Hej
Może zacznę od tego, że ja i mój powiedzmy X mamy po 20lat. Róźnie między nami bywało, lecz nigdy z tego związku nie było i raczej na to się nie zanosi. Chodź do zbliżenia jako tako doszło... no ale oczywiście tylko całuski i drobne czułości. Ja wyjechałam za granicę, miałam dłuższe wakacje bo ok. 2 misięcy podróżowałam i się przemieszczałam. Bardzo mi się podoba, znamy się dosyć długo, jest dosyć wyrozumiały bo czasem mam dziwne pomysły, jest mega pozytywną osobą, chyba nikt mi tak jak on nie poprawia humoru ... po prostu mogę powiedzieć śmiało, że czuje się przy nim bezpiecznie. Jego wady są takie, jak u poprzedniego partnera jest dosyć zabiegany, milion spraw na raz ( nie mam na myśli, że jest roztrzepany, ale właśnie jest perfekcjonistą) do tego bardzo przedsiębiorczy i bystry( to na plus w tym wieku) bo czasem łapię się za głowę jak on to wszystko godzi i do tego szkoła...Nie wydaje się typem "podrywacza", ale stwarza taką atmosferę, że dziewczyny same do niego legną...wiem coś o tym bo czuje się, że już wpadłam po uszy...no na pewno się zauroczyłam a ten człowiek tak na mnie działa
aleee do rzeczy: ja nie mogę już wytrzymać tego spotykania się z nim przed wyjazdem spytałam się czy planuje coś wobec mnie, ale odpisał mi, że nie może mi zaproponować stałego związku, gdy przyjechałam nie wiem czy coś się zmieniło ale nadal nie uzewnętrznia się przy mnie, nie snuje planów w obec mnie, ale na drobne wakacje chce mnie zabrać... później zaprosił mnie do kina, zachowywał się inaczej, ciągle żartował, ale nie przytulił mnie i nie wysyłał sygnałów, później zaproponował spacer i odstawił mnie do domu...Wiem, że wyjeżdża w maju po maturze i zostaje tam mniej więcej do października.. ja też wyjeżdżam, ale to nie jest takie awykonalne bo do siebie bd mieć dosyć blisko. Oczywiście po tym spotkaniu pozostał nie dosyt i gadaliśmy na fb, ja zaczęłam się zwierzać ( może i strzeliłam sobie sama gola, ale on chyba tak tego nie odbiera bo zabrzmiało to szczerze) jestem dosyć porządną dziewczyną i bardzo się takimi rzeczami przejmuję, jak pierwszy pocałunek na spotakniu, lub różne typu rzeczy dlatego napisałam mu otwarcie, że mnie to bolało, chcieliśmy tego oboje, ale chce żeby wiedział, że to było coś wyjątkowego i nie chce, żeby myślał o mnie źle lub co gorsza o pierwszej lepszej lasce, która się obściskuje i zobaczymy co dalej nam pokaże...zrozumiał i powiedział, że nigdy by tak o mnie nie pomyślał, uspokoiłam się bo i ja już o tym nie myślałam co on wtedy o mnie myślał...kilka dni później dość nietypowa rozmowa o seksie z mojej str wynikła, okazało się, że miał 3 partnerki łóżkowe i teraz uwaga ja się przyznałam, że tego jeszcze nie robiłam a on na to, że nie musimy tego robić, że możemy sobie sprawiać inaczej przyjemność ....
Z drugiej strony idelany chłopak na pierwszy raz, aleee czy to tak powinno być? gdzie w tym uczucie i czy wgl on coś czuje? chciała bym związku ,ale nie ziwązku bez zobowiązań... Jedna część mnie chciała by się ponieść chwili, ale nie chce być panną, którą przeleci i zostawi...
Jest warto się w to pakować ? Jak wam się wydaje czy wydaje się dla niego łatwa a jeśli tak jest to jak zrobić żeby było mu trudniej a może się zakocha
?