Po długim byciu singielką zapragnęłam poszukania swojej drugiej połówki. Zalogowałam się na portalu randkowym i rzeczywiście długo nie trzeba było czeka, żeby "ktoś" się odezwał. Fajna sprawa, jedna druga rozmowa, jakiś wirtualny bukiet kwiatów, aż trafiłam na tego jedynego
miesiąc błądziliśmy po zamglonym świecie światłowodów, aż postanowiliśmy się umówic. Miałam akurat zjazd na studiach, więc termin był ustalony, Pan P. jest bardzo zajętym człowiekiem, dużo czasu poświęca pracy, ale udało się, spotkaliśmy się. Po wielu smsach, kilku rozmowach. Spotkanie było krótkie, ukradł mi całusa i obiecał na drugi dzień dłuższe spotkanie. I tak było. Herbata w przytulnej restauracji, trzymanie się za rękę. Rozmowa się kleiła i to było najfajniejsze. Jest starszy ode mnie o 15 lat, jest po rozwodzie, nic nie powiedział złego o swojej eks i to był jeden jedyny raz kiedy o niej rozmawialiśmy. Na pożegnanie słodki, namiętny pocałunek. Odjechał... po 10minutach sms "że mnie pragnie"... Jezu jakie motylki w brzuchu. Znowu smsy i oczekiwanie na kolejne spotkanie. Randka, spacer za ręce, pizza pod jemiołom. Słodki pocałunek przed restauracją i znowu oczekiwanie na kolejne spotkanie... akurat zbiegły się święta, nowy rok, każdy z nas ze swoimi planami, osobno, ale w stałym kontakcie. Zaraz po nowym roku miałam zjazd. I poszliśmy do łóżka, bajecznie, fantastycznie, świat stanął mi na głowie, zwariowałam ze szczęścia
znajomośc nabrała tempa, bez żadnych obietnic, ale każde nasze spotkanie kończyło się w łóżku. Rozmowy o tym co było, jest. Co lubimy, czego nie, o naszych znajomych, o mojej pracy, o jego. Rozmawia przy mnie przez telefon, pozwala mi "rządzic" się w jego kuchni, martwi się kiedy mnie coś boli, kiedy jestem smutna, to oczywiście działa w drugą stronę. Tylko, że brakuje deklaracji, znajomośc trwa przeszło 3 miesiące, cokolwiek, a On nic. Pisze Kochanie, mówi Kochanie, ale żadnego lubię Cię nic, zero. Poznałam Jego przyjaciela, zaproponował, że chce zobaczyc gdzie ja mieszkam... Jak mogę Go rozgryśc, nie chcę nalegac, ze względu na Jego przeszłośc, może boi się nowego związku. Jutro Jego urodziny, kupiłam mu mały gustowny prezent, niezobowiązujący. Pojutrze mamy randkę
i co? jak mam Go wyczuc, ja już się zaangażowałam, może nawet i zakochałam... Może jakieś rady? Proszę
i dziękuję
Podobne tematy
Poczucie humoru ma? Może żartem, coś w stylu "Słońce, my tak sobie gadu gadu, ale ja nie wiem czy mogę status na fejsbuku zmienić
"
Ma poczucie humoru specyficzne co prawda, ale na żartach się zna. Nie ma Facebooka i tu może byc problem, ale w sumie dobry pomysł. Tyle czytałam o rozwodnikach, o ciężkich relacjach z nimi, że nie wiem jak mam postępowac, widzę, że fajnie się to rozkręca, tylko, że nie chcę Go speszyc. Oboje mamy swoje lata (ja 28, On 43) i ja poważnie myślę o naszym związku, a On nic zero, milczy....
..tylko szczera rozmowa..teraz będę straszyć, ale może być tak ...zaangażujesz się, a on nie.
Jaka jest pewność, że jesteś Tą jedyną....nie szuka dalej na portalu randkowym?
Przemyśl, porozmawiaj....nie oczekuj wielkich deklaracji, za wcześnie. Ty zwyczajnie chcesz poczuć się bezpiecznie.
Nadal nie rozmawialiśmy o tym co nasz łączy... Często się spotykamy, sypiamy ze sobą, chodzimy na długie obiady, wtedy tulimy się do siebie bez końca, dużo smsów, raz na jakiś czas dłuższa rozmowa telefoniczna. Za każdym razem kiedy mam zjazd sypiam w hotelu, ostatnio zagapiłam się i nie zarezerwowałam noclegu, bez problemu mogłam u pana P, zostać na noc. Rano w jego koszulce buszowałam po kuchni a On z uśmiechem na twarzy mi się przyglądał. Ostatnio byliśmy na "randce" a potem poprosił, żebym Go odwiozła do rodziców i pokazał mi gdzie spędził dzieciństwo. Planujemy wspólny wyjazd na urlop, namawia mnie do nauki jazdy na nartach, bo chce ze mną jechać w Alpy w zimie. Mówi, że w przyszłym roku pomoże mi zmienić samochód... Wybiega często myślami w przyszłość, planuje z wyprzedzeniem różne rzeczy, ale deklaracji nie było... i co ja mam myśleć. Póki co nie nalegam, nie pytam. Ale chciałabym coś wiedzieć. Wiem, że rozmowa jest na to jedynym rozwiązaniem, ale jakoś nie chcę psuć tej magii. Wydaje mi się, że robiąc dużo rzeczy wspólnie, planując przyszłość ta znajomość jest na poważnie. Na tyle Go poznałam, że wierze, że nikogo nie ma, chociaż dzieli nas 100km i spotykamy się raz w tyg, co drugi weekend spędzamy razem... Nie wiem co mam myśleć.
Ostatnio powiedział mi tak: "Lubię kiedy się do mnie przytulasz i jest mi z Tobą dobrze, jesteś kochana, wiesz?" i co mam myśleć? Może za wcześnie jest na deklaracje, znamy się dopiero 7mcy, może On z racji tego że jest ode mnie starszy i bardziej doświadczony nie potrzebuje deklaracji, może dla Niego bycie ze sobą razem, to już "deklaracja"... Jakieś słowa otuchy dostanę... dziękuje za pomoc ![]()
Nadal nie rozmawialiśmy o tym co nasz łączy... Często się spotykamy, sypiamy ze sobą, chodzimy na długie obiady, wtedy tulimy się do siebie bez końca, dużo smsów, raz na jakiś czas dłuższa rozmowa telefoniczna. Za każdym razem kiedy mam zjazd sypiam w hotelu, ostatnio zagapiłam się i nie zarezerwowałam noclegu, bez problemu mogłam u pana P, zostać na noc. Rano w jego koszulce buszowałam po kuchni a On z uśmiechem na twarzy mi się przyglądał. Ostatnio byliśmy na "randce" a potem poprosił, żebym Go odwiozła do rodziców i pokazał mi gdzie spędził dzieciństwo. Planujemy wspólny wyjazd na urlop, namawia mnie do nauki jazdy na nartach, bo chce ze mną jechać w Alpy w zimie. Mówi, że w przyszłym roku pomoże mi zmienić samochód... Wybiega często myślami w przyszłość, planuje z wyprzedzeniem różne rzeczy, ale deklaracji nie było... i co ja mam myśleć. Póki co nie nalegam, nie pytam. Ale chciałabym coś wiedzieć. Wiem, że rozmowa jest na to jedynym rozwiązaniem, ale jakoś nie chcę psuć tej magii. Wydaje mi się, że robiąc dużo rzeczy wspólnie, planując przyszłość ta znajomość jest na poważnie. Na tyle Go poznałam, że wierze, że nikogo nie ma, chociaż dzieli nas 100km i spotykamy się raz w tyg, co drugi weekend spędzamy razem... Nie wiem co mam myśleć.
Ostatnio powiedział mi tak: "Lubię kiedy się do mnie przytulasz i jest mi z Tobą dobrze, jesteś kochana, wiesz?" i co mam myśleć? Może za wcześnie jest na deklaracje, znamy się dopiero 7mcy, może On z racji tego że jest ode mnie starszy i bardziej doświadczony nie potrzebuje deklaracji, może dla Niego bycie ze sobą razem, to już "deklaracja"... Jakieś słowa otuchy dostanę... dziękuje za pomoc
Zazwyczaj to kobiety chca jakis pewnych deklaracji ,bo kobiety lubia czy sie bezpieczne,ale chyba nie ma co nalegac,wasza znajomosc nie trwa lata,a kilka miesiecy.Z tego co piszesz facet zachowuje sie tak jakby wiazal z Toba plany na dalsza przyszlosc,ale nie badz nachalna,baw sie,korzystaj z waszych wspolnych chwil,odwzajemniaj jego uczucia,ale nie napieraj.Ten zwiazek trwa tylko pare miesiecy,czuj sie szczesliwa i nie szukaj dziury w calym.
Wystraszysz go takimi pytaniami. Powiedz, że chcesz poznać jego znajomych, wybierzcie się na imprezę do jego znajomych i zobacz jak Cię przedstawi ![]()
Może to ty musisz określić wasze relacje ja tak zrobiłam i na razie nie żałuję, bo jesteśmy ze sobą już chwile, tylko musisz wyczuć moment.
Bo sypiacie z sobą i to nie może tak wyglądać potem będziesz bardziej cierpieć.
Autorko od jak dawna on jest po rozwodzie? Ma dzieci? Zastanów się czy chcesz związać się z mężczyzną z przeszłością. Absolutnie nie neguje tego, jedynie staram się Ci pomóc. Miał z żoną ślub Kościelny? Jeśli tak to jesteś w stanie zaakceptować życie w wolnym związku? Niekiedy ludzie po rozwodach już nie chcą brać ślubu. Jest między Wami duża różnica. Pytałaś czy chce mieć jeszcze dzieci? Jakie ma plany? Może on szuka jedynie przyjaciółki do spędzania czasu? Ty myślisz o nim poważnie, jako o kandydacie na partnera życiowego - zapytaj wprost jakie on ma podejście w tej kwestii do Ciebie.
10 2014-07-03 07:21:58 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-03 07:26:24)
Jak na moje oko jesteś dla niego przyjaciółką przez duże P, do spędzania mile wolnego czasu. Planuje z tobą przynajmniej najbliższą przyszłość. I tego właśnie chce. - przyjaciółki która jest tylko dla niego, pod względem psychicznym jak i seksualnym.
A że jest po rozwodzie to zapewne ślubu już nie chce brać. To normalne, zazwyczaj tak jest.
Po rozwodzie jest parę ładnych lat. Nie mieli dzieci. Rozwodu kościelnego nie ma. Ale myślę, że unieważnienie ślubu kościelnego jak nie ma dzieci nie jest jakoś trudne. Mnie też bardzo na ślubie kościelnym nie zależy. Wystarczy ślub cywilny. W mojej rodzinie jest kilka przypadków, gdzie jest różnica wieku między małżonkami i żyją tylko ze ślubem cywilnym i są szczęśliwi. Dlatego kwestia formalna nie ma zbyt dużego znaczenia dla mnie. Jest między nami 15lat różnicy, ja mam trochę inne podejście do życia, ja chciałabym usłyszec deklaracje, a On po prostu ze mną jest. Może tutaj tkwi problem, że ja potrzebuje słów, a On czynami to okazuje.
Jestem dorosła i biorę pod uwagę fakt, że może to byc tylko przelotny romans, no ale cóż jak nie spróbuje to nie będę wiedziec... poza tym jest mi dobrze ![]()
Spędzamy z sobą czas, coraz więcej wspólnych tematów mamy, żyję chwilą, już jakiegoś ciśnienia na "wyznanie miłości" nie mam. Czas pokaże co z tego wyjdzie ![]()
Spędzamy więcej czasu ze sobą, dłuższe rozmowy już nie o byle czym. Mamy już wspólnych znajomych. On o mnie mówi moja Partnerka, ja na niego mówię przy innych mój ukochany. Zmotywował mnie do rzucenia palenia, powiedział, że lepiej będę się czuła, jeśli pozbędę się tego nałogu, poza tym w przyszłości GDYBYŚMY mieli dziecko to będzie na pewno zdrowsze. Normalnie oszalałam ze szczęścia. milion mrówek mnie obeszło, serce zrobiło fikołka, mgła naszła na oczy... jejku wpadłam jak śliwka w kompot... On mnie traktuje poważnie. Szał ![]()
Wspólny urlop, jakieś plany na niedaleką przyszłość. Małe prezenty, słodkie sms-y. Wydaje mi się, że to jest to. Kiedy jesteśmy gdzieś na mieście łapie mnie za rękę. Krótkie spojrzenia prosto w oczy. Ściska mi rękę jeśli rzucam okiem w stronę innego (nie koniecznie młodszego). Dojada za mnie jak nie dam rady wcisnąć w siebie dużej porcji obiadu. Jest czarujący... No nie wiem milion plusów i minusów. wszystko to widzę... nie mówi co prawda o byciu razem, w sensie mieszkania, małżeństwa, ale wszystko co robi pokazuje, że mu zależy. kiedyś w rozmowie z koleżanką, żaliłam się, że nie wiem co z tym związkiem mam zrobić. Powiedziała, olej Go, zajmij się sobą, pracuj dużo, dla Niego miej mało czasu i wiecie, że zadziałało... Teraz jak mam tylko sekundę wolną, Pan P. chce ją zająć, wykorzystać... stara się, biega koło mnie, zabiega o każdą chwilę, żebyśmy wspólnie byli... Kiedyś leżąc w łóżku nic stąd ni zowąd wyskoczył z imionami dla dzieci.. wwwwwoooowwww, zatkało mnie... To już jest poważnie, nie?
I teraz kolejny problem, moja mama sama mnie wychowywała, pomagali jej dziadkowie. Dziadek zmarł i zostałyśmy w domu we trzy. Mama jest tolerancyjna, sama była w związku ze starszym i ja się później urodziłam... babcia jest straszną tyranką, jedna córka wyszła za mąż za starszego rozwodnika (13lat równicy), druga ma nieślubne dziecko z żonatym (14lat różnicy), a ja wnusia idealna, wiąże się z 15lat starszym rozwodnikiem... Nie przeszkadza mi to, tylko, że chciałabym normalnie przyjechać do siebie do domu, zjeść wspólny obiad, pogadać, a nie ukrywać się. Wszyscy nas akceptują, tylko moja babcia o niczym nie wie... Jak tu jej powiedzieć, żeby nie zrobić III Wojny Światowej, a taka na bank wybuchnie. Ktoś był w podobnej sytuacji?? Pomocy!!! ![]()
Wybacz, ale muszę porobić za Adwokata Diabła.
A co będzie jak za pół roku mu motylki miną (a miną na pewno) i powie Ci "papa", tłumacząc, że przecież nic Ci nie obiecywał, nic nie deklarował?
Co do babci, powiedz jej normalnie. Wszystkich nie zadowolisz, a życie Twoje, skoro wszyscy Was akceptują, to jedna babcia nie powinna być dla Ciebie problemem.
Wybacz, ale muszę porobić za Adwokata Diabła.
A co będzie jak za pół roku mu motylki miną (a miną na pewno) i powie Ci "papa", tłumacząc, że przecież nic Ci nie obiecywał, nic nie deklarował?
Co do babci, powiedz jej normalnie. Wszystkich nie zadowolisz, a życie Twoje, skoro wszyscy Was akceptują, to jedna babcia nie powinna być dla Ciebie problemem.
+ skoro taki superhiperextra z niego gość, to czemu po rozwodzie... Wiesz Autorko, czy to jednak temat tabu u Was?
Zbierz się dziewczyno w końcu na rozmowę! Facetowi jest tak po prostu wygodnie. W tygodniu robi co chce a w weekendy ma towarzystwo. To dziwne że po tak długim czasie nie zaproponował Ci wspólnego mieszkania. Człowiek który kocha TĘSKNI!!!
Rozwodnik to nie jest jakiś inny rodzaj człowieka - też ma uczucia, też potrafi kochać i też chce być szczęśliwy z tą jedyną. Może jest mu z Tobą dobrze ale nie czuje na 100% że to jest to? A może przekona się o tym jak Cię straci? Zobacz jak fajnie zadziałało gdy go olałaś.
Generalnie z mojego doświadczenia wynika że zakochany facet stanie na głowie aby zdobyć kobietę w której się zakochał a u was jest jakoś tak niezobowiązująco-weekendowo-koleżeńsko.
Wyjaśnij to bo zwariujesz!!!
16 2014-07-23 15:11:44 Ostatnio edytowany przez Patiso86 (2014-07-23 15:14:22)
Za każdym razem gdy mam więcej wolnego czasu, gdy praca mnie nie pochłania w całości zaczynam myśleć i wariować. Boję się, że znajomość ta jest rzeczywiście weekendowa, bez zobowiązań, a z drugiej strony tyle rzeczy wskazuje, że Pan P. chce ze mną być, jego gesty, słowa...
Nie są u nas dziwne związki starszych z młodszymi, znam po prostu moją babcię i wiem, że nie tylko mnie życie uprzykrzy, ja tam kij, mam swój charakter i będę ją olewać, ale nie da spokoju mojej mamie, całą rodzinę nastawi przeciwko mnie... Kurcze, ale mam "myślenice" po raz kolejny... Znowu zadaje sobie milion pytań na minutę, a jeśli jest inna, a jeśli mnie zostawi, a to, a tamto... a rozmowy boje się jak nie wiem co. Głupio to zabrzmi, ale wolę żyć w głupiej świadomości, że jest fajnie niż usłyszeć "Hola Malutka, jesteśmy TYLKO przyjaciółmi"...
Tak naprawdę oboje postanowiliśmy nie rozdrapywać przeszłości, jakaś krótka rozmowa i tyle, ale dlaczego, czemu, bo co, to niestety nie wiem nic o jego poprzednim związku...
W sobotę do mnie przyjedzie, chyba będę musiała się zebrać do kupy i zapytać co On o nas myśli, jak to widzi. Jak przeprowadzić tą rozmowę, żeby nie wyszło, że mi zależy i że chce jakiejś deklaracji. Chcę Go podejść tak by myślał, że to ja boje się, że On się angażuje? PoMocy KoLeŻanki
Sugestie mile widziane
17 2014-07-23 15:49:46 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-07-23 15:50:33)
Jedno pytanie: czy powiedział ci, że cię kocha?
Wiem że faceci rzadko to mówią.
Jeśli nie powiedział... To ile w takim razie warte są jego plany na wakacje i hipotetyczne imiona dzieci? Moim zdaniem on szuka kogoś, z kim będzie się mógł spotykać niezobowiązująco, dobrze się bawić i kogoś, kto nie będzie chciał deklaracji. To błąd, że szczerze i otwarcie nie porozmawialiście o jego małżeństwie i o przyczynach rozwodu. To nie jest tak, że "było, minęło". Sama jestem po rozwodzie i mój partner wie prawie wszystko (z wyjątkiem kilku bolesnych, intymnych szczegółów) o moim związku z eks. Musiałam mu powiedzieć, by świadomie zdecydował, czy chce się pakować w relację z kobietą po przejściach, poranioną. Bo rozwód zawsze rani. Może facet, z którym się spotykasz też ma takie rany? Może nie chce się deklarować, bo się boi?
Ja też bym się bała zapytać,ale chcesz trwać w niewiedzy?Odpowiada ci taki związek?Do odważnych świat należy....może wspomnij coś o wspólnym mieszkaniu..zobacz jak zareaguje.
- Jak przeprowadzić tą rozmowę, żeby nie wyszło, że mi zależy i że chce jakiejś deklaracji. -
A czy nie uważasz że po tak długim czasie masz pełne prawo wymagać deklaracji?
Za mało w siebie wierzysz. Musisz się szanować, wtedy mężczyźni też będą Cię szanować. Gdybyś od początku ustaliła jasne zasady - na początku poznajemy się ale później albo poważny związek albo szukaj sobie dalej naiwnej to byś dzisiaj była w innej sytuacji. Facet lubi zdobywać, nie docenia tego, co dostaje zbyt łatwo. I już go tak nie żałuj. Sama jestem po rozwodzie i wiem jak to jest. Jeżeli wcześniej źle trafił to tym bardziej powinien docenić taką fajną dziewczynę jak TY. Więc niech się deklaruje. Nie zaszkodzi jak go postraszysz że go zostawisz. Jak mu zależy to będzie się bardzo bardzo starał żebyś z nim została. UWIERZ W SIEBIE.
Rzeczywiście trochę czasu już się spotykamy. Mówi do mnie "kochanie", mówi, że jestem kochana, ale żadnego wyznania z jego strony nie było... Coś czuję, że najbliższe spotkanie będzie bardzo ciężkie. Muszę z Nim o tym porozmawiać, tak się męczę w tej nie wiedzy. Ciężko mi na sercu, boję się, że jak zacznę drążyć temat przestraszy się i odejdzie...
Nie śpię, nie jem, ciągle myślę, uciekam w pracę, żeby nie wariować kiedy nie możemy się widzieć. A jak przyjdzie spotkanie serce chce mi wylecieć, bije jak oszalałe...
Trzymajcie kciuki za mnie proszę ![]()
21 2014-08-06 19:55:18 Ostatnio edytowany przez Patiso86 (2014-08-06 20:32:52)
Zaczęłam trochę niepewnie, od razu wyczuł strach w moim głosie, zapytał co się dzieje, ja się rozpłakałam i powiedziałam, że nie wiem co mam myśleć o naszym związku, ze już jakiś czas jesteśmy i że obawiam się, że stoję na kruchym lodzie, wtedy mnie przytulił i powiedział "głuptasie jesteś dla mnie najważniejsza na świecie, kocham Cię" Dziewczyny zwariowałam, oszalałam, jak czekolada się rozpłynęłam...
Do tego dnia było tak, ja do Niego jeździłam, spotykaliśmy się na mieście... od tego dnia jest tak
dwa weekendy u mnie, moja mama Go zaakceptowała, babcia ma opory, ale już się przełamuje... w najbliższy piątek wizyta u Jego rodziców, woooo pędzimy z prędkością światła
za niedługo nasz pierwszy wspólny urlop... Miód malina, tydzień w objęciach pana P.
Ciekawa jestem tylko jak długo ta idylla będzie trwać. Nie żeby następny powód do zamartwiania sobie znalazłam, ale zawsze tak jest, że coś po drodze musi się wysrać...
Z byłą żoną rozwiódł się przez "różnice zdań", jej zdradę (co jest w papierach zapisane, sprawdziłam) i zatajenie o podwiązaniu jajowodów... to była ważna kwestia, dlatego unikał deklaracji, bał się, że ja młodsza, bardziej rozrywkowa, pobawię się nim i tak samo Go kopne w du**
Na chwile obecna biorę pigułki, przez najbliższe 2 lata chcę się zabezpieczać, chcę dokończyć studia, w tym momencie moja kariera nabrała tempa, realizują swoje plany, ich częścią jest pan P. Nie jest zbyt szczęśliwy
mówi, że wcześniej myślał o dziecku, ale poczeka...
"dla mnie po siedmiu chudych latach, zaczęła się te tłuste"
super
Pozdrawiam Was!
Póki co wszystko układa się rewelacyjnie. Dużo rozmawiamy, poznajemy się, poznajemy też naszych znajomych. Czasami są dziwne spojrzenia przede wszystkim ze strony Jego znajomych, ale nie zrażamy się. Układamy sobie wspólna przyszłość, wijemy nasze wspólne gniazdko, coraz śmielej mówimy o potomstwie, mimo, że ja chciałam poczekać, ale co dla miłości się nie robi i najważniejsze
moją dłoń zdobi piękny pierścionek zaręczynowy!!! Póki co nie ma żadnych problemów i oby tak dalej było.
Pozdrawiam Wam i życzę każdej takiego szczęścia jakie mnie teraz spotkało ![]()
Gratuluję. Jak miło czyta się takie posty. Życzę dużo szczęścia i miłości
zajrzałam z ciekawości co u Ciebie,tak się ciesze,gratuluję i pozdrawiam
Szczęście jakie mnie spotkało jest przeogromne, każda z nas na to zasługuje
trzymajcie się dziewczyny!!! posyłam każdej odrobinę mojej pozytywnej energii ![]()
26 2014-11-17 20:02:06 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-11-17 20:02:26)
no to się pomyliłam przez duże P
, fajnie że jesteś szczęsliwa.
dzięki za energię i powodzenia!
Ech, fakt budujące to jest nawet dla mnie byłoby gdybym ...jakoś negatywnie (z osobistych i świeżych pobudek) takich portali nie kojarzył
.
Wybacz Autorko tych - jakże tu rzadko pojawiajacych się - pozytywnych przekazów za moją "łyżkę dziegciu".
Czy Twój wybranek przestał definitywnie "istnieć" i szukać na wspomnianym randkowym portalu?![]()
Na początku oboje mieliśmy aktywne konta, teraz oba zostały usunięte. Czuje, że prędzej czy później czar pryśnie, ale póki co cieszę się z tego co mnie spotkało ![]()
Witajcie
raz na jakiś czas będę tu wpadać, żeby napisać co u mnie. Chcę dzielić się tym ogromnym szczęściem jakie mnie spotkało... Każdej życzę tyle radości...ja teraz rozkwitam, szaleje ze szczęścia, nocami nie śpię z wrażenia... wszystko jest bajkowe, oczywiście kilka małych nieporozumień było, ale jesteśmy dorośli i umiemy rozmawiać, a godzenie się jest zawsze najfajniejsze
na chwilę obecną planujemy ślub
skromny, tylko najbliższa rodzina i przyjaciele, data już wybrana... miód malina po prostu
Powodzenia każdej z Was życzę ![]()
Miło się czyta takie historie
Trochę wiary tchnęłaś..
Życzę dużo szczęścia !
Witam wszystkie drogie Panie
dzisiaj lukrowania nie będzie, fakt faktem u mnie w ostatnim czasie to tylko miód i mleko się leje, ale grzmoty też są, żeby za słodko nie było, uczymy się siebie i to jest najfajniejsze. Związek na odległość zawsze jest wielka fikcją, przy każdym spotkaniu staramy się być idealni a w życiu codziennym zawsze jest inaczej, a to chrapanie przeszkadza, a to wychodzi szydło z worka i poznajemy największego bałaganiarza na świecie, a to popołudniowy leń jest tak wielki, że nagle tęskni się za mamą i jej gotowaniem... Są plusy i minusy, ale trzeba nauczyć się z nimi żyć. Myśmy zdecydowali się na taką próbę generalną mieszkania ze sobą. Liczymy, że do sierpnia polubownie wszystko załatwimy
nauczymy się siebie. Póki co dwie gigantyczne burze zaliczyliśmy, i to jest najfajniejsze, że dały nam one bakcyla do dalszych zmian. Jutro pakujemy walizeczki i jedziemy nad morze.... na taką dłuższą randkę
Dziewczyny walczcie o siebie, bo warto
Pozdrawiam i życzę fajnych, miłych i rodzinnych świąt
po raz drugi, albo i trzeci świeżo spoglądam na moją przyszłość.
jak Ktoś coś sobie planuje to trzeba mieć cholerne szczęście, żeby to się udało.
dzisiaj mój P. przywiózł mnie do domu, ze szpitala, i tak sobie gadaliśmy, wspominaliśmy i natchnęło mnie, żeby tu zaglądnąć.
dużo się zmieniło
baaardzo, wracam tutaj do planowania.... studia skończyłam z lekkim poślizgiem, kariera się kręci, mamą zostałam szybciej niż się tego spodziewałam ![]()
cztery niebieskie oczęta spoglądają teraz na mnie, przedstawiam Wam Tymka i Franka... niestety antykoncepcja nawet ta 100% zawodzi i po powrocie z nad morza dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami.
mam 30 lat, męża, dwoje bąków i dzisiaj wróciłam do domu z L4 - małe serduszko we mnie bije... zostanę Mamą <3
po drodze było kilka sztormów, nawet tsunami zaliczyliśmy. chłopcy mieli rok jak wzięliśmy ślub, już po tygodniu ja się pakowałam, a potem siadłam na walizce i się rozpłakałam, przecież On od początku ma problemy z wyrażaniem uczuć. wiem, że jesteśmy dla niego najważniejsi, ale wraca problem z samego początku, nie umie wyrażać uczuć, tylko przytuli, ale nic prosto w oczy nie powie...
hmm teraz czekamy na kolejne usg, dla równowagi w domu przydałaby się Mała Królewna ![]()