netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

6 lat razem i koniec?

13 odpowiedzi3 447 wyświetleńzałożony przez hunter_hhh, 09.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 lat razem i koniec?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: 6 lat razem i koniec?

Witam. Takich historii jak niżej opisana jest tu pewnie na pęczki, ale nie wiem już co robić, może ktoś z was będzie w stanie podsunąć jakiś dobry pomysł, poradzić coś, co pozwoli przetrwać przynajmniej najbliższy okres. Na początek opiszę swoją historię.

Byłem z moją dziewczyną w związku od 6 lat. Gdy się poznaliśmy ja miałem lat 21, ona 18. Jak we wszystkich związkach początki były cudowne, oboje staraliśmy się dla siebie i oddawaliśmy sobie nawzajem cząstkę siebie. To była moja pierwsza poważna dziewczyna, a ja byłem jej pierwszym poważnym chłopakiem. Również temat łóżkowy to była rzecz, której oboje się uczyliśmy od siebie i który do pewnego momentu dawał mnóstwo satysfakcji. Przez te 6 lat przeżyliśmy mnóstwo pięknych chwil, cała masa podróży, które oboje pokochaliśmy i podczas których bardzo się zbliżaliśmy do siebie. Podczas jednej z ostatnich podróży (a było to jakieś 2 tyg temu) oznajmiła mi, że już mnie nie kocha i że się wypaliła w tym związku. Mimo, że w ciągu ostatnich 3 lat były już dwa momenty, kiedy wspominała, że zastanawia się czy to ma dalej sens, to jej decyzja to był dla mnie cios. Do tej pory brała ode mnie tydzień czy dwa wolnego i postanawiała ze mną zostać. Teraz nie widzi takiej opcji, a przynajmniej jak twierdzi - teraz i w najbliższym czasie. Polak jak wiadomo, mądry po szkodzie, dlatego teraz gdy zostałem postawiony pod ścianą widzę punkty, które wcześniej ze względu na to, że ona była przy mnie, lekceważyłem, a które miały wpływ na jej decyzję. Zacznę od seksu, gdzie moje potrzeby znacznie przewyższały jej potrzeby, a gdy nie dostawałem tego co chciałem, potrafiłem się obrazić. Moja złość nie trwała długo, ale zdarzało się to niestety często. Potem się rekompensowała, ja uważałem, że wszystko wraca do normy i potem powtórka z rozrywki. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że to było z mojej strony głupie i dziecinne, a ona się z tym strasznie męczyła. Dziś gdybym miał możliwość to bym to zmienił. Po drugie i tu trochę wstyd się przyznać, moją piętą achillesową jest brak prawka. Jakoś tak się nie udało do dzisiaj zrobić, a że ona ma, to często mnie woziła, albo jej ojciec nas woził. Niby błahy argument, ale to też mogło jej ciążyć w pewnym sensie, że nie mogła na mnie liczyć pod tym względem. Po trzecie, mimo stabilności zatrudnienia nie stać nas było na zamieszkanie na własną rękę. W sumie nie mieszkaliśmy razem, ale ona przyjeżdżała średnio co drugi dzień i nocowała u mnie, pozostałe dni spędzała w domu swoich rodziców. Moi rodzice jakiś czas temu kupili mieszkanie, ale z myślą również o moim młodszym bracie, który gdy przyjechał na studia, siłą rzeczy stał się współlokatorem. Widziałem, że dziewczyna nie czuje się zbyt komfortowo z bratem za ścianą. Obawiam, się, że to również jej ciążyło. Wreszcie po czwarte, obawiam się, że ważnym czynnikiem mogło być moje uzależnienie od hazardu. Nie raz potrafiłem przegrać całą wypłatę, czy pieniądze przeznaczone na wakacje. Jakoś zawsze potrafiłem się z tego wykaraskać i może dlatego zbagatelizowałem problem. Ale teraz jak sobie o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że ona po 6 latach związku zaczęła się zastanawiać nad poważną przyszłością i stwierdziła, że nie może być z kimś, kto robi takie nieodpowiedzialne rzeczy. Gdy tak zebrać wszystko do kupy pewnie sobie pomyślicie, że dziewczyna dobrze zrobiła, ale jest też druga strona medalu. Ja naprawdę ją bardzo kocham i traktowałem ją przez te 6 lat bardzo dobrze. Opiekowałem się nią, byłem przy niej w trudnych chwilach, że nie wspomnę o zwykłych codziennych aspektach, takich jak chociażby to, że wracając z pracy zawsze czekał na nią obiad. Byłem skłonny dla niej do wszelkich poświęceń, gwiazdkę z nieba bym jej przychylił. No i są jeszcze oczywiście inne osobiste atuty, które sprawiły, że 6 lat temu mnie pokochała. Dlatego to rozstanie jest dla mnie ciężkim szokiem i nie mogę się z tego pozbierać. Gdy sobie pomyślę o tych wszystkich wspaniałych chwilach, które razem spędziliśmy, o tym, że przez 6 lat miałem się do kogo przytulić, z kim porozmawiać na co dzień, a teraz to straciłem, to czuję po prostu wielki żal, pustkę, brak mi mobilizacji do czegokolwiek. Gdyby mi tylko dała szansę, to ja naprawdę jestem w stanie się zmienić. Bo te wszystkie mankamenty, o których pisałem, to są jak ja to nazywam - rzeczy rozwojowe, które można zmienić, zrobić, naprawić czy z nich zrezygnować. Jak pisałem wcześniej, dziewczyna postanowiła mnie zostawić i na razie nie wyobraża sobie, że moglibyśmy do siebie wrócić. Ja zdesperowany, więc słowo klucz widzę w słowie "na razie", ale nie wiem czy dobrze to interpretuję. Żyję nadzieją, że może jednak czas okaże się sprzymierzeńcem jeszcze będziemy razem, ale trochę moją nadzieję podkopuje niepewność. Niepewność, czy w tym wszystkim nie znalazł się ktoś trzeci. Zdążyłem przeczytać kilka smsów od jej kolegi z pracy, które były dość dwuznaczne. To jakiś młody typ, chyba ze 2 lata młodszy od niej, czyli 5 lat młodszy ode mnie. Zapytałem ją o to, to patrząc mi w oczy powiedziała, że nic nie było i nic nie ma, a to on ją podrywa. Potwierdziła to kilka razy, ale sam nie wiem ile w tym prawdy do końca. Kilka bliskich mi osób radziło, żebym dał jej czas, żebym się na razie nie odzywał, ale ciężko mi w tym wytrwać, kilka razy zagadałem i dostałem tą samą odpowiedź. Na razie to zamknięty temat, może kiedyś, ale nie chce mi niczego obiecywać.

Bardzo ją kocham i niesamowicie mi na niej zależy, ale jestem taki bezsilny, że nie wiem co mam robić. Czy faktycznie czekać, czy jednak przypominać o sobie (mam wrażenie, że na razie przynosi to odwrotny skutek sad ), czy w ogóle warto się jeszcze o to bić, czy zweryfikować jakoś czy jest ta osoba trzecia a jeśli tak to jak. Cierpię strasznie...

Przepraszam jeśli komuś cała historia wyda się napisana trochę chaotycznie, ale mam tyle myśli w głowie, że ciężko to poukładać w logiczną całość. Z góry dziękuję za wszelkie rady.

2

Odp: 6 lat razem i koniec?
hunter_hhh napisał/a:

mimo stabilności zatrudnienia nie stać nas było na zamieszkanie na własną rękę. [...] obawiam się, że ważnym czynnikiem mogło być moje uzależnienie od hazardu. Nie raz potrafiłem przegrać całą wypłatę, czy pieniądze przeznaczone na wakacje. [...] te wszystkie mankamenty, o których pisałem, to są jak ja to nazywam - rzeczy rozwojowe, które można zmienić, zrobić, naprawić czy z nich zrezygnować.

Czuje ze nie zdajesz sobie sprawy co to jest hazard i do czego prowadzi. Jestes w cholernej dupie tylko jeszcze tego nie widzisz. Szukaj pomocy, a potem zajmij sie kobietami.... Serio serio.

3 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-04-09 12:47:49)

Odp: 6 lat razem i koniec?

Polec mu psychiatre jeszcze :-D

Usiadz stary, znajdz chwile dla siebie przemysl czego chcesz od zycia co jest dla Ciebie najwazniejsze a pozniej sie na tym skup i dzialaj. Jezeli wolisz hazard idz w to dalej ale gowno miec z tego bedziesz to Ci mowie od razu. Kochasz te dziewczyna i chcesz z nia byc? To sie zmien skoncz z hazardem zrob prawko zaoszczedz hajs i za ierz ja gdzies. Z tego co widac nie potrafisz zadbac o swoja kobiete w jej oczach jestes nieudolnym dzieckiem (patrzac na aspekt braku prawka hazard i to ze nie umiesz zaoszczedzic) z calym szacunkiem ale zacisnac pasa pgarnac kredyty itp i zbierac na mieszkanie. W dupie z wakacjami jasno postawcje sobie za cel wspolne mieszkanie to powinno byc priorytetem. Takie uzaleznienia postrzega sie raczej jako dziecinada. Moja ex prula sie bo bylem uzalezniony od gier komputerowych przez to nie zabieralem jej nigdzie rzadko sie spotykalismy spoznialem sie i wiele innych rzeczy. Powiedziala mi jasno zebym sie ogarnal. Usiadlem stwierdzilem ze ona jest wazniejsza niz smieszne gry i.. nagle z wyrzuceniem gier i tego czasu na nie poswieconych wszystko sie zmienilo wrocilo do ladu i skladu. Moze i Tobie to pomoze. Mozesz zapisac sie na jakas terapie i powiedzidc ze chcesz wszystko naprawic mysle ze doceni ze sie starasz o ile nie jest za pozno.

4

Odp: 6 lat razem i koniec?

Mialem podobna historie tyle ze moja byla miala 17 a ja 20 gdy sie poznalismy. Tez bardzo sie kochalismy na poczatku znajomi mowili ze bedziemy zawsze razem a tu jednak nie...
Powracajac do Twojego watku hazard podobnie jak alkoholizm jest zachowaniem destrukcyjnym. Niszczysz samego siebie a Twoje zachowanie nie pomaga w odzyskaniu tamtej kobiety wprost przeciwnie nie bedzie zalowala ze uczucie sie wypalilo. Jesli chcesz przynajmniej sprobowac ja odzyskac olej hazard bo g... z tego Ci przyjdzie omijaj kasyna szerokim lukiem zabierz dziewczyne za miasto lub na kolacje. Zawsze jest ten procent szansy ze mozna sprobowac rozpalic na nowo ogien ktory kiedys sie rozpalil miedzy Wami.

5

Odp: 6 lat razem i koniec?

i bardzo dobrze, że sie rozstaliscie bo umiesz wypisać swoje potężne wady. kolejny krok do naprawy siebie. gdy wyeliminujesz te wady, to zobaczysz ze znow jestes lepszy i teraz mozesz miec jeszcze lepszą kobietę.

a nie ma czegos takiego jak walka o kogoś. mozesz jedynie jej pokazac, ze sie zmienilas, a ona moze litosciwie to zauwazy. jaki sens?
nie wierze w takie powroty. ktos musi cos czuc jeszcze, by wrocic, lub nie miec juz nikogo na horyzoncie.
sa przypadki, ze ludzie wciaz zrywaja i wracają, ale za normalne to nie uważam.

6

Odp: 6 lat razem i koniec?

Tylko wydaje mi się, że to nie hazard był głównym powodem jej decyzji. Owszem, była czasami zła o to, ale nie było żadnego ultimatum. Czasem było tak, że sporo wygrałem i dzięki temu coś fajnego jej kupiłem, albo odrobiłem to co wcześniej przegrałem i jakoś przechodziła nad tym do porządku dziennego. Żebyście mnie źle nie zrozumieli - zdaję sobie sprawę, że to jest choroba i to się leczy, ale jestem niemal pewny, że to nie hazard był punktem zapalnym. Jak sobie pomyślę o tych smsach, o których pisałem i o tym, że niedługo potem zniknęła cała korespondencja z tym typem, a także o jej słowach, że co prawda nie podjęła ostatecznej decyzji, ale nie może mi obiecać, że jak ktoś się pojawi to ona z tego nie skorzysta, to boję się, że jednak ktoś trzeci się pojawił, albo coś zaczyna się dziać w tej kwestii. Mimo, że kilka razy pytałem ją o to, to za każdym razem zaprzeczała. To byłby dla mnie podwójny cios, gdyby podejrzenia sprawdziły się w rzeczywistości. Ale może łatwiej byłoby mi wtedy odpuścić i żyć dalej. Sam nie wiem. Jednocześnie boję się tej prawdy i chciałbym ją poznać. Choć nie mam pomysłu jak to zrobić.

7

Odp: 6 lat razem i koniec?

Nie ma "głównego powodu". Zawsze jest sporo tego, aż w koncu przychodzi wypalenie i rezygnacja.
Co Ci da informacja, że kogoś ma? Pójdziesz go pobić, czy może bedziesz płakał, że jesteś gorszy niz on? A moze bedziesz sie starał udowodnic, ze jesteś lepszy i wyśmiejesz ją, że związała sie z "kims takim"? Nic to nie da. Po prostu eliminuj swoje wady.

8

Odp: 6 lat razem i koniec?

Wiedziałbym na czym stoję i czy warto czekać, starać się zmienić itp.

9

Odp: 6 lat razem i koniec?

Każdy by tak chciał, ale wszystko masz robić dla siebie. Jesli Twoje zmiany mają być tylko w momencie, gdy ona czeka, to nie są to potrzebne zmiany, bo kobiety też chcą byś coś zrobił dla siebie. Poza tym te zmiany mogą nastąpić nie wiadomo kiedy, może nawet nigdy Ci sie nie udać. I ona ma marnowac zycie na czekanie? Ona zrobiła to dla siebie, Ty rób też coś dla siebie. A potem kto wie, moze znow sie spotkacie - juz po tych gruntownych zmianach.

10

Odp: 6 lat razem i koniec?

Odpuść. Ona nie pokocha Cię znowu od tak na skinienie palca.

11

Odp: 6 lat razem i koniec?

Ups smile thepass wyłożył karty na stół, trochę nie po myśli autora, bo o czym teraz myśli autor dobrze wiemy.
W zasadzie to już zostało powiedziane wszystko.
Co możesz zrobić? Daj sobie spokój z hazardem i zrób prawo jazdy, przyda się. A powroty i rozstania czasem się zdarzają, nie na się co łamać, tylko wyciągać wnoski na przyszłość.

12

Odp: 6 lat razem i koniec?

Zapytam wprost, chcesz stary czekać? Nie słyszę! CHCESZ CZEKAĆ NA NIĄ, AŻ ONA ZROBI JAKIŚ KROK???!!! BĘDZIESZ CZEKAŁ NAWET KILKA MIESIĄCY???!!!! Z miejsca Ci powiem, że grubo się pogrązysz w problemie.

Ja czekałem, cały czas wierzyłem, że jej gierki sa po to by do mnie wrócić, że ona bije się w pierś, ze to był błąd, że tak byc nie powinno, że chce wrócić, ale jej duma nie pozwala. Wiesz jak to się okazało? Parsknęła mi śmiechem w twarz, mówiąc, jak jej jest dobrze z nowym chłopakiem. Chcesz się zmienić, rób to teraz, jeżeli ma wrócić, to na pewno wróci jak zobaczy u Ciebie zmiane, a jak bedziesz stał w miejscu i się zadręczał, to ona nie podejdzie do Ciebie, bo będzie chciała iśc na przód. Zresztą, taka mądra decyzja, jak laska zrywa, idzie do innego, nie potrafi usiąść, szczerze powiedziec co jej sie nie podoba i co chciałaby abyś w sobie zmienił, to nie jest warta ani czekania, ani walki. Z całym szacunkiem, ale jak się kogoś kocha, to choćby skały srały, to będzie dążyć żeby było jak najlepiej. Ufanie takim słowom "no ja Ciebie kocham, dlatego jeszcze nie zerwaliśmy, ja chcę naprawiać", to jest gówniane gadanie, trzeba pokazać, że się kocha i naprawiać czynami, tak na przyszłość.
Moja rada, zadbaj o siebie, skup się na sobie (wiem, że to ciężkie, ale jak będziesz na nią czekał, to będzie Ci jeszcze gorzej z tego wyjść, bo się przyzwyczaisz, dowiesz się że ma kogoś, to nie bedziesz umiał się pozbierać, zmienić siebie bo ból będzie wiekszy, a Ty będziesz dalej żył w tym chorym czymś zwanym "ja poczekam na nią"). Takie same rzeczy mi pisali inni, jak byłem w Twojej sytuacji, nie brałem sobie tych słów do serca, robiłem po swojemu, czyli odwrotnie niż radzili i wiesz co? I zobacz jak skończyłem (wejdź w mój temat, może Cię to czegoś nauczy).

Jeżeli chcesz coś zmienić, by ona wróciła, zacznij od siebie, a uwierz mi, że nie pożałujesz, najwyżej, będziesz tylko wyleczonym, pozbawionym tych wad, co do tej pory miałeś facetem, a to bedzie większy sukces, niż wrócić do swojej ex, zobaczysz ;-)

13

Odp: 6 lat razem i koniec?

A na jej skrzynce potwierdzenie wypełnienia formularza na tzw. work & travel do Stanów... I zakładam, że sama tam nie poleci. Ehh... z każdym dniem coraz mniej wiary, że to się jeszcze uda naprawić sad

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 lat razem i koniec?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026