Zakazana miłość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Zakazana miłość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Zakazana miłość

Długo zastanawiałam się nad opisaniem tej historii. Z jednej strony strach przed ludzką opinią, z drugiej potrzeba wyrzucenia z serca tego co ciąży od lat. Może także chęć ostrzeżenia innych kobiet przed podobnym błędem? Historia już nieaktualna, ale mająca swoje miejsce w teraźniejszości. Patrząc z dzisiejszej perspektywy (mając 27 lat), cofając się o cztery lata wstecz...

Poznałam go całkiem przypadkiem, wysyłając sms'a do koleżanki z nowym numerem telefonu- pomyliłam cyfry. Nie przyszło mi jeszcze wtedy do głowy, że jedna pomyłka będzie mnie tak drogo kosztować. Na wiadomość "Hej Kasiu to mój nowy numer. Masz może  jakieś notatki z andragogiki? Ania" odpisał: "To pomyłka. Numer nie należy do Kasi". Spawdziłam jeszcze raz dokładnie cyfry. No tak. Pomyliłam się. Wysłałam więc wiadomość z przeprosinami. Odpowiedź przyszła szybko. "Ile masz lat? Może popiszemy? Paweł". Nie zastanawiając się nad tym co robię, zaczęłam odpisywać nieznajomemu. Kilka smsów przerodziło się w dłuższą konwersację, potem w telefoniczne rozmowy. Paweł przedstawił się jako 27 letni informatyk. Mówił, że prowadzi swoją własną małą działalność związaną z komputerami i sprzętem elektronicznym. Mieszkał ode mnie 45 km dalej. Po kilku tygodniach wirtualnej znajomości postanowiliśmy się spotkać. Obiecał, że przyjedzie do mnie na kawę. Spotkanie z nieznajomym Pawłem bardzo mnie stresowało, ale byłam szczerze zaintrygowana tym mężczyzną. Wydawał się inny  niż wszyscy, bardziej romantyczny, bardziej ułożony, inteligentny i ciepły. Kiedy się wreszcie spotkaliśmy okazało się, że i w realu świetnie nam się rozmawia, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Paweł jednak zawsze unikał tematu swojej pracy. Nawet kilka razy złapałam go na tym, że guzik wie o komputerach itp. Z początku nie drążyłam tematu, ale kiedy po dwóch miesiącach znajomości zaczęło mi na nim zależeć postanowiłam do tego wrócić. Powiedział, że trochę mnie oszukał, że wcale nie ma firmy, że nie jest informatykiem lecz zwykłym budowlańcem i wstydził mi się o tym powiedzieć. Temat na jakiś czas został zamknięty. Wybaczyłam mu kłamstwo. Potem jednak zaczęły pojawiać się inne niepokojące fakty. Nigdy nie miał czasu na rozmowę o określonych godzinach, rzadko chciał się spotykać w niedziele. Pamiętam, że pewnego czerwcowego dnia przyjechał do mnie mówiąc, że się zakochał. Pocałował mnie po raz pierwszy. Odwzajemniłam pocałunek, wiedziałam że również nie jest mi obojętny. Właśnie wtedy poznałam prawdę. Paweł był księdzem. W pierwszym momencie wyrzuciłam go z domu, zaczęłam płakać, nie chciałam go znać. Zadzwonił po kilku dniach, prosił o spotkanie. Zgodziłam się. Potem sprawa była jasna, wplątałam się w beznadziejny romans. Nie umiałam tego zakończyć choć wiem, że powinnam. Spotykałam się z nim ukradkiem, okłamując rodzinę, znajomych. Prawdę znała tylko moja przyjaciółka. Romans trwał pół roku, aż do dnia kiedy Paweł oświadczył mi, że to koniec. Pamiętam do dziś słowa ostre jak nóż "Nie możemy sie dłużej spotykać. Powołanie jest ważniejsze". Wtedy zrozumiałam, że tylko mnie wykorzystał, byłam chwilową uciechą dla jego słabości. Zaczęły się wizyty u psychologa, załamanie itp. Dziś jestem kimś zupłnie innym, żałuję tego co się stało. Zakochałam się i dałam się uwieść, ale teraz wiem, że miłośc musi się mieścić w granicach rozsądku. Niech ta historia będzie ostrzeżeniem dla wszystkich kobiet ślepo szukających uczucia.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez marcinkot (2016-02-09 21:45:03)

Odp: Zakazana miłość

Kurcze, współczuję. Widzę serce dalej cierpi, jak dawno to było?
Doczytałem tongue odpisywałem po czasie. Ten sam wiek.

3 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-02-10 09:54:49)

Odp: Zakazana miłość

Boże, chroń nas przed takimi kapłanami!
Jestem ciekaw, jak odpuszczał penitentom w imieniu Najwyższego, tkwiąc w grzechu ciężkim zabronionym VI przykazaniem Dekalogu?
Zapewne spowiadał się proboszczowi po każdym kontakcie  z Autorką. Jako "czysty" miał już zielone światło. Do następnego razu.
Postanowienie poprawy, jako jeden z wymogów odpuszczenia grzechów zostawiał widocznie durnym "cywilom".
Proboszcz stracił cierpliwość w końcu. Stąd powołanie okazało się ważniejsze.
Albo na horyzoncie pojawiła się inna "owieczka", więcej warta tej specyficznie pojmowanej posługi kapłańskiej.

4

Odp: Zakazana miłość

ksiadz to tez facet, wiec mnie to nie dziwi. Celibat to bzdura, wiec podobnych historii jest na peczki. Sama znam takiego, ktory jest czuly na damskie wdzieki. Taki niby bogobojny byl, modlil sie 5 razy dziennie a potrafil takie teksty smarowac, ze spokojnie moglby swoje talenty pisarskie realizowac na stronach xxx :-)

5

Odp: Zakazana miłość

Ja natomiast znam takiego,który porzucił powołanie, po kilku "razach" z jedną panią z mojego miasta.Zwyczajnie zakochał się na zabój.Mają trójkę dzieci i są szczęśliwym małżeństwem.Ale długo byli na językach.W zasadzie to ona,że dziwka,bo przecież on taki porządny ksiądz,a ona go niemiłosiernie uwiodła.

6

Odp: Zakazana miłość

Współczuję. Ważne, że poszłaś dalej, ta historia jest za Tobą i wyciągnęłaś z niej wnioski. Jak dla mnie celibat księży nie ma sensu, bo to normalni ludzie. Powołanie powołaniem, a natura naturą. A co do ciekawych przypadków. Ja znam księdza, który co sobotę jest sobie u swojej kobity z którą ma 2 dzieci i jeszcze jednego z rodzinnej wsi mojej prababci - taka sama historia. Każdy wie, nikt nic nie mówi.

7 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-02-10 15:14:38)

Odp: Zakazana miłość

no wlasnie, tajemnica poliszynela jest, ze ksieza kreca na boku. Zawsze tak bylo, jest i bedzie bo uduchowionych jednostek z powolania jest margines. Cielesnosci trudno sie wyrzec. A zakazany owoc bardziej kusi. Niektorzy zrzucaja sutanne i biora sie za bary z zyciem, inni nie, bo sa niezaradni a kosciol daje im wikt, opierunek i kieszonkowe. O nic nie musza sie martwic, w przeciwienstwie do normalnych ludzi, ktorzy czesto glowkuja, jak przezyc od pierwszego do pierwszego. Ten moj to by na siebie nie zarobil a co dopiero na rodzine. Radza wiec sobie jak moga, zeby nie stracic a zyskac...chocby troche przyjemnosci.
Pytalam sie go raz, czy sie spowiada innemu ksiedzu z onanizmu, odparl, ze nie. Pytalam, czy traktuje to jako grzech, odpowiedzal, ze nie. To pokazuje, jak ksieza podchodza do zasad koscielnych, nie traktuja ich serio. Ale w swej hipokryzji prawia kazania o grzechu innym. Taki mamy klimat wink

8 Ostatnio edytowany przez Volver (2016-02-10 20:58:19)

Odp: Zakazana miłość
adiaphora napisał/a:

no wlasnie, tajemnica poliszynela jest, ze ksieza kreca na boku. Zawsze tak bylo, jest i bedzie bo uduchowionych jednostek z powolania jest margines. Cielesnosci trudno sie wyrzec. A zakazany owoc bardziej kusi. Niektorzy zrzucaja sutanne i biora sie za bary z zyciem, inni nie, bo sa niezaradni a kosciol daje im wikt, opierunek i kieszonkowe. O nic nie musza sie martwic, w przeciwienstwie do normalnych ludzi, ktorzy czesto glowkuja, jak przezyc od pierwszego do pierwszego. Ten moj to by na siebie nie zarobil a co dopiero na rodzine. Radza wiec sobie jak moga, zeby nie stracic a zyskac...chocby troche przyjemności

Zastanawiam się właśnie, czy w ogóle  to jest jakaś tajemnica... odnoszę wrażenie, że obecnie sami księża niespecjalnie ukrywają się ze swoimi "słabościami".

Miałam w rodzinie dwóch kapłanów. Jeden nie żyjący już od wielu lat, pozostawił po sobie córkę. O jej istnieniu dowiedziałam się na jego pogrzebie. Okazało się, że najbliższa rodzina wiedziała od dawna, że wujcio się rozmnożył. O dziwo, chyba nawet ten egoista o córkę dbał. Niestety w testamencie jej nie uwzględnił. Nawet w obliczu śmierci nie wykazał się odrobiną cywilnej odwagi i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Drugi  duchowny, to wysoce wyedukowany pies na baby. Gdyby obiekty jego westchnień były skłonne odwzajemnić owe zainteresowanie, żadnej by nie przepuścił... nawet  bliskiej kuzynce. No, ale on żyje w czasach kiedy już specjalnie ukrywać się nie trzeba. W dodatku otoczenie go rozgrzesza, więc dlaczego on sam siebie nie miałby również... wink
Nie mnie ich oceniać, ale fakty są bezlitosne. Nikt mnie nie przekona, że obu tych panów do kapłaństwa skłoniło coś więcej niż kasa i wygodne życie. Zawsze mnie wprawiało w osłupienie z jaką lekkością ci panowie, wydają na swoje uciechy, te przysłowiowe wdowie grosze...

9 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-02-10 21:03:33)

Odp: Zakazana miłość

ja sobie myślę, że na księży w większości to idą takie życiowe lebiegi, bo tak najwygodniej. No mają jakieś tam swoje obowiązki, wiadomo, ale nikt im z głodu i niedostatku nie da zginąć smile a to daje duży komfort psychiczny.
Mają podane do stołu, sprzątać nie muszą, co miesiąc regularna kaska, nie wiem jak inni, mój miał tysiaka na rękę. Ponadto dostawał jeszcze kasę za wykłady na różnych katolickich uczelniach.
Tłumaczył mi pewne aspekty bycia księdzem, np. że ksiądz to taki sam mężczyzna jak inni i ma takie same popędy i też zauważa kobiety i one go pociągają, i chętnie by z nimi zgrzeszył, ale nie może, bo jest księdzem i z tego  powodu musi okiełznywać swoją męską naturę a ludzie myślą, że jak ksiądz, to myśli tylko o Bogu i klepie pacierze a seks mu w ogóle nie w głowie.
No, ale jak widać, okiełznywanie męskiej natury słabo im wychodzi wink

10

Odp: Zakazana miłość
adiaphora napisał/a:

Tłumaczył mi pewne aspekty bycia księdzem, np. że ksiądz to taki sam mężczyzna jak inni i ma takie same popędy i też zauważa kobiety i one go pociągają, i chętnie by z nimi zgrzeszył, ale nie może, bo jest księdzem i z tego  powodu musi okiełznywać swoją męską naturę a ludzie myślą, że jak ksiądz to myśli tylko o Bogu i klepie pacierze.

Jedno zdanko, a tak wiele mi wyjaśniło wink Całe swoje życie widzę w tych krewniakach jedynie egocentryków i egoistów, a to tylko biedne chłopaki, co to nieustannie muszą walczyć z własną naturą. Wprawdzie jak oznak "walki" choćby minimalnej i tej wewnętrznej, nigdy u tych "swoich" nie dostrzegłam, ale... to pewnie moja wina, bo kuzyna dekoncentrowałam... wink

A wracając do sedna wątku. Ma dwie znajome, które "romansowały" z panami w sutannie. Na początku znajomości obie dziewczyny nie wiedziały, że spotykają się z księdzem. Zaznaczę może tylko, że w tamtym czasie, to były bardzo młode osoby... czyli dość łatwy cel.

11 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-02-10 21:41:06)

Odp: Zakazana miłość
Volver napisał/a:
adiaphora napisał/a:

no wlasnie, tajemnica poliszynela jest, ze ksieza kreca na boku. Zawsze tak bylo, jest i bedzie bo uduchowionych jednostek z powolania jest margines. Cielesnosci trudno sie wyrzec. A zakazany owoc bardziej kusi. Niektorzy zrzucaja sutanne i biora sie za bary z zyciem, inni nie, bo sa niezaradni a kosciol daje im wikt, opierunek i kieszonkowe. O nic nie musza sie martwic, w przeciwienstwie do normalnych ludzi, ktorzy czesto glowkuja, jak przezyc od pierwszego do pierwszego. Ten moj to by na siebie nie zarobil a co dopiero na rodzine. Radza wiec sobie jak moga, zeby nie stracic a zyskac...chocby troche przyjemności

Zastanawiam się właśnie, czy w ogóle  to jest jakaś tajemnica... odnoszę wrażenie, że obecnie sami księża niespecjalnie ukrywają się ze swoimi "słabościami".

Miałam w rodzinie dwóch kapłanów. Jeden nie żyjący już od wielu lat, pozostawił po sobie córkę. O jej istnieniu dowiedziałam się na jego pogrzebie. Okazało się, że najbliższa rodzina wiedziała od dawna, że wujcio się rozmnożył. O dziwo, chyba nawet ten egoista o córkę dbał. Niestety w testamencie jej nie uwzględnił. Nawet w obliczu śmierci nie wykazał się odrobiną cywilnej odwagi i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Drugi  duchowny, to wysoce wyedukowany pies na baby. Gdyby obiekty jego westchnień były skłonne odwzajemnić owe zainteresowanie, żadnej by nie przepuścił... nawet  bliskiej kuzynce. No, ale on żyje w czasach kiedy już specjalnie ukrywać się nie trzeba. W dodatku otoczenie go rozgrzesza, więc dlaczego on sam siebie nie miałby również... wink
Nie mnie ich oceniać, ale fakty są bezlitosne. Nikt mnie nie przekona, że obu tych panów do kapłaństwa skłoniło coś więcej niż kasa i wygodne życie. Zawsze mnie wprawiało w osłupienie z jaką lekkością ci panowie, wydają na swoje uciechy, te przysłowiowe wdowie grosze...

Spokojnie, drogie Panie. smile
Kościół rozlicza teraz pedofilstwo "kapłanów" wobec dzieci obojga płci. Zmuszony zresztą do tego skalą zjawiska i nagłośnieniem zwyrodnienia na cały świat.
W porównaniu z tym, "folgowanie chuciom" z kobietami tylko i dorosłymi przecież, toż to szczegół.
Tak istotny, jak ziewanie znudzonych wiernych na mszy summalnej podczas kazania o grzechu cudzołóstwa w związkach partnerskich.
Ziewają jednak ci tylko, którym "gryzący" beret nie osuwa się na oczy przy mea culpa. smile
Zapolska - jak żywa. Kto by pomyślał? smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Zakazana miłość

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024