netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Prezenty - źródło radości i utrapienia.

32 odpowiedzi7 945 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 24.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Chyba każdy z nas lubi dostawać i otrzymywać prezenty. Z przeróżnych okazji a także z ich braku. Fajnie, gdy są to prezenty trafione, a nie takie, na które z chwilą otrzymania szukamy miejsca na strychu.
A co, gdy dajecie prezent a ta druga osoba ma go gdzieś?  Czy przy następnej okazji dajecie ponownie, czy rezygnujecie, nawet jeśli nie wypada tego robić?

2

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Daje ponownie tylko bardziej się staram przemyslec, czy trafiam w gusta obdarowywanego.

W koncu w obdarowywaniu nie chodzi o sam fakt dawania, tylko żeby sprawic komus przyjemnosc smile

3

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Cóż, mam wyjątkową zdolność do "czytania" ludzi i nie mam żadnych problemów z dobieraniem dla nich prezentów- nawet jeśli znam kogoś krótko, potrafię wybrać trafny prezent dla tej osoby - taki mam dar smile
A jednak jest w moim otoczeniu kilka osób, w tym moja własna matka, które zaraz po otrzymaniu prezentu rzucają go w kąt. Jeśli chodzi o moją matkę, przestałam jej dawać prezenty- w zamian zapraszam ją np. do kawiarni, no ale nie jest to rozwiązanie na każdą osobę.

4

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Ale co to znaczy "rzuca go w kat"?
Dasz jej flakonik ulubionych perfum to ich nigdy nie dotknie, bo to prezent? Podarujesz ksiazke ulubionego pisarza, to "rzuci w kat" i nie przeczyta?

A moze tylko wydaje ci się, ze trafiasz w jej gusta?

5

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Nie wydaje mi się, znam gusta tych osób. Często kupuję im to, czym sie zachwycają widząc to w katalogu czy sklepie.
Tak, dokładnie tak jest: wiele prezentów, które dałam np. mojej matce do dziś stoją na półce nieodpakowane.

6

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

A! Skoro nawet nie odpakowuje, to zwracam honor! Nastepnym razem daj jej zestaw francuskich serow i niech sprobuje nie odpakowac przez pol roku ;D

Z takim przypadkiem się jeszcze nie spotkalam, pewnie też przestalabym dawac prezenty, albo zaczela dawac puste pudelka big_smile

P. S. A moze Ty je tak ladnie pakujesz, ze aż zal to opakowanie niszczyc? big_smile big_smile

7 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-03-24 15:57:01)

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Ładnie pakuję mojemu teściowi, bo jemu się tak to podoba, że rozpakowuje prezent, a opakowanie zachowuje "na pamiątkę" big_smile Mojej mamie daję prezenty w torbach prezentowych, nawet przy mnie ich (najczęściej) nie otwiera.
Ze znajomą rodziną mam podobny problem; cokolwiek im daję (w tym dziecku) równie dobrze mogłabym dać na aukcję Allegro. Zachwycają się w pierwszej chwili, ale efekt jest ten sam co z moją mamą wink
Już nawet wymyśliłam, że będę im dawać coś....totalnie praktycznego, jak np. unikalny rodzaj kawy (którą pijają) co można szybko wykorzystać. Gorzej z dzieckiem.
Czy macie podobne sytuacje?

8

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Lubię robić prezenty. Nawet bez okazji. Staram się trafić w gusta, choć jak się nie bardzo zna daną osobę (nawet z rodziny), to ciężko.

Dostawać prezenty też lubię, choć mam czasem poczucie, że powinnam się odwdzięczyć. Nie przepadam za prezentami praktycznymi. No chyba że rzeczywiście jest to coś, co chcę dostać, ale wolę takie związane z zainteresowaniami, tym, co lubię, co pokazuje, że ktoś mnie zna, a nie np. perfumy, których zapach mi się kompletnie nie podoba, a podobał się osobie dającej prezent.

Wszelkie prezenty ręcznie robione są bardzo mile widziane. Nawet, jeśli nie są zrobione idealnie, to nie o to tu chodzi.

Takie też staram się robić. Ktoś ma bzika na jakimś punkcie, to pewnie dostanie ode mnie coś z tym związanego. Kupionego, zrobionego...

9

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.
Catwoman napisał/a:

Chyba każdy z nas lubi dostawać i otrzymywać prezenty. Z przeróżnych okazji a także z ich braku. Fajnie, gdy są to prezenty trafione, a nie takie, na które z chwilą otrzymania szukamy miejsca na strychu.
A co, gdy dajecie prezent a ta druga osoba ma go gdzieś?  Czy przy następnej okazji dajecie ponownie, czy rezygnujecie, nawet jeśli nie wypada tego robić?

Ja bardzo lubię robić prezenty, najbardziej mojemu chłopakowi, rodzicom, przyjaciółce. Staram się wpaść w ich gust, choć jestem tylko człowiekiem, więc na pewno zdarzyło mi się kupić im coś mniej trafionego. No, ale staram się i np przyjaciółce najłatwiej jest dobrać prezent i z tego co wiem zazwyczaj u niej trafiam. Wiesz, to zależy. Np moja siostra jak się daje np prezent na święta, to raczej tak nie okazuje radości, a raczej są to dobrane prezenty, to co lubi. Ona ma taki charakter po prostu. Dlatego tak, kupuję jej znowu, bo to święta w końcu, ale też nie przejmuję się jak nie ma u niej mega entuzjazmu. Na inne okazje jej akurat nie daje prezentów. Przyjaciółce, chłopakowi itp prezenty takie dość często za to. Chyba, że ktoś miałby gdzieś i coś niemiłego powiedział, to nie wiem czy bym następnym razem kupiła. To już dla mnie jest niefajne. A jakbym wiedziała, że nie trafiłam, dlatego ten prezent "poszedł na strych" itp, to następnym razem starałabym się bardziej trafić. No, ale jakieś ostentacyjne mówienie, że to jest takie czy siakie mnie, by raczej odstraszyło. Co innego jak ja sama potem wywnioskuję i zobaczę, że tej osobie raczej prezent nie służy czy coś, to inna sprawa i następnym razem bardziej wtedy postaram się, by trafić w gust.

Prezenty też lubię dostawać, doceniam każdy, a wręcz łatwo wpaść w mój gust, bo sporo rzeczy lubię itp. Kolczyki, kryminał, thriller czy horror do czytania (uwielbiam je) zawsze mnie ucieszą. Nie muszą być autora, którego czytam, innego też chętnie poczytam, po prostu uwielbiam. Lubię też wiele innych rzeczy, więc raczej nie ma problemu mnie obdarować tongue Raczej więc dostaję trafione prezenty smile A jak dostałam nietrafiony, to też się nie przejmowałam, bo dla mnie najważniejszy jest gest smile

Catwoman, skoro mama nie odpakowuje, to przepraszam, że to powiem, ale "dziwny przypadek". Każdy kogo znam odpakowuje, to takie naturalne, ciekawość co tam jest itp chociażby. No takie dziwne nawet nie odpakować, co ktoś nam kupił. Może ona uważa, że to zbędne, że jej kupujesz, bo ogólnie nie chce, byś jej kupowała, nie wiem czemu, ale może tak ma, ale i tak to dziwne. Aż nie wiem co tutaj poradzić tongue No może szczerze zapytaj czemu nie odpakowuje, chyba, że już to zrobiłaś i nic to nie dało wink

10

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Ja miałam podobny problem z babcią. Nawet nie spojrzy co dostała....Nawet się już nie staram. Poprostu kupuje jej kwiaty na prawie każda okazję (bo jakby nic nie dostała, to by sie obraziła).

11

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Cat, a Twoja mama ma tak tylko z prezentami od Ciebie czy ogolnie? Ja zauwazam, ze nie wszyscy przyjmują prezent w sposob naturalny, chyba kojarzy im sie to z koniecznoscia rewanzowania albo nie wiem..

12

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Benita, nie wiem smile Nie widziałam nigdy by od kogoś dostawała prezent. Nie, moja matka nie czuje się w obowiązku rewanżować. Ja to odbieram jak lekceważenie mnie- zawsze ze mną rywalizowała, więc odbieram to tak, że pokazuje mi, że ma jakąś....."kontrolę" nad swoją relacją ze mną. Podobnie zachowują się ludzie, którzy specjalnie się spóźniają na umówione spotkanie.

13

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.
Catwoman napisał/a:

Podobnie zachowują się ludzie, którzy specjalnie się spóźniają na umówione spotkanie.

smile. Znam ten typ.

14

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Już pomijam kwestię mojej matki- to jakby...załatwione. Tylko zastanawiam się, co dawać ludziom "tego typu"? Bo jak wspomniałam, mam w bliskim otoczeniu takie osoby. Żeby je zadowolić tak naprawdę musiałabym kupić im np. nowy samochód big_smile No ale realnie patrząc, nawet mi się nie chce coś robić samej- bo to dla mnie szkoda czasu i energii (piszę, bo pewnie by ktoś zasugerował wink )
Jedna z tych osób dziwi się potem, że przy każdej okazji dostaje od wszystkich książki big_smile

15

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.
Catwoman napisał/a:

Jedna z tych osób dziwi się potem, że przy każdej okazji dostaje od wszystkich książki big_smile

No najbezpieczniej - ostroznosci nigdy nie dosc big_smile

16

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Moja 15 letnia bratanica też tak ma...
prezent,owszem wezmie,nie obejrzy,nie podziękuje,nic zero emocji,ni ją to grzeje,ni boli.
Zawsze ta miała,od niemowlaka.

17

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Jako niemowlę nie umiała jeszcze mówić. teraz nic jej nie usprawiedliwia big_smile

18

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Jak ja nie znoszę robić prezentów...Dostawać? Czasami lubię, ale rzadko zdarza się coś, co by mi się przydało czy zachwyciło.

Nienawidzę niezadowolonej miny, ze sztucznym uśmiechem mówiącej 'Kapcieee? Ale suuuper. Dzięki!' smile

19

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Pewnego razu na gwiazdkę obdarowałyśmy się z bratową identycznymi prezentami.Naprawdę wink                         

Od szwagierki nigdy nic nie dostałam,mimo tego ja jej robię prezenty,bo jakoś tak głupio z pustą łapką...
Jak się wreszcie doczekam,to nawet kapcie ucieszą wink

20

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

draceenka, ale NIGDY nie dostałaś żadnego prezentu? Np. na urodziny, imieniny, święta? ..... są takie okazje, gdzie jak piszesz: głupio iść z pustą łapką. No, chyba że Wasz kontakt ogranicza się do telefonów.

21

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Od szwagierki?Nigdy.Naprawdę.             
Dostaje od teściowej i owszem.
Jak jedziemy na wieś,to wiadomo z prezentami,dla wszystkich...       
Wyjeżdżamy ze wszelkim dobrem.                                                                 
Jak szwagierka nas odwiedza to też coś przywozi z tekstem ,,mama dała'' 
Nie jest już dzieckiem (po 30),od 2 lat mężatka,nie mieszka już z rodzicami,dlatego myślę że może teraz coś się zmieni wink

22 Ostatnio edytowany przez Adrian102 (2014-03-28 00:21:01)

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Chyba najlepszy prezent który zawsze się przyda to dobra flaszka,jeszcze nie zdarzyło mi się żeby ktoś nie wypił pół litra czystej jak ją ma.

23

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.
Adrian102 napisał/a:

Chyba najlepszy prezent który zawsze się przyda to dobra flaszka,jeszcze nie zdarzyło mi się żeby ktoś nie wypił pół litra czystej jak ją ma.

Ja bym nie wypiła big_smile Dla mnie podarowanie wódki to zniewaga. No, wino to co innego wink

24

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.
Adrian102 napisał/a:

Chyba najlepszy prezent który zawsze się przyda to dobra flaszka.

.. i najlepiej bez banderolki wink

25

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Uwielbiam dawać i dostawać prezenty smile

Ale też mam pojedyncze "problemowe" przypadki. Np. mój szwagier. Nigdy nie wiem co mu kupić. Naprawdę uszczęśliwiają go tylko drogie gadżety, a przecież nie wydam kilku stówek na symboliczny prezent dla szwagra... 2 razy w roku staję więc na uszach i wymyślam... Czasem kończy się właśnie na rzeczonej flaszce... Wprawdzie nie "czystej", ale jednak flaszce smile

Drugim "problemem" jest babcia. Babcia uznaje wyłącznie praktyczne prezenty. W dodatku jest osobą, u której wszystko funkcjonuje wieki. Przez wiele lat swojego życia dostała chyba po kilka wersji każdej rzeczy użytkowej, z której korzysta. Wszystkie siedzą w szafie, a ona nadal używa starych rzeczy od kilkudziesięciu lat "bo przecież jeszcze się nadają".
Babcia jest problematyczna także w drugą stronę - kiedy jeszcze sama kupowała prezenty (teraz ma problemy z chodzeniem i każe sobie kupić samodzielnie tongue ) - uparcie obdarowywała wszystkich koszulkami nocnymi (w stylu babcinym) i kapciami. Albo bluzeczkami w swoim guście. Ojej, jak trudno było udawać radość z tych prezentów... Zbierane latami koszulki nocne przydały mi się dopiero przy porodzie. Uznałam, że mam gdzieś jak wyglądam i mogę zrobić użytek z babcinych prezentów tongue

Jeśli chodzi o otrzymywanie - bardzo mało pamiętam przypadków, kiedy prezent autentycznie mnie rozczarował. Ale nawet najbardziej trafione prezenty (czyt. takie z listy moich wymarzonych prezentów) potrafię "rzucić w kąt". Powód? Lubie dostawać rzeczy, których sama bym sobie nie kupiła, tzw. fanaberie (czyli nie są mi niezbędne do życia). A skoro do tej pory się bez nich obywałam, więc zapominam, że już je posiadam smile W przypadku kosmetyków odstawiam, żeby się na nie najpierw "napatrzeć". Czasem "patrzę" miesiącami, zdarza się, że się przeterminują. Ale jednak każdy z tych prezentów sprawił mi autentyczną radość, więc chyba fakt ich zakurzenia nie jest tak bardzo istotny? big_smile

26

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Jak się tak zastanowiłam, to u mnie takim "problemem" jest tesciowa smile - ona znow ma przeciwnie, taka skromna jest wink, ze każdy darowany jej od nas ( mnie i meza ) prezent wydaje jej się zbyt kosztowny - np. wody toaletowe, to prawie jak u mamy Cat, staly na poleczce w lazience i nic w nich nie ubywalo, z każdym naszym przyjazdem.  Mam podejrzenia, ze tu jest na rzeczy cos z tym rewanżowaniem się wlasnie..strasznie przezywaja te prezenty big_smile

Za to mój małżonek ostanio bardzo milo zaskakuje mnie, jeśli chodzi o prezenty - udaje mu się ladnie trafiać, jestem pod wrazeniem, bo do tej pory tez to zagadnienie traktowal trochę po macoszemu smile

27

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

U mnie nie ma pojęcia: prezent do patrzenia big_smile Gdy coś dostaję, używam tego od razu, bez oszczędzania. Cieszę się chwilą po prostu, a ze wszystkiego co w domu mam, lubię korzystać.
Co do prezentów, które dostaję ja.... moja mama znów smile.... daje mi rzeczy kompletnie nieprzydatne. Np. sama by w życiu nie spała w PIŻAMIE którą mi dała. Ale mi taką dała-tragiczną, ze sklepu "u Chińczyka". Gdy zdziwiła się, że nie chcę, powiedziałam  że śpię nago.
No to następnym razem dała mi buty, które kupiła, bo kosztowały "tylko 40 złotych" - i tym razem byłam bezlitosna i powiedziałam, że jeśli chce wspomóc PCK, może bezpośrednio im wpłacić pieniądze.
Mam wrażenie, że moja matka chce bym nosiła rzeczy, które kompletnie do mnie nie pasują, w których wyglądam bardzo źle.
Nigdy nie dostałam od niej czegoś, co NAPRAWDĘ sprawiłoby mi radość, co oznaczałoby, że mnie zna.

28

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Moja babcia kiedyś lubiła robić ubraniowe prezenty. Mnie. Dłuuugo walczyłam, żeby przestała, bo ich nie noszę i szkoda kasy. Gust babci, a mój to dwie różne rzeczy. Obecnie babcia daje pieniądze. I szczerze powiedziawszy, jeśli ktoś nie wie, co dać, a chce dać coś, to niech da właśnie pieniądze.

29

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.
Catwoman napisał/a:

Gdy coś dostaję, używam tego od razu, bez oszczędzania. Cieszę się chwilą po prostu, a ze wszystkiego co w domu mam, lubię korzystać.

Cat, moja filozofia również ma na celu cieszenie się chwilą smile Tyle, że ja przepuszczam "chwilę" przez wszystkie zmysły tongue Najpierw oglądam, potem przenoszę w miejsce, gdzie łatwo wąchać, potem dopiero używam tongue Nawet jak Mikołaj przyniósł mi torebkę to leżała z miesiąc w widocznym miejscu, żebym ją mogła stosownie popodziwiać i...wąchać tongue Dopiero potem zaczęłam nosić smile

Lil, nie przepadam za rozwiązaniem w postaci dawania pieniędzy zamiast prezentu (chyba, że to prezent ślubny). Przede wszystkim - nie wobec wszystkich takie coś wypada zrobić. Jako tako wygląda to chyba tylko w relacjach rodzice - dzieci i dziadkowie - wnuczęta (ale odwrotnie już nie). Nie wyobrażam sobie, że miałabym podarować koleżance na urodziny banknot...
Osobiście wolę dostać mało trafiony prezent od pieniędzy.

30

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Vinngo, ja nie twierdzę, że to najlepsze wyjście smile Ale np. gdy ja kiedyś, mając lat 15-16, zbierałam na aparat, wolałam dostać właśnie pieniądze, niż jakąś niepotrzebną pierdółkę albo ciuch, które wylądują w śmieciach albo będą się przewalać przez szuflady i szafki. I każdy by się do tego prezentu dołożył, i byłby mój wymarzony smile

I tak jak mówisz - w pewnych relacjach jest to okej, w niektórych (np. urodziny koleżanki, albo wnuczka dziadkowi) już nie bardzo. Chyba że jest to bardzo bliska koleżanka, wiemy, że ciuła na coś pieniądze, na coś, na czym jej zależy, to też nie widziałabym problemu, a wiem, że byłaby bliżej celu i by to ją uszczęśliwiło smile

31

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Uwielbiam prezenty od męża smile

Wraca ze sklepu spożywczego i zawsze ma coś specjalnie dla mnie,wyciąga z torby i kładzie mi na kolanka.                           
Ze spaceru z psem przynosi kwiatek z łąki. 
Przy zmywaniu makijażu kwękłam,że coś mi rzęsy się słabe robią,na drugi dzień przyniósł odżywkę z apteki.

I ten uśmiech przy wręczaniu...

32

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Perfumy albo voucher do douglasa żebym sobie sama mogła wybrać
Jakąś ceramikę ładna bo uwielbiam; wink Szczególnie jeśli jest to ceramika Bolesławiecka: https://andyceramika.pl
Sukienkę albo dobry T-shirt (ale tylko z polskich marek, które lubię);
Torebka typu shopper najlepiej z balaganu

33 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2024-05-13 10:43:19)

Odp: Prezenty - źródło radości i utrapienia.

moja bardzo dobra koleżanka niedawno urodziła i nie mam wcale ochoty dawać jej żadnego prezentu z tej okazji ... ani dla dziecka ani dla niej. Przy pierwszym dziecku dawałam jej tyle prezentów a w zamian nic. Nie mówię tylko o prezentach ale nawet przy wspólnym wyjściu na kawę nie żałowałam jej 7 zł by zapłacić i za siebie i za nią. 

Mimo tego nie czuje się dobrze z tym, ze przyjdę z pustymi rekami do świeżo upieczonej mamy ale z drugiej strony nie chce już robić rzeczy wbrew sobie. Czy ktoś mógłby potwierdzić, ze to jest ok? Moja mama poczucie winy we mnie wzbudza, ze tak nie można.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Prezenty - źródło radości i utrapienia.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026