Witam
Nie wiem czy tao wątek czy po prostu chcę się wygadać...własnie dziś zdałam sobie sprawę,że jestem chora jestem seksoholiczką.... Miałam cudownego faceta którego kocham, nigdy nie chciałam go skrzywdzić( niestety skrzywdziłam) byliśmy ze sobą 2,5 roku nie układało nam sie w łóżku lubliny zupełnie coś innego.. ja lubię rządzić i on... sex uprawialiśmy bardzo rzadko... a ja czułam ze mu się nie podobam, chodź zapewniał mnie ze jestem piękna.. czułam ciągła zazdrość o jego byłą dziewczynę( która była piękna,zgrabna i bardzo inteligentna ) lecz go zastawiła, bo zaczęła brać narkotyki i przedawkowała jak już byliśmy razem... często ją wspominał i oczekiwał ze w łóżku będę jak ona... wiec moja zazdrość rosła we mnie wiec zaczęłam pisać na czatach jakiś portalach gdzie się poznaje facetów... na początku pisanie mi starczało, ale apetyt rośnie w niale jedzenia( poodnawiałam swoje stare kontakty... zaczęłam wychodzić z koelami na kawę... i przez przypadek wpadłam na mieście na faceta z którym zerwał nam sie kontakt z dnia na dzień( byłam w nim zakochana) uczucie w jednej chwili odżyło... zaczęłam się z nim spotykać nie wiem po co chodz miałam faceta, spotkania stały sie bardziej intymne... i nagle zerwał sie kontakt.. po pól roku wydało sie ze sie spotykaliśmy "mój" facet przeczytał na moim fb rozmowę, chciał sie roztać le jednak mi wybaczył.. zaczełam sie bawić w sex kamerkęale i to mnie znudziło i zaczełam szukać nowych doznań, z zaczęłam spotykać, i coraz bardziej się wkręciły i zaczęłam się spotykać z facetami poznanymi na czacie na początku na kawe, a nieraz i na pieszczoty... zaczęło mnie to bardziej podniecać niż sex z moim facetem... miarka się przebrała kiedy zajzał na mojego skypa i powiedził sie co wyprawiałam jak go nei było w domu ... Myślę ze na moje zachowanie i podejście do facetów jest związane z moją przeszłoącią jak byłam małą dziewczynką (4latka) kolega o 7 lat starszy molestował mnie... drugi raz komuś o tym mówię (pierwszy publicznie) kiedyś powiedziałam o tym facetowi po jakiejs mojej wpadce( stwierdził że biore go na litość a ja tego dnia musiłam z siebie wyrzucić,bo go spotkałam i ten jego głupi uśmiech) nie ukrywam ze czuję się jak prawdziwa szmata własnie dziś sobie to uświadomiłam muszę to wyrzucić z siebie bo nie zacznę nowego życia... wepnie zaczniecie mnie oceniać, ale może pora podać się ocenie i przyjąć krytykę