netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

problem z babciami...

7 odpowiedzi2 670 wyświetleńzałożony przez alabasterkid, 18.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: problem z babciami...

Witam
Postaram się krótko i zwięźle.

Mam dwie babcie - jedną od strony ojca, drugą - od strony matki. Obie mieszkają w tym samym mieście, co i ja. Mieszkam wraz z chłopakiem na wynajętym pokoju i czasem staram się jedną z nich odwiedzić, moja mama mieszka za granicą, a ojciec w innym dużym mieście w Polsce. Natomiast cała rodzina ojca (brat i siostra) mieszkają też w tym samym mieście co ja. To tyle tytułem wstępu.

Zawsze starałam się utrzymywać dobre kontakty z babciami, ale z każdym rokiem robi się to coraz mniej możliwe. Rozumiem że starsze osoby lubią plotkować, ale nie myślałam że kiedykolwiek to będzie tak negatywnie nastawione na moją osobę, aż tak że ryczę w poduszę po nocach bo w końcu mówi to moja własna rodzina - a to mnie chyba boli najbardziej...
Z babcią od strony mojej mamy kontakt jak na razie się "urwał", w sensie babcia jest po 10 latach walki z rakiem węzłów chłonnych, chemia, naświetlanie, sterydy i w głowie jej się ostatnio zaczęło kotłować i wszystko mieszać, myli fakty, wymyśla historie i rozpowiada na lewo i prawo mieszając w to dziadka który był zdrowszy na umyśle, ale mam wrażenie wraz z moja mamą ,że przez nią mu się też pogorszyło z pamięcią. Otóż babcia wymyśliła sobie na podstawie jakiś dziwnych faktów że mój chłopak ma problem z alkoholem i niby ostatnio wpadł pijany do niej do mieszkania i rozwalił jej cała kuchnię - TO powiedziała mojej właścicielce u której wynajmujemy pokój, a później się dziwiłam czemu wszyscy się zamykają w swoich pokojach... Jakoś dowiedziałam się o wizycie mojej babci od właścicielki dopiero miesiąc po tym zdarzeniu, oczywiście musiałam wszystko naprostować, ale skąd mam pewność że mi uwierzyła? Babcia potrafi namącić jak chce i nie wiem czemu wszyscy jej zawsze wierzą, a nawet swojej córki nie oszczędziła, potrafiła dwa lata ją omijać na ulicy, ale mniejsza z tym. Byłam jej pierwszą i najbardziej "ukochaną" wnuczką dopóki nie znalazłam sobie chłopaka, teraz na nim też psy wiesza mimo że jej nic nie zrobił, zawsze był miły i kulturalny wobec niej. Moją matkę też ostatnio pogoniła jak przyjechała na parę dni do mnie, skończyło się kłótnią i rzucaniem talerzami od strony babci...
Zaś druga babcia od strony ojca - niby typowo, ciepła, kochająca, zawsze pomocna. Gdy przeprowadziłam się parę miesięcy do tego miasta w którym teraz mieszkam, przyznam że nie trzymałam kontaktów z rodziną ze względu na to że tak na prawdę robili ze mnie zawsze ofiarę losu bo jako jedyna jestem z rozbitego małżeństwa ,reszta to szczęśliwe rodzinki. Ostatnio się dowiedziałam od mamy, do której zadzwonił dziadek (jej ojciec) że babcia nr 1 rozmawiała z babcią nr 2 (dla wiadomości babcia nr 1 - od matki, babcia nr 2 - od ojca), a przecież obie się niby "nienawidzą i mijają szerokim łukiem"... I wyszła z tego ZNÓW jakaś dziwna i z dupy wzięta historia ,że niby mój chłopak chciał zapalić w mieszkaniu mojej babci i dziadka nr 2, a oni go wyprosili, więc wyszedł na dwór, a ja niby poszłam za nim, i zamiast wrócić to sobie poszliśmy...????? NIGDY mój chłopak nie prosił by mógł zapalić w mieszkaniu dziadków, NIGDY bo nie pokazuje nawet że pali (bo podpala), tak na prawdę nie wiem skąd oni mogli nawet wiedzieć że pali bo nigdy o tym nie rozmawialiśmy jak byliśmy tu czy tu.
W efekcie teraz nie wiem, od kogo te ploty idą, po co i dlaczego. Męczy mnie to bo teraz mam niby iść na Wielkanoc do babci nr 2 i ma tam być mój ojciec... nie wspomnę już o tym że chciałam właśnie wtedy powiedzieć wszystkim że jestem w ciąży... teraz nie widzę sensu w ogóle tam iść bo boję się że później się nagle dowiem że np. trzymałam wódkę pod stołem albo przyszłam pijana... znów będą jakieś niestworzone historie, a ja mam tego dosyć. Nie wiem co mam z tym wszystkim robić, nagle gdy zaczęłam układać sobie jakoś życie - każdy ma jakieś chore pretensje, to co? Mam zawsze być sama i zostać nieudacznikiem bo jako jedyna nie zaznałam ciepła rodzinnego w życiu? bo jako jedyna nie mam z kuzynostwa (od str ojca) swojego prawdziwego domu?

Chciałam by ktoś doradził mi czy warto iść i znosić to by czuć się chociaż w święta blisko z rodziną? Nie wiem czy iść na tą Wielkanoc czy nie sad Tym bardziej że teraz jestem w stanie błogosławionym i boję się że już kompletnie im "odbije" na moim punkcie... że znów będą jakieś dziwne sytuacje. A ja już tyle wstydu i stresu się najadłam przez to wszystko, ciągle leżę bo tak zaleca mi ginekolog, widział już mnie w tym stanie, nie jest ze mną dobrze, a w dodatku jeszcze ta cala otoczka rodziny... chłopak stara się jak może, non stop mnie pociesza i przytula, stara się mi wciąż dogadzać, ale boję się że złamanego serca tak szybko się nie uleczy, nie myślałam że moja rodzina aż tak uważała mnie za nieudacznice... sad to po prostu boli sad

Co wy byście zrobiły na moim miejscu?
Bardzo mi zależy na jakiejkolwiek odpowiedzi i słowach otuchy...

2

Odp: problem z babciami...

Jesteś w ciąży, Twoje samopoczucie liczy się najbardziej!
Jeśli czujesz, że nie dasz rady wytrzymać, to nie idź. Po co się denerwować.

Ale po Świętach np. wypadałoby zwołać naradę rodzinną, powiedzieć, że sobie nie życzysz niestworzonych opowiastek, bo jesteś w ciąży i nie możesz się denerwować. Tyle.

3

Odp: problem z babciami...

Niby tak powinnam zrobić, ale czuję ze nie zostawią na mnie suchej nitki...
Rozumiem jakbym zaszła w ciążę w wieku 17 lat, ale zaszłam w wieku 20 ,a urodzę mając 21. Czy to aż tak dziwne że chce mieć normalną, własną rodzinę? Najwyraźniej ich zdaniem sobie na to nie zasłużyłam...

Myślę że jak zadzwonią to ocenię czy jestem w stanie iść czy nie, a jak oni to oleją to ja też.
Nie mam już nerwów na to wszystko.

4 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2014-04-18 11:49:45)

Odp: problem z babciami...

Kochana, idź na te święta. Rodzina to bardzo ważna rzecz..ale tylko taka, która Cię wspiera , szanuje i zwyczajnie kocha. Jeśli są Twoimi wrogami i działają przeciw Tobie - a tak wynika z tego co piszesz, to lepiej ich unikać.
Ale ucieczka niczego nie załatwi. Trzeba śmiało iść i postawić sprawę jasno a raczej zwyczajnie zapytać babci i innych, dlaczego wymyślają o Was takie niestworzone rzeczy, dlaczego Wam szkodzą i źle się o Was wyrażają. Nic tak nie skutkuje w tego rodzaju sytuacjach jak postawienie sprawy jasno i nie po cichu tylko z babcią ale przy wszystkich. Bez krzyków, bez pretensji ale po prostu z ciekawości - co jest grane. To bardzo trudne zwłaszcza jak ma się 20 lat i na dodatek nie wolno się denerwować - proponuję chłopaka prosić o wsparcie - on na pewno mniej emocjonalnie do tego podejdzie a poza tym na pewno się dobrze poczuje w roli Twojego i swojego obrońcy. Co prawda święta to nie najlepszy czas na wzajemne żale ale wobec takiej sytuacji nie bardzo masz wyjście. Siedzieć i udawać że nic się nie stało ? - będziesz się potem z tym źle czuła, że nic nie zrobiłaś i milcząco zaakceptowałaś ich zachowanie - a przecież boli Cię to, prawda ? Jeśli stworzy się nieprzyjemna sytuacja to wstaniesz, podziekujesz i wyjdziesz - wtedy sytuacja już sama się rozwiąże.
Jeśli jednak wcale nie pójdziesz to wszystko obróci się przeciw Tobie - ktoś Cię zaprasza, stara się i to na dodatek kochana babcia a Ty ją lekceważysz - bo tak to sobie rodzina zinterpretuje. Bądź odważna i śmiało walcz o siebie i o szacunek dla Was, tym bardziej, że za chwile już będziesz mamą. Babcia uszanuje Cię tylko wtedy gdy poczuje do Ciebie respekt, a ten respekt musisz wypracować sobie sama. Uniki nic nie dadzą tylko otwarta rozmowa - choć ostrzegam bo jesteś w ciąży - to wiele kosztuje - ale i tak lepsze od cierpienia jakie Cię czeka po każdym kolejnym "wyskoku" babci.
Przedyskutuj to ze swoim przyjacielem i umówcie się kto i co przed pójściem, żebyście byli oboje przygotowani na to co może się wydarzyć. Tylko się nie denerwuj bo nie wyjaśnisz sprawy tylko doprowadzisz do awantury , a to przecież nie o to chodzi.
Pozdrawiam

A jeszcze dodam bo zapomniałam, że  głównie powinnaś skupić się na swoich uczuciach - że Tobie jest przykro, że Tobie jest nieprzyjemnie po takim zachowaniu rodziny, że Ty się czujesz zawiedziona, że Tobie jest wstyd przed chłopakiem za swoją rodzinę, że Ty masz wrażenie że Cię nie lubią i nie szanują itd. To chyba przyniesie lepszy skutek.

5

Odp: problem z babciami...

Najblizsza rodzina powinna wspierac w kazdej sytuacji zyciowej dziecko czy wnuczke. Niezaleznie czy to matka czy dziadkowie. Nie powinni wypominac wszystkiegom co Nam sie nie uda w zyciu. A takze nie powinni zmyslac niestworzonych rzeczy. Moja babcia ubzdurala sobie ze moj chlopak ja obgaduje na prawo i lewo. Odnioslam takie wrazenie jakby w ogole go nie akceptowali. Ani dziadki ani matka. Ale to co mam patrzec na rodzine? Skoro oni nawet nie wiedza jaki on jest tylko oceniaja po kilku wizytach. Przeciez to Ja z nim jestem a nie oni. Czasami to mam wrazenie jakby oni w ogole nie cieszyli sie z mojego szczescia (i dochodzi tutaj moja matka tez). Powinnas isc na Wielkanoc. W koncu to rodzina a jej sie nie wybiera. Nie odwracaj sie od dziadkow. A jak beda cos mowili nie przejmuj sie Ty wiesz jak jest najlepiej. Nikt nie powinien Ci bronic szczescia. Powinni sie ucieszyc ze bedziesz miala malenstwo a nie krytykowac bo kazdy zasluguje na szczescie.

6

Odp: problem z babciami...

Dzięki za te słowa wsparcia, chyba było mi to potrzebne by móc coś postanowić i zrobić z tą sprawą smile
Jest to co prawda dla mnie wielki stres, chłopak od początku chciał pójść ze mną.
Mam nadzieję że tylko nie będą zgrywać że nic się nie stało.
Jeszcze raz dziękuję smile Wesołych Świąt.

7

Odp: problem z babciami...

No i jak tam, jestem bardzo ciekawa czy poszłaś w końcu na te święta, czy powiedziałaś im o swojej ciąży i jak  Ci się ostatecznie poukładało.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026