Mam cudownego narzeczonego. Jednak męczy mnie jego zazdrość. Praktycznie z nikim nie rozmawiam, nie wychodzę. Mamy 1,5 miesiąca do ślubu. Postanowił skontrolować mnie przed ślubem i wszedł na fb aby poczytać moje rozmowy. Wyczytał tam ostatnią rozmowę z moim kolegą, który napisał "Kogo moje oczy widzą", a ja, że "ulubioną dziewczynkę
". Rozmowa była 7 miesięcy temu. No i zaczęło się, że mi już nie ufa, że kłamię, po co z nim jestem, że mnie ciągnie do tamtego itd. Oczywiście symbolu
nie widział, że to tak żartobliwie było. Nie mam czasem siły, bo kontrola to brak zaufania. Zostawiłam dla niego wszystko, bo musiałam przeprowadzić się 300 km, nie imprezuję, nawet uśmiechnąć się nie mogę. Nawet tych rozmów nie usuwam, więc może czytać bo nie mam nic do ukrycia. Czy ja naprawdę coś złego zrobiłam?
1 2014-04-15 14:08:51 Ostatnio edytowany przez aretes25 (2014-04-15 14:10:00)
Podobne tematy
Pogadajcie o tym poważnie... Tymbardziej, że planujecie ślub. Wiem co mówię, nad takimi sprawami trzeba pracować i to ciężko!
Takie rozmowy to jak walenie o ścianę. Nawet w kościele słyszę "Gapiłaś się na tamtego faceta", a ja nawet nie wiem o kogo mu chodzi. Jest dobrze do pewnego momentu i znowu. Na moje zapewnienia i pytanie "Gdzie zaufanie" słyszę, że to moja wina. Bo ja z kolegą parę zdań zamieniłam, albo powiedziałam "Dzień Dobry"?
Tu nie tylko o Ślub chodzi ale o całe życie i bycie razem do końca... ![]()
Zazdrość i owszem ale nie ta chorobliwa. Trzeba pogadać na ten temat szczerze
jak on widzi wasze życie, przecież nie da się żyć bez kontaktów z innymi ludzmi.
Praca , czy też w najbliższym otoczeniu sąsiedzi itd. A czy on nie rozmawia
z koleżankami itp?
5 2014-04-15 14:35:34 Ostatnio edytowany przez aretes25 (2014-04-15 14:39:30)
Rozmawia, ale jego argument "On nie czuje potrzeby z nimi wygadywać", ale rozmawia,a nawet dzwoni. A teraz twierdzi, że mi nie ufa bo go okłamałam rozmawiając z kolegą 7 miesięcy temu przez kilka minut. Już nie wiem jak z nim rozmawiać. On tylko widzi moją winę.
A najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę się staram - sprzątam, nigdzie nie wychodzę, ogródkiem się zajmuję, robię mu jedzenie na 24:00 żeby miał jak z pracy wróci, a On to wszystko przekreśla bo ja z kolega rozmawiałam i zażartowałam do tego. Tylko to w danym momencie widzi. Płakać mi się chce bo mu się wydaje, że jak się jest w związku to tak się nie postępuje - nie rozmawia się z facetami. A ja jestem osobą kontaktową, lubiącą rozmowy.
Rozumiem, że Cie to boli, ale z tej sytuacji wynika, że TO ON ma problem, a nie TY. Powinnaś zawziąć się i postawić sprawę jasno, tzn. że źle postąpił i nie dość że powinien to zrozumieć to jeszcze pomyśleć jak na tym popracować!.
Czy ja naprawdę coś złego zrobiłam?
Tak. Pozwoliłaś wyprać sobie mózg.
Na samym początku jak się poznaliśmy powiedziałam mu, żeby nie był o tego kolegę zazdrosny to to tylko dobry kolega i teraz słyszę, że to moja wina, że jest taki zazdrosny bo go na początku podpuszczałam. Po dwóch latach wspólnego mieszkania nadal słyszę "T.... sie oddzywał, M.... się oddzywał" i tak dalej. A ja z nikim prawie wogóle nie rozmawiam. I nic się nie liczy, całokształt idzie na bok "bo dla Niego są ważne słowa"
Nie widzisz jakim nonsensem jest ta sytuacja ? Przeczytaj to co napisałaś i odnieś się do tego tak jakbyś nie Ty to pisała tylko ktoś inny. Co poradziłabyś tej osobie ?
Nigdzie nie wychodzisz, z nikim nie rozmawiasz, nawet uśmiechnąć się nie możesz! To już w więzieniu mają więcej praw! Ty chcesz z takim człowiekiem brać ślub z człowiekiem który JUŻ wsadził Cię do klatki i nie wypuszcza, a co będzie po ślubie?
Być może była to metoda małych kroczków najpierw zrezygnowałaś z jednego, potem drugiego i tak dalej, dlatego aż tak drastycznie tego nie odczułaś, ale to nie jest normalne!
Poczytaj sobie wątki chociażby na naszym forum o chorobliwej zazdrości to nigdy dobrze się nie kończy.
Skoro nie dorósł do zaufania, to czy jesteś pewna, że jest gotowy na ślub?
To bardzo poważna decyzja, a chyba nie chcesz po weselu usłyszeć, że to był błąd bo zbyt odważnie tańczyłaś z siostrzeńcem męża kuzynki?
11 2014-04-17 00:53:33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-04-17 09:02:58)
jego zazdrosc jest chora, moze doprowadzic do destrukcji waszego zwiazku...no bo ile tak wytrzymasz? i dlaczego zreszygnowalas ze wszystkiego dla niego? czy on zrobil to samo dla ciebie? tak nie mozna. Twoje zycie, to film, w ktorym ty grasz glowna role, zrob cos dla siebie, zamiast ciagle mu ulegac i szukac winy w sobie. Podobno osoby ktore nie maja poczucia wlasnej wartosci sa tak zazdrosne.
Pozdrawiam
Mam cudownego narzeczonego. Jednak męczy mnie jego zazdrość. Praktycznie z nikim nie rozmawiam, nie wychodzę. Mamy 1,5 miesiąca do ślubu. Postanowił skontrolować mnie przed ślubem i wszedł na fb aby poczytać moje rozmowy. Wyczytał tam ostatnią rozmowę z moim kolegą, który napisał "Kogo moje oczy widzą", a ja, że "ulubioną dziewczynkę
". Rozmowa była 7 miesięcy temu. No i zaczęło się, że mi już nie ufa, że kłamię, po co z nim jestem, że mnie ciągnie do tamtego itd. Oczywiście symbolu
nie widział, że to tak żartobliwie było. Nie mam czasem siły, bo kontrola to brak zaufania. Zostawiłam dla niego wszystko, bo musiałam przeprowadzić się 300 km, nie imprezuję, nawet uśmiechnąć się nie mogę. Nawet tych rozmów nie usuwam, więc może czytać bo nie mam nic do ukrycia. Czy ja naprawdę coś złego zrobiłam?
Oczywiście to żadna wielka różnica, ale pewnie nawet z koleżankami nie wychodzisz? No bo od razu węszy zdradę? Nawet jak wychodzisz, to i tak to jest chorobliwe, skoro on wszystko tak odbiera. Poważnie zastanowiłabym się nad ślubem, bo chorobliwa zazdrość to duży problem. Kolejny problem sobie zapewniłaś Ty na to wszystko się godząc. Potem będziesz żałować, że się tak odgrodziłaś od świata, to totalnie niezdrowe i żaden związek nie jest tego warty. Generalnie potrzebujemy innych ludzi wokół, a to co on Tobie urządza to emocjonalny terror. Dziwię się, że na to pozwalasz. Przemyśl to. Powinnaś od początku być stanowcza i na to nie pozwalać. Wtedy musiałby albo się z tym pogodzić albo rozstanie. Chyba nie chcesz tak żyć całe życie?