Witam, chciałam się doradzić a może wyżalić... Jestem z chłopakiem a raczej narzeczonym 5 lat i chyba w końcu uświadomiłam sobie że nic z tego nie będzie, czuje się z nim okropnie, mam wrażenie że nic do mnie nie czuje, jest okres gdzie jest pięknie, ale większość jednak nie do zniesienia. Jak patrze na znajomych, na ich związki to aż się dziwie co ja robię z tym człowiekiem. Nie jestem z nim szczęśliwa, ale boję się ze bez niego też nie będę. Analizuje sytuacje i wiem że on postępuje źle, ale czasem wydaje mi się że przesadzam, że może to moja wina. Jesteśmy zaręczeni a kiedy wspomnę o ślubie to: nie ma pieniędzy, ma stałą pracę, ale może ją stracić, może wyjedzie za granicę. Mieszkamy z rodzicami, ja tylko do niego jeżdżę bo on zawsze ma coś do roboty w domu, czasem poświęca mi czas, choć nie zawsze. Nie chce nigdzie wspólnie wychodzić tłumacząc się brakiem pieniędzy. Wyprowadzić się z domu nie chce, bo nie będzie nikomu płacić. Rozmowy nic nie dają, czasem słyszę tylko że jeszcze poczekajmy, że w przyszłym roku itd... Ostatnio był proszony na wesele, ucieszyłam się, ale on stwierdził że jak jakiś tam kolega nie idzie to on też nie bo nie będzie miał z kim pić, jak zasugerowałam że pobawimy się razem, spędzimy jakoś czas to stwierdził że nie ma mowy. Jednak chodzi mi o to, że ma on stany depresyjne, pomagam mu, wspieram go, wtedy jest do rany przyłóż, jednak minie ten okres to jest dla mnie okropny, mówi że to ja mam wredny charakter i dlatego tak się zachowuje. Boję się że jak się rozstaniemy to może nasilić się ta depresja i nie będę umiała od niego odejść do końca. Sam kiedyś powiedział że potrzebuje pomocy chyba specjalisty. Jak miał umówioną wizytę to odwołał. Jest czasem bardzo nerwowy, np jak przyjeżdża po mnie do pracy a ja nie wychodzę od razu to dzwoni 10 razy, mowie ze jedzie jak nie wyjdę,co nie jest zależne ode mnie. 2 lata temu rozstaliśmy się na krótki okres, tzn ja chciałam chwilową przerwę, to po paru dniach tak mnie nękał, dzwonił, przychodził do pracy i nie chciał odjeść dopóki nie powiem że jesteśmy razem i uwierzyłam że coś się zmieni i będzie lepiej, było ale na krótko. Czasem w kłótniach mnie wyzywa, że ma ochotę mnie uderzyć, ale twierdzi że i tak się nie rozstaniemy. Chce ale nie wiem jak od niego odejść, bo będzie mnie namawiał, prosił, nękał a ja znów uwierzę...
Podobne tematy
Sama widzisz, że jego obietnice o zmianach są bez pokrycia. Uważam, że albo namówisz go na terapię, żeby leczył się z depresji, bo może to jest przyczyną dziwnych zachowań (chociaż agresja i obiecanki cacanki chyba do tego nie należą...) albo uciekaj. Wiem jak straszne jest nękanie po rozstaniu, bo sama to przeżyłam, a raczej nadal przeżywam, ale trzeba być twardą, najlepiej urwać kontakt i nie dać się namówić na powrót.
Uważasz, że wydzwanianie kiedy musisz zostać chwilę dłużej w pracy jest normalne? Nie, nie jest, z takim człowiekiem nie wszystko jest w porządku. To jest jak uzależnienie, wiesz, że jest źle, ale coś cię przy nim trzyma...
3 2014-04-02 08:32:53 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-02 08:34:07)
Jak nie chcesz z nim być to zakończ to. Porozmawiaj i do widzenia. Nie rozumiem w czym problem. Jak ma problemy depresyjne to przede wszystkim od tego są lekarze specjaliści, a poza tym nie ma mowy o żadnym piciu. Wsparcie najbliższych - bezcenne. Ale nie powinnaś być z kimś z żalu bo ktoś ma problemy emocjonalne. Jak zdecydowałaś o rozstaniu to bądź konsekwentna i to zrób. Chyba że nie chcesz?
Sama doskonale wiesz, że lepiej nie będzie. Chcesz być do końca życia nieszczęśliwa? Daj sobie szanse na oddech i szczęście. On się nie zmieni i dobrze o tym wiesz. Weź odpowiedzialność za siebie i własne życie, bo nikt inny go za Ciebie nie przeżyje.
Macie racje dziewczyny ze wszystkim. Tylko czemu tak cholernie ciężko odejść? od człowieka który mnie rani i z którym nie będę szczęśliwa. Powiedziałam mu że chce się rozstać, na początku rozmowy niby wyjaśniał, przepraszał ale potem jak się nie ugięłam to odpuścił, dziś już coś powiedział w stylu "no przecież się rozstaliśmy" i widzę że jemu nie zależy kompletnie i jest mi tak cholernie przykro. To po co on cały czas ze mną był? I dlaczego mi jest tak źle bez niego?
Bo wiele par się po prostu uzależnia. Od nieszczęścia też, bo to w sumie zawsze jakaś emocja, a pozniej przychodzi uwaga NUDA, SPOKOJ, STABILIZACJA. Cos niebywałego, prawda? Zaczynasz byc kims wolnym i jest to złe, bo zaczynasz znow widziec czego potrzebujesz.
dziś ma dużo ludzi depresje. mało kasy, nie można zalozyc rodziny wyprowadzić się od rodzicow itp.
twój chłopak b się tym przejmuje.
wspieraj go, nie ma idealnych ludzi, to na pewno nie jest zly człowiek.
czasem rzeczywistość przytłacza-stad depresje i takie zachowanie.
powodzenia
Po rozmowie z nim dowiedziałam się że się ze mną nudzi, że go denerwuje swoim zachowaniem, że przytyłam a na koniec powiedział że wszystko prze ze mnie, że stracił tyle lat ze mną a mógł wiele więcej osiągnąć. Stwierdził także, że co on nie zrobi to i tak z nim będę (nie wiem skąd takie wnioski?) Jednak chce ze mną być tylko żebym właśnie wróciła do dawnej formy, żebym miała większy zapał do rzeczy które robię i więcej życia i on też postara się zmienić, starać się o mnie itd. Ja nie wiem czy ze mną czy z nim jest coś nie tak...
Jestes po prostu najgorsza i musisz sie zmienic...
a tak na serio to dajesz sie tak traktowac, on to widzi i jeszcze mowi Ci bezposrednio o tym, a Ty go utwierdzasz, ze ma racje.
ze go nie zostawisz, ze sie bedziesz uzalac, ze cala wine na siebie wezmiesz, a on obieca Ci gruszki na wierzbie i Ty uwierzysz jak male dziecko.
To mam udawać manipulować że nie chce z nim być jak chce? To co powinnam zrobić żeby tak nie myślał ale zarazem z nim być? bez rozstania?
Tyle, że tu musi byc rozstanie - i to Ty zrywasz. Nie widzisz tego?
I nic z tego? czy jest szansa na powrót?
Ale jaki powrót, jeśli Ty jego nie chcesz?
chcę, ale żeby się zachowywał inaczej, nie był obojętny, oziębły, interesował się mną...
ale to on ma sie zmienic. Ty sie podkładasz mu w każdej formie i niezależnie jaki by był, to i tak bys go chciała. po co Ci takie oszukiwanie samej siebie?
To co mam zrobić żeby on się zmienił? Rozstać się i poczekać aż on sam będzie nalegał?
on sie nie zmieni. zrobi wszystko by odwrocic kota ogonem i pokazac, ze to Ty musisz sie zmienic i to Twoja wina. nie potrzeba Ci kogoś takiego, ale zobaczysz to kiedys sama.