Drogie forumowiczki/forumowicze
Mam bardzo sympatycznego kolege,lubimy sie bardzo-choc nie znamy sie dlugo.Jam mam dosc ciety dowcip,czasami poczytywany za zlosliwy-ale tak nie jest,nie chce nikomu dokuczyc i mam troche kaca moralnego.Poprosil mnie o pomoc w odczytaniu kodu kreskowedo-chodzilo o to czy tam jest zero,szostka czy osemka i ja oczywiscie niewiele sie namyslajac powiedzialam z takim usmieszkiem-a moze powinienies sie przebadac u okulisty i zaraz mi sie zrobilo glupio-moi znajomi wiedza,ze potrafie czasem dokopac dowcipem i powiedzialam mu ,ze takie mam poczucie humoru,ze nie jestem zlosliwa-reakcji specjalnie zadnej nie bylo,jutro sie widzimy znowu,jak wiem,ze jak ktos lubi to bedzie lubial ,ale troche krotko sie znamy,i chce miec w Nim dalej dobrego kolege.Jak myslicie stracilam w jego oczach tym dowcipem czy nie?Ja wiem,ze jutro najprawdopodobniej sie przekonam,ale to mnie troche przyznam meczy,bo lubie Go i zalezy mi na jego sympatii-dodam,ze tylko na sympatii.