netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

boję się.....życia

36 odpowiedzi12 655 wyświetleńzałożony przez wronaczarna, 29.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » boję się.....życia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: boję się.....życia

Mam 25lat-nie pracuję, skonczylam studia jednakże w chwili obecnej nie robie ze sobą nic....mam narzeczonego, ktory nalega na ślub-ja nie potrafie się przełamać, zaplanować coś. Mieszkam z rodzicami -w domu są ciągłe burdy-ojciec to toksyczny czlowiek, ktory znecał się cale zycie nad mamą a teraz czepia się mnie imojego rodzeństwa. Moj narzeczony pracuje w firmie mojego ojca więc jest na kazde jego skinienie. ojciec czepia sie mnie o to , ze jeszcze nie wyszlam za mąż, ze przynoszę mu wstyd.Ja mimo swojego wieku-nie potrafie odejść  z domu, boję się życia...czuję sie jak dziecko blądzące we mgle.Nie wiem co chce dalej robic, przez dwa lata pracowalam w banku potem byly redukcje etatów i od tego czasu mija poltora roku jak nie pracuje. Nie wysylam cv-uważam ze i tak nie znajde pracy wiec po co narazac sie na stres...czuję się jak osoba chora psychicznie-chyba za duzo czasu spedzilam w domu-zasiedzialam sie, zdziczalam..teraz nie potrafie wziąc się w garść, choć obiecuje sobie, ze jeszcze kiedyś pokaże ojcu ile jestem warta...tylko kiedy?nie należe do leniwych osob- w domu zawsze musze miec zajęcie..jednakże moja psychika narzucila mi jakies chore ograniczenia...nie wiem już co robić, myślę czasem o śmierci-tak bylo by lepiej i dla mnie i dla ojca ktory nie musialby sie wsydzić.....

2

Odp: boję się.....życia

Droga Wronaczarna-wiem,że wyda Ci się być może troche nie na miejscu to co teraz powiem, ale więcej optymizmu! Problem leży w Tobie, w Twojej psychice. Wszystko da się przezwyciężyć ale tylko przy odpowiednim nastawieniu. Nie przejmuj się tak wszystkim-docinkami ojca, narzeczonym nalegającym na ślub-nie jesteś na to gotowa, i koniec kropka! To decyzja na całe życie, a wiek nie jest żadną wymówką-mnóstwo kobiet nawet i po 30-srce dalej są singlami-dlaczego? Powodów jest wiele, albo wolą być same, albo nie spotkały odpowiedniego faceta, albo mają złe doświadczenia z poprzednich związków-można by tak długo wymieniać. Myślę że nie zaznałaś wystarczająco dużo miłości od Taty w dzieciństwie i dlatego teraz czujesz się taka zagubiona, boisz się odejść z domu, usamodzielnić, decydować o sobie i swoim życiu. A szkoda! Życie mamy tylko jedno i musimy je maxymalnie wykorzystać. Nie wiem jak bardzo zaawansowany jest Twoj problem-jednym pomaga kawa i wyżalenie się przyjaciółce, innym pachnąca kąpiel/podbudowujący film, a jeszcze innym-psycholog. Trzymam za Ciebie kciuki  wierze że znajdziesz w sobie siłe, by sie przełamać i pokazać im wszystkim na co Cie naprawde stać:)

3 Ostatnio edytowany przez Robson (2010-11-30 03:13:56)

Odp: boję się.....życia

Wstąp do Policji smile Tam się nauczysz nie bać się życia . . .

. . . tak, wiem, że to głupi pomysł.

4

Odp: boję się.....życia

Robson, a Ty masz coś z policją wspólnego? tongue Jesli tak - to co tu robisz ?:PPPP Bo żadnego policjanta bym o to nie podejrzewała, no chybaże takiego, co sie minął z jakimś innym powołaniem....:PP
Wronoczarna... rozumiem Cię dokładnie. Od siedzenia w domu można dostać na głowe. Ja siedze tak juz od początku wakacji. Studia skończyłąm i narazie nie pracuję, jednak mam nadz zacząć od stycznia coś robić... Zaczęłam się też uczyć dodatkowo - to chyba była ostatnia deska ratunku w tej mojej sytuacji teraz, bo przynajmniej jakichś ludzi spotykam, coś się dzieje. Nie martw się, bo widzisz, nie jesteś sama. Ja mam zaledwie rok mniej od Ciebie. Zawsze uważałam, że w tym wieku to juz praca, dom, dzieci, maż...a tu sie okazało, że nie ma tak - że jak sobie pościelesz tak się wyśpisz, eh;P. I tak sobie siedzę w domu. Postaraj sie poskładać cv, bo bez tego, to nie dajesz sobie szansny na to ,zeby cos znalezc, wiesz przeciez... jak sie nie gra, to sie nie ma. Nie skreslis zkuponu w lotka, to nie masz szancy wygrac - tak to jest. Mam nadz, ze uda Ci sie znalezc prace - a wtedy inaczej spojrzysz na zycie swe:)

5

Odp: boję się.....życia

dziękuję za słowa otuchy! Silencee89 -ojciec zaszczepił we mnie przekonanie, że jestem mało warta...w dzieciństwie tak nie bylo, chofdzilam do szkoly uczylam sie dobrze -byl dumny ze mnie-jednakże wtedy gdy  w domu urządzal kłótnie nie stawałam po niczyjej stronie, byłam dzieckiem niewiele rozumialam., Wszystko zmienilo się gdy skończylam liceum i zaczęłam stawać w obronie mamy-czyli przeciwko niemu. Nienawidzę ojca, może to okrutne ale życzę mu czasem wszystkiego najgorszego....stąd bierze się moje przekonanie, że sobie w życiu nie poradzę, dlatego się boję....
NotAgirlNotYetAwoman-znalezienie pracy po moim kierunku jest cudem-jaką idiotką bylam wybierając ten kierunek!zgodzę się z Tobą odnośnie tego, że potrzeba mi pracy by inaczej sppojrzec na pewne sprawy, by oderwać się od problemów rodzinnych-bo w tej chwili tylko tym i wyłącznie tym żyję...

6

Odp: boję się.....życia
Silencee89 napisał/a:

...ale więcej optymizmu! Problem leży w Tobie, w Twojej psychice. Wszystko da się przezwyciężyć ale tylko przy odpowiednim nastawieniu. Nie przejmuj się...

Pstryk... i po problemie?
Słyszałem o tym, ale nie spotkałem.
To praca nad sobą, którą się zaczyna, a potem stwarza każdego dnia, najpierw świadomie, dopóki nie wejdzie w krew i nie stanie się powietrzem życia. Ale od czegoś trzeba zacząć. Wiadomo czego potrzeba? Więc jak to osiągnąć?

7

Odp: boję się.....życia

Nie wierzę, że nie uda Ci się znaleźć pracy, przecież może być w jakiejś pokrewnej dziedzinie smile Naprawdę uważam, że to tania wymówka - wybacz!!! ;P Może TY masz za wysokie oczekiwania? Bo naprawdę myślę, że da się coś znaleźć, nawet jeśli to nie bedzie stricte w zawodzie. Przeciez pracowałas juz wczesniej, a wiec mialas prace... no jak to jest...?

8

Odp: boję się.....życia

NotAgirlNotYetAwoman a no jestem policjantem. A pierwszy raz na netkobiety można powiedzieć wszedłem służbowo (musiałem coś sprawdzić) i jakoś tak zostałem big_smile A jeśli chodzi o to, że minąłem się z powołaniem to się nie zgadzam. To jedyne do czego się nadaję.

9

Odp: boję się.....życia

Slyszalam takie fajne porownanie.

Chcialabys dostac banknot 200zl? Pewnie tak. A chcialabys go dostac, gdybym go pogniotla? A gdybym go pobrudzila blotem, oplula? Nadal bys chciala, bo ma wartosc. Tak samo jest z czlowiekiem, niezaleznie jak bardzo zycie go ''opluje'', wciaz przedstawia soba jakas wartosc wink

A ty musisz ta wartosc odnalezc w sobie, niezaleznie od tego, co ci mowi toksyczny ojciec. Pozdrawiam cie smile

10

Odp: boję się.....życia

Ja to znam w tej wersji:
?Znany profesor rozpoczął wykład dla 200 osób, trzymając w ręku studolarowy banknot. Zapytał:
- Kto z was, chciałby dostać ten banknot? Wszyscy podnieśli ręce do góry.
Wtedy powiedział: - Dam go jednemu z was, ale pozwólcie, że najpierw zrobię to... I zgniótł banknot w ręku. Po czym znowu zapytał:
- Kto teraz chce ten banknot? Ręce nadal były podniesione. Profesor dodał:
- A jeśli zrobię tak?... I rzucił pieniądz na ziemię, podeptał i zgniótł. Podniósł banknot, teraz wygnieciony i brudny i znowu zapytał: - A teraz? Kto jeszcze chce te 100 dolarów? Ręce nadal były podniesione.
Wtedy profesor powiedział:
- Nieważne, co zrobię z tym banknotem, prawda? Zawsze będziecie go chcieli, bo nie traci on swej wartości. To samo jest z nami. Często w naszym życiu jesteśmy deptani, gnieceni, czujemy się kompletnie bez wartości. Ale to nieważne, bo nigdy nie tracimy naszej wartości. Brudni czy czyści, zgnieceni czy cali, wysocy czy niscy, grubi czy chudzi, to wszystko jest nieważne! Ceną naszego życia nie jest to, jak wyglądamy, ale co zrobiliśmy i co wiemy!?

A jedno z fajniejszych (i najprostszych) i najskuteczniejszych ćwiczeń, które znam, na zwiększenie samooceny wygląda tak:

Ćw. ?Kocham siebie??
Dokończ zdanie (10 zdań): ?Kocham siebie, a więc??
W kolejnych dniach dodawaj kolejne zdania i odczytuj całość przed snem i po przebudzeniu.

Po "a więc" dodajesz najpierw coś, co już uważasz, że posiadasz (np. kocham siebie, a więc jestem sympatyczną osobą), a następnie to, czego chcesz.
Całość działa jak afirmacje.

11

Odp: boję się.....życia

NeuroProgrammer-dokładnie tego mi trzeba-zwiększenia samooceny, zaproponowane przez Ciebie ćwiczenie zastosuję już dziś.Paulina 20-to moj ojciec powinien się leczyć z kompleksów...naprawde uważam, że nie każdy powinien mieć dzieci, bo nie każdy jest do tego przygotowany a po co je mieć? żeby przelewać na nie swoje frustracje i lęki?Niestety jest tak jest! odnajdę swoją wartość choć wiem, ze to będzie trudne. NotAgirlNotYetAwoman-niesty niemożnośc znalezienia zatrudnienia w malym miasteczku nie jest tanią wymówką. Tu gdzie mieszkam liczą się uklady, znajomości a ja takich nie mam. Poza tym w momencie gdy masz niską samoocenę , nie wierzysz w swoje możliwości i w to, że jeszcze coś dobrego może Ci się przytrafić to każda rozmowa kwal. i jej rezulat powoduje  coraz glębszy dól, który się pogłębia ,aż czlowiekowi żyć się odechciewa...ostatnio doszlam do wniosku, że albo musi stać się coś zlego abym otrząsnela się z tego letargu albo muszę wybrać się do  jakiegoś specjalisty...

12

Odp: boję się.....życia

Ja się zmagam chcąc nie chcąc z podobnymi problemami, niska samoocena, brak motywacji, lęk, strach, opory - norma. Oczywiście, że niska samoocena gdzieś tkwi i źródła tych problemów, jednak niestety - samooceny nie da się zwiększyć na pstryknięcie palcem... To czasem trwa latami - zmiana sposobu myślenia, utrwalenie go... psychoterapia może pomóc, ale też jest przecież zależna od wydarzeń życiowych. Jak sie nam cos uda - od razu jest troche wyższa. A że nie na długo. W każdym razie chodzi mi o to, że samooceny sie nie da nagle wypracować mocnej i silnej i wysokiej, ale chyba nie warto w tym czasie tylko siedzieć i czekać, bo tak się nic nie zrobi, nic się nie dzieje. Po prostu nie ma rady - trzeba zacząć działać. Jak się zacznie działać, to i samoocena będzie miała w końcu szansę się podnieść, bo będzie miałą na czym się podeprzeć... Samą rozmową z psychologiem też się za bardzo jej tak od razu nie podniesie, bo psycholog również zadaje różnego rodzaju jćwiczenia do "wykonania" w domu, np. przez kolejny tydz. pacjent/klient ma za zadanie zanieść do potencjalnych pracodawców 2 CV. I cóż - na terapii czy bez - trzeba zacząć działać smile A że to jest trudne i czasem wręcz niewykonalne, to sama wiem, bo mam identycznie. Dziś mam względnie w miarę niezły nastrój, więc mogę cos konkretnego napisać, bo tak, to też bym nie widziała sensu. Ale właśnie trzyma mnie to, że nastrój nie jest całkiem zły przez 24 h na dobę, 7 dni w tyg i 30 w miesiacu, ja mam takie "skoki" i hustawki, i w tych dobrych okresach mam motywacje... moze inaczej jest jak ktos jest w depresji, ale to wtedy trzeba szybko pomaszerowac do lekarza !

Robson - nie wierzę normalnie- ale to miłe zaskoczenie, ze są na tym świecie tacy "wrażliwi"/ "uwrażliwieni" policjanci, co to na forum kobiecym o głębszych problemach z kobietkami rozmawiaja - big_smile Tylko mnie teraz przestraszyles, bo czy Wy tutaj na tym forum prowadzicie dochodzenia, ludzi śledzicie, czy też szukacie świadków bądź oskarżonych? tongue Skoro to służbowe wejście było :PPP

13

Odp: boję się.....życia

Ja też niestety mam skoki nastrojów-raz myślę, że jakoś się wszystko poukłada a innego dnia pojawia się dół... wiem, że koniecznie musze się wyprowadzić od rodziców-chciałabym zamieszkać z moim partnerem-jednak powstrzymuje mnie opinia mojego ojca...a raczej jego docinki , że prowadzę się nieprzyzwoicie, że śpię u mojego M., spędzam u niego w mieszkaniu bardzo dużo czasu-najlepsze jest to, że nie powie mi tego wprost tylko dręczy moją mamę i rodzeństwo-ze mną nie rozmawia, mam wrażenie że czasem nie może na mnie patrzeć!w dodatku moj facet pracuje u mojego ojca w firmie-beznadziejna sytuacja!!!

14 Ostatnio edytowany przez Robson (2010-12-01 15:13:27)

Odp: boję się.....życia

NotAgirlNotYetAwoman Ty jesteś podejrzaną o kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą. Namierzamy Twoje IP. Dziś po Ciebie wpadnie ekipa antyterrorystyczna big_smile

No "służbowe wejście" to może przesada. Chciałem sprawdzić czy na tym forum pisze pewna osoba big_smile

BTW. zresztą nie wydaje mi się, żebym był wrażliwy big_smile

15

Odp: boję się.....życia

Ja bym na Twoim miejscu w takiej sytuacji nie patrzyła na tą opinię ojca, tylko zamieszkała, a może za jakiś czas zdecydowalibyście się na ślub...A skoro Twoj tata ma firmę, to może Ty nie jestes tak całkiem bez znajomosci Moja Droga, co....:)

Robson to ja Wam je moge podać, bedzie szybciej tongue Nudzi mi sie już w domu tongue

16

Odp: boję się.....życia

Nie musisz podawać bo już wiemy. Już po Ciebie jedziemy big_smile tongue

17

Odp: boję się.....życia

Robson - proszę nie zbaczać z tematu, łamiesz w ten sposób regulamin!
Proszę, aby inne osoby również o tym pamiętały!
Moderatorka sueno6

18

Odp: boję się.....życia

Sytuacja wygląda w ten sposób:mój ojciec ma firmę w które jestem zatrudniona -po to by mieć ubezpieczenie i jakąś kasę. W ten sposób widuję go codziennie-czy tego chcę czy nie,jednak cały czas szukam innej pracy...po to by uwolnić się od niego i tej jego firmy .Niesety znajomości brak! Wczoraj moja mama PROSIŁA  mnie bym w końcu zdecydowała się na ślub z moim narzeczonym bo on jej spokoju nie daje!!!moja mama ma barddziej liberalne poglądy, wie jakie są czasy, ludzie nie śpieszą się ze ślubem, jednak niestety moj ojciec jest osobą zacofaną, nie ma pojęcia o niektorych sprawach. Istny ciemnogród!!!A co sio janlepsze-uważa, że wie co jest dla mnie dobre. Nienawidzę go za to, gdyż tak naprawdę mnie nie zna. Od kiedy pamiętam wiecznie go w domu nie bylo a jak byl to każdy staral się chodzić na palcach , żeby go nie urazić, nie rozzłościć. Jednak on i tak i tak jak chcial-znalazł problem i wszczynał awantury.Teraz niestety dokucza mojej mamie z mojego powodu.

19

Odp: boję się.....życia

Wronaczarna - musisz przede wszystkim zacząć myśleć o sobie, a nie o tym co powie Twój ojciec...
Cokolwiek chcesz zrobić, zastanawiasz się - co powie tata...
Póki tak będziesz rozumować zawsze będziesz nieszczęśliwa.
Przecież to TWOJE życie, rola Twojego taty nie powinna być już tak ogromna, już dawno przestałaś być jego małą dziewczynką.
Zastanów się - co sprawia, że czujesz się dobrze, że jesteś szczęśliwa?
Jakie masz marzenia, jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość, jak chcesz żeby wyglądała? I sama zastanów się co zrobić, żeby to wszystko się spełniło?
Co myśli Twój ukochany o tej całej sytuacji?
Co do pracy - według mnie powinnaś zacząć szukać czegoś trochę dalej niż tylko w Twoim miasteczku, w większym mieście jest o wiele więcej ofert bez jakichkolwiek układów. Pomyśl o tym! Bo najgorsze co możesz zrobić to pozostać w tym "letargu".
Pozdrawiam i trzymam kciuki smile

20

Odp: boję się.....życia

Oh, to się masz...A czy Twój tato zawsze taki był? Jak go mama z młodości wspomina? Bardzo liczysz sie z jego osobą i nie dziwie się - to ojciec. Ale byc moze lepiej by bylo dla Ciebie, gdybys przez jakis czas postarala sie zadzialac na wlasna reke...odciac sie troszke. Drugim wyjsciem jest posluszenstwo wobec niego, jesli chcesz oszczedzic mame od tego calego jego "gadania" i ustrzec sie klotni...

21

Odp: boję się.....życia

NotAgirlNotYetAwoman-tak moj ojciec zawsze byl taki...liczę sie z jego zdaniem przede wszystkim ze względu na mamę. Mama kilka lat temu zapadła na depresję-przez ojca i jego dokuczanie.Teraz jest silniejsza nie daje się mu zdominowac jednak mnie  robi sie przykro kiedy on zaczyna w klótni wspominać o mnie, że jestem taka owaka itd.Nie mam zamiaru byc posłuszną-gdyby tak bylo już dawno trzymalabym z nim sztamę. Moj ojciec nienawidzi rodziny mojej mamy, nawet babcia ktora od roku nie żyje to dla niego k..........-bez komentarza.Tak więc gdybym byla mu posluszna to: przytakiwalabym mu, nie jeździla do rodziny mamy, i nie stawala w jej obronie. Masz rację musze odciąC SIĘ od tego chorego człowieka-musze znaleźć silę!!!
sueno6-mój ukochany już od dawna uważa, że powinniśmy zamieszkać razem i powinnam pewne rzeczy powiedzieć wprost i jasno ojcu!niestety z moim ojcem nie ma dyskusji ani porozumienia na żadnej płaszczyźnie.Piszesz "rola Twojego taty nie powinna być już tak ogromna, już dawno przestałaś być jego małą dziewczynką'-to nie tak, że ojciec odgrywa wielką rolę w moim życiu , nie odgrywa żadnej pozytywnej napewno!cale życie slyszalam od niego same inwektywy -nawet jak bylo dobrze to i tak potrafil wszystko zepsuć w jednej chwili!nigdy nie bylam dla niego malą dziewczynką raczej bylam balastem...to chory czlowieki jemu niestety zawdzięczam swoj lęk przed światem,także nieufnośc wobec ludzi. To on zawsze mowil zeby nikomu nie ufać, że tego i tego powinnam sie wstydzić!To on zaszczepeil we mnie jakies dziwne poczucie nieprzyzwoitości!nie mogę więc w domu przytulić się, czy nawet trzymać za rękę mojego narzeczonego bo tak nie wypada!!sama zaś jestem typową "przylepą" lubię się przytulać, czuć obok siebie  bliskośc drugiej osoby. W dzieciństwie "przytulanki "bylu   w domu rzadkością!musze zmobilizowac się do działania! mam wrażenie ze życie ucieka mi przez palce a ja tkwię w tej chorej sytuacji-boję się działać.Ale napewno zastanowię się nad tym co przynosi mi szczęście- w chwili obecnej nie przychodzi mi nic ciekawego do głowy...:|

22

Odp: boję się.....życia

do wronaczarna, to jak Twoja mama wytrzymała z tatą przez tyle juz przecież lat? Troche schodze z Twojego tematu, pytam się o ojca, ale mnie to zastanawia, jak to jest, że można się związac z czlowiekiem, w ktorym nie ma ciepla, nie ma czulosci, jest tylko krytyka, dokuczanie itp itd. Tak przynajmniej przedstawiasz ojca, nic dobrego nie piszesz, dlatego tak się dziwie. Rozumiem, że Twoja mama może byc uległą osobą, która po prostu mu sie podporządkowała, ale czy na pewno nie ma w Twoim tacie nic dobrego?:) Może by się coś znalazło?:)

23

Odp: boję się.....życia

moja mama przez ojca zapadła kilka lat temu na depresję...jest to straszna choroba... a ja wraz z rodzeństwem nie wiedzialam co to oznacza i czemu mama tak się zachowuje..na szczescie w pore(dzięki swoim siostrom) mama zglosila sie do psychologa, dostala leki i już jest dobrze. NotAgirlNotYetAwoman-wiesz, w moim ojcu są napewno dobre cechy, zawsze powtarzal, że pracuje po to, by jego dzieci mialy w życiu lżej. Jednak co z tego moja droga, jak ojciec wypomina każdemu wszystko co dał...poza tym jest okropnym cholerykiem, powinien się leczyc z tej nerwicy ale on tego nie dostrzega. Gdy jest zły obraża każdego...nie będę tu cytowac epitetów jakie slyszę na co dzień...on widzie już tylko pieniądze i nic poza tym.Zastanawialam sie kiedys jak mama mogła sie z nim związać, ciocia mowila mi kiedys ze przed ślubem rodziców ojciec też robił takie cyrki  ale mama chyba tego nie dostrzegala, po ślubie zaś chyba nie miala wystarczająco duzo siily by odejść, on ją zdominowal, spowodowal chyba ze uznala ze sobie sama z dziećmi nie poradzi ..nie wiem....wracając do Twojego pytania-są w moim ojcu dobre cechy ale ja już ich nie dostrzegam...dziś byla sytuacja-obudzil mnie w nocy, żebym z nim pojechala po jego samochód, pojechalam i calą drogę wysluchiwalam slow typu h..ku...itp nie bylo normalnej rozmowy TYLKO JEGO KRZYKKI , że caly świat jest zły, że jest okropna pogoda, że pada śnieg, że osoba ktora jedzie przed nami wlecze się jak żółw a na koniec , że on ma juz dosyc wszystkiego i dosyc zapier............ na calą rodzinę choć tak naprawde w tej rodzinie kazdy utrzymuje sie sam tzn ma pieniądze, ktore sam zarobił. Ja wracając do domu miualam mysli by wjechać pod tira i skonczyc ze sobą. calą drogę ryczalam jak dziecko- tak mi ten czlowiek życie obrzydził.Podjęłam decyzję-biorę ślub cywilny i szukam innej pracy. Inaczej ta sytuacja mnie wykończy.

24

Odp: boję się.....życia

Slyszalam takie fajne porownanie.

Chcialabys dostac banknot 200zl? Pewnie tak. A chcialabys go dostac, gdybym go pogniotla? A gdybym go pobrudzila blotem, oplula? Nadal bys chciala, bo ma wartosc. Tak samo jest z czlowiekiem, niezaleznie jak bardzo zycie go ''opluje'', wciaz przedstawia soba jakas wartosc wink

A ty musisz ta wartosc odnalezc w sobie...



kurcze, te słowa są takie życiowe...
tylko jak to zrobić, żeby umieć się oczyścić z tego błota??
czy nie zostaną plamy, które już zawsze będą przypominały błoto?
czy oda się wyprasować tak, by nie było widać zagnieceń??
jak to zrobić...??

25 Ostatnio edytowany przez elis (2010-12-16 13:09:01)

Odp: boję się.....życia

jak to mowią - wiara czyni cuda!!!

26

Odp: boję się.....życia

wink

27

Odp: boję się.....życia
elis napisał/a:

Slyszalam takie fajne porownanie.

Chcialabys dostac banknot 200zl? Pewnie tak. A chcialabys go dostac, gdybym go pogniotla? A gdybym go pobrudzila blotem, oplula? Nadal bys chciala, bo ma wartosc. Tak samo jest z czlowiekiem, niezaleznie jak bardzo zycie go ''opluje'', wciaz przedstawia soba jakas wartosc wink

A ty musisz ta wartosc odnalezc w sobie...



kurcze, te słowa są takie życiowe...
tylko jak to zrobić, żeby umieć się oczyścić z tego błota??
czy nie zostaną plamy, które już zawsze będą przypominały błoto?
czy oda się wyprasować tak, by nie było widać zagnieceń??
jak to zrobić...??

coś popsułam z tym cytatem sad
to słowa paulina20 - a wyszły, że moje - przepraszam...

dziś straszne nerwy mam i coś psuje strasznie

28

Odp: boję się.....życia

Elis, ja mysle, ze te zagniecenia, i te slady po blocie to cos, z czego powinnas byc dumna. One pokazuja, ze banknot (czlowiek wink) ma swoja historie, swoje przezycia i doswiadczenia, i madrosc ktora z tego wynika.
Stary banknot nigdy nie bedzie wygladal jak nowy, za to widzial juz tyle miejsc, bral udzial w tylu transakcjach, przysluzyl sie tylu ludziom. Gdyby cofnac czas i sprawic, by wygladal jak nowy, swiezo z drukarni, to tak jakby cofnac wszystko co ten banknot przezyl.

29

Odp: boję się.....życia

Ja mam podobny problem. Też boję się cokolwiek zmienić w swoim życiu. pracuje ale bardzo pragnę zmienić tą pracę, bo to w niej złapałam ogromnego doła. Zaczęłam się zastanawiać o swojej przyszłości. Mam dopiero 23 lata a pracuję na produkcji. Chciałabym pracować gdzieś w biurze, ale wiem, że żeby tam się dostać trzeba mieć znajomości a ja ich nie mam. Brakuje mi wiary w siebie i nie wiem co się ze mną dzieję. Zazdroszczę moim koleżankom, że mają fajną pracę załatwioną przez ciocię czy znajomych. Chcę iść też  na studia, ale boję się, że nie dam rady finansowo sama sobie ich opłacić, bo na rodziców nie mam co liczyć. Tak strasznie mnie to męczy. Zapisałam się już nawet do psychologa może on mi pomoże bo już nie daję rady tak żyć.

30

Odp: boję się.....życia

Nie poddawaj się, jeszcze wszystko przed tobą! Jeżeli mieszkasz w większym mieście, lub w jego pobliżu, rozejrzyj się jednak za jakąś pracą. Nieraz można coś trafić nawet bez znajomości! Dobrze że pójdziesz do psychologa, bo nawet samo wygadanie się, już dużo daje. Bądź dobrej myśli, a napewno uda ci się znaleźć ciekawszą i nie tak dołującą pracę. A mając pracę, studia możesz odbywać zaocznie. Życzę powodzenia!

31

Odp: boję się.....życia

Kochani na wszystkie problemy najlepsza jest modlitwa. Polecam Nowennę Pompejańską. Prawie od trzech lat borykam się z natrętnymi myślami, lękami. Byłam nawet u psychiatry, ale to nic nie dało. Teraz widzę, że wychodzę na prostą, lęki powoli zanikają. Jeśli macie wrażenie, że dotykacie dna i już nic Wam nie może pomóc sięgnijcie po różaniec. Ja właśnie byłam w takim stanie i Matka Boska wyciągnęła do mnie dłoń. Uwierzcie cuda naprawdę się zdarzają smile Jeśli mój wpis pomoże choć jednej osobie to będę bardzo szczęśliwa bo wiem jak lęk dezorganizuje życie. Pozdrawiam smile
Dodam, że już nic potem nie będzie takie jak przedtem. Trzeba tylko się odważyć!

32

Odp: boję się.....życia

Monika, znam wiele osób, które całkowicie zmieniły swoje zycie (np. jedna pracowała w sklepie, a teraz ma własną działalność i nowy zawod, którego nauczyła się od początku w wieku 30 lat). Ale nie powiem, nie było to łatwe. W zyciu rzadko dostajemy cos bez wysiłku. Ja przynajmniej na wszystko co mam musiałam cięzko zapracować.

Rozmowa z dobrym! psychologiem prawdopodobnie by ci pomogła, bo wygadanie sie komuś zawsze przynosi ulgę, ( dlatego ja pisałam pamiętniki - to tez forma wygadania się), jednak nie rozwiąże twoich problemów.

Musisz działać, ale musisz wziąć na to skąds siłę. Jeśli jesteś wierząca to oddaj wszystkie swoje troski i problemy Bogu i zaufaj Mu. To najlepsze wsparcie duchowe jakie możesz sobie wyobrazić. Ja wierze w to, ze ludzie sa zdolni do rzeczy nawet niemozliwych, tylko potrzebują wsparcia duchowego;  siły, która ich do tego popchnie, da im nadzieje na spełnienie marzen, doda im otuchy, gdy beda walczyc z trudnościami...a ta siła pochodzi właśnie od Boga!

Wiem, że Nowenna Pompejanska to duże wyrzeczenie i wysiłek, ale mozna go ofiarowac właśnie Bogu. Bo tak trochę głupio, że tylko Boga ciagle o coś prosimy a niewiele mu dajemy od siebie, ani słowa podziekowania ani modlitwy. Czytałam wiele świadectw, że Matka Boska z Pompejów pomogła właśnie w sprawie znalezienia nowej pracy. To najczestsze swiadectwa.

33

Odp: boję się.....życia

tez sie boje zycia, z tym, ze moje jest generalnie jakos tak malo poukladane...

34

Odp: boję się.....życia
koralowa12 napisał/a:

tez sie boje zycia, z tym, ze moje jest generalnie jakos tak malo poukladane...

Coz, odkad wyszłam za mąż (czyli od 7 lat) probowałam nieustannie poukładać sobie zycie, gdyz wszystko było nie tak, jak zawsze marzyłam. Po prostu czułam, że to nie moje zycie, że płynę cały czas z prądem.

Dzis wiem, że tylko modlitwa i bliski kontakt z Bogiem to dla mnie jedyne rozwiązanie. Wiem, ze nie jest łatwo w dzisiejszych czasach zyc tak zeby byc fair wobec Boga i ludzi. Ja tez jeszcze nie wszystko mam poukładane, ale jest juz dużo lepiej i ufam, ze Bog mi pomoze z resztą wink

Nie przejmuj się jednak, jeśli nie jesteś na to gotowa (o ile jestes w ogóle wierząca, bo tego nie wiem). Musiało jednak upłynąć dużo czasu, zanim zrozumiałam, że to modlitwa powinna być na pierwszym miejscu. A wtedy reszta się ułoży.

Dlaczego ja na tym forum pisze praktycznie wyłącznie o modlitwie i Bogu? Ponieważ po pierwsze, jestem Bogu wdzięczna za jego miłosierdzie i pomoc i chciałam Mu w ten sposób podziękować. A po drugie straciłam wiele lat na poszukiwania sposobów, aby sobie pomóc i byc szczęśliwą. (pierwszy raz na depresję zachorowałam ok. 20 lat temu !) I jakie mogę wyciagnąć z tego DZIS wnioski? Jedynie Bóg i modlitwa potrafiły usnieżyc mój wewnętrzny ból i przynieść spokój i ukojenie !!!

35

Odp: boję się.....życia

Ja ze swojej strony tylko mogę dołączyć się do słów przedmówczyni. Mnie dzięki Bogu udało się wcześniej znaleźć jedyne sensowne rozwiązanie bo po 2,5 cierpień. Z własnego doświadczenia wiem, że na każdego przyjdzie odpowiednia pora, nic na siłę. Sama dość długo byłam zaślepiona. Ze swej strony pragnę pomóc jak największej liczbie osób bo tylko tak mogę się Bogu za to wszystko odwdzięczyć smile Też imałam się przeróżnych sposobów, żeby sobie pomóc i nic z tego nie wyszło. Jedynie modlitwa.

36

Odp: boję się.....życia

Życie jest beznadziejne, najpierw jest szkoła, trzeba zakuwać, dużo uczyć się, potem jest praca, potem emerytura a później śmierć, idzie się do piachu. Jak o tym myślę to odechciewa mi się w ogóle wstawać z łóżka.

37

Odp: boję się.....życia
nika05 napisał/a:

Życie jest beznadziejne, najpierw jest szkoła, trzeba zakuwać, dużo uczyć się, potem jest praca, potem emerytura a później śmierć, idzie się do piachu. Jak o tym myślę to odechciewa mi się w ogóle wstawać z łóżka.

A skąd takie smętne myśli?
Życie jest piękne, nawet samo to, że każdego dnia budzisz się, otwierasz oczy, widzisz świat za oknem.
Zastanawiasz się, co jeszcze w życiu się wydarzy?
Czy zrealizujesz swoje plany?
Ja będzie wszystko wyglądało za 5, 10 lat?

Na końcu śmierc, wszyscy kiedyś umrzemy.
Każdy ma własną interpretację śmierci.
Może jednak nie będzie tak zle.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » boję się.....życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026