Każdy z nas się śmieje i płacze najgorsze jest to gdy przychodzą takie chwile jak jest się samemu i nie ma z kim pogadać rozmyślamy płaczemy , ja na ogół jestem dziewczyną uśmiechniętą lecz tylko w dzień gdy nastaje wieczór wszystkie myśli powracają . ( W dzień uśmiechnięta w nocy smutna i zapłakana ) też tak macie jak sobie z tym radzicie ? Bo ja już chyba sobie z tym nie radzę . :'(
Podobne tematy
Też tak Mam identycznie . Noce długie , spać nie mogę , gonitwa mysli natrętnych . Z trudem zasypiam .
Coś okropnego godz 02:03 a ja nie śpię ech;(
Ja tam spie 4 godziny dziennie i trzeba jakos dzien przezyc. Zawsze jednak ten dzien u mnie przez to jest dluzszy.
Kiedys panicznie balam sie samotnych wieczorow. Teraz juz mniej, chociaz dzis wieczor mam podly nastroj. Od jakiegos czasu balon goryczy sie napelnial i pekl dzis wieczorem. U mnie sie zbiera, zbiera i w koncu laduje w beznadziei. Nigdy tak na prawde nie bylam sama, zupelnie sama. Zostalam bez przyjaciol, moj ex ciagle do mnie pisze, ze sie martwi etc. Odeszlam od niego, bylo ciezko ale to juz nie mialo sensu, za duzo syfu, przemocy...ktos to musial skonczyc. Chce sie oswoic ze swoja samotnoscia, wypelnic czyms te pustke, zbudowac siebie od nowa. Zawsze sie balam, ze wyladuje tu gdzie jestem teraz a przeciez powinnam byc wdzieczna losowi ze nie skonczylo sie gorzej. Nie bylam zrozpaczona kiedy to wszystko sie skonczylo, odetchnelam z ulga. Teraz jest mi ciezko...ale wiem, ze to przejdzie. Nie ma chyba przepisu na samotnosc, trzeba ja polubic? Pokochac siebie. Zaopiekowac sie soba, bo nikt inny tego za nas nie zrobi. Samotnosc jest czasami cholernie gorzka
Pozdrawiam.