Kasia-Kicia napisał/a:dżdżownick napisał/a:Averyl... tak, właśnie takie ogólne postawienie pytania przez Kasię zachęciło mnie do zabrania głosu.
Jeśli chodzi o samą Autorkę, to ja raczej mam wrażenie, że raczej nie wierzy w miłość męża. Wydawało mi się, że dla Kasi złamanie przyrzeczenia w kwestii wierności przy wspomnianej wiedzy, jak bardzo jest to dla Niej ważne, jest równoznaczne z brakiem miłości.
Na miłość nie mamy wpływu. Nie uchronią przed jej śmiercią żadne przysięgi. Więc gdy ktoś przestanie kochać, łamie ślub złożony drugiej osobie. Czy już w tym momencie jest zdrajcą? I czy przestając kochać powinien złamać kolejne przyrzeczenie/przyrzeczenia? Jeśli umiera miłość już nie warto być razem do śmierci? Bo nie wystarczy przyjaźń, zażyłość, poznanie się na wskroś? Po co więc ślubować "do śmierci, jeśli pragnie się tylko dotąd, dopóki trwa miłość?
Ale odbiegam od tematu. Przepraszam...
Iceni - przybijam piątkę, chociaż tak na smutno, bo to też smutna tematyka.
Kasiu-Kiciu, nie mam pomysłu co Ci więcej napisać. Wiadomo, że w związkach są poświęcenia, kompromisy. I nie chodzi tu bynajmniej o licytację kto więcej poświęcił. Miałem nadzieję, że wyobrażenie sobie własnego poświęcenia dla drugiej osoby pomoże zrozumieć. Poświęciłaś więc coś dla męża. Czy gdybyś nie poświęciła, uważałabyś, że nie kochasz? Życzę Ci poukładania Twoich spraw. Niech Ci się uda wyjść z tego obronną ręką, bez klęsk, ran itp.
Wielkie dzieki dżdżownick za cieple slowa - wlasnie probuje.
Probuje wyjsc obronna reka, I probuje zrozumiec.
Wedlug mnie, aby wybaczyc, trzeba zrozumiec. Zrozumiec mechanizm,przyczyny.
Wlasnie dlatego zdecydowalam sie poprosic Was pomoc. Wszystkie posty przeczytalam bardzo uwaznie - wiele madrych slow zostalo to napisanych.
A ja jestem kobietą, która zdradziła - zresztą mój wątek także jest na forum.
Pytałaś, dlaczego ludzie kochają i zdradzają. Wiesz, jaka jest odpowiedź - NIE WIEM.
Bo ona nie istnieje. Przynajmniej jedna odpowiedź. Zdradzają dla sportu - przypadek beznadziejny. Z nudów. Dla dreszczyku emocji.
Ja absolutnie nie zaliczam się do takich osób, a mimo to oszukałam i zdradziłam. Sama będąc wcześniej oszukiwaną i wiedząc, jak to boli.
Uważam, że zdrada niejedno ma imię... Kobiety zdradzają, bo czują pustkę, brak emocjonalny. Faceci częściej z pożądania. Ale to tylko moja hipoteza. Za to na pewno jest znakiem, że coś złego dzieje się w związku. Co takiego? Na to musisz już sobie sama odpowiedzieć.
Nie wierzę, że zdrada = brak miłości. To bzdura. Często zapominamy, jak cenną osobę mamy obok. Pojawia się rutyna, frustracja, przyzwyczajamy się do tego, co dobre - a płaczemy za tym dopiero, kiedy to znika.
I to chyba jest odpowiedź. Nie doceniamy tego, co druga osoba nam daje! Swojego czasu, serca, poświęcenia, uśmiechu, czułości, wsparcia. Nie widzimy tego, jak się stara, bo przecież TO TAKIE NORMALNE. To zawsze było, więc tego nie dostrzegamy.
A jednak ludzie wybaczają zdradę. Błędy. Bo miłość jest silniejsza. I ja w to wierzę. Nie można sądzić człowieka po tym, jakie błędy popełnia, ale po tym, czy potrafi się podnieść, zrozumieć i więcej ich nie popełniać.
To tyle. Nie jestem może dobrym doradcą, bo sama mam sporo za uszami. Ale starałam się pokazać Ci pewne rzeczy z perspektywy zdradzającej/zdradzającego. Oczywiście, tak jak wspomniałam - nie ma jednej recepty, jednej odpowiedzi, jednego rozwiązania. Bo inne są powody, inna jest miłość, inna więź, inne wspólne przejścia.... Mam jednak nadzieję, że to, co napisałam, choć trochę Ci pomoże...
Pozdrawiam!