Od niedawna spotykam sie z jednym chłopakiem,jest fajnie,przyjażnimy sie ale widać że on chce czegoś więcej,bardzo lubie z nim rozmawiać i imponuje mi swoim oczytaniem i charakterem ogólnie mówiąc dobrze mi sie z nim spędza czas,tylko że ja go traktuje tylko jak kolege i jakoś nie potrafie sobie wyobrazić by było inaczej,jak mnie przytula czy próbuje ze mną flirtować to czuje jedynie skrępowanie i taką troche irytacje nie tęsknie za nim i jakoś rzadko o nim myśle, i nie czuje tych przyslowiowych motyli w brzuchu, koleżanka mówi bym dała szansę że to przyjdzie z czasem ja jednak nie jestem tego taka pewna,.Z poprzednim kolegą było inaczej, do tamtego od razu poczułam mięte i chciałam być jak najbliżej niego, jednak nic z tego nie wyszło a póżniej kontakt się urwał, jednak nadal nie potrafie o nim zapomnieć i przyłapuje sie zwłaszcza w nocy na fantazjowaniu o nim choć wiem że to nie ma żadnych szans i przyszłości, bo to nie był facet dla mnie.A ten który teraz mnie podrywa jest naprawde fajnym i wartościowym człowiekiem ale jakoś mnie do niego nie ciągnie,nie ma tego czegoś,ale koleżanka mówi że ona też z czasem zakochała sie w swoim koledze i zostali parą,więc już sama nie wiem,a jak na razie nie chce go zwodzić i dawać mu nadzieji,myślałam że jak będe sie z kims spotykać to z czasem zapomne o tamtym jednak na to sie nie zanosi,a im bardziej próbuje nie myśleć o nim tym bardziej on staje mi przed oczami.
Podobne tematy
Najlepiej nie wchodź w nim związek - zostaw to na etapie koleżeńskim. Nie warto pchac sie w zwiazek z nadzieją, że może coś będzie - bo jeśli nie będzie to tylko i wyłącznei narobimy nadziei drugiej osobie.. a potem jak się zakocha jeszcze bardziej to złamiemy jej serce
.
Oczywiście, że można się zakochać dopiero po jakimś czasie. Nie zawsze "bierze" człowieka na widok drugiej osoby od pierwszego spotkania. Widocznym problemem jest poprzedni kolega. Z tego co piszesz wnioskuję, że to stosunkowo nieodległy przypadek, więc potrzeba czasu aby zapomnieć.
Jeśli nie podoba Ci się jego dotyk, czy w sposób(próby flirtu) w jaki do Ciebie mówi to mu o tym powiedz. W znajomości chodzi przecież, aby obie strony czuły się w swoim towarzystwie komfortowo. Dobrze byłoby jakbyś go trochę zdystansowała, skoro on dla Ciebie(możliwe, że JESZCZE) nie znaczy. Szkoda, żebyś Ty się męczyła, a on robił sobie coraz to większe nadzieje.
nadal sie z nim spotykam ale nie za często,ale nadal podświadomie tamten mi jeszcze siedzi w głowie,najgorsza jest nadzieja,tęsknota jakby zmalała,ale nadziei co do tego że znów go ujrze nie potrafie się pozbyć...
To jest tak
Uczucie miłości odnajdujemy intuicyjnie nie potrafimy go określić ani sprecyzować
Pierwszej nie zapomnimy nigdy ale największej na pewno nie przeoczymy
Jeśli się kogoś bardzo kocha i to się rozpada pozostaje tęsknota i pustka
Podświadomie szukamy kogoś do rozmowy i bycia razem
Do czasu aż trafimy na na miłość przez wielkie M
Pozostaje czekać czekać aż się pojawi
Zbyś
Piękne słowa i jakie to życiowe:)
Jeszcze za nastolatki miałam problemy typu... tak go lubię, on taki zakochany, a ja nic. Próbowałam sobie wmówić, że się zakocham, że z czasem to przyjdzie. Ale im bardziej sie zmuszałam, tym bardziej mnie od niego odrzucało.
Jeśli przyjaźń z Tobą na normalnych zasadach go interesuje... może kiedyś cię obudzisz i coś się pojawi z Twojej strony? ![]()
dokładnie, mów mu na start
jako chłopak wrzucony do friendzona powiem tak - nie zmuszaj go na siłę do przyjaźni i się zastanów czy na prawdę chcesz się z nim przyjaźnić czy to on o Ciebie non stop zabiegał a Tobie to schlebiało i jak nie miałaś co robić to się z nim czas fajnie spędzało
Jeszcze za nastolatki miałam problemy typu... tak go lubię, on taki zakochany, a ja nic. Próbowałam sobie wmówić, że się zakocham, że z czasem to przyjdzie. Ale im bardziej sie zmuszałam, tym bardziej mnie od niego odrzucało.
Jeśli przyjaźń z Tobą na normalnych zasadach go interesuje... może kiedyś cię obudzisz i coś się pojawi z Twojej strony?
Szczerze mówiąc wątpie by z mojej strony przerodziło sie to w coś więcej, lubie z nim spedzać czas i rozmawiać,
ale nic poza tym,jak on sie do mnie przytula na pożegnanie czy ukradkiem dotyka to nic nie czuje i nie czekam z niecierpliwością aż on do mnie napisze,A przy tamtym chciałam być jak najbliżej i dużo rzeczy mnie w nim fascynowało, głos,sylwetka,oczy,sposób formułowania myśli, tyle że tamten aż tak o mnie nie zabiegał i był raczej zamknięty w sobie a teraz kontakt sie totalnie urwał i kompletnie nie wiem gdzie jest i co robi a podświadomie chciałabym go znów spotkać choć na chwile
Jak nie czujesz chemii, to nie ma się co w to pakować. To będzie takie z litości "a może kiedyś".... Wrócisz do niego jak Cię jakiś skurwiel zrani i wtedy już nie będziesz patrzyła na "motyle w brzuchu" ![]()
Jak nie czujesz chemii, to nie ma się co w to pakować. To będzie takie z litości "a może kiedyś".... Wrócisz do niego jak Cię jakiś skurwiel zrani i wtedy już nie będziesz patrzyła na "motyle w brzuchu"
A niby czego tak miałoby być? To że on nie jest w moim typie nie oznacza że oglądam się za skurwielami.
A czy którakolwiek sie za takowymi ogląda?
no właśnie;D