Cześć
chciałam Was prosić o radę, opinię. Otóż niedawno zdałam sobie sprawę, że zauroczyłam sie w swoim własnym wykładowcy.. Właściwie byłym już teraz. Na początku to moje koleżanki z roku się śmiały, że to on mnie podrywa. Ja takich rzeczy nigdy nie dostrzegałam, byłam zdziwiona jak jakiś chłopak podchodził i zagadywał, kokietował bo ja nie potrafiłam odczytywać sygnałów.. Wyglądało to tak, że powiedział mi może ze 2 komplementy i sam zaczął żartować czy to przypadkiem ja go nie podrywam bo się tak ładnie uśmiecham.. Grzecznie powiedziałam, że nie i zapomniałam o tym. Ale od pewnego czasu on jest cięgle w moich myślach.. Zdałam sobie sprawę, że się w nim zadłużyłam.. Co w takiej sytuacji zrobić? Zapomnieć, uznać, że żartował faktycznie czy sprawdzał że może się komuś podobać..? Mogę jedynie dodać, że sam nam wspominał na wykładzie, że jest singlem (oczywiście nie w prost, ale wypowiedź jego była na tyle czytelna, że łatwo można było to wywnioskować)
Podobne tematy
W każdym razie, jak ktoś będzie mieć jakiś pomysł jak zwrócić jego uwagę na moją osobę to będę bardzo wdzięczna ![]()
W każdym razie, jak ktoś będzie mieć jakiś pomysł jak zwrócić jego uwagę na moją osobę to będę bardzo wdzięczna
uśmiechem dasz mu do zrozumienia, czekaj na jego krok, w końcu to facet
:)
Dzięki
ale myślisz, że to jest możliwe.. w końcu on jest starszy, ma wielką klasę i jest człowiekiem bardzo wykształconym. Stąd ciężko mi uwierzyć, że ktoś taki mógłby faktycznie zwrócić na mnie uwagę. Jak właśnie się pytał, czy go aby nie podrywam to najpierw się mocno zdziwiłam bo nie miałam takiego zamiaru i nie myślałam że coś może o tym świadczyć a następne co pomyślałam to, że pewnie się boi że faktycznie go podrywam ![]()
jak ma ktoś jeszcze jakieś pomysły/propozycję to za każdą nawet tą, której nie wykorzystam, będe bardzo wdzięczna ![]()
Jeśli to już Twój były wykładowca - napisz mu maila (współczesna młodzież chyba ma takie kontakty z wykładowcami) z bezpośrednią propozycją wyjścia na kawę. Jeśli to twój obecny wykładowca - lepiej daj sobie spokój, przynajmniej do skończenia studiów.
Na szczęście to były wykładowca
chociaż ciężko powiedzieć czy czegoś nie będzie mnie jeszcze uczył.. a jeśli chodzi o tego maila to nie jestem chyba na tyle śmiała.. w końcu nie mam też 100% pewności że faktycznie mogę się mu podobać. Wolałabym subtelniejsze metody przynajmniej na razie.
Subtelniejsze metody:
- ciągle wpadać na niego "przypadkiem"
- szczerzyć sie jak głupi do sera na jego widok
- w trakcie "okienek" uczyć się pod drzwiami jego gabinetu
- przypomnieć sobie wszystko, czego się nie nauczyłaś na jego zajęciach i wykorzystywać wszelkie godziny jego konsultacji aby się douczyć
- wybrać go na promotora swojego licencjatu/magisterki
- mieć wątpliwość przy każdym zdaniu tegoś licencjatu/magisterki
- milion razy wyobrazić sobie ponownie jego pytanie czy go podrywasz i wkuć sobie w mózg, że w takiej sytuacji nalezy odpowiedzieć "TAK" (pod warunkiem, ze nie słucha tego 30 innych studentów)
Skromne są szanse, że wykładowca sam podejdzie do studentki, z którą nie ma zajęć i zaproponuje jej randkę.
Vinnga bardzo Ci dziękuję ![]()
Zdaję się właśnie sprawę, że mało możliwe że to on sam sie do mnie odezwie dlatego założyłam ten wątek. Chciałam sama wiedzieć co powinnam zrobić, jak dać mu delikatnie do zrozumienia swoje uczucia. Może wtedy on też coś zrobi w tym temacie