netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

8 odpowiedzi10 974 wyświetleniazałożony przez Patrycija, 28.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Witam wszystkich! Jestem Patrycja , mam 22 lata. Studiuję zaocznie, mam chłopaka (jesteśmy parą ponad 3 lata).   Mam problem ze swoją mamą (45 lat) . Za nic w świecie nie możemy się dogadać. Mama obraża się na mnie bez powodu, każe się większości rzeczy domyślać. Przykład z ostatnich godzin : chciałam robić sobie śniadanie, więc otworzyłam lodówkę i w myślach tworzyłam danie. Mama zrobiła awanturę że lodówka była za długo otwarta! (około 15 sekund)  Nie chciałam się kłócić więc zamknęłam ją (lodówkę) i zrobiłam sobie kanapkę z marmoladą z szafki. I kolejny powód-  że jestem arogancka, nic nie można mi powiedzieć ( to chyba ulubione określenie  mojej mamy). Moja mama stara się BARDZO oszczędzać- np. pralkę/ piekarnik można włączyć tylko w określonych godzinach (gdy prąd jest tańszy), zresztą i tak większość ubrań pierze w rękach. Naprawdę tego nie rozumiem.  Tata zawsze zarabiał sporo, to nie jest tak, że jak mama zaszaleje w jednym miesiącu, to w drugim nie będzie na chleb. Zawsze odkłada jakąś część. Czasami myślę, że to właśnie o pieniądze chodzi mojej mamie. Fakt, teraz nie pracuję i nie dokładam się do wydatków, ale nie wydaje pieniędzy rodziców, po prostu jem w domu. Ubrania, jakieś drobne rzeczy sama kupuję. O to też mama ma pretensje. Takich przykładów jest mnóstwo, właściwie nie ma już między nami normalnej rozmowy. Mama czepia się dosłownie o wszystko, ma zawsze podniesiony, zdenerwowany głos. Mam wrażenie, że byłaby szczęśliwa gdyby  była w domu sama. Mam jeszcze młodszego brata (18 lat) , on ma jeszcze gorzej ode mnie. Mama krzyczy na niego nawet przy znajomych, tylko że on ją traktuje brutalniej niż ja,  nie bierze do siebie tego co ona mówi. Nasz tata pracuje zawsze poza domem,  zwykle jest w domu tylko w weekendy, ale teraz jest poza granicami kraju i wraca co 1-2 miesiące. Mama  skarży się przez telefon na mnie i brata.  Tylko że gdy tata jest w domu to jest jeszcze więcej awantur (między rodzicami, między mamą i mną, miedzy mamą i bratem). Czasami mam wrażenie że moja rodzina zupełnie odbiega od normy. Mam ochotę po prostu poddać się i wyjechać gdzieś chociaż na 2 tygodnie, wyłączyć telefon. Telefon dla każdego jest czymś  niezbędnym, a ja przeklinam to narzędzie szatana-  gdy już zdarzy się że wychodzę z domu, mama od razu zaznacza, że mam zadzwonić albo napisać gdy dojadę, dojdę, będę wracać/ nie wracać.  Gdy nie piszę za długo albo zapomnę - dzwoni! Albo obraża się.  Jako nastolatka byłam spokojna,  wychodziłam gdzieś ze znajomymi może z raz w miesiącu. Nie nadużyłam zaufania rodziców, starałam się wracać punktualnie i trzeźwa. Oczywiście zdarzyło mi się czasem zrobić coś głupiego, ale te sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki.  Nie rozumiem skąd to traktowanie mnie jak więźnia.  Nie mogę mieć własnego zdania, gdy np. kupię sobie coś sama, bez mamy, od razu jest to skrytykowane. A to kolor nie ładny, kształt, fason, cena.  Z mamą tez nie mogę robić zakupów ? czasem każe mi kupić coś  czego nikt przy zdrowych zmysłach nie zechce, tylko dlatego, że jest tanie. Według mnie nie opłaca się kupować takich złej jakości rzeczy, bo  zwykle są one jednorazowe. Jeszcze kilka lat temu było tak, że mama kazała mi się ubrać w określone ubrania. Oczywiście wtedy nie wytrzymywałam i robiłam awanturę ja. Sami powiedzcie- jak można decydować za 20-letnią kobietę w czym ma wyjść z domu?! To absurdalne. W efekcie i tak ubrałam to co chciałam a mama była obrażona na cały dzień (co najmniej). Dodam, że dotyczyło to normalnych, klasycznych strojów.  Kolejny przykład- moja mama chodzi  w każdą niedzielę do kościoła. Oczywiście ja też muszę. Gdy zaczynam się buntować- foch. W efekcie pójdę raz na jakiś czas. I nie jest to spowodowane tym, że nie wierzę w Boga- przeciwnie, wierzę. Po prostu nie rozumiem tej hipokryzji, która jest w ludziach. Moja mama  uważa się za osobę wierzącą, religijną- ale nie rozumie że takiego zachowania nie pochwaliłby Jezus. Mama sprawia mi ból każdego dnia. Przez nią płaczę. Gdy tylko schodzę na dół (mam swój pokój na 1. Piętrze i  staram się większość czasu w nim spędzać) od razu zastanawiam się jaki mama ma nastrój .Czuje taki wewnętrzny niepokój, obawę.  Boję się że znów zrobię coś nie tak i wybuchnie.  Mama zarzuca mi że jestem bałaganiarą i nie potrafię ogarnąć domu. Wydawało mi się zawsze że moim obowiązkiem jest utrzymywanie porządku na całym 1. Piętrze. I tak robiłam. Sprzątałam łazienkę, mój pokój, pomagałam bratu z jego dwoma pokojami. Myłam korytarz i schody. I nie raz w miesiącu, tylko na bieżąco. Wbrew temu co mama o mnie sądzi bałagan mi przeszkadza. Liście jesienią i wiosną grabiłam ja. Takich prac było sporo. Fakt, unikałam kuchni- przede wszystkim dlatego że nie mogę odnaleźć się w takim chaosie wielu przedmiotów, które gdybym tylko mogła poukładałabym jakoś tematycznie. Gdy już musiałam coś robić w kuchni zwykle było to zmywanie albo upieczenie czegoś. Lubiłam  czasem zrobić coś pysznego, ciekawego. Mamie się to nie podoba, bo zużyłam za dużo jajek, albo za grubo obrałam jabłko.  Naprawdę starałam się pomagać jak umiałam- mimo to w oczach mamy nie robiłam NIC. Prawie codziennie słyszę jak bardzo bezwartościową osobą jestem. I wiecie co? Może to głupie ale zaczynam w to wierzyć. Gdybym mogła wyprowadziłabym się z domu nawet dziś. Niestety nie stać mnie. Z chłopakiem planujemy zamieszkać w przyszłości u niego (mieszka z rodzicami w podeszłym wieku i siostrą z mężem i dziećmi, którzy zbudowali już dom i lada chwila się wyprowadzą, zostawiając 2 wolne pokoje) Nie chce teraz na niego naciskać, chcę żeby decyzje o mojej przeprowadzce do niego podjął w spokoju sam, ale jego mama już nie raz wspominała jak fajnie byłoby, gdym zamieszkała u nich. Z drugiej strony wiem, że mama i tak kontrolowałaby mnie przez ciągłe telefony. Aktualna sytuacja oczywiście wygląda tak, że mama jest na mnie obrażona, uważa że przesadziłam w ostatniej kłótni z nią. Rzeczywiście mnie poniosło, ale mama ostatnio jest jeszcze gorsza. Powiedziałam jej, że ?drze mordę cały czas, przez 24 godziny na dobę? Jest mi wstyd że użyłam takich słów, naprawdę czasami mama doprowadza mnie do ostateczności. Co nie zmienia faktu, że rzeczywiście krzyczy na mnie cały czas i mam tego totalnie dość.  Jestem znerwicowana, przestaje mnie cieszyć cokolwiek. Myślę, że sama nigdy nie zostanę matką (mimo że uwielbiam dzieci i każde kocham bezwarunkowo). Nie chciałabym popełnić takich błędów jak moja mama. Nie chciałabym żeby jakakolwiek istota przeze mnie cierpiała. Jest mi przykro gdy pomyślę że to właśnie  mama cierpi przez mnie. Że nie spełniam jej oczekiwań. 
Jak myślicie, da się coś zrobić z tą chorą sytuacją? Czy w jakikolwiek sposób może być lepiej? Jeśli ktokolwiek przeżył coś podobnego, proszę, niech napisze.
Patrycja.

2

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Mama ma nadmierną potrzebę kontrolowania.  Z jednej strony chciałaby dla ciebie jak najlepiej, z drugiej nie umie racjonalnie tego wytłumaczyć, przekazać. Natomiast znerwicowanie, huśtawki nastroju, pojawiają się w czasie menopauzy. Mama jest pod kontrolą ginekologa?

Jak zaczniesz sama się utrzymywać, zobaczysz jak to jest z tym ekonomicznym gospodarowaniem. Mam nadzieję, że myślisz o pracy i jej szukasz. Przeprowadzenie się do chłopaka i jego rodziny, czyli zmiana utrzymującego, może być dużym błędem. Po prostu znów będziesz od kogoś zależna.

Mama nie pracuje? Jeśli tak, nie jestem zdziwiona jej oszczędzaniem. Tata może pracować, a za chwilę nie i oszczędności pozwolą rodzinie przetrwać jakiś czas, bez zadłużania, bez płaczu co ja go garnka jutro wsadzę.

3

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Rada jest prosta - znajdź pracę, zarabiaj na siebie, znajdź mieszkanie, wyprowadź się.

4

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?
Cynicznahipo napisał/a:

Rada jest prosta - znajdź pracę, zarabiaj na siebie, znajdź mieszkanie, wyprowadź się.

Jak mnie denerwują takie rady. Nie twierdzę, że jest bezsensowna (bo nie jest). I wiem, że rozwiązanie wydaje się być łatwe. I owszem, wbrew pozorom trudne nie jest, ale mając takie problemy jak autorka postu (i osoby z podobnego wątku, który jest niżej), wykonanie go nie jest dla nas takie łatwe, a jest walką ze sobą i naszym otoczeniem, gdy nie ma się żadnego wsparcia albo jest ono niewielkie.

5 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-03-29 16:32:44)

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?
lil25 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Rada jest prosta - znajdź pracę, zarabiaj na siebie, znajdź mieszkanie, wyprowadź się.

Jak mnie denerwują takie rady. Nie twierdzę, że jest bezsensowna (bo nie jest). I wiem, że rozwiązanie wydaje się być łatwe. I owszem, wbrew pozorom trudne nie jest, ale mając takie problemy jak autorka postu (i osoby z podobnego wątku, który jest niżej), wykonanie go nie jest dla nas takie łatwe, a jest walką ze sobą i naszym otoczeniem, gdy nie ma się żadnego wsparcia albo jest ono niewielkie.

To lepsza rada, niż taka, w której doradza się dogadanie się z matką. To dorosła kobieta, która być może zaczyna menopauzę. Nie da się zmienić dorosłego człowieka, można się szarpać, próbować, dostać nerwicy, tylko po co?
Autorka jest osobą dorosłą, może spokojnie dążyć do pójścia na swoje i rozpoczęcia życia na własną rękę, to naprawdę nie boli.
Wiadomo, to okres długotrwały, nikt jej nie każe wyprowadzić się w ciągu paru dni. Może np. zacząć zarabiać i dokładać się do rachunków! To chyba nie jest jakieś mega trudne? Miliony młodych ludzi tak robią. Od czegoś trzeba zacząć.


Żeby mieć coś do gadania, wypada dać coś od siebie.

Ogólnie jestem zdania, że tam, gdzie się nie da po dobroci, czyli dogadać się normalnie, to trzeba bardziej radykalnych środków.
Dla własnego, świętego spokoju.

6

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Ja wiem, gdzie tkwi problem. W oczach mamy jesteś "darmozjadem", bo caly tydzień siedzisz w domy, a do szkoły tylko lecisz co drugi weekend.

Pytanie pierwsze, podstawowe - czemu nie pracujesz? gdziekolwiek? choćby na pół etatu?

Pomysł z przeniesieniem się do "teściowej" to jak trafienie z deszczu pod rynnę. Chcesz być traktowana jak dorosła, a się tak nie zachowujesz - siedzisz na garnuszku u rodziców i "nic" nie robisz, a wiele oczekujesz.

7

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?
Teo napisał/a:

Ja wiem, gdzie tkwi problem. W oczach mamy jesteś "darmozjadem", bo caly tydzień siedzisz w domy, a do szkoły tylko lecisz co drugi weekend.

Pytanie pierwsze, podstawowe - czemu nie pracujesz? gdziekolwiek? choćby na pół etatu?

Pomysł z przeniesieniem się do "teściowej" to jak trafienie z deszczu pod rynnę. Chcesz być traktowana jak dorosła, a się tak nie zachowujesz - siedzisz na garnuszku u rodziców i "nic" nie robisz, a wiele oczekujesz.

Teo trafiła w sedno, tak myślę.

8

Odp: brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Wyprowadź się i zacznij żyć własnym życiem.
W tej chwili i na dłuższy czas miej jeden cel w życiu - jak najdalej od toksycznej matki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam 45 lat i właśnie to zrobiłam, zbyt późno dla mnie jak i dla moich dzieci, skopałam życie nam wszystkim , bo nie potrafiłam odejść od matki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A ona co ? Jest właścicielką kamienicy, miałam mieszkanie 23 lata, wyremontowałam i urządzałam, ciężko było, a teraz co ? wyrzuciła mnie i ma do tego prawo, ja na bruku, rodzina rozwalona, a dlaczego ? Bo nigdy nie zadbałam o swoje własne mieszkanie, co z tego że miałam osobne, podpisaną umowę itd ? ale zawsze u niej !!!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » brak porozumienia z mamą, ciągła krytyka, co dalej robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026