Witajcie, mam problem z moim ex... Nie jestem z nim już bardzo długo, nie utrzymuję kontaktu ze względu na to, że po prostu nadal jest to bolesne i o ile jestem opanowana i raczej nie podchodzę emocjonalnie do większości rzeczy to niestety ten epizod mnie zwyczajnie osłabia
Piszę do was, bo kompletnie nie ogarniam swoich emocji. Mój ex miał duuużą słabość do miękkich narkotyków już pod koniec naszego związku, to był właściwie gwóźdź do trumny, bo jak sam twierdził, jak zapali to tłumi wszystkie uczucia w tym te do mnie. Dzisiaj dowiedziałam się od wspólnych , że zrobiło się gorzej. Ex generalnie znudził się trawką i wziął się za amfetaminę. Ma 20 lat, nie pracuje, ma ponoć kupę długów. Były to były, powinnam się cieszyć, że mnie to nie dotyczy, ale po prostu cholernie się martwię. Myślę o nim bardzo dużo, coś czuję nadal i teraz mnie to strasznie przytłoczyło. Nie mam na niego wplywu, nie wiem jak mu pomóc, nie wiem po prostu jak przestać się martwić
Mam już dość tej tęsknoty, teraz martwię się, że przez tą potrzebę 'matkowania' będzie się to ciągnęło za mną jeszcze dłużej. Czy ktoś z was przechodził coś takiego? Jak sobie pomóc?
Podobne tematy
On musi sobie chciec sam pomoc. Jesli nie pojdzie na odwyk i nie wezmie czterech liter w troki to sam siebie zniszczy a Ty jesli bedziesz przy Nim pociagnie Ciebie za soba na dno. Odpusc go sobie.