netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Często "wybucham"

16 odpowiedzi4 878 wyświetleńzałożony przez karolinuszka, 22.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Często "wybucham"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez karolinuszka (2014-03-22 11:56:07)

Temat: Często "wybucham"

Od dziecka miałam problem z nerwami, na szczęście teraz jakoś już nad tym staram się panować tzn. nie widać tego po mnie, choć odbija się to zazwyczaj na moim zdrowiu. Ale największy problem mam z atakami złości. Głównie nie kontroluje się podczas kłótni z partnerem. Krzyczę, mówię rzeczy których potem żałuje i zdarzyło się też parę razy, że rzucałam przedmiotami, nawet w Niego. Nie podoba mi się strasznie moje zachowanie, ale po prostu jak coś mnie wkurza nie potrafię nad sobą zapanować. Czasami myślę, że powinnam z tym iść do psychologa, ale potem stwierdzam, że skoro wiem że mam z tym problem to sobie poradzę. I jest dobrze przez tydzień, dwa aż w końcu wszystko we mnie wybucha.
Jak sobie z tym poradzić...?

2 Ostatnio edytowany przez tiaMaria (2014-03-25 12:53:33)

Odp: Często "wybucham"

hej, dziwię się trochę że nikt się wcześniej nie odezwał. Ja Cię rozumiem ,bo też mam takie napady. Byłam u psychologa, ale przy drugiej wizycie zaproponował bym dołączyła do jakiejś grupy która ma warsztaty z KOBIECOŚCI. Ja nie mam problemu z kobiecością, tylko ze złością, więc dalej już nie poszłam. Ale już przy pierwszej wizycie polecił mi książkę "Życie ze złością" Rona Potter-Efron'a. Kupiłam książkę i kiedy czuję, że znowu zaczynam przeginać znowu ją czytam. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie był problem z agresją w domu, krzyki, tłuczenie talerzy, oczywiście rodzice czasem strzelili w tyłek etc. -to nie było niczym nadzwyczajnym gdy pojawiały się kłopoty.

Nauczyłam się tak reagować już w domu, potem presja by mieć wszystko pod kontrolą, by mieć też pod kontrolą partnera, więc kiedy brakuje argumentów drę się i rzucam przedmiotami. Teraz zdarza się to coraz rzadziej, ale się zdarza. Tym sposobem zniszczyłam już 1 książkę, drzwiczki od szafki, nie raz rzucałam poduszkami, raz prawie posunęłam się do rękoczynu - wszystko by zachować (w moim odczuciu) kontrolę. Strasznie mi wstyd kiedy tak robię, wiem że muszę być ciągle na hamulcu by nie pójść o krok za daleko.

Walczę z tym , wielokrotnie w duchu wybucham na widok krzywo położonego talerza, wiem że mam problem, czasem trudnością jest zdecydować się "Czy to ja widzę sytuację jako wymagającą krzyku czy może tak faktycznie jest? "
Nie zawsze dobrze to oceniam i wyolbrzymiam sprawę którą można normalnie skrytykować i iść dalej - dla mnie to bywa powód do wielkiej awantury.
Musisz się nauczyć rozładowywania negatywnych emocji w bezpieczny sposób, nie dmuchania balonu złości, nie wyolbrzymiania, no i oczywiście panowania nad sobą. Pamiętaj, że to że krzyczysz czy rzucasz przedmiotami nie sprawia że Twoje argumenty są mądrzejsze czy że ktoś przez to przyzna Ci rację.
Może jednak wybierz się do Psychologa ? Chociaż spróbuj, zobaczysz co Ci powie, mi (mimo że to tylko 1spotkanie) bardzo pomógł.

A jak reaguje partner ?

3

Odp: Często "wybucham"

Dziewczyny mam ten sam problem, nie kontroluje swojej złości. Wydzieram się jak opętana i jakby moj partner mieszkał w tym samym kraju co ja to pewnie bym mu głowe urwała albo rzucala w niego talerzami. Moja taka w miare rada, jak mnie moj M. zdenerwuje lub ktokolwiek na kim  mi zalezy i nie chce wybuchnac po prostu odkladam słuchawke, albo biore kilka wdechow i staram sie uspokoic, duzo mi pomogły spacery, jestes wsciekla ? Idz zrob brzuszki, pobiegaj, pospaceruj cokolwiek zeby to cisnienie z Ciebie zeszło

smile))

4

Odp: Często "wybucham"

Cóż mi żadne pobieganie nie pomaga, sama się musze z tym zmierzyć i uporać, z pewnością warto nad tym pracować, bo wiele można zniszczyć takim wybuchowym podejściem.

5

Odp: Często "wybucham"

Moja siostra też jest bardzo "temperamentna", potrafi w złości powiedzieć naprawdę przykre rzeczy. Najlepsze w tym jest to, że szybko jej przechodzi po takim wybuchu smile Ale nie wszyscy są wyrozumiali, więc trzeba jakoś z tym walczyć. Mówiła mi, że ostatnio pomaga jej liczenie do 10 i wyobrażanie sobie błękitnego nieba nad zieloną łąką - brzmi infantylnie, ale podobno jest skuteczne wink

6

Odp: Często "wybucham"

Kazdy musi znaleźć swoj sposób na tą złość i agresje, mi pomaga jak się troche wyżyje, innemu pomoze papieros a jeszcze innemu pomoze liczenie do 10 i myslenie o niebie smile

7

Odp: Często "wybucham"

Już gdzieś w wątku to radziłam i swą radę podtrzymuję: boksować worek treningowy! Zapisać się na trening któregoś z systemów walki- specjalnie napisałam systemów a nie sztuk walki, bo w systemie można się naprawdę wyżyć.
Nic tak nie pomaga jak to, a złość trzeba wyładowywać by być zdrowym smile

8

Odp: Często "wybucham"
tiaMaria napisał/a:

Może jednak wybierz się do Psychologa ? Chociaż spróbuj, zobaczysz co Ci powie, mi (mimo że to tylko 1spotkanie) bardzo pomógł.

A jak reaguje partner ?

Chyba pójście do psychologa zrobi mi dobrze, a na pewno nie zaszkodzi.

A partner... Ehh  na szczęście jeszcze jakoś ze mną wytrzymuję, ale bywało już tak że prawie się wyprowadził. On też nie jet typem spokojnego faceta, więc czasami są ostre kłótnie w domu. Przyjaciółka mi kiedyś doradziła, że powinnam mieć partnera, który jest spokojniejszy i mi się podporządkuje. Ale to nie jest rozwiązanie problemu. Czasami, żeby ochłonąć wychodzę z domu na spacer i to pomaga, ale nie zawsze się tak da. Boję się, że Go stracę przez swoje problemy.

9

Odp: Często "wybucham"

Masz rację, sama zmiana partnera nic nie da (pomijając aspekt uczuciowy że to w końcu nie wymiana kapci), przy kimś spokojniejszym i bardziej uległym i tak będziesz wybuchać tylko z innych przyczyn.
Myślę, że powinnaś przeanalizować kiedy i dlaczego wybuchasz - często to jest tylko reakcja na "chcę by było po mojemu", chęć kontroli wszystkiego i wszystkich.

Dobrze, ze w ogóle się nad tym zastanawiasz, mam wiele koleżanek które robią szalone awantury i uważają że "On tylko tak coś zrozumie" , mam kilka które wali męża przez łeb, a kwitują wszystko "Z nim inaczej się nie da". Lepiej więc zastanowić się nad sobą póki czas.

10

Odp: Często "wybucham"
tiaMaria napisał/a:

Myślę, że powinnaś przeanalizować kiedy i dlaczego wybuchasz - często to jest tylko reakcja na "chcę by było po mojemu", chęć kontroli wszystkiego i wszystkich.

No właśnie niestety chyba tak jest. Mam silny charakter i lubię jak jest po mojemu. Wkurza mnie nawet czasami jak coś jest w domu przestawione nie tak jak ja to sobie wymyśliłam. A najgorzej to się wkurzam jak mój facet mi wytyka to, że tak mam...

11 Ostatnio edytowany przez natan.75 (2014-03-28 12:26:21)

Odp: Często "wybucham"

Witajcie "wybuchowe" Panie.
Ja żyję, a w zasadzie żyłem z taką kobietą. Częste wybuchy, ciągłe czepianie się, wieczna krytyka mnie i niezadowolenie. Małżeństwem jesteśmy niecały rok. I to obecnie już agonia... Moja małżonka nie byłaby sobą gdyby czegoś negatywnego mi nie wytknęła. W zasadzie na każdym kroku. Przyznacie chyba, ze przy odrobinie złej woli to można każdemu coś ciągle wytykać? I u mnie tak właśnie bywało. Nie będę się tu rozwodzić nad poszczególnymi scenkami, bo za dużo tego było. Dam tylko przykład z ostatniego czasu: tydzień temu żona nalewając rosół na talerze (rosół który przywiozła teściowa), gdy byliśmy już sami, nalała zbyt dużo i w efekcie z obu talerzy się wylało na ławę... I się zaczęło: gówniane talerze, pieprzona ława, że ma dość tego mieszkania (mieszkamy u mnie i gro sprzętów jest moich - czyli gównianych jej zdaniem), moje pytanie (przecież nic się nie stało, to tylko rozlany rosół - można wytrzeć i po problemie) tylko jak zwykle ją rozsierdziło i mnie też zaczęło się obrywać. Nie będę tu przytaczać wszystkiego, bo po co? Faktem jest, że zacząłem znów być krytykowany (że mam na wszystko wyj...ne, bo nie przejmuję się, że jestem brudas, że jej "byli" to tacy świetni jednak byli faceci, że...). Od słowa do słowa wywiązała się awantura z jej strony. Ja nie cierpię awantur, kłótni i jak zwykle nie starałem się jej stawić czoła w rzucaniu kalumni. Z resztą, nawet trudno jej wówczas wejść w słowo. Efekt? Dałem jej tydzień na spakowanie się i wyprowadzkę, bo już miałem dość tego... Każdy wspólny czas, wekeend to pasmo jej wybuchów. Ten tydzień jakby trochę ...skruszała, bo tym razem postawiłem sprawę ostro. Wcześniej miały podobne sytuacje już miejsce, ale jakoś dogadywaliśmy się i przez chwilę bywało spokojnie... Tym razem już mi wystarczyło. Wczoraj, w czwartek wróciłem z pracy, zrobiłem z myślą o niej (mimo wszystko) krokiety z kapustą i grzybami. Zadałem sobie trud (kto to robił od podstaw - wie ile to zabawy), gdy wróciła z pracy (pracuje wreszcie od trzech tygodni i ostatni tydzień ma tam podobno nawał zajęć) podałem jej licząc, że choć to jest w stanie docenić.
Płonne nadzieje. Przyszła do pokoju z "uwagą", że  nie powinienem używać do rozrabiania ciasta naleśnikowego przystawki z "jej robota", bo ona jest tylko do bicia piany i lekkiego ciasta. Gdy zapytałem, czy to tak ważne, przecież ciasto na naleśniki jest lekkie i nic nie zepsułem - zaczęło się: że ale mogłem zepsuć, że byłby problem z kupieniem nowej przystawki, i takie tam... I się znów zaczęło, że mam wszystko w dupie, na niczym mi nie zależy, że... Na moje pytanie, czy w obecnej sytuacji, gdy nasze "małżeństwo" wisi na włosku ważniejszy jest dla niej jakiś plastikowy element niż naprawa naszego związku - znów wybuchła wściekłością...
Powiedzcie same, czy robiąc z myślą o niej te pieprzone krokiety nie wykazałem jakiejś dobrej woli, chęci naprawy?
Czy jej wybuch miał uzasadnienie, szczególnie w obecnej sytuacji?
Jutro jest sobota i prawdopodobnie to będzie ostatni dzień bycia ze sobą...
Po co wszystko napisałem?
By uświadomić Wam, że takim zachowaniem wyniszczacie swoich partnerów i zatruwacie swoje związki.
P.S.
Przy okazji wczorajszej awantury dowiedziałem się, że ten robot kuchenny (wart 300 zł) to w prezencie ślubnym dostała ona, nie "my"...

12

Odp: Często "wybucham"

karolinuszka kup-sobie-worek-treningowy smile Po co się rozwodzić nad tym tematem i rozkładać go na czynniki pierwsze? Najprostsze rozwiązania bywają najlepsze.

13

Odp: Często "wybucham"

Catwoman mieszkamy w kawalerce, więc miejsca brakuje ;p

Natan.75 jestem świadoma tego, że niszczę związek takim zachowaniem, inaczej nie pisałabym tutaj i nie prosiła o pomoc w tym temacie.

Pochwalę się, że ostatnio się staram i od tygodnia ani razu nie wybuchłam big_smile

14

Odp: Często "wybucham"

Zapisz się na jakiś sport smile

15

Odp: Często "wybucham"
Catwoman napisał/a:

Zapisz się na jakiś sport smile

Mam zamiar zacząć biegać, pogoda dopisuje ostatnio. Tylko muszę jeszcze poczekać jakieś 3 tygodnie, bo we wtorek idę do szpitala na zabieg..

16

Odp: Często "wybucham"

do natan.75- jesli jeszcze tu bywasz, odezwij się. Potrzebny męski punkt widzenia.

17

Odp: Często "wybucham"
Mitu napisał/a:

do natan.75- jesli jeszcze tu bywasz, odezwij się. Potrzebny męski punkt widzenia.

Masz zablokowaną opcję e-mail... Prawdopodobnie to "odgórna" blokada na Forum...
Z Natanem mam prywatny kontakt, bo on tu juz nie bywa... Jak chcesz odezwij się do mnie na GG: 23106916 lub pisz bezpośrednio na jego adres: natan.75@wp.pl
Pozdrawiam,
pterek

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Często "wybucham"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026