hej Kobietki. Jestem załamana. Poznałam faceta z zagranicy 6 miesięcy temu. Cały czas pisaliśmy, wiedzielismy się na kamerce, sprawił że cały czas byłam uśmiechnięta.... Spotkaliśmy się tydzień temu. Przyjechał specjalnie dla mnie, było cudownie. wiedziałam, że po spotkaniu ogarniczymy kontakt, bo na dłuższą metę to nie ma sensu, ale nie sądziłam że aż tak to przeżyje... Po rozstaniu dostawałam spazmów, wpadłam w histerię, nie mogę się na niczym skupić. On też to przezywa, mówi że tęskni... mieliśmy nie pisać parę dni, żeby emocje opadły, napisał rano że jest w totalnej rozsypce.... doszliśmy do jako takiego porozumienia, że nie chcemy tracić kontaktu ze sobą, to byłoby za trudne. Będziemy rzadziej pisać. Napisał mi że zalezy mu na moim szczęściu, że powinnam znaleźć chłopaka na miejscu.... w koncu stanęło na tym, że będziemy " przyjaciółmi" na odległość, a ewentualnie jesli w przyszlosci bedziemy gadać i nie bedziemy mogli znaleźć nikogo do związku, może coś się zmieni.... ale ja nadal jestem załamana. Myśl że nie zobaczę go, że nie poczuję jego dotyku sprawia, że chce mi się wymiotować. Musiałam się przyznać mamie, bo nie byłam rady udawać w domu, że jest ok. Cały czas wspominam, wszystko mi się z nim kojarzy.... wiem, że musimy iść dalej, ale myśl o tym mnie paraliżuje. Jestem wściekła że musi być z zagranicy a ja tutaj. najgorsze chyba jest to, że.... on jest naprawdę dobrym facetem. Gdyby był gnojkiem, może bym łatwiej odpuściła. Ale wiem, że dla niego to też było coś więcej. Nie wiem jak sobie poradzić, pomóżcie....
Podobne tematy
Co poradzić?
Nie ma co na siłę się rozstawać... nie było by Wam łatwiej utrzymując kontakt?
Nie wiem, nie chcemy sobie robić też nadziei, ale na tą chwilę nie wyobrażam sobie bez niego życia.
A nie możesz się do niego przeprowadzić, albo on do Ciebie w przyszłości ? Związek na odległość nie oznacza bariery nie do pokonania przecież...
To sie wydaje takie łatwe...:) ja mam teraz studia, on ma pracę i egzaminy,różnice kulturowe... nie wiem, jest mi bardzo ciężko. Doszłam do wniosku, że jeśli to ten to los nas jeszcze połączy ale na razie jest mi słabo kiedy sobie wspominam nasze chwile. Może w przyszłości.... ale to oznacza trochę że będziemy się zamykac na innych ludzi. Chcę żeby On szczęśliwy
Jesteś jeszcze młoda... jeszcze wiele możliwości przed Tobą
Uszy do góry ! ![]()
Nie wiem, na razie jestem załamana i zrozpaczona.
to nie te czasy gdzie związek na odległość nie ma prawo bytu. Jest internet, telefon, można raz na jakiś czas przylecieć/przyjechać. Wiele jest takich związków, które przetrwały odległość. Jak chcecie być razem to znajdziecie sposób.
9 2014-03-16 17:59:09 Ostatnio edytowany przez Leeahlee (2014-03-16 18:01:31)
to nie te czasy gdzie związek na odległość nie ma prawo bytu. Jest internet, telefon, można raz na jakiś czas przylecieć/przyjechać. Wiele jest takich związków, które przetrwały odległość. Jak chcecie być razem to znajdziecie sposób.
Dokładnie tak.
Ustalcie sobie cel np. Po studiach zamiast szukać pracy, przeprowadzasz się do niego. Albo odwrotnie, kiedy on będzie miał nieco spokojniejszy okres niech poszuka pracy w Polsce(to wszystko od was zależy) i niech przeprowadzi się tutaj, i powoli do niego dążcie; zbierajcie pieniądze na jakiś wspólny start, wspólne życie zanim, któreś z was nie dostanie pracy, przygotowujcie się do wspólnego życia, zaplanujcie jakby to miało wyglądać, a do tego czasu będziecie mieli czas żeby się poznać.
Co do różnicy kulturowej to możesz powiedzieć skąd on jest?
Jest z Turcji, wiem jak to brzmi. Ale wiem też że jest jednym z lepszych ludzi jakich dane było mi poznać. Troszczył się o mnie... nie wiem sama. On powiedział że myślał o nas jako o parze ale doszedł do wniosku, że powinnam znaleźć sobie chłopaka na miejscu i być szczęśliwa.... przyjaciółki mi mowią że pomoże czas. Że może nabiorę dystansu i może nawet kiedyś się spotkamy jako przyjaciele. Jestem załamana, że nie możemy być razem jak normalna para w jednym kraju.
11 2014-03-16 21:11:57 Ostatnio edytowany przez Leeahlee (2014-03-16 21:13:58)
Jest z Turcji, wiem jak to brzmi. Ale wiem też że jest jednym z lepszych ludzi jakich dane było mi poznać. Troszczył się o mnie... nie wiem sama. On powiedział że myślał o nas jako o parze ale doszedł do wniosku, że powinnam znaleźć sobie chłopaka na miejscu i być szczęśliwa.... przyjaciółki mi mowią że pomoże czas. Że może nabiorę dystansu i może nawet kiedyś się spotkamy jako przyjaciele. Jestem załamana, że nie możemy być razem jak normalna para w jednym kraju.
Ojej, moich rodziców znajoma ma córkę (19l) która wyszła za Hindusa na ślub pojechali do Indii w grudniu, miała wrócić już kilka razy, jest w ciąży, wciąż nie wróciła, a jej matka jest załamana. A też był jednym z lepszych ludzi jakich dane było jej poznać. Więc dobrze to przemyśl, jeżeli uważasz że naprawdę jest dobry to walcz o związek tylko ponownie pomyśl o tym. A nie załamuj się, dziewczyno, nie możesz "jęczeć" na forum, my nie mamy wpływu na Twoje życie. Jedynie Ty możesz je wziąć w swoje ręce. Ty zdecydujesz jak będzie wyglądało Twoje życie, jeżeli chcesz z nim żyć to pogadaj z nim i ustalcie coś.
Wiem. I tak dziękuje ![]()
A czyja to była decyzja,z tym rozstaniem ?
Dlaczego nawet nie chcieliscie próbować ? Moim zdaniem,nie ma rzeczy niemozliwych.Tylko trzeba chcieć.
Spotkaliscie sie raz z myslą o rozstaniu ? Jakoś nie ogarniam tego.Po co ? Zeby się nakrecić jeszcze bardziej i bardziej cierpieć?
Czy szanowny muzulmanin chcial "skonsumować" zwiazek przed rozstaniem ?
Jest z Turcji, wiem jak to brzmi. Ale wiem też że jest jednym z lepszych ludzi jakich dane było mi poznać. Troszczył się o mnie... nie wiem sama. On powiedział że myślał o nas jako o parze ale doszedł do wniosku, że powinnam znaleźć sobie chłopaka na miejscu i być szczęśliwa.... przyjaciółki mi mowią że pomoże czas. Że może nabiorę dystansu i może nawet kiedyś się spotkamy jako przyjaciele. Jestem załamana, że nie możemy być razem jak normalna para w jednym kraju.
Nie bądź załamana, spotkało cię szczęście. Unikaj Turasów i wszelkiej maści tego typu ludzi, to lenie, mam nadzieję, że nie zrobił ci dziecka !!!
Uniknęłaś roli niewolnicy w przyszłości....
To bardzo trudne przezycie i trudno jest nagle uslyszec slowa: "zostanmy przyjaciolmi". Zycze Ci wyciszenia Emily, przede wszystkim uspokojenia serduszka. Nie jestem przekonana, ze Twoj ukochany przezywa Wasze rozstanie tak dramatycznie jak Ty. Tak to juz jest, ze mezczyznom jest latwiej w takich okolicznosciach. Byc moze troszke idealizujesz go i jego zamiary wobec Ciebie. Latwiej Ci bedzie, jesli spojrzysz na niego nieco sceptyczniej, bo to jednak TYLKO mezczyzna. Zycze Ci duchowego relaksu i skupienia sie na tym, co w Tobie najpiekniejsze Emily ![]()
To bardzo trudne przezycie i trudno jest nagle uslyszec slowa: "zostanmy przyjaciolmi". Zycze Ci wyciszenia Emily, przede wszystkim uspokojenia serduszka. Nie jestem przekonana, ze Twoj ukochany przezywa Wasze rozstanie tak dramatycznie jak Ty. Tak to juz jest, ze mezczyznom jest latwiej w takich okolicznosciach. Byc moze troszke idealizujesz go i jego zamiary wobec Ciebie. Latwiej Ci bedzie, jesli spojrzysz na niego nieco sceptyczniej, bo to jednak TYLKO mezczyzna. Zycze Ci duchowego relaksu i skupienia sie na tym, co w Tobie najpiekniejsze Emily
Zdaję sobie z tego sprawę. Sądzę że tak to przeżywam bo jestem strasznie wrażliwą osobą. Po prostu wszystko mi się przypomina, gdzie nie spojrzę.... i trudno mi się przestawić na nowy tryb życia.
A czyja to była decyzja,z tym rozstaniem ?
Dlaczego nawet nie chcieliscie próbować ? Moim zdaniem,nie ma rzeczy niemozliwych.Tylko trzeba chcieć.
Spotkaliscie sie raz z myslą o rozstaniu ? Jakoś nie ogarniam tego.Po co ? Zeby się nakrecić jeszcze bardziej i bardziej cierpieć?
Czy szanowny muzulmanin chcial "skonsumować" zwiazek przed rozstaniem ?
No tak to wygląda właśnie.... po spotkaniu się rozstaliśmy. Chyba nie myślałam zbytnio jak się będę czuć " po". Nie sądziłąm że będzie mi tak ciężko