Ja z czasem zaczęłam się bartdzo angażować,ale jednocześnie coraz bardziej bać tej relacji.I zaczęłam wyczuwać,że za dużo w tym związku jego dawnych doświadczeń i wspomnień o byłej. Do tego doszła odległość miedzy nami,różnice w trybie życia i chyba częściej on zauważał te różnice niż ja.
Wystraszyłam się tego wszystkiego i z czasem byłam coraz bardziej sfrustrowana sytuacją i zdradziłam go, tuz po walentynkach nie mogłam sobie z tym poradzić i się do tego przyznałam.Powiedział mi,że nigdy mi tego nie wybaczy i że nie widzi szans na ciągnięcie tej sytuacji.Załamałam się, próbowałam wyjasniać mój punkt widzenia w tej sytuacji i też udowodnić,że naprawdę mi zależy,a zdrada była wynikiem lęku,frustracji i chyba ucieczki.
Zerwaliśmy ze soba kontakt,po pół roku znów się odezwał chciał wrócić do mnie-próbowaliśy,ale znów sie zaczęły wzajemne pretensje.Itak ciągneło sie to przez dwa lata rzostania i powroty.Nie mogliśmy się dogadać,brakowało nam szzerości ciągle pokazywaliśmy sobie jak to jesteśmy szcześliwi spotykając się z przeróżnymi osobami,a jednocześnie ciagle sypialismy ze sobą,dzwonilismy do siebie.
Z czasem wygladało to tak,ze ja zaczęłamodcinac się od mozliwosci stworzenia nowego zwiazku i skupiałam się na naprawie tego co pozostało,a on rzucił się w wir romansów.W końcu zwiazał się z meżatką,wyjechał z nia na wakcje(prosiłam go o to milion razy). Odciełam się od niego.Po jakimś czasie zadzwonił,że kupuje mieszkanie...i postanowił się usamodzielnić(35letni facet).Z czasem zaczęłam wierzyć,ze coś zrozumiał i postanowiłam po raz kolejny zaufać wierząc,ze wreszcie uda nam się coś stworzyć.Zaczęlam do niego przyjeżdżąć,po pracy jeździłam i wierzyłam,ze coś się zmieniło.Powtarzałam mu za każdym razem,ze nie chcę przechodzić tego co w poprzednich latach zdrad,kłamstw etc.Mówiła,ze nikogo nie ma,aż nage coś mi nie dało spokoju i zajrzałam!do jego telefonu.Okazało się,ze owa mężatka wciąz sie z nim spotyka.Gdy go to zapytałam przyznał,że wciąż ma z nią kontakt i przeciez nie widzi w tym nic złego(kiedyś nie tolerował zdrady).I proponuje mi taki luźny układ,bo przeciez jest fajnie.
I to mnie przerosłow w końcu powiedziałam mu,ze mnie już nie bawi taka zabawa w kotka i myszkę przeprosiłam go za wszystko,przyznałam do każdego kłamstwa i tego,ze go kocham i mysle o dziecku.I niby cos ruszyło,a tydzień później poznał jakaś dziewczynę i stwierdził,ze nic do mnie nie czuje,mam zniknąć z jego zycia,ze jestem zdesperowana i oddał słuchawke telefonu swojej koleżance.Nie będę opisywac co się ze mną potem stało, z czasem rzuciałam się w wir pracy i po 4 miesiacach spotkaliśmy się ponownie w pracy.Nie odezwał się do mnie ani słowem,wrecz uciekał.Ja tez nie zbiegałam o jakakolwiek rozmowę.Potem okazało się,że ma nawrót choroby(powiedział mi o tym nasz wspólny kolega)zaoferowałam mu pomoc.Skontaktowałam go z najlepszymi lekarzami.I tak jakoś wróciło,nagle zdałam sobie sprawe,ze uczucie nie minęło i to co najbardziej zabolało to to,ze nic mi o tej chorobie nie powiedział.Kiedyś mówilismy sobie o wszystkim.Próbowałam być dla niego przyjaciólką,pytałam o jego stan zdrowia i jak mu w życiu się układa.Jedyne co odpowiedział to to,ze kogoś ma.

Mogłabym tutaj opisywać milion sytuacji kiedy zachowywał się nie fair,ranił i oszukiwał.Nigdy nie usłyszałam szczerego pzepraszam i wytłumaczenia dlaczego.
Dziś on sobie uklada życie,tak mi sie przynajmniej wydaje.A ja wciąz się obiwniam i szukam wytłumaczenia.Ponadto nie mogę zrozumieć jak nagle ktoś dopiero co poznany stał się blizszym przyjacielem niż osoba,która znosiła wszystko,zawsze była i kochała.

2

Odp: Nie mogę zrozumieć

Wiesz, powiem Ci jak facet.
Powinnaś go kopnąć w d...ę i to porządnie. A nie o nim wspominać.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026