Witam od roku mam nerwicę lekową ale już przyzwyczaiłam się jest coraz lepiej,od pewnego czasu wstydzę się jeść w restauracjach nigdy tak nie było (najbardziej tego ze nie przełknę jedzenia stanie mi Gardele i wszyscy będą się śmiali patrzyli na mnie) i dodam ze stałam sie bardzo nie śmiała przedtem byłam duszą towarzystwa
może mi ktoś to wytłumaczy jakoś da rade pocieszy ;-( może przyjmę to do siebie ii będę inna normalna jak kiedyś
Podobne tematy
też tak mam... ale u mnie to raczej wynik kompleksów. tym bardziej, że jestem osobą otyłą. wiem, jakie to dla Ciebie stresujące
Spróbuj sobie zracjonalizować ten lęk: musisz zdać sobie sprawę, że twoje lęki nie są obiektywne. Nikt nie będzie patrzył na ciebie i się z ciebie śmiał. Czy ty tak robisz? Patrzysz i się śmiejesz z kogoś? Nie, nie robisz. Więc dlaczego inni mieli by tak robić? Jak ludzie są w restauracji to ich głównym celem jest się najeść i patrzeć w talerz tudzież na rozmówcę, a nie na kogoś innego. Zaufaj ludziom. Większość z nich jest dojrzała emocjonalnie, a tymi niedojrzałymi nie ma się co przejmować.
Myślę, że racjonalizacja jest najlepsza. Sama przed sobą odsłaniasz lęk, pokazujesz sobie, jaki on jest niedorzeczny. Bo przecież taki właśnie jest.
A leczysz się?
nie leczę się,jak mam napady leku to staram się rozmawiać sama ze sobą ze to są moje wymysły
Może więc warto by było pójść do lekarza? Dobrze dobrane leczenie farmakologiczne plus terapia na pewno ci pomoże. Masz jakieś inne objawy tej nerwicy, oprócz lęku przed ludźmi w restauracji?
gdy rozmawiam nie znajomymi zaczynam się trzepać w środku oblewa mnie gorąc
Dlaczego? Czego od nich oczekujesz? Czego tak naprawdę się boisz?
A może by tak jednak spotkanie ze specjalistą...?
Ja też miałam lęk przed jedzeniem w publicznych miejscach, poradziłam sobie przełamując się i po jakimś czasie zapomniałam o tym.
Miałam tak, samo przeszło ![]()
Witam.
Mam tak samo - nie wiem skąd to się bierze
Wydaje sie mi, że podczas jedzenia wszyscy się na mnie patrzą - to chore
Może kiedyś to minie. ![]()
Mam to samo
Tylko ja non stop się brudzę, zawsze coś mi spadnie, ale jakoś już przyzwyczaiłam się do tego i mi to nie przeszkadza a faceci uważają, że to słodkie ![]()
A takie pytanie: skąd wiesz, że masz nerwicę lękową, skoro nie byłaś u specjalisty?
Nie ma nic gorszego niż autodiagnoza. Można sobie straszną krzywdę zrobić.
Witaj Dario! Moim zdaniem powinnaś udać się do Psychologa,nie zaczynałabym od Psychiatry i leczenia farmakologicznego,ponieważ Twoje objawy nie są aż tak poważne(tak uważam)
Masz jakieś blokady,niską samoocenę? W każdym razie,poradź się psychologa.
Terapie z takich fachowcem pomogą ci przede wszystkim,zaakceptować siebie,zrozumieć pewne rzeczy,oraz zwalczać je.
Ja również zaczynałam właśnie od Psychologa, z tym że u mnie objawy były dość silne i musiałam podjąć leczenie Psychiatryczne,ale psycholog był pierwszą osobą,która mnie postawiła na nogi,i co ważne,dał mi wiele cennych rad wskazówek,które zaczęłam stosować i bardzo pomogło.
Miałam chyba lekką formę czegoś takiego, bo nie potrafiłam pójśc w pracy do kuchni, kiedy inni jedli lunch - niestety nadal tego nie robię, ale tylko dlatego, że nigdy nie próbowałam. Nie wiem, może nie stawałoby mi w gardle, ale po prostu nie jem na stołówce ani w restauracjach. już się do tego przyzwyczaiłam.
daria788 też mam nerwicę lękową .. jak się zdenerwuję to też nic nie mogę jeść, a dzieje się tak tylko jak jestem gdzieś poza domem, między dużymi skupiskami ludźmi, ostatnio byłam w centrum handlowym z mężem, usiedliśmy i zamówiliśmy sobie jedzenie, niestety ja zaczęłam się źle czuć, najpierw jakiś dziwny niepokój i po chwili wiedziałam że będę mieć atak paniki, próbowałam się zmusić ale nie mogłam, ja mam tak że zaraz chce mi się wymiotować, jeżeli widzę gdzieś toaletę lub choć kosz na śmieci, czuję się spokojna, a jak nie ma nic to wpadam w panikę i wychodzę z pomieszczenia. Nie udało mi się zjeść, powiedziałam że źle się czuję, bo mąż mojej nerwicy nie rozumie, więc mu nic nie mówię, czułam się załamana porażką, że nie dałam rady wygrać z tym, ale się nie poddaję, wiem że za jakiś czas znów spróbuję zrobić podejście, raz się udaje a raz nie, ale nie mogę się poddać, Ty też nie .. musimy walczyć aż do skutku ..