netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

141 odpowiedzi18 830 wyświetleńzałożony przez pinakolada, 22.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 142 ]

1

Temat: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Witajcie, nie wiem czy dobry dział wybrałam..

Chciałam opisać swój problem, który po prostu bardzo utrudnia mi normalne życie. Nie umiem żyć jak moi rówieśnicy. Chciałabym, ale ogarnia mnie strach. Mam 28 lat, nigdy nie byłam w żadnym związku i ciągle czuję się jak dziecko.. Pewnie wynika to z tego,że odkąd pamiętam moja mama była nadopiekuńcza i  zawsze wiedziała lepiej co jest dla mnie dobre...zamiast dodawać otuchy, aby iść do przodu to podcinała skrzydła swoją troską... Kiedy byłam mniejsza i miałam jakieś swoje pasje i chęci ich realizowania to ona zawsze decydowała... pamiętam taki przykład z dzieciństwa, że chciałam śpiewać w kościelnej scholi, jak o tym powiedziałam to usłyszałam: "a gdzie ty do scholi " -  nie mogłam się zapisać bo ona nie chodziła do kościoła.. i po prostu jej by to nie pasowało..

Przez to wszystko dzisiaj nie umiem decydować sama o sobie sad czuję się jak taki liść targany przez wiatr. Czasem łapie się na tym, że nie myślę SWOIM tokiem, ale JEJ (!) tak jak ona by chciała...a kiedy przychodzi kryzys i robię coś po swojemu, nie tak jak ona by chciała to mam poczucie winy ...
Nie mam swoich pasji, nawet nie wiem co chciałabym robić.. pewnie jakoś podświadomie boje się, że to co ja chciałabym robić, mama uzna za głupie, zbędne itd. 
np. w sklepie kiedy chcę kupić sobie coś droższego to mam poczucie winy,że jej będzie przykro bo ona sobie takich prezentów nie robi.  Jest mi z tym strasznie źle bo wiem,że to po prostu siedzi we mnie.
Mama raczej nie zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy. Teraz mnie zachęca, abym wychodziła z domu. Zaczęłam planować wakacje z koleżanką, ale też odczuwam dyskomfort, że ja sobie pojade a ona znowu w domu.. sad

Jak sobie mogę pomóc, proszę o rady!

2

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Rozumiem Cię, bo miałem podobnie. Zacznij od wyjazdu na 10 dni albo dłużej poza dom. W tym czasie nie odbieraj żadnych telefonów od mamy i nie kontaktuj się z rodzicami. Wyjazd może być samotny w góry (najlepiej do schroniska), żebyś nie miała wszystkiego podanego na tacy, studencki z dużą ilością alkoholu i imprez czy jakieś szkolenie rozwojowe poza Twoją miejscowością. Po tym poznasz smak wolności bez którego nie ruszysz dalej. Musisz mieć motywację, a po tym wszystkim znajdziesz skuteczne rozwiązanie i to będzie tylko kwestia czasu. Z koleżanką też możesz jechać, ale staraj się tak wszystko zorganizować, żeby jak najmocniej przekraczać granice.

P. S. Mama zachęca, żebyś wychodziła z domu, bo bez tego babcią nie zostanie wink

3

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

jesteście jedynakami zapewne co?mama o was się za bardzo martwiła a rozmawialiście ze sobą?mówiliście o swoim pomyślena życie?

4

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Po pierwsze spróbuj zrozumieć, dlaczego mama tak robi. A jakie są relacje z Twoim ojcem, Twoje i mamy? Czy jesteś jedynaczką? Następnie, obserwuj swoje uczucia: czy ta sukienka się TOBIE (nie mamie) podoba czy nie, czy ta zupa TOBIE smakuje czy nie, czy TOBIE jest z tą fryzurą do twarzy czy nie. A jeśli już będziesz wiedzieć co czujesz to powiedz to na głos.

5

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

brak pewnosci siebie.
ile przebojowych gówniar widzialam, szly do przodu a ja zawsze odpuszczalam, nie potrafilam walczyc o prace,ocene,jakiegos mezczyzne.
to wina rodzicow-dolowanie,brak wiary w nas.

6 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-03-23 09:13:12)

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Dobry pomysł ma marioosh666 a ja dodam terapię u psychologa. Ja również miałam tak jak ty. Zaczęłam, żyć pełnią życia dopiero wtedy, kiedy wyprowadziłam się z domu. Terapia z psychologiem być może za krótka w moim przypadku, uświadomiła mi wiele rzeczy, których do tej pory nie dostrzegałam, pozwoliła mi przewartościować wszystko.
Najlepiej oczywiście byłoby, gdybyś się wyprowadziła ale nie wiem, czy masz takie możliwości. Postaraj się poczytać książki psychologiczne.

Po prostu MUSISZ zadziałać, bo inaczej zmarnujesz sobie życie. Na początek, odrobina zdrowego egoizmu i jedna dobra rada albo może kilka smile autorką jest Beata Pawlikowska - uważam, że warto sobie to powtarzać codziennie smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

7

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
arcylania napisał/a:

jesteście jedynakami zapewne co?

Jak o mnie chodzi to mam jeszcze brata młodszego o kilka lat, ale większość nadopiekuńczości skupiła się na mnie.

Joga napisał/a:

Dobry pomysł ma marioosh666 a ja dodam terapię u psychologa. Ja również miałam tak jak ty. Zaczęłam, żyć pełnią życia dopiero wtedy, kiedy wyprowadziłam się z domu. Terapia z psychologiem być może za krótka w moim przypadku, uświadomiła mi wiele rzeczy, których do tej pory nie dostrzegałam, pozwoliła mi przewartościować wszystko.
Najlepiej oczywiście byłoby, gdybyś się wyprowadziła ale nie wiem, czy masz takie możliwości. Postaraj się poczytać książki psychologiczne.

Kiedyś ktoś mądry powiedział, że do pokonania komunizmu w Polsce wystarczy zabranie 1 000 robotników na wycieczkę do Berlina Zachodniego, a oni załatwią resztę smile Idąc tym tropem i własnymi doświadczeniami polecam wyjazd na 10 dni poza dom i odcięcie się od rodziców na ten czas. Resztę autorka zrobi sama, a może będzie potrzebna terapia, ale to później smile Na razie trzeba zbudować motywację. Bez tego cel nie będzie wystarczająco atrakcyjny.

8

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

w tym problem, ze cień jej mamy będzie za nią szedl cale zycie, gdy zostanie matką i zadzwoni do domu, to uslyszy zawsze krytyke i pouczanie, z dorastającej mamy zmieni sie w mala dziewczynke. i tak w koło.
moze twoj partner cie wesprze i przekona, ze sie zmienilas, ze jestes silna, mądra, ze sobie radzisz.

9

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
pinakolada napisał/a:

a kiedy przychodzi kryzys i robię coś po swojemu, nie tak jak ona by chciała to mam poczucie winy ...

pewnie jakoś podświadomie boje się, że to co ja chciałabym robić, mama uzna za głupie, zbędne itd.

w sklepie kiedy chcę kupić sobie coś droższego to mam poczucie winy,że jej będzie przykro bo ona sobie takich prezentów nie robi.

Zaczęłam planować wakacje z koleżanką, ale też odczuwam dyskomfort, że ja sobie pojade a ona znowu w domu.. sad

Proponuję zacząć od książki "Toksyczni rodzice". Ona naprawdę dużo pozwala sobie uświadomić.

Pinakolada, musisz uświadomić sobie, że jesteś dorosła. Rolą Twojej mamy było przygotowanie Cię do dorosłego życia. Zrobiła to w taki sposób, jaki jej wydawał się słuszny. Że był niewłaściwy - nieważne. Ta jej rola dobiegła końca. Teraz o swoim życiu i swoich poczynaniach decydujesz Ty. To Twoje prawo i...obowiązek.

Równie ważne jest uświadomienie sobie, że Twoja mama...także jest dorosła smile Ona również SAMA decyduje o swoim życiu. I zawsze mogła decydować, odkąd sama przestała być dzieckiem. To, że nie chce kupić sobie droższej rzeczy, że woli siedzieć w domu, zamiast wyjechać - jest JEJ decyzją. Czy ktoś jej broni gdzieś jechać czy kupić sobie wystrzałową bluzkę? Raczej nie. Więc Twoje poczucie winy jest tu zupełnie zbędne.

Twoja mama nie przeżyje za Ciebie Twojego życia. Ty będziesz ponosiła konsekwencje własnych wyborów, tak jak Twoja mama ponosi konsekwencje swoich. Więc zacznij robić to, na co Ty masz ochotę. Twoim przeznaczeniem jest jak najlepiej przeżyć własne życie. Na pewno nie urodziłaś się po to, żeby dotrzymywać towarzystwa mamie.

10

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
vinnga napisał/a:

Proponuję zacząć od książki "Toksyczni rodzice". Ona naprawdę dużo pozwala sobie uświadomić.

Pinakolada, musisz uświadomić sobie, że jesteś dorosła. Rolą Twojej mamy było przygotowanie Cię do dorosłego życia. Zrobiła to w taki sposób, jaki jej wydawał się słuszny. Że był niewłaściwy - nieważne. Ta jej rola dobiegła końca. Teraz o swoim życiu i swoich poczynaniach decydujesz Ty. To Twoje prawo i...obowiązek.

Równie ważne jest uświadomienie sobie, że Twoja mama...także jest dorosła smile Ona również SAMA decyduje o swoim życiu. I zawsze mogła decydować, odkąd sama przestała być dzieckiem. To, że nie chce kupić sobie droższej rzeczy, że woli siedzieć w domu, zamiast wyjechać - jest JEJ decyzją. Czy ktoś jej broni gdzieś jechać czy kupić sobie wystrzałową bluzkę? Raczej nie. Więc Twoje poczucie winy jest tu zupełnie zbędne.

Twoja mama nie przeżyje za Ciebie Twojego życia. Ty będziesz ponosiła konsekwencje własnych wyborów, tak jak Twoja mama ponosi konsekwencje swoich. Więc zacznij robić to, na co Ty masz ochotę. Twoim przeznaczeniem jest jak najlepiej przeżyć własne życie. Na pewno nie urodziłaś się po to, żeby dotrzymywać towarzystwa mamie.

Zapamiętaj mądre słowa Vinngi. Książkę mogę Ci przesłać w PDFie, jeśli napiszesz do mnie na maila.

nokiaaa smęcisz strasznie, nie wiem czy nie wpadasz w depresję. Potrzebujesz pomocy? Bo mam wrażenie, że masz totalnego doła.

Poczucie własnej wartości musi zbudować w sobie sama, bo jeśli zbuduje je w oparciu o zdanie partnera - którego chyba nie ma o ile dobrze wyczytałam, to jak związek się rozpadnie, ona znów spadnie w dół. SAMA musi popracować nad sobą, swoimi emocjami.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki smile

11

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
nokiaaa napisał/a:

w tym problem, ze cień jej mamy będzie za nią szedl cale zycie, gdy zostanie matką i zadzwoni do domu, to uslyszy zawsze krytyke i pouczanie, z dorastającej mamy zmieni sie w mala dziewczynke. i tak w koło.
moze twoj partner cie wesprze i przekona, ze sie zmienilas, ze jestes silna, mądra, ze sobie radzisz.

Nie będzie, o ile autorka naprawdę stanie się dorosła (w znaczeniu: dojrzała) i świadoma tego faktu. Wtedy nawet lawina krytyki nie zmieni jej nastawienia. Istnieje nawet prawdopodobieństwo, że jej mama zmieni wtedy nastawienie. Dopóki ma w domu duże dziecko - dopóty traktuje je jak dziecko.
Szukanie wsparcia w partnerze to najgłupsze co można zrobić. To jest kolejny dowód na to, że ktoś nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za własne życie i wybory. W takiej sytuacji partner nie będzie niczym innym jak odpowiednikiem matki. To on będzie pochwalał lub krytykował. A autorka nadal będzie stawała na uszach, żeby sprostać cudzym oczekiwaniom, nie odważając się na własne.

Cała sztuka polega na zobaczeniu we własnej matce człowieka - takiego samego jak wszyscy inni - bez wyłączności na nieomylność, z prawem do błędów, z prawem do nierozumnych zachowań. Każdy z nas codziennie styka się z opiniami innych ludzi - zwykle nie traktujemy ich jako jedynych słusznych wyznaczników tego co mamy robić. Tak samo należy potraktować zdanie mamy - jako OPINIĘ, nie rozwiązanie.
Moja mama wprawdzie nie byłą jakaś wybitnie nadopiekuńcza, ale nadal zdarza jej się wykazywać zapędy dyktatorskie tongue Mamy wtedy schemat rozmowy, który, w przybliżeniu, wygląda tak:
Mama: powinnaś to i to, tak i tak
Ja: oczywiście, kochana mamusiu (z szelmowskim uśmiechem)
Mama: ty zawsze jesteś najmądrzejsza, ale ty powinnaś to i to, tak i tak
Ja: tak, kochana mamusiu
Mama: (przedrzeźnia) "kochana mamusiu, kochana mamusiu" a i tak zrobisz po swojemu (i też zaczyna się śmiać)
Ja: oczywiście, jak zwykle masz rację, kochana mamusiu smile
I ze spokojnym sumieniem jadę sobie na upragnioną wycieczkę, zamiast, zgodnie z wytycznymi rodzicielki, wymienić pralkę. Przecież to JA wiem lepiej, że wolę wycieczkę niż pralkę i to JA będę się męczyła z rozpadającym złomem w łazience.

12

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

"Toksyczni rodzice" to naprawdę pomocna lektura.
pinakolada gratulacje, bo w końcu to sobie uświadomiłaś smile Lepiej późno niż wcale.
Dodam, że ja znam taką osobę jak Ty, jest po 30tce i chociaż ma swoją rodzinę, boi się podejmować samodzielnych decyzji. Jest zupełnie zagubiona w świecie "dorosłych" i to często ją frustruje. Różnica między Wami jest taka:
ona nie będzie już miała okazji sprawdzić, czy potrafi sobie w życiu poradzić sama. Ty tak.

13

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

rodzice faszerują nas stereotypami, sloganami, ideami typu:
-to kobieta ma sprzątać, a ty masz zarobic na rodzine jako mąz
-szukaj chlopaka po studiach
-ucz sie to do czegos dojdziesz.itd.itp
spotkalam ostatnio mojego bylego chlopaka, ktory jak 20latek serwowal mi takie teksty, ze jego zona będzie kurą domową a on biznesmenem ktory utrzyma rodzinę.ideałem była jego matka. juz wiem skąd jego poglądy. i co?spotykam go ostatnio-pieluchy zmienia, naczynia zmywa, tylko strasznie dlugo sie musial uczyc. nad ziemniakami tez nie ubolewal.
masz racje vinga osoba musi dojrzec i stac sie dorosla, aby zrozumiec ze rodzice się mylą, ze ich swiatopoglad często krzywdzi.

14

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Catwoman napisał/a:

"Toksyczni rodzice" to naprawdę pomocna lektura.
pinakolada gratulacje, bo w końcu to sobie uświadomiłaś smile Lepiej późno niż wcale.
Dodam, że ja znam taką osobę jak Ty, jest po 30tce i chociaż ma swoją rodzinę, boi się podejmować samodzielnych decyzji. Jest zupełnie zagubiona w świecie "dorosłych" i to często ją frustruje. Różnica między Wami jest taka:
ona nie będzie już miała okazji sprawdzić, czy potrafi sobie w życiu poradzić sama. Ty tak.

musze skomentowac twoj post catwoman oddzielnie od postu vingi.
kiedy doroslam? tak naprawde to przed porodem, gdy zostawilam męza w domu z moimi rodzicami, siedzial sam tydzien.nie wliczam wizyt w szpitalu. matka moja probowala mieszac(imie dziecka,), dzwonila po lekarzach, a potem wtracala sie w karmienie. wtedy zrozumialam ze My to nie oni, ze jestesmy tylko we troje, a ona jest z boku i nigdy miedzy nas nie wejdzie. jeszcze pare razy atakowala nasz zwiazek ale napotkala mój opór- jest jaki jest, ale takiego wybralam i koniec. proces odchodzenia wygladal tak-ze ona plakala, a ja zamykalam drzwi i siedzialam nieraz dlugie godziny milczac. slusznosc postawy, decyzji. juz nie jestes najwazniejsza mamo, jest ktos inny itd.

15

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Nie jestem jedynaczką, mam starszą siostre, która mieszka w innym mieście, ale mimo tego, też jest uzależniona od zdania mamy..
Nie wiem, ale tak nas wychowano,że ta mama to takie epicentrum naszego życia... wiem,że ona nie miała dobrych relacji ze swoją matką i całą tą swoją miłość przelała na nas... robiąc nieświadomie nam krzywdę..

Cała sztuka polega na zobaczeniu we własnej matce człowieka - takiego samego jak wszyscy inni - bez wyłączności na nieomylność, z prawem do błędów, z prawem do nierozumnych zachowań. Każdy z nas codziennie styka się z opiniami innych ludzi - zwykle nie traktujemy ich jako jedynych słusznych wyznaczników tego co mamy robić. Tak samo należy potraktować zdanie mamy - jako OPINIĘ, nie rozwiązanie.

No właśnie i tego chciałabym się nauczyć bo mam z tym ogromny problem. Tak mnie wychowano,że mamy zdanie jest najwłaściwsze. I tak sukces, że w końcu zaczęłam to dostrzegać, że ona też nie ma racji. Ale często dochodzi do wewnętrznego kogo słuchać siebie- czy mamy. A najgorsze jest to, jak nieraz zna moje stanowisko w jakiejś sprawie i z premedytacją mówi coś co wie, że mnie zrani - wtedy w środku czuje się jak mała dziewczynka i chce mi się płakać. To jest tak głupie uczucie bo nie pozwala mi na normalną rozmowę po prostu w środku płaczę..- tego najbardziej chce się pozbyć.

Książkę ściągnę i będę czytać - dziękuję za jej polecenie.

16

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

@pinakolada, a co z tatą? Wycofany czy w ogóle go nie było? W tej całej sytuacji też mógł mieć swoją rolę.

17

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Pnakolada, ale Ty teraz jesteś dorosła i masz taki sam monopol na rację jak Twoja mama smile

Ale często dochodzi do wewnętrznego kogo słuchać siebie- czy mamy.

Zawsze siebie. Zdania mamy należy wysłuchać, rozważyć czy nie ma racji i wybrać to, co jest dla CIEBIE lepsze. Twoim zdaniem. Zacznij traktować słowa mamy jako jedną z możliwych opcji - nie jedyną i niekoniecznie słuszną. Nawet jeśli popełnisz błąd - to Ty poniesiesz konsekwencje tego błędu. Na tym polega dorosłość. A jeśli mama się myli w kwestii Ciebie to kto ponosi konsekwencje? I tak Ty. Więc lepiej jest przynajmniej płacić za własne pomyłki smile

Kiedy wiesz, że mama mówi coś specjalnie, żeby Cię zranić - uświadom sobie, że ona jest strasznie biedna, bo nie ma pojęcia jak powinno wyglądać prawidłowe zachowanie w danej sytuacji. Ty wiesz, więc jesteś górą. Nie jesteś już tą małą dziewczynką, która może tylko płakać w obliczu raniących słów. Teraz możesz wyrazić swoje zdanie. Głośno lub tylko we własnej głowie powiedzieć twardo, że mama się myli i postępuje niewłaściwie.

Nokiaaa, Tobie to się trafił wybitnie toksyczny przypadek...

18

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

@vinnga, osoby, które doświadczyły nadopiekuńczości mają w głowie zainstalowany głos mamy i pojawia się w określonych sytuacjach np.: kupuje coś drogiego, słyszę opieprz, mam poczucie winy. Doświadczyłem tego i wiem, że trudno w takiej sytuacji siebie. Mama wjeżdża na tożsamość.

19

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Cześć. Z tego co piszesz to Ty musisz się opiekować mamą. Jakby twoja mama wiedziała że jesteś z tym wszystkim nieszczęśliwa, na pewno by Ci nie uprzykrzała życia. Może Ona zwyczajnie nie wie, że coś Cię boli, że coś Ci uprzykrza życie, że coś Cię denerwuję. Pozwól sobie pomóc. Krok po kroku a zrozumiesz tą irytację. Wtedy będziesz silna, by stawić czoła problemowi.

20

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

toksyczny.
nie jest zle,pracuja wiec jak wroca o 20 to nie maja czasu na dokuczanie

21

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Może źle się wyraziłam, mamą nie muszę się opiekować bo ona sobie daje sama radę.  Jest dokładnie tak jak pisze marioosh666- to siedzi u mnie w głowie i strasznie ciężko się tego pozbyć.

22 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-03-23 19:39:13)

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
pinakolada napisał/a:

Jest dokładnie tak jak pisze marioosh666- to siedzi u mnie w głowie i strasznie ciężko się tego pozbyć.

Strasznie ciężko to ma górnik w kopalni. Z wewnętrznym krytykiem możesz sobie poradzić w ciągu kilku - kilkunastu minut za pomocą technik NLP. Więcej informacji znajdziesz w Internecie, a gdyby nie udało Ci się znaleźć to u mnie.

P. S. Jeśli chcesz to napisz do mnie, bo miałem podobną historią, ale pamiętaj, że w pierwszej wiadomości musisz ładnie się przedstawić smile

23

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

vinnga, dziękuję za rady są bardzo konstruktywne i budujące.

marioosh666 z tym wewnętrznym krytykiem to jest trochę inaczej, bo nie mam w głowie nieustannego krytycznego głosu. Raczej konflikt wewnętrzny pomiędzy tym co JA rzeczywiście chciałabym, a tym co mi podpowiada to 'mamowe' ja..

24

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
pinakolada napisał/a:

marioosh666 z tym wewnętrznym krytykiem to jest trochę inaczej, bo nie mam w głowie nieustannego krytycznego głosu. Raczej konflikt wewnętrzny pomiędzy tym co JA rzeczywiście chciałabym, a tym co mi podpowiada to 'mamowe' ja..

Z tego co napisałaś jednoznacznie wynika, że to jest wewnętrzny krytyk. Możesz odbierać to inaczej, bo zdałaś sobie sprawę z nadopiekuńczości mamy i chcesz coś z tym zrobić, więc pojawił się drugi głos, ale struktura idealnie pasuje. Następnym razem po pojawieniu się myśli, która nie jest Twoja spróbuj zwizualizować sobie autorkę tych słów.

25

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Post idealnie wpasowany na mój dzisiejszy nastrój. Spowodowany właśnie mamowym gadaniem.

Nigdy nie miałam pasji (tzn. miałam, ale nigdy nikt nie chciał ich rozwijać), szłam do szkół, gdzie rodzice uważali, że iść powinnam, mimo że ja tam średnio iść chciałam (albo nie znałam alternatyw, bo o nich nie mówili; o tym, że języków można uczyć się w szkołach językowych dowiedziałam się od koleżanki, która chciała, żebym z nią chodziła). Poszłam na studia. Chciałam na inne, nie udało się. Bywa. Chciałam poprawiać maturę i próbować raz jeszcze. Ale nie. Powinnaś iść na studia. OD RAZU po liceum. Bo tak. Nieważne było to, że mnie ta działka średnio interesowała. Musisz. A potem różne pretensje. I kłujące komentarze. Jak choćby ostatnio wyśmiała temat mojej pracy magisterskiej. Zresztą przez całe studia i ona i siostra śmiały się z moich przedmiotów. Dzisiaj też się popisała. Oglądaliśmy razem serial. Sytuacja była na temat studiów, ale osoba, która miała je podjąć nie była jakoś wybitnie lotna i drugi bohater serialu powiedział, że mimo wszystko jakoś się go przepchnie. Na co moja mama, spoglądając na mnie: "no, pewnie na *** się go wyśle", czyli na to, na czym ja byłam i właśnie kończę.

Po licencjacie chciałam wybrać jakiś tam kierunek, na co oboje rodziców: "chyba zwariowałaś, że cię tam puścimy".

Zawsze kiedy kupuję ubrania, mam taki sam mamowy głos, jak pinakolada. A potem wyrzuty sumienia, jak jej się coś nie podoba, mimo że ja jestem (a raczej byłam do tego momentu) zadowolona.

Zawsze oceniała moich znajomych/przyjaciół. I nigdy jej się nie podobali. I wolała sama mi wybierać. Tzn. znacząco dawać do zrozumienia, z kim powinnam się zadawać.

Do tego dochodzi brak zaufania do matki. I jej stawanie po stronie starszej siostry.

Niby mam normalną rodzinę. Kochający się rodzice. Brak nałogów. Można rzecz, że ciepła kochająca się rodzina, a czasem mam wrażenie, że to guzik prawda. 

Mam beznadziejnie niskie poczucie własnej wartości.

Przepraszam, że się wepchałam w wątek, ale musiałam się wygadać.

26

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

u mnie tez bylo gadanie, dlatego zawsze w piątek na widoku stawiam kielbase i kotlety, nie bede przestrzegala zadnego postu!pranie w niedziele-tez nie, bo jęczy. ale ja potrafie brzydko odpowiedziec i sie konczy.

27

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

lil25 a rozmawiałaś o tym kiedyś chociażby z psychologiem?

28

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Catwoman napisał/a:

lil25 a rozmawiałaś o tym kiedyś chociażby z psychologiem?

Eee, nie. Nie rozmawiałam o tym z nikim. Nie lubię mówić o sobie obcym ludziom.

29

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

A jednak tu mówisz smile

30

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Ale tu nikt nie wie, kim jestem, nie wie, jak się nazywam, nie wie, jak wyglądam wink
Pełna anonimowość.

31

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Z kolei psycholog ma takich jak Ty na pęczki wink I nie ocenia.

32

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Catwoman napisał/a:

Z kolei psycholog ma takich jak Ty na pęczki wink I nie ocenia.

No niby tak, ale wciąż mam opory.

33

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Spróbuj. Nie chodzi o nie wiadomo jaką terapię! ot zwykłe wylanie tych "żali" .Powinno pomóc smile

Mam pytanie:
pinakolada , lil25   jak radzicie sobie na co dzień? Pracujecie? Jesteście w związkach?

34

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Mam opory nawet przed takim zwykłym wylaniem żali. Ale może nie jest to też wcale taki głupi pomysł.

Studiuję. Dzięki Bogu w innym mieście. W związku nie jestem i nigdy nie byłam. Oprócz luźnych znajomości na studiach, nie mam przyjaciół. Weekendy spędzam sama, wieczory też.

O wielu rzeczach rodzicom nie mówię, choć mają o to pretensje.

Na co dzień jakoś sobie radzę. Raz lepiej, raz gorzej.

35

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Racje ma nokiaa (tak, nokiaa, zgadzam się z Tobą big_smile), racje ma pinakolada i marioosh też ma rację. Bo to wszystko jest złożone, a odcinanie i wymazywanie poczucia winy bardzo, bardzo trudne.
Ja bym się skupiła na ostatniej żółtej karteczce wysłanej przez Jogę, tam było, żeby nie szukać winnych i nie drążyć tematu kto co zrobi, czego nie zrobił, a co mógł zrobić. Rozgrzebywanie tego "co by było gdyby" jest bardzo hamujące i w niczym nie pomaga.

36

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Teo napisał/a:

Rozgrzebywanie tego "co by było gdyby" jest bardzo hamujące i w niczym nie pomaga.

I tak się staram myśleć, ale czasem jest ciężko wink

37

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Teo napisał/a:

Bo to wszystko jest złożone, a odcinanie i wymazywanie poczucia winy bardzo, bardzo trudne.

Ani złożone ani trudne smile Wystarczy sobie uświadomić, że żadnej winy nie było. Najlepsza metoda na takie rzeczy to nieustanne poszerzanie świadomości, bo wtedy niskie emocje same odpadają.

38 Ostatnio edytowany przez positivethinking? (2014-03-25 19:01:48)

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Witajcie serdecznie. Mam ten sam problem co Wy- toksyczną matkę.. Byłam już na terapii, więc wiem co jest na rzeczy, ale naprawdę trudno jest się wyrwać z tych więzów.. Przerobiłam już też książkę Toksyczni rodzice...

Co mogę Wam doradzić Drogie Pinakolado i Lil25? Byłabym hipokrytką, gdybym sama się wymądrzała, bo nie potrafię swojej wiedzy zastosować w praktyce...

Moja matka jest mistrzynią. Mistrzynią na tyle, że samo napisanie matka, a nie mama, wzbudziło we mnie poczucie winy i walczę ze sobą, żeby nie zmienić tego określenia. Ona sama w naszych kontaktach ma realne pretensje!!, że nie mówię do niej ciągle Mamuś, albo Mamusiu, tylko Mamo (nigdy nie użyłam słowa matka w stosunku do niej).

Lil25 Zakupy, tak... Mimo że coś mi się podoba, przestaje w momencie jest krytycznego spojrzenia. Doszłaś już do tego, że masz wyrzuty, gdy wracając z uniwerku sama zjesz batonika, a dla niej nie masz? Ja tak... W domu nigdy nie mogę zjeść sama, zawsze muszę ją pytać, czy też chce. Nie zrozumcie mnie źle, po prostu idę w nocy w przerwie w nauce po kromkę chleba, robioną na szybko, żeby się nie odrywać od nauki i muszę iść do niej zapytać, czy czegoś sobie nie życzy...

Zawsze jestem tą złą, niedobrą. Każda moja decyzja winna być jej decyzją. Kiedy wychodzę z domu, ona mnie woła, aby sprawdzić, jak jestem ubrana!!! Wiecie jednak co jest w tym paradoksalnego? Że uczyniła ze mnie swoją.. matką.. Tak, zamieniła nasze role. Ojciec od nas odszedł, więc wyobraźcie sobie, że to dodatkowo komplikuje moją sytuację. Podczas rozwodu tylko ona była w centrum uwagi, co tam ja, 9-letnia dziewczynka...

Teraz wymaga ode mnie ciągłego opiekowania się nią... Słyszę tylko ciągłe narzekania.. Ja wg niej jestem egoistką, wielką panią itd., bo chcę wyjść z chłopakiem na spacer. Ma 50 lat, a zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka. Jestem karana jej milczeniem (2 tygodnie się nie odzywać do mnie do dla niej nic), wyzwiskami... NIGDY nie przeprasza (nigdy nie usłyszałam tego słowa z jej ust). Może mi powiedzieć wszystko, to moja wina, że użyła takich słów...

Nie zarejestruje się sama do lekarza, to moje zadanie. Nie pojedzie sama do sklepu, zawsze ja MUSZĘ z nią jechać, bo inaczej jestem rozkapryszoną pańcią. Pójście do urzędu..? Ja jako osoba towarzysząca...

Straszy mnie, że będę ją musiała utrzymywać. Nie chodzi mi tu o pomoc, wiadomo, że będę pomagała, kiedy się wyprowadzę, ale ona uważa, że zasługuje na nic nierobienie i ja mam zapewnić jej wszystko: opłaty, jedzenie, wygody itd....

I tutaj się pojawia temat wyprowadzki. Marzę o tym dniami i nocami... Naprawdę... ale drżę na samą myśl, co to będzie... Już teraz jestem szantażowana... a co będzie wtedy? Wiem, że będę musiała jej pomagać finansowo. Pytanie w jakim wymiarze? Przecież też muszę coś mieć na życie...

Wiem, że muszę się wynieść i ograniczyć kontakt, ale to mnie po prostu zżera od środka... Wyrzuty sumienia...

39

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Dziewczyny Wy powinnyście we trzy wynająć mieszkanie smile

40

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Chętnie Catwoman big_smile, tylko jak to zrobić w moim przypadku? Już nie mówię o emocjonalnym szantażu, wydzwanianiu do mnie co 5 minut, wyrzutach sumienia, ale jak to zrobić finansowo, aby jej pomóc, ale móc samej sobie poradzić? Nie wiem, jak to ogarnąć... Mama nie chce sobie sama radzić... Zresztą kiedyś powiedziała coś takiego, że jej pasuje to, iż ja mam się wszystkim zajmować... No nie wątpię...

Z perspektywy czasu bardzo żałuję, że nie podjęłam studiów z dala od domu... Teraz jest tylko gorzej i gorzej, a poglądy mamy na temat mojej pomocy tylko robią się bardziej rygorystyczne i chce coraz więcej.

41

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Ja mogę napisać tylko co ja bym zrobiła-a wierz mi, zrobiłabym tak na pewno: nie dałabym jej ani złotówki na nic. Bo mniemam, że jako osoba dorosła, ma swoje dochody. Wyjechałabym do innego miasta a z matką kontaktowała się telefonicznie i to sporadycznie.
To jest kwestia odwagi by to właśnie uczynić. Zacznij się postrzegać jako byt niezależny.

42

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Masz rację. Zgadzam się z każdym słowem. Ja tej odwagi właśnie w sobie nie mam. Nie umiem spojrzeć na siebie jak na dorosłą kobietę. Boże, mam prawie ćwierć wieku, a jestem dziecko-matką.
Wiem, że należy zrobić tak, jak mówisz.., ale nie umiem tak postąpić, szczególnie że aktualnie jej dochód to 1000 zł miesięcznie, a sam czynsz wynosi 500 zł... Problem polega na tym, że nie jestem w stanie zostawić jej bez środków do życia, a ona pracować nie chce... Chce z obecnej pracy zrezygnować, nie ma żadnej alternatywy... Wszystko byłoby ok, gdyby szukała czegoś innego, ale ma postawę: Ty mi znajdź coś lepszego, nie będę wykonywała byle jakiej pracy, ja już dość w życiu pracowałam itd. Nic jej nie pasuje.. Zawsze znajdzie powód, dlaczego MOJA propozycja jest zła.

Opisując to sama siebie postrzegam jako okropną..., a ją jako biedną...

Sama siebie irytuję. Powinnam działać... Powinnam sad

43

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

A właśnie powinnaś ją zostawić samą, z życiem. Nic tak nie mobilizuje jak znalezienie się w sytuacji, w której musisz podjąć decyzję bo od tego zależy Twoja egzystencja. Ty, wyręczając ją jak dziecko, pomagasz jej być tym dzieckiem.
Nie będzie miała z czego zapłacić czynszu? To gorzkie, ale...JEJ PROBLEM. Nie przeciągaj w nieskończoność jej wtórnego okresu niemowlęctwa.

44

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Kolejny raz- masz rację wink. Jakbym rozmawiała ze swoim psychologiem. Dziękuję smile, było mi tego trzeba.

Pozostaje jednak moja obawa (również ostro komentowana przez psychologa), że mama się nie otrząśnie.. Naprawdę nie wierzę w to, że ją to zmobilizuje, a niestety dla niej, inne osoby mają takie zdrowe poglądy jak Ty. Jedynie ja wciąż nie mogę wziąć się w garść i sprawić, aby te relacje uciąć.
Teraz to zabrzmi, jakbym napisała, ale nie chciała przyjmować rad, a tak nie jest. Jednak.. Widzę w wyobraźni to, że się nie zebrała w sobie i traci mieszkanie, nie ma jedzenia... Jak poradzić sobie z czymś takim...? Mi jest jej żal... Jest po rozwodzie, jest nieporadna.. Z obiektywnego punktu widzenia, nie chce dać sobie rady.., jednak.. to wciąż mama. Toksyczna, ale mama.

45

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Ja mam również toksyczną matkę- ale inaczej toksyczną. Wiem, co to szantaże emocjonalne i chęć bycia w centrum uwagi , nawet jeśli masz 9 lat... Mnie to już osobiście nie rusza. Szanuję moją matkę, ale w końcu zrozumiałam, że ma dokładnie takie życie, jakie sama sobie wybrała. Ja wybrałam inne.

46

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Mam nadzieję, że mi też niedługo uda się uzyskać taki spokój ducha. Psycholog radzi drastyczne odcięcie, wyprowadzkę jak najszybciej.
Zazdroszczę tego, że Cię to nie rusza... Ja wciąż czuję wszystko całą sobą... Krzywdzi mnie na każdym kroku, a ja na to pozwalam. To prawda, jestem po części sama sobie winna. Nie pociągnę długo na tym, że biorę leki uspokajające i boję się, martwię w każdej minucie moich dni i nocy... Przepraszam ją, mimo że mojej winy w danej sytuacji nie ma w ogóle... Ja chcę mieć po prostu święty spokój...

47

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Jak długo byłabyś z mężczyzną, który zachowuje się w ten sposób w stosunku do Ciebie?

48

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Ani minuty.
Ja za to krzywdzę swojego mężczyznę tkwiąc wciąż w tej sytuacji. Boję się, że w pewnym momencie już tego nie wytrzyma. Gdybym ja była na jego miejscu, na pewno miałabym siebie dość, zresztą już teraz mam i widzę, że jestem beznadziejna, a Ty kręcisz głową przed monitorem, myśląc: jak grochem o ścianę do tej słabej, lękliwej kobiety.

49

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Nick masz rokujący wink
Pytam, bo pomyśl teraz, że tak naprawdę Twoje osobiste szczęście bardziej jest związane z mężczyzną, niż z matką. Będę brutalna: Twoja mama pożyje jeszcze z 20-30 lat i odejdzie. Zostaniesz z niczym, bo i mężczyzn Twoje uwikłanie będzie odpychać. Jeśli tylko możesz, chodź na terapie. Tu chodzi o Twoje zdrowie psychiczne i co za tym idzie: szczęście osobiste. Nie, to nie jest egoistyczne. Szkoda, że człowiek potrafi przeżyć 50 lat i niczego się nie nauczyć.... Ty bądź inna.
Twojej mamie też przydałaby się terapia, tak swoją drogą.

50

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Nick stworzony specjalnie wink. Staram się zarzucać samą sobie pozytywnym myśleniem, pozytywną tapetą na laptopie, pozytywnym wpisem w kalendarzu... Nie żeby mama przed ludźmi wyśmiewała mnie, że mam nad drzwiami napisy: Nie muszę być idealna. itd.

Dałabym sobie rękę uciąć, że jesteś moim psychologiem big_smile. No kropka w kropkę. Kiedyś zresztą usłyszałam takie pytanie: kogo byś wybrała, jeśli usłyszałabyś ultimatum. Uderzyło mnie to wtedy, ale cóż.. pod ścianą (w sensie wyrzutów sumienia) wybrałabym Jego. To teraz też źle zabrzmiało... Kocham go nad życie, to on jest najważniejszy (mimo że może wygląda inaczej), a ja za dużo kładę na jego barki.. taka jest prawda. Nie ma ze mną lekko i boję się, że pęknie, zanim ja się pozbieram.

Przerwałam wizyty na etapie trudnego okresu na studiach i z myślą: teraz to już sobie sama poradzę. To był błąd. Już od jakiegoś czasu sama tęsknię za wygadaniem  się i dostaniem obiektywnym obuchem w głowę.
Nie umiem przestać słyszeć w głowie: "Jesteś egoistką", przy czym, kurczak, chcę nią być. Zdrowy egoizm byłby dla mnie ratunkiem.
Jutro umówię się na wizytę, a na dziś dostałam wsparcie i nie złamię się, gdyż aktualnie znowu przeżywam szantaż pod nazwą: nie odezwę się do Ciebie smarkulo. No i ok... Jakoś muszę to przeżyć. Nie mogę dać się złamać. Bardzo Ci dziękuję Catwoman, nawet nie wiesz, ile dla mnie dziś zrobiłaś smile, naprawdę. Było mi to strasznie potrzebne.

Kiedyś wspomniałam mamie o psychologu..ale jak się domyślasz, odzew żaden. A ja mam już dość umawiania jej spotkań jakichkolwiek. Nie zapiszę jej do psychologa...ona sama musi chcieć, a nie chce..

51

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Cieszę się, jeśli mogłam w jakiś sposób pomóc i że chcesz postępu. Nie zaniedbuj terapii, szkoda Twojego życia. Zdawaj relacje tutaj, zachęcałabym Cię również do pisania pamiętnika lub bloga- to Cię też zdyscyplinuje w tej terapii. Powodzenia!

52

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Będę się odzywać smile. Dziękuję! smile

53

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

positivethinking

A spróbuj tak - skoro Twoja mama jest jak Twoje dziecko, to czego byś chciała dla Twojego dziecka? Tak szczerze. Żeby się usamodzielniło i nauczyło sobie radzić. Wiadomo, że podkładając ciągle poduszki pod przewracającego się brzdąca nie nauczymy go, że upadki bolą, że gorąca herbata boli, że jak sobie nie kupisz chleba to nie zjesz, że pieniądze nie biorą się z magicznej maszyny zwanej bankomatem.
Co odpowiedzialny opiekun robi z dorosłym dzieckiem? Rzuca je na głęboką wodę. Wiadomo, że nie pozwoli się utopić i czeka z asekuracją, ale tylko w najbardziej krytycznych momentach. Tak o tym pomyśl - mama musi nauczyć się żyć sama i nie ma lepszego sposobu niż pozwolić jej na to nawet wbrew woli smile

Nie załamie się, tacy ludzie się nie łamią smile Głupia też nie jest i nie wyląduje pod mostem, instynkty samozachowawcze nie umierają, wierz mi.

54

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Nie, to u mnie aż tak nie jest. Raczej jest coś w stylu chęci... "pozbycia się" mnie, "wyrzucenia" w dorosłe życie, ale na jej warunkach, a nie moich (wybór szkół, zmuszenie do studiów, ale wyśmiewanie ich też). Ciągłe pytania - a kto napisał SMS-a, a kto dzwoni, z kim gadasz, a dokąd idziesz, a o której wrócisz... Mimo że jestem prawie 300 km od niej. Jak jeszcze rozumiem "zadzwoń jak dojedziesz do domu", gdy wracam z domu-domu do mieszkania wmieście, w którym studiuję i mieszkam przez większość casu, tak telefony każdego dnia doprowadzają mnie do szału. Czasem złośliwie nie odbieram, ignoruję. SMS-y też. Na SMS-y z reguły odpisuję "ok" i nic więcej i wtedy też mały foch, że gadać z nią nie chcę. Nie mam ochoty się jej zwierzać.

Kiedyś, w początkowym okresie studiów, chciałam jakąś pracę podjąć. Byle jaką, żeby jakieś swoje grosze mieć. Ale że się nie orientowałam w kwestiach technicznych, prawnych, podatkowych, to chciałam zapytać oczywiście mamę. To mnie zbyła, to nieważne, masz się uczyć, pomyślimy, jak przyjdzie na to czas. Nie wpłynęło to dobrze na mnie.

Poszłam kiedyś do doradcy zawodowego. Przypadkiem wygadałam się rodzicom. Wyśmiali tę wizytę, ze to głupota, że to guzik daje, że w ogóle po co. Od dłuższego czasu filtruję mocno informacje, które im przekazuję. Nie mówię o wizytach u lekarzy, o zwykłych badaniach i ich wynikach - chyba że to dentysta tongue (choć wiem, że jakby działo się coś złego, to by na rzęsach stanęli i się mną zajęli), nie mówię o znajomych (ewentualnie czasem wspomnę), nie mówiłam, gdzie robiłam ostatnio praktyki.

Nie chcę też stawiać mamy tak totalnie w złym świetle, bo i swoje pozytywne strony i zachowania ma. Zdarza nam się pójść do kina, do teatru, połazić po sklepach - tak normalnie, jak matka z córką. Pożartować, przytulić się.

Ale często jest tak, jak pisałam wcześniej. Ostatnio byłyśmy właśnie w mieście, chciałam kupić sobie kurtkę. Przymierzałam kilka, w którejś tam podobałam się mamie, ale sobie nie, bo nie cierpię takiego rodzaju ubrań. Kupiłam w końcu tę, którą chciałam ja. Ale nie będąc razem z nią, a już w moim studenckim mieście - sama. Mocno kręciła nosem i wyraziła dezaprobatę, że nie kupiłam tamtej, "ale to twoja sprawa".

Zawsze powtarza, ze to moje decyzje, ale widać, że jej się nie podobają. To naprawdę widać. "Jesteś dorosła, wiesz lepiej, twoja sprawa, rób jak chcesz". Ton głosu ewidentnie wskazuje na "ale". Ale powinnam zrobić tak, jak ona by tego chciała.

Was też porównywała do innych? Może nie zawsze wprost, ale po sprawdzianach/egzaminach było: "a co dostała X? a co dostał Y?".
A twoja siostra to i tamto. A córka znajomych to była gdzieś tam za granicą, a kuzynka twoja na wakacjach w ciepłych krajach.
A ja już sobie wyobrażam co by było, gdybym powiedziała, że chcę gdzieś wyjechać.

Mam plany na wakacje, o których nic nie mówię, bo jestem pewna, że mnie od tego odwiodą. Zwłaszcza że to są plany na wakacje samotne. No chyba że nagle sobie znajdę dobrą duszę, która będzie miała ochotę na wakacje ze mną.

Moja siostra w moim wieku miała już swoje mieszkanie. Tzn. rodzice jej kupili. Chciałabym też (kto by nie chciał swojego mieszkania?), choć nie wymagam tego od rodziców, mam nawet ku temu spore opory. Ale chodzi mi tu o to, że gdy ja sobie czasem rzucę, że już mam dość współlokatorów (choć obecna jest fajna, to jestem już za stara na to), to mówią - to sobie zarób i kup mieszkanie, a siostra dostała ot, tak. Nie chcę go od nich, ale po prostu wkurza mnie to gadanie bardziej niż to, że tego mieszkania nie mam. Ma to sens?

Rozgadałam się znowu. Muszę przestać tyle gadać.

positivethinking? - trzymam za Ciebie kciuki smile Zazdroszczę wsparcia w chłopaku i odwagi w rozmowach z psychologiem. Ja wszystko duszę w sobie, bo nie mam komu się zwierzyć. A pamiętnik nie zawsze pomaga, bo nie odpowie. Pewnie dlatego tutaj się roztrajkotałam.

55

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Pamiętnik nie ma odpowiadać, tylko zestawić nas ze swoimi myślami, podsuwać wnioski smile

56

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Catwoman napisał/a:

Pamiętnik nie ma odpowiadać, tylko zestawić nas ze swoimi myślami, podsuwać wnioski smile

Raczej nie czytam tego, co tam nagryzmoliłam, bo bym wpadła w depresję wink Wyrzucam z siebie, co złe i jedziem dalej.

57

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Lil25 to Twoja mama jest trochę do mojej podobna, tylko że moja nie krytykuje i nie wyśmiewa smile
Teoretycznie jestem dorosła i mogę robić to co chce, ale w jej ustach "rób co chcesz" sama wiesz doskonale jak brzmi ^^

Moja postawiła sobie chyba za cel uchronienia mnie przed "błędami młodości", co mnie bardzo, ale to bardzo irytuje. Poza tym jak wiem, że chce dla mnie jak najlepiej, ale no wiadomo jak to w życiu bywa. Jest dużo zgrzytów, ale też są bardzo udane dni i tak na przemian.

58 Ostatnio edytowany przez positivethinking? (2014-03-25 21:51:17)

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Teo dziękuję za ten punkt widzenia smile. Dziękuję, że mnie rozumiecie. Wiecie? trochę chyba skrywam żal i złość, że postawiła mnie w takiej sytuacji. To ona zamieniła nasze role i to dzięki niej ja muszę teraz wypuścić ją z gniazda.. a nie tylko ona miała ciężko?

Ja chyba faktycznie dalej w tym wszystkim zabrnęłam lil25, chociaż też nie mogę demonizować mamy, ogólnie nie jest złym człowiekiem, ale to co robi jest ponad moje siły... Ja już po prostu nie daję rady. Gratuluję Ci, że się nie dajesz:). Naprawdę podziwiam Cię, że nie odpisujesz, kupiłaś wymarzoną przez siebie kurtkę smile. To naprawdę wiele, mi brakuje takich reakcji. I ponad wszystko zazdroszczę odległości! Nie mówię, że to rozwiązuje samo problemy, ale na pewno pomaga złapać oddech smile.
U mnie pytania o to co, gdzie, kiedy, z kim to też standard. Muszę się meldować, kiedy będę. Jak jakimś cudem jestem gdzieś poza miastem to co chwilę telefon? Gdy wracam ze spaceru to tekst: No wracasz z włóczenia się. Gdzie tyle byłaś.
Wszystko chce ze mnie wyciągać, nieopowiadanie jej to robienie tajemnic, brak czasu dla niej, skrywanie się, a ona przecież TĘSKNI za mną.
Ja już nawet tak szczerze nie umiem się do niej przytulić, nie czując tego, co czuję. Czy ja mogę nie lubić swojej mamy?
lil25 wiesz jak wyglądała moja pierwsza wizyta u psychologa wink? Dzień dobry. Usiadłam. Z czym Pani do mnie przychodzi (czy coś takiego), a ja? W ryk, nie umiałam przestać płakać, przysięgam. Kolejnych dobrych parę wizyt zaczynałam od płaczu big_smile. To się może wydawać śmieszne, ale to było silniejsze ode mnie. Ja się tam wręcz zanosiłam z płaczu.
Wiesz, na spotkaniach z psychologiem, w rozmowach z chłopakiem i tutaj umiem to z siebie wyrzucić, ale ogólnie kumuluję negatywne emocje. Raz odpuszczam, drugi raz odpuszczam, trzeci raz?a  w środku Armagedon. Pisz tutaj smile. To Ci pomoże smile. Wesprę Cię jak tylko mogę i chętnie wysłucham.
Co do szkoły i ocen. Ogromna presja od przedszkola w zasadzie. Czy ktoś oprócz mnie miał burę, że nie rozwiązał zadania na szóstkę na sprawdzianie, albo dostał 5-? Średnia 5.00 to była porażka. Przecież ktoś miał w klasie więcej. Zresztą.. ja też do dzisiaj słyszę pytania o oceny innych. Pytanie o oceny innych z egzaminów.. na studiach.. A ja dostając 4 z trudnego egzaminu jestem sama z siebie niezadowolona automatycznie i mówię, że wyższych ocen nie było?podczas gdy były.
Wracając do chłopaka, skacząc z tematu na temat wink, naprawdę mnie ratuje. Nie zniosłabym tego sama, nie wiem, co byłoby ze mną, gdybym go nie spotkała. Ale jak podkreślam? nie mogę go tak dalej obciążać? Nie mogę być wiecznie tym słabym ogniwem w związku. Czas stać się dorosłą kobietą, mimo że nie czuję, że nią jestem (czuję będąc głową rodziny w domu, opiekując się mamą? tu czuję się paradoksalnie zbyt dorosła, zbyt obciążona, ale to inny rodzaj ?dorosłości?).

Kiedyś uskuteczniałam wrzucanie drobnych do skarbonki, gdy właśnie nie zachowywałam się asertywnie, nie walczyłam o zmianę, miałam negatywne myśli. Szybko zbankrutowałam, więc pamiętnik w moim przypadku na pewno będzie ekonomiczniejszy i skuteczniejszy;). Ponoć zapisywanie złych emocji, myśli i palenie karteczek pomaga? Będę się chwytała wszystkiego, co pozwoli mi oddychać.

59

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Ja to w ogóle proponuje może kafejke stworzyć? smile Gdzie będziemy próbowały sobie jakoś pomóc i wesprzeć, czasem dać kopa, a czasem pocieszyć smile Taka samoteriapia przy okazji, co Wy na to?

60

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Jestem za! smile

61

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

To jakąś ciekawą nazwę trzeba wymyślić, która nie będzie jakoś strasznie dołująca i ogólna tongue

62

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Może właśnie ten wątek. Tytuł dość wymowny- kto ma trafić, ten trafi na pewno.

63

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Catwoman napisał/a:

Może właśnie ten wątek. Tytuł dość wymowny- kto ma trafić, ten trafi na pewno.

No wątek ok, ale nie wiadomo czy się Autorka zgodzi przenieść go do kafejki...

64

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

A nie może zostać tu? Tym podobnych Netkafejek jest już naprawdę sporo- wbrew pozorom to nie jest nowy problem big_smile

65

Odp: Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...
Catwoman napisał/a:

A nie może zostać tu? Tym podobnych Netkafejek jest już naprawdę sporo- wbrew pozorom to nie jest nowy problem big_smile

To że nie nowy, to wiadomo ^^ Mi, osobiście, wszystko jedno smile

Posty [ 1 do 65 z 142 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Boję się życia dzięki nadopiekuńczej mamie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026