Bardzo fajny temat
i bardzo na czasie dla mnie.
Obecnie uciekłam z etatu, staram się działać na własny rachunek. Nie jest to żadne MLM, a po prostu realizacja mojej życiowej pasji w bardzo praktycznym wydaniu. Wolałabym nie pisać co to jest, choćby po to, by nie robić sobie konkurencji.
Każde "ponadmiarowe" pieniądze, które zarobię staram się inwestować, ponieważ wiem, że gdybym pokładała nadzieję na emeryturę wyłącznie w ZUS-ie to źle bym na tym wyszła. Inwestowanie w nieruchomości nie jest dobrym pomysłem, po pierwsze dlatego że ceny są zależne od wielu czynników i nie zawsze wyglądają tak, jak tego oczekujemy. Kupując mieszkanie pod wynajem trzeba je wyremontować i urządzić, a ewentualnych zniszczeń powstałych podczas wynajmu kaucja na ogół nie pokryje. Poza tym mieszkanie ciężko sprzedać, a kto chciałby tworzyć "okazję" i de facto robić komuś prezent tracąc na tym, byle tylko szybko się pozbyć lokum?
Najlepsze moim zdaniem są fundusze inwestycyjne i giełda. I na jednym i na drugim trzeba się znać, żeby uniknąć wydatków na doradców. Fakt, że takie inwestowanie jest długofalowe, nie jest to lokata, nie da się żyć z odsetków, a dodatkowo zawsze istnieje pewne ryzyko, że część funduszy stracimy. Ale plusów jest o wiele więcej, m.in. to, że przy takim sposobie inwestowania mamy szansę na największy zysk. Czyli podsumowując - zamierzam starość spędzić pływając jachtem wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego i obecnie robię wszystko, by ten cel był dla mnie osiągalny. Oczywiście jeśli zamierzacie w cokolwiek inwestować to tylko taką kwotę, jaką jesteście gotowi stracić. Nigdy nie wpłacajcie wszystkiego na jedną lokatę lub jeden fundusz.
Książki takie jak "Bogaty ojciec, biedny ojciec" to podstawa podstaw dla osób, które chcą w życiu osiągnąć więcej niż tylko marną emeryturkę zusowską.
Wolność finansowa to nie tylko inwestowanie, ale i umiejętność sprawnego i efektywnego zarządzania swoimi pieniędzmi, a co za tym idzie pewien rodzaj świadomości. Moi drodzy, dla przykładu - banki tylko czekają na wasze pieniądze i chcą was z nich ogolić jak stado baranów. Nie myślcie, że te instytucje powstały po to, byście wy mogli oszczędzać, nic bardziej mylnego. One zarabiają na każdej waszej transakcji, jeśli kupujecie mieszkanie i przelewacie je na konto sprzedającego, to ta zawrotna suma "idzie" przez dwa dni tylko po to, żeby bank wasz i sprzedającego mogły na tej kasie zarobić procent. Nie ważne że bank inwestuje wasze pieniądze cały czas, zarabiając na nich powiedzmy 16%, podczas gdy wam daje konto oprocentowane na jakieś 1,5% lub 3,75% na lokacie. On chce jeszcze więcej wycisnąć z waszych pieniędzy. Wolność finansowa to umiejętność takiego zarządzania pieniędzmi, żeby zarabiał prawie wyłącznie właściciel, a nie bank, pośrednik taki czy inny itd. I to zarabiał na nich dużo, a nie jakiś marny ochłap.