netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje

11 odpowiedzi2 608 wyświetleńzałożony przez kruz.wera, 25.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez kruz.wera (2014-03-25 18:42:39)

Temat: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje

Chciałam napisać coś o swoim problemie,ale widzę,że obecnie jest pełno tych tematów. Właśnie przeczytałam jeden. Tak samo jak inni użytkownicy twierdzę, że może ten czas w marcu sprawia, że ludzie zaczynają inaczej myśleć i albo się od siebie odsuwają albo lgną do siebie.
Otóż u mnie wygląda to tak, że wczoraj prawdopodobnie zakończyłam moją i jego wspaniałą przyjaźń. Uwielbiałam go, mogłam mu wszystko powiedzieć. Znaliśmy się tylko/ aż 4 lata jednak od razu znaleźliśmy wspólny flow itp. Na początku nie było mowy o żadnym uczuciu. I teraz zaczynają się schody. Chyba za bardzo się do niego przywiązałam, nie wiem czy on do mnie. Będę oczywiście pisała ze swojej perspektywy.

Jego sympatia do mnie i uwielbienie postawiły przede mną znaki zapytania, czy może on do mnie coś czuje czy nie. Zastanawiałam się i analizowałam każdy jego gest i zachowanie. A jego zachowanie było w stosunku do mnie bardzo dwuznaczne. Nawet znajomi go utemperowywali czasem wiedząc, że ja mogę się wkręcić itp On okazało się później, nie wiedział, że mną pogrywał, on wykazywał tylko czystą sympatię i koleżeńskość jak do siostry.
Ja jednak odbierałam jego znaki inaczej. Wkręciłam się, zaczęłam go traktować zupełnie inaczej - nie jak kumpla, ale kogoś bliższego... Będąc singielką od 2.5 roku takie zachowania kolegi/ przyjaciela od razu łapałam za coś innego... Jeszcze do tego prezenty, przychodzenie do domu, zapewnianie, że mnie uwielbia i bardzo lubi. No niestety zaczęło mi zależeć.
Poznał kogoś. Ja byłam nawet nie zazdrosna o to, że ma dziewczynę, ale o to, że ze mną już nie spędza tyle czasu. Że ona mi go zabrała jak brata, przyjaciela. Nie mogłam się z tym pogodzić, ale wtedy - w pracy widywaliśmy się codziennie, więc musiałam jakoś przezwyciężyć szalę goryczy. I udawałam, że wszystko jest okej. On się nabierał, myślał, że jestem szczęśliwa, opowiadał mi o dziewczynie. Ja mu doradzałam itp. Jak prawdziwa przyjaciółka. Ufał mi. Mówił, że jesteśmy bardzo bliskimi osobami itp. Ja chciałam wierzyć, że mówi o przyjaźni, jednak dalej wkręcałam sobie że mu na mnie zależy itp...

Ostatnio wg mnie przegiął. Na urodziny wysłał mi bardzo jednoznaczny list. Nie wiedziałam o co mu chodzi i spytałam się go wprost, powiedziałam także że jestem zdezorientowana i nie wiem o co mu chodzi. Bo pisze tak jakby chciał mi coś przekazać. Dopiero wtedy się zorientował, że ja mogłam sobie coś pomyśleć. Oczywiście zapewnił, że ma dziewczynę i że ja jestem jego przyjaciółką. I zaproponował piwo następnego dnia. Zgodziłam się ze łzami w oczach i z tysiącem myśli, żeby nie dać po sobie poznać, że zostałam zlana ( dostałam mentalnego kosza, sama nie wiem). Jednak on następnego dnia piwo i obgadanie spraw z pracy odwołał, chociaż umówiliśmy się co do godziny i miejsca. Jestem pewna, że sobie coś przemyślał i chce mnie od siebie odseparować jako przyjaciółkę. Powinnam to zrozumieć, ale nie mogę. Jego dziewczyna mieszka w innym mieście. Widują się w weekendy. Czasem całe dni powszednie widywaliśmy się codziennie sami lub w grupie znajomych. Przytulał mnie, mówił, że mu na mnie bardzo zależy. Może mnie mamił, może grał, ale nie zdawał sobie z tego sprawy. Miał mnie za kogoś bardzo bliskiego w sensie kumpelki, siostry.
Nie mogę przestać myśleć o tym, że nasza znajomość już nigdy nie będzie taka sama. Nie wiem czy dobrze zrobiłam mówiąc mu w jakiej sytuacji mnie postawił i że ja nie wiem o co mu chodzi. Pewnie domyślił się, że czuję do niego coś więcej i dlatego teraz chce się ode mnie odsunąć.
Jestem pewna, że już nawet nie będziemy ze sobą normalnie rozmawiać, że to będzie dla mnie obcy facet... Boję się tego, ale z drugiej strony cieszę się, że się od tego w pewien sposób uwolniłam i teraz nie analizuję wszystkich jego gestów i słów w stosunku do mnie.
Cieszyć się czy płakać, że straciłam przyjaciela, jedyną osobę po mojej siostrze, której naprawdę ufałam i z którą mogłam konie kraść, z którą miałam świetne wspomnienia, i te zawodowe i te pijackie...
Może powinnam ostrzec innych przed przyjaźnią damsko męską, bo zawsze któraś ze stron się zaangażuje za bardzo i później piękna przyjaźń się szybko skończy.
Chciałam tylko tyle napisać. Czuję żal.

2

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje

moge ci tylko pozazdroscic, ze nie poszliscie do łózka i drugiego dnia cie nie splawil.
mnie tak potraktowano.
minie.pol roku.rok.dwa i minie.

3

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
nokiaaa napisał/a:

moge ci tylko pozazdroscic, ze nie poszliscie do łózka i drugiego dnia cie nie splawil.
mnie tak potraktowano.
minie.pol roku.rok.dwa i minie.

nie, on nawet nie chciał. nie traktował mnie jak obiektu seksualnego.
to ja podświadomie chciałam ...
jestem głupia

4

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
kruz.wera napisał/a:

już nigdy.....zawsze...

Patos Twojej wypowiedzi dowodzi młodego wieku i (lub) skromniutkiego bagażu doświadczeń w temacie przyjaźni damsko-męskiej:)
Te znajomości zawsze są podszyte mniejszą lub większą dozą uczucia i erotyzmu.Nie oszukujmy się.I nie ma w tym nic złego, dopóki umiejętnie się te tematy rozgrywa.Trzeba po prostu pilnować jako takiej równowagi.
Jako weteran takich znajomości, nie widzę u Ciebie nic szczególnego.Musisz zwyczajnie nadrobić pewne tematy.
Wrzuć gościowi przy jakichś banalnych okazjach kilka negów: ''takim tekstem nie zaciągniesz mnie do łóżka'' lub coś równie kiczowatego i wszystko wróci do normy:)
No chyba, że faktycznie chcesz to zakończyć bo się boisz.Twoje prawo.
Takie znajomości nie są dla wszystkich.

5

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
pitagoras napisał/a:
kruz.wera napisał/a:

już nigdy.....zawsze...

Patos Twojej wypowiedzi dowodzi młodego wieku i (lub) skromniutkiego bagażu doświadczeń w temacie przyjaźni damsko-męskiej:)
Te znajomości zawsze są podszyte mniejszą lub większą dozą uczucia i erotyzmu.Nie oszukujmy się.I nie ma w tym nic złego, dopóki umiejętnie się te tematy rozgrywa.Trzeba po prostu pilnować jako takiej równowagi.
Jako weteran takich znajomości, nie widzę u Ciebie nic szczególnego.Musisz zwyczajnie nadrobić pewne tematy.
Wrzuć gościowi przy jakichś banalnych okazjach kilka negów: ''takim tekstem nie zaciągniesz mnie do łóżka'' lub coś równie kiczowatego i wszystko wróci do normy:)
No chyba, że faktycznie chcesz to zakończyć bo się boisz.Twoje prawo.
Takie znajomości nie są dla wszystkich.

no właśnie w tym problem, że tego nie chce tego kończyć. i nie wiem jak mam to rozegrać. teraz on pewnie nie chce mnie już widzieć i utrzymywać ze mną kontaktów, bo mu powiedziałam co czuję. i dla mnie też byłoby to bardzo dziwne i też bym się odsunęła.

po prostu zakochałam się w nim, latałam za nim z nadzieją, że coś się zmieni a on był dla mnie miły bo uważał mnie za siostrę.
i zamiast wygłupiać się z tego jego żartów ja to brałam na poważnie do siebie. on nie wiedział, że tak jest. zdziwił się, że nie skumałam. dopiero teraz zdał sobie sprawę... nie umiałam tego inaczej rozegrać. musiałam mu powiedzieć. a teraz może żałuję, że to zrobiłam. ale z drugiej strony trochę mi lżej na sercu

mam 23 lata nie wiem czy to dużo czy mało.

6

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
kruz.wera napisał/a:

po prostu zakochałam się w nim, latałam za nim z nadzieją..... on nie wiedział....

Wiedział, ale takie coś zawsze podbudowuje ego.
No z tym wyznaniem trochę bez sensu, rzeczywiście w jakimś sensie go spłoszyłaś, pewnie uznał że przegiął trochę.Teraz będziesz miała kwarantannę przymusową.
Jak już kwarantanna się skończy (skończy się, bądź spokojna) to nie udawaj, że tematu nie było.Raczej wykpij swoje zachowanie, najlepiej tak ustaw sytuację, żeby on o tym wspomniał, a następnie stwierdź, że już Ci przeszło i że baby tak mają, albo coś równie lakonicznego.Zapewniam Cię- to są standardy w takich znajomościach i od czasu do czasu którejś stronie włączają się różne dziwne iluzje.
Nic wielkiego ani poważnego.

7

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
pitagoras napisał/a:
kruz.wera napisał/a:

po prostu zakochałam się w nim, latałam za nim z nadzieją..... on nie wiedział....

Wiedział, ale takie coś zawsze podbudowuje ego.
No z tym wyznaniem trochę bez sensu, rzeczywiście w jakimś sensie go spłoszyłaś, pewnie uznał że przegiął trochę.Teraz będziesz miała kwarantannę przymusową.
Jak już kwarantanna się skończy (skończy się, bądź spokojna) to nie udawaj, że tematu nie było.Raczej wykpij swoje zachowanie, najlepiej tak ustaw sytuację, żeby on o tym wspomniał, a następnie stwierdź, że już Ci przeszło i że baby tak mają, albo coś równie lakonicznego.Zapewniam Cię- to są standardy w takich znajomościach i od czasu do czasu którejś stronie włączają się różne dziwne iluzje.
Nic wielkiego ani poważnego.

nie powiedziałam mu wprost, że czuję do niego coś więcej, ale że bardzo go lubię i takie jego zachowania, listy i są dla mnie jednoznaczne. on na początku chyba nie zrozumiał, to mu powiedziałam, że wydawało mi się, że chciał przez ten list powiedzieć mi coś więcej  ( obróciłam to w pewien żart), ale on był wtedy poważny i wtedy dopiero zajarzył.. wtedy zaczął się pytać czy myślałam że on ma jakieś zamiary wobec mnie itp. i chyba skumał, że dziwnie się zachowywał i oczywiście powiedział, że ma dziewczynę a ja jestem jego przyjaciółką. dopytywał się ciągle: mam nadzieję, że jest ok? mam nadzieję, że jest ok?
przecież się przy nim nie rozpłaczę, nie powiem, że nie jest ok, bo na coś liczyłam. wtedy wryłabym się pod ziemię.
sam zaproponował spotkanie które odwołał następnego dnia. więc dla mnie jest to jednoznaczne, że się przestraszył.

nie mogę powiedzieć, że nie byłam w jego typie. kilka razy mi powiedział, że jestem bardzo ładna i że mu się podobam i wtedy był cały speszony. ale teraz ma dziewczynę, i sam wyznaczył granicę.

8

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
kruz.wera napisał/a:

ale teraz ma dziewczynę, i sam wyznaczył granicę.

zdziewczyną wcześniej czy później się posypie i wtedy przyjdzie do Ciebie.Tyle że jak już będzie ''dostępny'' to dla Ciebie straci cały powab.Nie mam pojęcia czemu to tak działa, ale tak właśnie jest.
Pzdr

9 Ostatnio edytowany przez kruz.wera (2014-03-25 23:10:25)

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
pitagoras napisał/a:
kruz.wera napisał/a:

ale teraz ma dziewczynę, i sam wyznaczył granicę.

zdziewczyną wcześniej czy później się posypie i wtedy przyjdzie do Ciebie.Tyle że jak już będzie ''dostępny'' to dla Ciebie straci cały powab.Nie mam pojęcia czemu to tak działa, ale tak właśnie jest.
Pzdr

może właśnie dlatego, że dziewczyna otwiera się przed chłopakiem, myśli godzinami co powie a i tak dostaje 'kosza' którego i tak się spodziewała. po prostu prawda boli. utrudnianie sobie życia to kobieca specjalność ( szczególnie moja, nic nie jest proste)

chciałabym, żeby było tak jak piszesz, ale coś wątpię. teraz zna moje uczucia do niego. wie, że bardzo go lubię i możliwe, że nie chciałby wracać do kogoś, kto darzy go uczuciem. bo wie, że to już nie jest bezinteresowne z mojej strony.
nie wiem czy rozumiesz, ja to tak odczuwam i dlatego napisałam, że pewnie nigdy się już do mnie nie odezwie, albo to ja po prostu potrzebuję czasu na to, żeby wszystko sobie poukładać w głowie sama.

( chociaż, to co napisałeś dało mi jakąś nadzieję, na to, że może kiedyś jeszcze z nim pogadam  smile)


dzięki za rady btw

10

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
kruz.wera napisał/a:

Otóż u mnie wygląda to tak, że wczoraj prawdopodobnie zakończyłam moją i jego wspaniałą przyjaźń. Uwielbiałam go,

Jego sympatia do mnie i uwielbienie postawiły przede mną znaki zapytania, czy może on do mnie coś czuje czy nie. .

Tylko wiesz, przyjaciela sie nie uwielbia - przyjaciela sie MA. Po prostu. Ty chcialas miec w nim faceta, i chco jest Ci teraz trudno, koniec koncow mysle, ze dobrze sie stalo, ze sobie wyjasniliscie ta sprawe, sytuacja stala sie jasna.

Niestety trudno jest (zwlaszcza w mlodym wieku) odroznic zauroczenie, a nawet milosc - od przyjazni - z tego rodza sie klopoty.


Mysle tez, ze lepiej (dla Ciebie) byloby, gdybyscie przestali sie widywac.

Pozdrawiam

11 Ostatnio edytowany przez kruz.wera (2014-03-28 00:18:26)

Odp: wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje
Benita72 napisał/a:
kruz.wera napisał/a:

Otóż u mnie wygląda to tak, że wczoraj prawdopodobnie zakończyłam moją i jego wspaniałą przyjaźń. Uwielbiałam go,

Jego sympatia do mnie i uwielbienie postawiły przede mną znaki zapytania, czy może on do mnie coś czuje czy nie. .

Tylko wiesz, przyjaciela sie nie uwielbia - przyjaciela sie MA. Po prostu. Ty chcialas miec w nim faceta, i chco jest Ci teraz trudno, koniec koncow mysle, ze dobrze sie stalo, ze sobie wyjasniliscie ta sprawe, sytuacja stala sie jasna.

Niestety trudno jest (zwlaszcza w mlodym wieku) odroznic zauroczenie, a nawet milosc - od przyjazni - z tego rodza sie klopoty.


Mysle tez, ze lepiej (dla Ciebie) byloby, gdybyscie przestali sie widywac.

Pozdrawiam

najpierw chciałabym spytać się jego dlaczego ciągle mi powtarzał że mnie uwielbia, dawał mi prezenty, przychodził do domu, znał moją rodzinę. lubił ze mną przebywać. powtarzał przy znajomych, że jesteśmy bardzo blisko, że wiele nas łączy. to nie jest tak, że ja za nim latałam od tych 4 lat... właśnie nie. coś się zmieniło w listopadzie zeszłego roku. jego zachowanie w stosunku do mnie i zupełnie inne okazywanie sympatii.. ja nie wiedziałam czemu.starałam się odbierać go normalnie. ale oczywiście mi się to podobało i zaczęłam się wkręcać.
nie wiem czemu on tak na mnie reagował od listopada, jeśli wiedział, że jesteśmy tylko lub aż przyjaciółmi, bo ma dziewczynę. od stycznia tego roku sam podkreślał to mową, a następnego dnia zachowywał się tak jakby o tym nie pamiętał i zaczynał znowu swoje albo gierki albo coś mu  się w mózgu poprzestawiało. czasem znajomi musieli go do pionu postawić.
i nie wiem czy na dłuższą metę bym wytrzymała i też sądzę, że dobrze się stało, że mu to powiedziałam.. zobaczymy czy wgl będzie jeszcze kiedykolwiek chciał mnie widzieć. ale czuję, żal jednak bo to był mi bardzo bliski człowiek i wiele mu zawdzięczam hmm

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » wszystko popsułam - wieloletnia przyjaźń już nie istnieje

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026