Chyba każdy z nas lubi dostawać i otrzymywać prezenty. Z przeróżnych okazji a także z ich braku. Fajnie, gdy są to prezenty trafione, a nie takie, na które z chwilą otrzymania szukamy miejsca na strychu.
A co, gdy dajecie prezent a ta druga osoba ma go gdzieś? Czy przy następnej okazji dajecie ponownie, czy rezygnujecie, nawet jeśli nie wypada tego robić?
Podobne tematy
Daje ponownie tylko bardziej się staram przemyslec, czy trafiam w gusta obdarowywanego.
W koncu w obdarowywaniu nie chodzi o sam fakt dawania, tylko żeby sprawic komus przyjemnosc ![]()
Cóż, mam wyjątkową zdolność do "czytania" ludzi i nie mam żadnych problemów z dobieraniem dla nich prezentów- nawet jeśli znam kogoś krótko, potrafię wybrać trafny prezent dla tej osoby - taki mam dar ![]()
A jednak jest w moim otoczeniu kilka osób, w tym moja własna matka, które zaraz po otrzymaniu prezentu rzucają go w kąt. Jeśli chodzi o moją matkę, przestałam jej dawać prezenty- w zamian zapraszam ją np. do kawiarni, no ale nie jest to rozwiązanie na każdą osobę.
Ale co to znaczy "rzuca go w kat"?
Dasz jej flakonik ulubionych perfum to ich nigdy nie dotknie, bo to prezent? Podarujesz ksiazke ulubionego pisarza, to "rzuci w kat" i nie przeczyta?
A moze tylko wydaje ci się, ze trafiasz w jej gusta?
Nie wydaje mi się, znam gusta tych osób. Często kupuję im to, czym sie zachwycają widząc to w katalogu czy sklepie.
Tak, dokładnie tak jest: wiele prezentów, które dałam np. mojej matce do dziś stoją na półce nieodpakowane.
A! Skoro nawet nie odpakowuje, to zwracam honor! Nastepnym razem daj jej zestaw francuskich serow i niech sprobuje nie odpakowac przez pol roku ;D
Z takim przypadkiem się jeszcze nie spotkalam, pewnie też przestalabym dawac prezenty, albo zaczela dawac puste pudelka
P. S. A moze Ty je tak ladnie pakujesz, ze aż zal to opakowanie niszczyc?
![]()
7 2014-03-24 15:56:23 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-03-24 15:57:01)
Ładnie pakuję mojemu teściowi, bo jemu się tak to podoba, że rozpakowuje prezent, a opakowanie zachowuje "na pamiątkę"
Mojej mamie daję prezenty w torbach prezentowych, nawet przy mnie ich (najczęściej) nie otwiera.
Ze znajomą rodziną mam podobny problem; cokolwiek im daję (w tym dziecku) równie dobrze mogłabym dać na aukcję Allegro. Zachwycają się w pierwszej chwili, ale efekt jest ten sam co z moją mamą ![]()
Już nawet wymyśliłam, że będę im dawać coś....totalnie praktycznego, jak np. unikalny rodzaj kawy (którą pijają) co można szybko wykorzystać. Gorzej z dzieckiem.
Czy macie podobne sytuacje?
Lubię robić prezenty. Nawet bez okazji. Staram się trafić w gusta, choć jak się nie bardzo zna daną osobę (nawet z rodziny), to ciężko.
Dostawać prezenty też lubię, choć mam czasem poczucie, że powinnam się odwdzięczyć. Nie przepadam za prezentami praktycznymi. No chyba że rzeczywiście jest to coś, co chcę dostać, ale wolę takie związane z zainteresowaniami, tym, co lubię, co pokazuje, że ktoś mnie zna, a nie np. perfumy, których zapach mi się kompletnie nie podoba, a podobał się osobie dającej prezent.
Wszelkie prezenty ręcznie robione są bardzo mile widziane. Nawet, jeśli nie są zrobione idealnie, to nie o to tu chodzi.
Takie też staram się robić. Ktoś ma bzika na jakimś punkcie, to pewnie dostanie ode mnie coś z tym związanego. Kupionego, zrobionego...
Chyba każdy z nas lubi dostawać i otrzymywać prezenty. Z przeróżnych okazji a także z ich braku. Fajnie, gdy są to prezenty trafione, a nie takie, na które z chwilą otrzymania szukamy miejsca na strychu.
A co, gdy dajecie prezent a ta druga osoba ma go gdzieś? Czy przy następnej okazji dajecie ponownie, czy rezygnujecie, nawet jeśli nie wypada tego robić?
Ja bardzo lubię robić prezenty, najbardziej mojemu chłopakowi, rodzicom, przyjaciółce. Staram się wpaść w ich gust, choć jestem tylko człowiekiem, więc na pewno zdarzyło mi się kupić im coś mniej trafionego. No, ale staram się i np przyjaciółce najłatwiej jest dobrać prezent i z tego co wiem zazwyczaj u niej trafiam. Wiesz, to zależy. Np moja siostra jak się daje np prezent na święta, to raczej tak nie okazuje radości, a raczej są to dobrane prezenty, to co lubi. Ona ma taki charakter po prostu. Dlatego tak, kupuję jej znowu, bo to święta w końcu, ale też nie przejmuję się jak nie ma u niej mega entuzjazmu. Na inne okazje jej akurat nie daje prezentów. Przyjaciółce, chłopakowi itp prezenty takie dość często za to. Chyba, że ktoś miałby gdzieś i coś niemiłego powiedział, to nie wiem czy bym następnym razem kupiła. To już dla mnie jest niefajne. A jakbym wiedziała, że nie trafiłam, dlatego ten prezent "poszedł na strych" itp, to następnym razem starałabym się bardziej trafić. No, ale jakieś ostentacyjne mówienie, że to jest takie czy siakie mnie, by raczej odstraszyło. Co innego jak ja sama potem wywnioskuję i zobaczę, że tej osobie raczej prezent nie służy czy coś, to inna sprawa i następnym razem bardziej wtedy postaram się, by trafić w gust.
Prezenty też lubię dostawać, doceniam każdy, a wręcz łatwo wpaść w mój gust, bo sporo rzeczy lubię itp. Kolczyki, kryminał, thriller czy horror do czytania (uwielbiam je) zawsze mnie ucieszą. Nie muszą być autora, którego czytam, innego też chętnie poczytam, po prostu uwielbiam. Lubię też wiele innych rzeczy, więc raczej nie ma problemu mnie obdarować
Raczej więc dostaję trafione prezenty
A jak dostałam nietrafiony, to też się nie przejmowałam, bo dla mnie najważniejszy jest gest ![]()
Catwoman, skoro mama nie odpakowuje, to przepraszam, że to powiem, ale "dziwny przypadek". Każdy kogo znam odpakowuje, to takie naturalne, ciekawość co tam jest itp chociażby. No takie dziwne nawet nie odpakować, co ktoś nam kupił. Może ona uważa, że to zbędne, że jej kupujesz, bo ogólnie nie chce, byś jej kupowała, nie wiem czemu, ale może tak ma, ale i tak to dziwne. Aż nie wiem co tutaj poradzić
No może szczerze zapytaj czemu nie odpakowuje, chyba, że już to zrobiłaś i nic to nie dało ![]()
Ja miałam podobny problem z babcią. Nawet nie spojrzy co dostała....Nawet się już nie staram. Poprostu kupuje jej kwiaty na prawie każda okazję (bo jakby nic nie dostała, to by sie obraziła).
Cat, a Twoja mama ma tak tylko z prezentami od Ciebie czy ogolnie? Ja zauwazam, ze nie wszyscy przyjmują prezent w sposob naturalny, chyba kojarzy im sie to z koniecznoscia rewanzowania albo nie wiem..
Benita, nie wiem
Nie widziałam nigdy by od kogoś dostawała prezent. Nie, moja matka nie czuje się w obowiązku rewanżować. Ja to odbieram jak lekceważenie mnie- zawsze ze mną rywalizowała, więc odbieram to tak, że pokazuje mi, że ma jakąś....."kontrolę" nad swoją relacją ze mną. Podobnie zachowują się ludzie, którzy specjalnie się spóźniają na umówione spotkanie.
Podobnie zachowują się ludzie, którzy specjalnie się spóźniają na umówione spotkanie.
. Znam ten typ.
Już pomijam kwestię mojej matki- to jakby...załatwione. Tylko zastanawiam się, co dawać ludziom "tego typu"? Bo jak wspomniałam, mam w bliskim otoczeniu takie osoby. Żeby je zadowolić tak naprawdę musiałabym kupić im np. nowy samochód
No ale realnie patrząc, nawet mi się nie chce coś robić samej- bo to dla mnie szkoda czasu i energii (piszę, bo pewnie by ktoś zasugerował
)
Jedna z tych osób dziwi się potem, że przy każdej okazji dostaje od wszystkich książki ![]()
Jedna z tych osób dziwi się potem, że przy każdej okazji dostaje od wszystkich książki
No najbezpieczniej - ostroznosci nigdy nie dosc ![]()
Moja 15 letnia bratanica też tak ma...
prezent,owszem wezmie,nie obejrzy,nie podziękuje,nic zero emocji,ni ją to grzeje,ni boli.
Zawsze ta miała,od niemowlaka.
Jako niemowlę nie umiała jeszcze mówić. teraz nic jej nie usprawiedliwia ![]()
Jak ja nie znoszę robić prezentów...Dostawać? Czasami lubię, ale rzadko zdarza się coś, co by mi się przydało czy zachwyciło.
Nienawidzę niezadowolonej miny, ze sztucznym uśmiechem mówiącej 'Kapcieee? Ale suuuper. Dzięki!' ![]()
Pewnego razu na gwiazdkę obdarowałyśmy się z bratową identycznymi prezentami.Naprawdę
Od szwagierki nigdy nic nie dostałam,mimo tego ja jej robię prezenty,bo jakoś tak głupio z pustą łapką...
Jak się wreszcie doczekam,to nawet kapcie ucieszą ![]()
draceenka, ale NIGDY nie dostałaś żadnego prezentu? Np. na urodziny, imieniny, święta? ..... są takie okazje, gdzie jak piszesz: głupio iść z pustą łapką. No, chyba że Wasz kontakt ogranicza się do telefonów.
Od szwagierki?Nigdy.Naprawdę.
Dostaje od teściowej i owszem.
Jak jedziemy na wieś,to wiadomo z prezentami,dla wszystkich...
Wyjeżdżamy ze wszelkim dobrem.
Jak szwagierka nas odwiedza to też coś przywozi z tekstem ,,mama dała''
Nie jest już dzieckiem (po 30),od 2 lat mężatka,nie mieszka już z rodzicami,dlatego myślę że może teraz coś się zmieni ![]()
22 2014-03-28 00:20:35 Ostatnio edytowany przez Adrian102 (2014-03-28 00:21:01)
Chyba najlepszy prezent który zawsze się przyda to dobra flaszka,jeszcze nie zdarzyło mi się żeby ktoś nie wypił pół litra czystej jak ją ma.
Chyba najlepszy prezent który zawsze się przyda to dobra flaszka,jeszcze nie zdarzyło mi się żeby ktoś nie wypił pół litra czystej jak ją ma.
Ja bym nie wypiła
Dla mnie podarowanie wódki to zniewaga. No, wino to co innego ![]()
Chyba najlepszy prezent który zawsze się przyda to dobra flaszka.
.. i najlepiej bez banderolki ![]()
Uwielbiam dawać i dostawać prezenty ![]()
Ale też mam pojedyncze "problemowe" przypadki. Np. mój szwagier. Nigdy nie wiem co mu kupić. Naprawdę uszczęśliwiają go tylko drogie gadżety, a przecież nie wydam kilku stówek na symboliczny prezent dla szwagra... 2 razy w roku staję więc na uszach i wymyślam... Czasem kończy się właśnie na rzeczonej flaszce... Wprawdzie nie "czystej", ale jednak flaszce ![]()
Drugim "problemem" jest babcia. Babcia uznaje wyłącznie praktyczne prezenty. W dodatku jest osobą, u której wszystko funkcjonuje wieki. Przez wiele lat swojego życia dostała chyba po kilka wersji każdej rzeczy użytkowej, z której korzysta. Wszystkie siedzą w szafie, a ona nadal używa starych rzeczy od kilkudziesięciu lat "bo przecież jeszcze się nadają".
Babcia jest problematyczna także w drugą stronę - kiedy jeszcze sama kupowała prezenty (teraz ma problemy z chodzeniem i każe sobie kupić samodzielnie
) - uparcie obdarowywała wszystkich koszulkami nocnymi (w stylu babcinym) i kapciami. Albo bluzeczkami w swoim guście. Ojej, jak trudno było udawać radość z tych prezentów... Zbierane latami koszulki nocne przydały mi się dopiero przy porodzie. Uznałam, że mam gdzieś jak wyglądam i mogę zrobić użytek z babcinych prezentów ![]()
Jeśli chodzi o otrzymywanie - bardzo mało pamiętam przypadków, kiedy prezent autentycznie mnie rozczarował. Ale nawet najbardziej trafione prezenty (czyt. takie z listy moich wymarzonych prezentów) potrafię "rzucić w kąt". Powód? Lubie dostawać rzeczy, których sama bym sobie nie kupiła, tzw. fanaberie (czyli nie są mi niezbędne do życia). A skoro do tej pory się bez nich obywałam, więc zapominam, że już je posiadam
W przypadku kosmetyków odstawiam, żeby się na nie najpierw "napatrzeć". Czasem "patrzę" miesiącami, zdarza się, że się przeterminują. Ale jednak każdy z tych prezentów sprawił mi autentyczną radość, więc chyba fakt ich zakurzenia nie jest tak bardzo istotny? ![]()
Jak się tak zastanowiłam, to u mnie takim "problemem" jest tesciowa
- ona znow ma przeciwnie, taka skromna jest
, ze każdy darowany jej od nas ( mnie i meza ) prezent wydaje jej się zbyt kosztowny - np. wody toaletowe, to prawie jak u mamy Cat, staly na poleczce w lazience i nic w nich nie ubywalo, z każdym naszym przyjazdem. Mam podejrzenia, ze tu jest na rzeczy cos z tym rewanżowaniem się wlasnie..strasznie przezywaja te prezenty ![]()
Za to mój małżonek ostanio bardzo milo zaskakuje mnie, jeśli chodzi o prezenty - udaje mu się ladnie trafiać, jestem pod wrazeniem, bo do tej pory tez to zagadnienie traktowal trochę po macoszemu ![]()
U mnie nie ma pojęcia: prezent do patrzenia
Gdy coś dostaję, używam tego od razu, bez oszczędzania. Cieszę się chwilą po prostu, a ze wszystkiego co w domu mam, lubię korzystać.
Co do prezentów, które dostaję ja.... moja mama znów
.... daje mi rzeczy kompletnie nieprzydatne. Np. sama by w życiu nie spała w PIŻAMIE którą mi dała. Ale mi taką dała-tragiczną, ze sklepu "u Chińczyka". Gdy zdziwiła się, że nie chcę, powiedziałam że śpię nago.
No to następnym razem dała mi buty, które kupiła, bo kosztowały "tylko 40 złotych" - i tym razem byłam bezlitosna i powiedziałam, że jeśli chce wspomóc PCK, może bezpośrednio im wpłacić pieniądze.
Mam wrażenie, że moja matka chce bym nosiła rzeczy, które kompletnie do mnie nie pasują, w których wyglądam bardzo źle.
Nigdy nie dostałam od niej czegoś, co NAPRAWDĘ sprawiłoby mi radość, co oznaczałoby, że mnie zna.
Moja babcia kiedyś lubiła robić ubraniowe prezenty. Mnie. Dłuuugo walczyłam, żeby przestała, bo ich nie noszę i szkoda kasy. Gust babci, a mój to dwie różne rzeczy. Obecnie babcia daje pieniądze. I szczerze powiedziawszy, jeśli ktoś nie wie, co dać, a chce dać coś, to niech da właśnie pieniądze.
Gdy coś dostaję, używam tego od razu, bez oszczędzania. Cieszę się chwilą po prostu, a ze wszystkiego co w domu mam, lubię korzystać.
Cat, moja filozofia również ma na celu cieszenie się chwilą
Tyle, że ja przepuszczam "chwilę" przez wszystkie zmysły
Najpierw oglądam, potem przenoszę w miejsce, gdzie łatwo wąchać, potem dopiero używam
Nawet jak Mikołaj przyniósł mi torebkę to leżała z miesiąc w widocznym miejscu, żebym ją mogła stosownie popodziwiać i...wąchać
Dopiero potem zaczęłam nosić ![]()
Lil, nie przepadam za rozwiązaniem w postaci dawania pieniędzy zamiast prezentu (chyba, że to prezent ślubny). Przede wszystkim - nie wobec wszystkich takie coś wypada zrobić. Jako tako wygląda to chyba tylko w relacjach rodzice - dzieci i dziadkowie - wnuczęta (ale odwrotnie już nie). Nie wyobrażam sobie, że miałabym podarować koleżance na urodziny banknot...
Osobiście wolę dostać mało trafiony prezent od pieniędzy.
Vinngo, ja nie twierdzę, że to najlepsze wyjście
Ale np. gdy ja kiedyś, mając lat 15-16, zbierałam na aparat, wolałam dostać właśnie pieniądze, niż jakąś niepotrzebną pierdółkę albo ciuch, które wylądują w śmieciach albo będą się przewalać przez szuflady i szafki. I każdy by się do tego prezentu dołożył, i byłby mój wymarzony
I tak jak mówisz - w pewnych relacjach jest to okej, w niektórych (np. urodziny koleżanki, albo wnuczka dziadkowi) już nie bardzo. Chyba że jest to bardzo bliska koleżanka, wiemy, że ciuła na coś pieniądze, na coś, na czym jej zależy, to też nie widziałabym problemu, a wiem, że byłaby bliżej celu i by to ją uszczęśliwiło ![]()
Uwielbiam prezenty od męża
Wraca ze sklepu spożywczego i zawsze ma coś specjalnie dla mnie,wyciąga z torby i kładzie mi na kolanka.
Ze spaceru z psem przynosi kwiatek z łąki.
Przy zmywaniu makijażu kwękłam,że coś mi rzęsy się słabe robią,na drugi dzień przyniósł odżywkę z apteki.
I ten uśmiech przy wręczaniu...
Perfumy albo voucher do douglasa żebym sobie sama mogła wybrać
Jakąś ceramikę ładna bo uwielbiam;
Szczególnie jeśli jest to ceramika Bolesławiecka: https://andyceramika.pl
Sukienkę albo dobry T-shirt (ale tylko z polskich marek, które lubię);
Torebka typu shopper najlepiej z balaganu
33 2024-05-13 10:38:01 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2024-05-13 10:43:19)
moja bardzo dobra koleżanka niedawno urodziła i nie mam wcale ochoty dawać jej żadnego prezentu z tej okazji ... ani dla dziecka ani dla niej. Przy pierwszym dziecku dawałam jej tyle prezentów a w zamian nic. Nie mówię tylko o prezentach ale nawet przy wspólnym wyjściu na kawę nie żałowałam jej 7 zł by zapłacić i za siebie i za nią.
Mimo tego nie czuje się dobrze z tym, ze przyjdę z pustymi rekami do świeżo upieczonej mamy ale z drugiej strony nie chce już robić rzeczy wbrew sobie. Czy ktoś mógłby potwierdzić, ze to jest ok? Moja mama poczucie winy we mnie wzbudza, ze tak nie można.